-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
Ona-bita młotkiem,On-wyrzucony jak śmieć...Shilla i Seth moje ANIOŁY
Majkowska replied to darunia-puma's topic in Foto Blogi
A nie chcesz go jeszcze wykastrować? Bo Set jest kastrowany , prawda? I jak się chłopaki zachowują wobec siebie kiedy ich suka ma cieczkę?? -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Majkowska replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='zmierzchnica']A powiedzcie, jak najlepiej odmówić dziecku, żeby mu nie było przykro?[/QUOTE] Szczerze? Ja na to nie patrzę, bo wiem że jak nie powiem dosadnie to dzieciak i tak zrobi co chce. Niestety nie pomagają tu matki wrzeszczące "ale podejdź, nie bój się bo piesek to wyczuje, no idź!" , a w dyskusje nie mam zamiar wchodzić i tłumaczyć czemu pies burczy. U mnie to wygląda tak że albo dziecko olewam i mijam, albo równam psa i na "prooooszeee paaaani, a możemy go pogłaskać?????" mówię " NIE!" . I kuniec. Dzieci czują się zawiedzione ale wolę to niż żeby mój piesek je zawiódł. Czasem pozwalam pogłaskać ale tylko jak widzę że dziecko jest chętne do współpracy i nie jest to dziecko wyrwane z tłumu kiedy lecimy na fizjologię. Do takich dzieci mogę wtedy się wdać w dyskusję, poprosić dzieciątko zachowaj się tak a tak, pomóż pieskowi bo on się boi , bo mu kiedyś dziewczynka zrobiła krzywdę ale ty potrafisz się obejść z pieskami itd. Jeśli ja realizuję teatrzyk to z dzieckiem rozmawiam na spokojnie tłumacząc wszystko i zadając mu dużo pytań żeby samo wywnioskowało jak się ma zachować, ale na taką zabawę nie ma czasu kiedy taka wyderka leci żeby się rzucić na szyję psu mimo że ten warczy... -
O rety, biedny Pat :( Niedziela i święta sprzyjają kontuzjom... Jeśli jest tak głęboko rozwalone to szyć trzeba, chyba że jest rozwalone tak że się zeszyć nie da, im więcej czekacie tym gorzej będzie zeszyć. O której tż wraca.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
i jakieś antyczne starocie : [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-TlwbdsWsp7Y/U3joS-RHdgI/AAAAAAAAYvg/xyawygcesZ8/s512/DSC00040.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--YfB9a2j3vU/U3jofHKf6sI/AAAAAAAAYvw/AALUkDmtdMI/s512/DSC00041.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-KISj-iCT3Fw/U3jpDmWJx7I/AAAAAAAAYwA/H5DIyWCAC_0/s512/DSC00223.JPG[/IMG] a kochasz mnie jeszczeeeee?? [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Rb54CL4DXdo/U3jpRMXRZrI/AAAAAAAAYwI/LBF55Su-7TM/s512/DSC00255.JPG[/IMG] -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
obserwacja kota cd : [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-3Cta3oCkF7M/U3jpaNMDXCI/AAAAAAAAYxA/5AIEefw7ex8/s512/DSC00299.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-zdXacMBkZVM/U3jpdUk95TI/AAAAAAAAYxI/ikM6Lnz64mk/s512/DSC00301.JPG[/IMG] dla odmiany obserwacja piesków : [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-ElOQj_W85c4/U3jpfBrQMvI/AAAAAAAAYxQ/fAAxcsOxp0Q/s512/DSC00305.JPG[/IMG] wspomina stare dobre czasy... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-JtsUyuE2d5g/U3jphfxQLbI/AAAAAAAAYxY/XZCWdu1lehc/s512/DSC00308.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Mo4wPmctx0k/U3jpR3sclGI/AAAAAAAAYwQ/J21QZmXsMb4/s640/DSC00288.JPG[/IMG] -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
