Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [quote name='Paulina_mickey']Mój Miki też nie zbiera na szczęście, za to cała reszta nie tyle zbiera co się w takich 'śmierdzuchach' tarza :angryy: Ludzie nakręceni są tylko na to, że pie Qpy brudzą, nie widzą jak dzieci i dorośli wyrzucają śmieci, odpadki itd :shake:[/QUOTE] Jak mamuśki czasem dziecko wysadzają na trawniczek, albo jak sami ludzie srają po krzakach to jest ok. [quote name='(:Buńka:)']Ale też często koszy brakuje. Tak jak np. w Chmielniku w miejscowości gdzie się jeszcze uczę i gdzie wcześniej mieszkałam tego typu pojemników brakuje:shake: I pewnie nie tylko w tej jednej miejscowosci jest taki problem... Jednemu się chce przejść kawałek do kosza i wyrzucić śmieć a takie dziecko walnie byle gdzie i potem się wszyscy dziwią że brudno:roll:[/QUOTE] Kraków jaki wielki tak też nie ma koszy. Nie mówię już nawet o tych psich koszach. Albo jest jeden na osiedle psi i wtedy idziesz z kupą, a tam juz góra śmieci się wysypuje... Ewentualnie podchodzisz do siedzącej w słoneczku na ławce pary i wrzucasz im pod nos do kosza g.... A z innej beczki - gdzie foteczki?
  2. [quote name='Gusiaczek']Prawda?:) dziękujemy za odwiedziny u Szu :)[/QUOTE] Bardzo piękny.:loveu: Domku, gdzie jesteś?
  3. Oto i jestem jak o mnie tak piszecie ładnie :P Tylko coś mi się nie zgadza, bo ja mam jednego psa.:roll: Ale mam za to dwa kotki :cool1: prawie idealne. Melduję że jesteśmy po wecie. Nunka odżyła, już jak przyszłam to namiauczała do mnie i chciała się witać. Trochę zaczęła też jeść. Nie jest zachwycona, widać że coś ją drażni, ale już oczka ma bardziej świadome i minę nie aż tak cierpiętniczą. Rana wygląda za to strasznie. Jeszcze gorzej niż wczoraj jak sączyła się z niej tona ropy... W tej chwili jest zwyczajne żywe mięcho ze wszystkimi szczególami anatomicznymi na wierzchu - mięśnie itp. Ciągnie się aż do biodra aż po ogon i Wygląda jakby skóra z ogona odchodziła i ogon miał zaraz odpaść...Oglądał ją nawet chirurg, ale jednogłośnie stwierdzili z wetką że tego w żaden sposób nie idzie zszyć bo nawet nie ma gdzie tego pozaczepiać... Zbyt wiele też się zrobić nie da, poprostu musi się rana zagoić. Teraz w tym problem żeby zachować w miarę sterylność tej rany. Kaftanik nie zdał egzaminu, bo rana jest za daleko w stronę ogonka. Musimy kombinować , zaraz z tatą zasiadamy i spróbujemy uszyć coś co będzie wygodne i będzie zasłaniało tą ranę. Nie będzie łatwo. Sralniczek został mianowany modelem, jak natrafimy na odpowiedni fason to wystarczy już tylko zmniejszyć tak o 3 rozmiary i założyć Nunce...
  4. Jaki on jest piękny:loveu: Trzymam kciuki za tego jedynego człowieka. Niech trafia na ciebie piękniaku szybko!
  5. I ma być to magiczne słowo "spółka"? yes? Tylko ja nie mam programu co by literki jakieś bajeranckie robił.. Ale pomyślimy. A właściwie... jaką wy macie tą spółkę?
  6. [quote name='leónowa']Ale ja chciałam, żeby mi banerek zrobiły koleżanki z naszego zacnego grona:diabloti:[/QUOTE] Ej zgapiasz! To ja się miałam wybić i zrobić sobie nowy bannerek żeby być najoryginalniejsza. Jak będę miała czasu za dużo to się mogę i dla ciebie pobawić, ale nie obiecuję. Tylko focisze jakieś by się przydały...
