Dzisiaj byłyśmy w odwiedzinach u moich rodziców - to była Tuleńki pierwsza wizyta... Najpierw poszłyśmy na spacer na działkę bo piękna pogoda i Tula moją mamę oszczekała na początku ale potem było lepiej. Na działce pierwszy raz była bez smyczy (bo tam wysoki płot i bezpiecznie) :) Tulka najpierw była przyklejona do moich nóg ale potem pochodziła, pozwiedzała, jadła trawkę.... W domu też było ok - poprosiłam, by nie zwracali na nią uwagi i Tulka zachowała się jak dobrze wychowana panienka (tylko troszkę warczała ale bardzo cichutko ;) ) - także drogie ciocie robimy postępy .... malutkie ale cieszą. Jak teraz widzę jak trudno jej się otworzyć na obcych ludzi to jestem pełna podziwu jak zareagowała na nas przy pierwszym spotkaniu.... nie warczała, nie szczekała po kilku minutach dała brzuszek do głaskania - bardzo zaufała Kasi, że nie zostawi jej w złych rękach no i nam, że nie zrobimy jej krzywdy - to bardzo mądra suczka..... pozdrawiamy wszystkich a zdjęć z wizyty nie mam bo z wrażenia zapomniałam aparatu :(