To ja właściwie mam psa do znokautowania bo jego "stresuje" wszystko. Jeszcze śmieszniej - teraz im bardziej go usiłuję uspokoić tymbardziej on się nakręca ;) Unikam podniecania go, staram się działać na spokojnie, bo to fakt , pies który nie potrafi się wyciszyć to pies przeżywający ciągły stres, ale bez przesady żeby nie biegać psa wcale bo się stresuje. Na tej samej zasadzie mnie to szkolenie stresuje... I to jak mnie stresuje :roll: Ten pies mnie stresuje. Mój tż mnie stresuje. Ludzie wkoło mnie stresują. Gołębie mnie stresują. Zwierzęta i wiatr mnie stresują... i generalnie wszystko mnie dziś wk.... I mówmy sobie półżartem półserio ale dzisiaj siadłam w parku na ławce i się zwyczajnie naturalnie popłakałam z bezsilności. Na początku był kosmos... Wyszłam taka pozytywna skupiona,a ledwo wyszliśmy z bramy tż chciał go wziąć żeby sobie zapalić, a ja odmówiłam. TŻ więc sfrustrował się i co ja skupiałam się na psie to zaczynał jojczyć czy ja wyszłam z psem czy z dzieckiem , rozwiedliśmy się ponad 4krotnie, w efekcie znów się obraził jak byłam 3 km od niego i usiłowałam działać nieporuszona, potem poszedł zupełnie drugą stroną ulicy i spotkaliśmy się dopiero w parku. Wald się znerwicował diabelnie mimo że usiłowałam nie pokazywać po sobie niczego, ale mnie cholera brała, smaczki wypluwał regularnie i usiłował tż dogonić z piskiem, ja przestałam istnieć. Tak źle nie było jeszcze nigdy, obawiam się że włączyło mu się jojczenie na nowo mimo że już triumfowałam że milczy...Obiecałam mu miło że jak jeszcze raz się odezwie to idziemy na zabieg usunięcia krtani:diabloti: ale się absolutnie nie przejął... W parku fajnie pusto więc stwierdziłam że usiądę na chwilę, niech on się przeleci , ja się odstresuję i wrócimy do ćwiczenia. Przywarowałam go na spokojnie i gdy zaczęłam ćwiczyć wszedł do parku gość z małym białym bokserkiem, góra 5 mcy. Bokserek jak to bokserek cały aż chodził, rwał się na smyczy ale Wald się podkręcił więc zrobiłam w tył zwrot i odeszłam od psa, choć miałam ochotę żeby się pobawiły. Facet chyba nie był zbyt chętny bo poszarpał bokserzątko na łańcuszku dość konkretnie,a potem ...usiadł na ławce przywiązując pieska do kosza na śmieci. Piesek zaaferowany wszystkim wpatrywał się z oddali w Waldka, Waldek w pieska, który w efekcie i tak się wyszarpał z łańcuszka i zaczął spieprzać mimo że pan gonił za nim z wyraźną ochotą złojenia mu skóry :D Rozweseliło nas to niezmiernie, zaczęliśmy znów ćwiczyć, oddałam Walda tżtowi , ale on też szybko zrezygnował, a że się narobiło ludzi tośmy znowu poszli dalej. Po drodze spotkaliśmy kota na którego tż się rzucił z chrupkami, którymi Wald pogardził, a ja psa posadziłam i kazałam siedzieć spokojnie. To nam poszło względnie dobrze i zaowocowało bo zaraz Wald zaczął uważać chrupki za coś fantastycznego i już nie pluł tylko pożerał chętnie. Nawet chętniej niż śmierdzące przysmaki ;) Niedługo, bo jak doszliśmy do parku nr 2 to Waldka uwagę przyciągnęła goniąca z patykiem suczka i gołębie do wystawiania. Potem przyszedł jeszcze czarny onkowaty pies,ast i sheltie, więc oficjalnie przyznam się ze nie wytrzymałam natężenia emocji i dogadywań tż i poszarpałam Warchlicze. Warchl skulił się oczywiście w sobie i patrzył na mnie co chwila spode łba czy czasem nie wyciągnę siekiery albo młota jakiego i mu nie przywalę. Znów oddałam go tż żeby się opanować. Mimo że wrócił do mnie skołowany, ale ochłonęłam i