  7. A tak jeszcze swoją drogą to przypomniałam sobie że się mnie też ktoś o koty pytał czy nie planuję kociąt po Ince i Stelli. Ale gdzie to było, co to było, jak to było...pamięć krótka. No ale jak my tak do nich kocurzymi imionami - Nunut i Sralnik - to się ludziom pomieszać może. A Waldek czasem jest Waldunią ;D
  8. [quote name='asiak_kasia']Bo Waldemar to od razu widać, że szlachetny i byle suki kryć nie będzie :diabloti: ale i tak nic nie przebije 40min "rozmowy" z Panem, któy koniecznie chciał sukę pokryć moja Polą...nie dał sobie przetłumaczyć, że to suka. I bardzo intensywnie mnie przekonywał :mdleje: Nie miałam gdzie uciec, bo akurat jechalismy PKSem :evil_lol:[/QUOTE] Za dobrą kasę to się zastanowić można i przymknąć oko na urodę suki :evil_lol: Ale Waldemarowi jeszcze brakuje tytułów do reproduktora, to on jeszcze nie może myśleć o sukach. A nawet jak już go będzie miał to ja nie wiem czy którakolwiek będzie go godna:diabloti: Dla mojego syneczka tylko najlepsza żonka na świecie. O,gosh... ludzie są świetni. Trzeba było się zgodzić, to by się przekonał dlaczego suki suką się pokryć nie da.
  9. A to krycie to standard. Przy Waldku nie miałam jeszcze żadnej oferty (aż dziwne), ale moim pięknym czystowiejskim Amorkiem kilka właścicieli suk było poważnie zainteresowanych. Jedna babka mnie kiedyś nawet z okna wołała, bo miała prawie idento sukę, ale ją rozczarowałam że Amorkowi czegoś do krycia brak... i bynajmniej nie tytułu reproduktora :evil_lol:
  10. [quote name='(:Buńka:)']To dobrze że to była szynka a nie kupa jak wspominała Paula:roflt:[/QUOTE] O kurcze, muszę to mamie powiedzieć, zeby wiedziała jaka opatrzność ją tknęła. A czasem latają też kwiatki. Mnie kiedyś spadła pokrywa od wiadra w którym zbierałam wodę do akwa...ale miałam stracha ze lecąc z 8 piętra komuś łeb utnie:roll: [quote name='leónowa']:mdleje::mdleje: Błagam, czy już nie ma w tym kraju normalnych ludzi. Niektórzy są naprawdę zaślepienie głupotą. Dokarmianie zwierząt leśnych? Czym, odpadkami z obiadku? Kurczę, a sie później dziwią, że dziki łażą i straszą ludzi, tratują ogródki i tym podobne, a oprócz tego rozmnażają się w zastraszającym tempie, z powodu tego 'dobrobytu'.[/QUOTE] Lepiej, oni tam rzucają WSZYSTKO. Resztki z obiadu, obierki, spady z drzew, ścinane galęzie, kości... Nie ma się co dziwić, że się rozmaita zwierzyna do tego schodzi.:shake:A potem jak się spotyka to jest problem. Na dłuższą metę to i zakładanie karmników ptasich ze specjalnym ziarnem może być dla nich szkodliwe. Czytalam że się zlatują różne gatunki i przenoszą między sobą choroby, pozatym karmnik to taki jakby gotowy talerzyk dla drapieżników...
