Dziś piękna pogada była więc pojechaliśmy z Tuleńką nad morze - po mince widać, że jej się podobało choć kiedy na horyzoncie pojawiali się ludzie lub psy (szczególnie duże) to jednak się bała .... no i byliśmy z jedną smyczką tylko. Tulka jak się boi to przytula się lub chowa za nasze nogi ... dobrze, że się nie wyrywa i nie próbuje uciekać - biedna maleńka tak bym chciała żeby cieszyła się spacerkami i mam nadzieję, że z czasem tak będzie. Pozdrawiamy - zdjęcia przesłałam do p. Iwonki i pewnie jak nakarmi wszystkie kociaczki to je tu wstawi :)