wykorzystałam to i zaczęłam za patrzenie nagradzać,więc i Warch się podbudował. Zaczęło się dziać lepiej, zaczął patrzeć, ale tak żeśmy wpadali na rozpraszaące psy że postanowiliśmy znów sobie iść, bo naprawdę chciałam z nim poćwiczyć. Znowu zmieniliśmy lokalizację na drugi park i początkowo się załamałam - jakiś dzieciak skakał po mostku dudniąc i piszcząc,a na górce ustawili się harcerze który się tłukli, tarzali po ziemi, wrzeszczeli jak dzicy i gonili od kranu do kranu żeby się lać wodą:roll: Nosz kur... dorośli ludzie, a robili bydło takie że nic tylko wziąc to i wystrzelać, kilka razy jak się gonili to tak spojrzałam na piszczącą laskę że aż wyhamowała jakbym ją prądem poraziła i zawróciła grzecznie. Wnet bym coś powiedziała, ale zagryzłam język i postanowiłam być miła i skupić się na psie. Wald pluł smakami, ale na klik reagował pobudzeniem, potem zaczął nawet względnie chodzić. O kontakcie wzrokowym jeszcze nie ma co mówić, ale usiłuję się nie poddać. W domu zauważyłam że zrobił się trochę inny - łazi za nami, merda bardzo bardzo, wpycha się pod ręce i już nie śpi całymi dniami w klatce tylko usiłuje się wszędzie za wszelką cenę wbić. Dzisiaj nie wzięłam aparatu bo stwierdziłam że się skupiam tylko i wyłącznie na psie, ale coś cyknęłam telefonem. Warchl warujący [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-MMXEl6S_8N4/U3jpTBxEVSI/AAAAAAAAYwY/kT3OCFSPAvo/s512/DSC00291.JPG[/IMG] wystawiamy [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-ztvDKKfke-g/U3jpT1x5tRI/AAAAAAAAYwg/KH3xIcj6l7A/s640/DSC00292.JPG[/IMG] no i cóż... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Z0c_UMKbys0/U3jpU8zCWiI/AAAAAAAAYwo/iX91HK-LD00/s640/DSC00293.JPG[/IMG] Wisła podniesiona [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-cuR91PZrK_c/U3jpVk1PirI/AAAAAAAAYww/SnPGyA11qQw/s640/DSC00294.JPG[/IMG] mam nadzieję że koniec deszczów i już będzie opadać, bo martwię się o schronisko... Pancia zostawiła psiątko i poszła dawać chrupki kotu [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Xh-j0B3fEeE/U3jpXPXqeYI/AAAAAAAAYw4/sAE1BTLG29Y/s512/DSC00298.JPG[/IMG] -
[quote name='Pani Profesor']o żebrach to chyba nie muszę wspominać, że tam trudno o mięcho u kogokolwiek :cool3: [/QUOTE] Ja tam mam na żebrach dużo mięsa ;):) Ja kiedyś myślałam żeby sobie zatatuować dłonie i dziabnąc gdzieś pointerka, ale mi przeszło ;)
-
Ja się na szczęście odrobiłam w deszczowe dni. My tak czy siak pójdziemy, bo trzeba to pustogłowie puścić. A i musimy kiedyś się umówić wreszcie, zasięgnij opini od Jurak w temacie Warchla i jeśli tylko się nadajemy ja jestem za. Waldek jest bezmózgi ale bezpieczny , więc myślę że nie musicie się bać, szczególnie jak będziemy mieli taki nadzór nad sobą ;)
-
Może Pat wreszcie się umówi na randkę z Wartkunią ;) [SIZE=1](chyba że PP postanowi go izolować od głupoty innych piesków:evil_lol:)[/SIZE]
-
Mi też babka polecała taki łańcuch, ale się nie skusiłam, bo łapał Waldkowi skórę i przyszczypywał. Nie wiem jak to się działo, ale w efekcie wybrałam dławik materiałowy, który tak używałam że aż go wrzuciłam nie wiadomo gdzie :D Osobiście nie lubię dławików jako takich i też bym w tym psa nie puściła luzem, bo jak na zwykłej obroży się potrafi powiesić na krzaku tak dławik mógłby być zabójczy. Wizualnie też wygląda to paskudnie tak jako obroża na codzień, obraź się czy też nie, choć i tak na moim wygląda 200 razy tragiczniej :eviltong:
-
[quote name='furciaczek']Moj mnie kiedys obsikal...ale nie wiem czy to z milosci bylo:evil_lol:[/QUOTE] Oczywiście że z miłości - oznakował Cię jako swoja i tylko swoją.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Baski_Kropka;22150341]Mój Dex za to zrobił dzisiaj w parku dziką galopadę po podmokłej i podtopionej trawie... powarczał na rozpryskującą się w galopie wode po czym olał mnie sikiem prostym i przyjść nei chciał tylko se coś wąchał :/ Ja też mam problem, że za dużo gadam i od Dexa wymagam.... Was to się przynajmniej przyjemnie czyta :-D Walda kocham za te jego wybryki bo przynajmniej mam się z czego pośmiać :evil_lol: Podejrzewam, że Ci ta jego egzotyczność przeeeeejdzie. A teściowa powinna dostać niezły ochrzan. Moi się słuchają jak do psa się nie ma gadać albo ma się nie dokarmiać :mad:[/QUOTE] A to Wald wczoraj jak go puściliśmy kilka razy to też nie narzekał na pogodę i zachowywał sie jakby słońce mu przyświeciło za mocno. Myśmy stali podczas największej ulewy w chatce a Wald ganiał w te i nazad. I właśnie go nie wołałam zbyt często i nie kontrolowałam zbytnio, odzywałam się mało, czekałam na to co powie mi facet i kiedy on uzna za stosowne coś z psem zrobić. Normalnie mówię do niego 2 razy więcej, tu milczałam jak grób, nawet jak zaczął kopać do tego stopnia że jakieś drzewko, któremu podkopał korzenie spadło mu na łeb:roll: Potem radośnie wskoczył przez okno altanki i stał tak dysząc i parując. Do mojej teściowej nie ma co mówić, ja już zawieszam ręce. Mówię czasem do niej, a ona takim nieprzytomnym do mnie " naprawdę?" "o to ja nie wiedziałam"... Nie wrzasnę na nią bo nie mam tupetu na tyle, ale czasem moje nerwy są na granicy jak mówię a ona zlewka. To samo widzę że z tż będę miała przebój. Powiedziałam że chcę zaprosić pana J do nas,żeby zobaczył Walda w domu, jego kontakty z małą itd, więc tż wytrzeszczył oczy i odmówił. Jeszcze na szkolenie go wyciągnę w ramach spaceru, on pójdzie z wózkiem i będzie obserwował z boku, ale wiem że smyczy do ręki nie weźmie i nie będzie wykonywał tego co mu jakiś szalony facet (który zmanipulował jego żonę ) każe. Dla tż Warchl jest ok, trzeba go tylko owrzeszczeć i poszarpać , wymusić na nim to co się chce, a on wtedy schowa ogon pod siebie i będzie grzeczny :roll: [quote name='Franca81']Majkowska a ja polecilabym wam najpierw spotkanie z bechawiorysta a nie ze szkoleniowcem. Przez problemy mojej wciagnelam sie znacznie w ten temat. Piszczenie i wariacje przy tesciowej to moze byc oznaka stresu (tym bardziej jak przy niej sie przeciaga, ziewa itp). Nie pamietam jak reaguje na dzieci, inne psy. Ale to wszystko moze byc ze soba powiazane i moze byc powodem problemow bechawioralnych. Spotkanie z dobrym bechawiorysta na pewno Waldowi nie zaszkodzi a moze pomoc. Pies zestresowany moze nie chciec przyjmowac nagrod i nie reagowac na komendy (najczesciej z wyjatkiem tych wykonywanych mechanicznie). Mi wszyscy do okola wmawiali, ze moja bokserka jest mloda, niewybiegana i straszliwie wszystkich i wszystko kocha. A bechawiorysta mi udowodnil ze to jej reakcja na stres. Moj pies nie biegal i nie szalal z zabawkami od dwoch tygodni a stosujac zalecenia bechawiorystki pies jest spokojniejszy. W zyciu nie spotkalam sie z taka reakcja na stres wiec nawet mi do glowy by nie przyszlo ze to to. Owszem podejrzewalam problemy z psychika - stad bechawiorysta a nie szkoleniowiec. Co do klikera. Cwiczylas z nim wczesniej skupianie sie na Tobie?[/QUOTE] Ten facet jest behawiorystą i zajmuje sie problemami. Z tego co z nim wczoraj gadałam to jest po jakichś kursach, więc podbudowałam się że nie robi tego na ślepo ;) On nie tyle własnie uczy Waldka równać co nie podniecać się otoczeniem i nie znikać. Nie uważam wpajania każdemu psu stresu , a zauważyłam że teraz wchodzi taka teoria że pies jest zestresowany, zbombardowany bodźcami itd. W takim układzie stresu nie mają tylko pieski które tkwią na kanapach czy stoją przy budach, bo nie ruszają się, nie mają bodźców. [QUOTE]nie wyobrażam sobie go nie wybiegać, nakręcanie go piłką i gonitwa naprawdę mu daje radość[/QUOTE] Ja to samo. Kupić pointera i przetrzymywać go w 4 ścianach wychodząc tylko na 15 minut sikać i to na pełnym skupieniu żeby się nie stresował - dla mnie bez sensu. Faktycznie, obserwuję coś takiego u Waldka że jak nie biega to jest spokojniejszy. Ale nie nazwałabym to spokojem szczęśliwym, wygląda jakby nie żył - łeb spuszczony, bez reakcji, bez kontaktu, leży cały dzień i wzdycha...Im więcej nie biega tym bardziej się zamyka w jakimś świecie martwym, nie chcę na niego takiego patrzeć, dla mnie on jest spełniony kiedy gna przez pole i spełnia swoją naturalną potrzebę ruchu. Przy tym chcę żeby był psem fajnym w codziennym obyciu, i to jaki jest nie wypływa z jego rasy, bo przecież nie każdy pointer jest taki jak on. Tak jak napisała gops - wybrałam tą rasę z jego wszystkimi dobrodziejstwami i muszę jakoś to okiełznać, tymbardziej że nie idę w jakiś straszliwy problem rzędu dzika agresja czy lękliwość tylko chcę sobie zwyczajnie poprawić kontakt z psem. Póki co brnę w to co mi gość powiedział, nie zrobię psu tym krzywdy,bo to bardzo delikatna metoda a czy efekt będzie to się okaże. Z klikerem coś tam ćwiczyłam, ale potem mi go teściowa gdzieś wywaliła i tak oto ćwiczenia skończyły się, teraz go odnalazłam i zaczynam znowu. Wald na kliknięcie patrzy na mnie, zdarza się że merda ogonem, zdarza się ze ma w nosie klikanie, a i często nie przyjmuje smaka, bo ma ważniejsze priorytety. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Majkowska replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Vailet']dziwne, ale mojego nigdy nikt nie chce głaskać, może dlatego że zawsze jest w kagańcu, a jak w kagańcu, to przecież zabójca :diabloti: no i się ciesze[/QUOTE] Myśmy ostatnio poszli na Rynek w kantarze i było to samo - nie zaczepił ani nie pogłaskał go nikt! A normalnie jak chodzę to łapy się do niego kleją, ludzie strzelają mu komórkami zdjęcia, ciągle ktoś ciamka itd. -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Melduję po wieczornym : Stwierdziłam że dziś Wald miał tyle atrakcji że pójdę na łąkę go puścić , niech się chłopaczyna przebiegnie i zejdzie mu trochę emocji. Szłam ponad godzinę, choć czasowo mam tam jakieś 5-10 minut :roll: Zrobiłam tak jak szkoleniowiec - smycz w pas , w jednej ręce kliker, w drugiej smaczki. Wald nie ciągnął zbytnio, ale w momentach kiedy wychodził do przodu przyciągałam go do tyłu i cofałam po kroczku aż do momentu jak mi nie spojrzał w oczy. Z tym patrzeniem cięzko. Bardzo ciężko. Sam z siebie nie patrzy, muszę go sprowokować odzywając się albo wykonując ruch w okolicach twarzy. Obiecałam że nie będę się zbyt odzywać więc drogę przeszliśmy jak w orszaku żałobnym, ale Wald zadbał o atmosferę i nagłaśniał. Zauważyłam że jego końcowy i ostateczny etap piszczenia to takie " no błagam, zrób coś!!!" i wtedy patrzy na mnie w ułamek sekundy jęcząc w eskalacji ostatecznej. No i tu mam zgryz - ja bym mu smaka nie dała za to francowate jojczenie,jeszcze bym go po łbie stłukła, a szkoleniowiec mu klikał i dawał smaka za kontakt. Wald wprawdzie nie został przeze mnie i tak nagrodzony bo mi kilkakrotnie smaka wypluł a właściwie wogóle go nie przyjął, nie miał czasu bo on sobie spoglądał w dal. Jeszcze jak obcy facet był atrakcyjny i miał dobre żarło to ja choć mam takie samo (a nawet lepsze bo moje wali rybą na kilometr) tak ja to i może coś zdziałam ale co tam smaczki... Po dojściu na łąkę było już ciemno więc szybko zrobiłam z nim intensywny galop, kilka razy puściłam do okładania łąki kierując na całą rozpiętość, kilka razy posadziłam i przywołałam na dużym dystansie, a potem znowu na smycz i przy nodze. W powrót było jeszcze lepiej, ale smaków odmówił absolutnie,więc wzięłam patyczek i zrobiłam z tego nagródkę, na którą się dość fajnie nakręcił. W domu przyszedł, stanął przed tż, spuścił ogon między nogi i zaczął tak okropnie merdać i wpychać łeb pod ręce, ale pancio jest okrutny i nie pogłaskał Wartkuni bo akurat czekał na mnie z ochrzanem (w efekcie jak się odezwał to ja ochrzaniłam jego:diabloti:). Tak patrzę na Walda i wydaje mi się coraz bardziej egzotyczny, jakiś taki jak nie mój... -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Majkowska replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja ostatnio szłam i idzie dziecko i woła do mamy "piesek , piesek! Mogę go pogłaskać?!" . Ja już struchlałam, bo wiem że Wald od głaskania nie jest, a matka na to zrobiła dziecku tak piękny wykład, że pieski się mogą bać dzieci, że nie wolno podchodzić do obcych piesków, bo one się czują zagrożone, że pieski muszą się z kimś zaprzyjaźnić żeby go lubieć:loveu: Dziewczynka odpuściła , bardzo grzeczna, a ja się uśmiechnęłam pełnym bananem do matki , czy tam babki bo to starsza kobieta już była. Nie przeszłam 2 kroki a jakaś babcia woła " zobacz! szybko! Zobacz jaki piesek!!! chcesz go pogłaskać?!" Na to mała " taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!!!!!!!" i już pędzi w moją stronę z wyciągniętą ręką:crazyeye:. Zdenerwowałam się i chcąc powiedzieć że może ją obszczekać rzuciłam pomyłkowo " może ugryźć". Babcia dostała speeda i w momencie zabrała piszczącą dziewczynkę prawie ze wyrywając jej rękę. Właściwie nie żałuję przejęzyczenia ;):) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Pani Profesor'] mnie szkoleniowiec kazał korygować piszczenie, dać zajęcie zastępcze i nagrodzić spokój - może Wald aż tak tego nie pokazuje dobitnie, ale czuję coś, że on piszczy po to, żebyś go np. puściła - no i w jego rozumku finalnie wychodzi tak, jak sobie chciał, bo skoro piszczał, piszczał aż w końcu puściła, to znaczy, że to dobra metoda.[/QUOTE] Ja nie usłyszałam nic na temat korygowania,natomiast wydaje mi się że jeżeli uda nam się Waldka skupić na nas to on może automatycznie przestać piszczeć,bo nie bęzie rozporoszony. On robi tak że np wydaję komendę i on ją wykonując piszczy równocześnie. Trochę mnie to gubi bo powinnam naraz pochwalić posłuszeństwo i skarcić piszczenie. Był moment że nie piszczał wcale, był moment że miałam z nim fajny kontakt, że patrzył w oczy i czekał na smaczka, ale to jakoś nam przeszło, jakby się znudziło, no ileż może być fajnie , cudownie i idealnie:roll: No on na pewno piszczy ze względu na środowisko. W domu nam nie jęczy notorycznie, bo nie ma o co (no chyba że teściowa go podnieci to się zachowuje jak kretyn). Dziś akuratnie był wariant testujący go na maxa - niewybiegany 3 dni, deszcz, zimno, mnóstwo zapachów , nowy facet który kazał stać nie wiadomo po co i dlaczego. Zobaczymy jak nam wyjdzie przy kolejnym razie ;) -
[quote name='tatankas']To tak jak z bazarkami ogłoszeniowymi.Wystawiasz na sprzedaż za konkretną cenę usługę zrobienia grafiki/plakatu,banerku.Ktoś na bazarku zamawia,robi przelew,a wtedy ty wykonujesz i przesyłasz osobie,która zamówiła,ta osoba musi potwierdzić na bazarku,że usługa została wykonana i tyle.Oczywiście musi być w pierwszym poście napisane na jakiego psa idą pieniążki,do kiedy trwa i tak dalej,jak na innych bazarkach.[/QUOTE] Dziękuję za odpowiedź ! :):)
-
To ja zwracam honor tej Agnesowej,bo ja myślałam że z tym bannerkiem piszesz o "mojej" Agneees.
-
Im częsciej widzę Saga tymbardziej go lubię, choć zdaje się być coraz mniej poważny i wilczy - co Ty mu podajesz że on z pyska jakby coraz mniej lat miał :D A z ciekawości - jaki masz rower? To pomyślałam o tym jeżdzeniu i pomijając kwestię robienia zdjęć podczas jazdy (shock!) to ostatnio zwracam uwagę też na sprzęt i umiejętności rowerowskie :D Ja chyba tych drugich nie mam :P:P
-
[quote name='gops'] Już w lipcu kolejne spędzone wspólnie z Agnesową " wakacje " ,[/QUOTE] Ej naprowadź mnie trochę bo zniknęłam w temacie - o jakiej Agnesowej mówisz?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Heheh teraz pójdzie sznur szkolenia , a wszystko dzięki PP, która spięła dupsko i poszła pierwsza :D [QUOTE]Ja w chwilach zwątpienia dzwonię do pana J i błagam, żeby przyjechał :-D Nie odmówił chyba jeszcze ;-)[/QUOTE] To ja chyba naprawdę zapytam ile kosztuje całodobowo :placz: Mogłam sobie chłopa wśród szkoleniowców szukać :evil_lol: A niestety mój uważa że na nic te ceregiele , bo Waldek jest głupi i tyle i on napewno nie będzie z nim stał na ulicach i czekał jak piesek się wyciszy. Generalnie on facetowi współczuje, więc planuję i Tomaszka zaciągnąć na jakiś piękny spacer i postawić do szkolenia. Wrócił teraz ze spaceru lekko sfrustrowany bo co ja z psem zrobiłam że już od jakiegoś czasu pies się boi wysikać i nie odchodzi mu od nogi. Więc mu mówię że to świetnie, na co tż mi odpowiedział że namawia go do pójścia na trawę powtarzając mu "naprzód" i stwierdził że psa psychicznie zgnębiłam. A wiecie co mnie zastanawia jeszcze - kwestia piszczenia. Spotkałam już bardzo wiele osób , które mówią żeby na piszczenie nie reagować i ten szkoleniowiec też tak uważa. A mnie to zadziwia, bo nie umiem stolerować kiedy pies równolegle do robienia czegoś ze mną piszczy jakbym go obrywała ze skóry. Dzisiaj jeszcze Warchlowi rozgrzeszę bo lał mu deszcz na łeb aż z niego parowało a jakiś obcy facet przywiązał go sobie jak do drzewa i kazał stać cierpiętniczo i męczennie :D Ale na codzień w piękne słoneczne dni jego piszczenie uznaję jako objaw nadmiernej ekscytacji i staram się zrobić coś żeby go zamknąć - tylko teraz doszło do mnie że może ja go za to piszczenie nagradzam skoro on robi to tak nieświadomie jak oddycha. Bo nieraz np na jego piszczałkowania starałam się zająć go i skupić na smaku poprzesz jakiś szybki i energiczny ciąg sztuczek nagrodzony za wykonanie. Próbowało z nim kilka osób mające pojęcie o szkoleniu i to różnymi sposobami od wyciszania aż po ostre metody i jeszcze się taki nie urodził żeby go zamknął na amen. Jeszcze chciałabym przerobić dzieci i obszczekiwanie itd, ale głównie mnie interesuje to diabelne chodzenie na smyczy... Teraz żałuję że nie zaczęłam z nim takiego szkolenia wcześniej. A co do rasy to myślicie że lepiej bym podołała z jakimś dobkiem czy onkiem bo nie ma instynktu? :evil_lol: No nic, będę twardo i zawzięcie ćwiczyła z klikerem i smaczkami,a jakbym się na dogo nie pojawiała to znaczy że się załamałam i powiesiłam :-P -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Będziemy pracować ;) Zobaczymy co nam z tego wyjdzie. Za jakiś czas się znów umówimy na kontrolę naszych postępów(Albo i niepostępów...). -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Jesteśmy po spotkaniu ze szkoleniowcem. Jestem średnio zadowolona:roll: I nie z pana , który dzielnie spacerował z pointeritem po deszczu , a z Warchliczego. Pan stwierdził mniej więcej to co i ja wiem - jedna wielka ekstaza myśliwska. Waldek tak bardzo skupia się na tym żeby pracować że traci kontakt ze światem żywym - to jest nasz problem w chodzeniu na smyczy, on odcina się ode mnie i pruje choć wie że mnie to nie satysfakcjonuje, ale jest tak głęboko wyłączony że widzi tylko ptaki, wiatr i otoczenie. Na początku pan dostał smycz do ręki i ćwiczył z nim tak jak i ja to ćwiczę - kiedy pies ciągnie ja ciągnę go do siebie do nogi przestajemy iść i czekamy na kontakt wzrokowy. Normalne psy szybko rozumieją o co chodzi, ale Wald... zrobili sobie conajmniej kilka serii stania w deszczu, facet stał jak kamień, Wald jak debil piszczał i usiłował jakoś wrócić na trop, ani mu się śniło spojrzeć na gościa trzymającego smaka. Stałam z boku i obserwowałam i choć się śmiałam trochę z Warchla to wiedziałam że mnie w tych sytuacjach już dawno puszczają nerwy. Oni stali, do momentu jak Wald nie mignął oczami na faceta,wtedy dopiero po nagrodzie ruszali dalej, Wald jest naprawdę ciężki pod tym względem... pokazuje się mu sto razy jak jest ok, człowiek chwali i cieszy się jak durny a on i tak w którymś momencie zanika i traci kontakt :( Widziałam chwilami że gość dla niego nie istnieje, równie dobrze mogłabym go przywiązać do drzewa i nie byłoby większej różnicy. Ten brak kontaktu wcale mnie nie podbudował, wręcz poczułam się beznadziejnie że nie mam z psem takiej podstawy... No i powiedział mi to co ja trochę wiem - za dużo do psa mówię. Za często się powtarzam. Za to Wald pokazał eleganckie przywołanie, choć twierdziłam że mi sie przestał dobrze odwoływać. Spodziewałam się tego że akurat jak będziemy pracować to warunki będą sielankowe i facet nie zobaczy wszystkiego co chciałabym pokazać. Mam sobie ćwiczyć i za jakiś czas umówimy się pewnie znowu. Choć szczerze chciałabym mieć takiego pana przy sobie na każdym spacerze, bo sama się czuję jakoś beznadziejnie i dość szybko się zniechęcam. Zresztą wydaje mi się że po raz kolejny będziemy przerabiać to samo, a ja znowu odpuszczę bo będzie mi sie wydawało to bezsensowne...