  11. Nie mow hop...:evil_lol: Witamy się dzisiaj :) Szalony dzień się zapowiada...
  12. [quote name='asiak_kasia']Witamy wtorkowo Waldemara :loveu:[/QUOTE] Witamy :) Waldemar by prawie został sprzedany dzisiaj. Czekał na mnie przywiaząny pod masarnią, wychodzę a tam taniec radości, więc mu mówię " a skąd wiesz że ja po ciebie idę? Może cię już nie chce i cie tu zostawię? Ty myślisz ze ja będę takie niegrzeczne psy w domu trzymać?" Na to jakaś pani zagadnęła czy ja się chcę go pozbyć, bo jak tak to ona go chętnie odkupi.:lol: Moglam się wymienić numerami, to byśmy uzgodnily jakąś sensowną cenę :diabloti:
  13. co za knąbrny i sprytny plan . Cfaniara. Dobra, my już idziemy w kimonko, więc się żegnamy i mówimy ślicznie dobranoc. ( Mam nadzieję że Waldemar nie zrobi pobudki w nocy...bo kupska mi nie zrobił na wieczornym spacerku, na podwieczornym też i na popołudniowym też podobno nie...:roll:)
  14. No nie wiem ja tam na podium u was widzę całą trójkę kandydatów ;) Czarnula najbardziej mi na misskę pasuje ;) Nie zaglądacie cosik do nas :( A myśmy wam nawet ładnie przyszli powiedzieć dobranoc. I życzyć wam snów kolorowych i pięknych.
  15. To ja sobie stworzę inny. Chcę być wyjątkowa. Jutro zasiadam i pracuję ciężko, akurat u rodziców będę to się dobiorę do komputera.
  16. a nie boisz się co będzie jak dorośnie? U mnie Waldek jak był malutki to chodził radośnie do pracy. Wychodziliśmy czasem i nawet po 5 , przed pracą był park, bieganie, aż do 8. Spokojnie wytrzymywał te 8h, potem i 12 ( oczywiście pomiędzy były wyjścia na siku). Po pracy było jeszcze bieganie na lotnisku tyle ile nam się chcialo - czasem się to rozpędzało do kilku godzin... Ale nie codzień. Potem dorósł i się znudził. Teraz jak wchodzi do pracy ze mną to piszczy, pogania, łazi, kręci się, przeszkadza... Nawet go w pracy od jakiegoś czasu widzieć nie chcę. Niech gnije w domu z panciem.
  17. Ooo widzę że kolejna koleżanka ma "spółkę" w bannerku. Teraz to się czuję faktycznie mało oryginalna.
  18. [quote name='natija']haha masz racja same psiaki tylko na tym dogo;):eviltong:nie kumam czemu:roll: a fotki rybek moze wstawie jutro,bo tera mi sie nie chce:eviltong: bedzie przynajmniej powod,zebys mnie odwiedzila:evil_lol:[/QUOTE] To do mnie zapraszam, u mnie od jakiegoś czasu na tapecie są koty, pies to tylko taki dodatek drugoplanowy :eviltong: [quote name='Franca81']Wlasnie tego :-o:diabloti: Ja jej nie upiekszam zycia ja jej uprzykrzam. Zamykam w klatce, kleje uszy, nie pozwalam na nic co wg niej jest fajne.....[/QUOTE] A wgl, to nie powinnaś jej mieć skoro pracujesz. Nie czytałaś na jednym bardzo mądrym wątku? Swoją drogą, ja też pracowałam 12,5h. Choć o tyle miałam lepiej że 3 dni w tyg byly moje. Ba, nawet grafik tak kombinowałam żeby mi pod psa pasował - bieganie, dzień pracy, bieganie, dzień pracy ...itd. No i my mamy wspaniałego TŻta który bierze na siebie wszystkie brudy związane z posiadaniem pieska :diabloti:
  19. Cięzko nie umyślać jak się ma na codzień psa żywioła a nagle cały dzień przesypia. Co innego o czyimś powiedzieć że taki poprostu jest, a co innego widzieć swojego. A teraz jeszcze kleszczami straszą, co chwila mnie dochodzi słuch że jakiś pies podłapał coś od kleszcza. I to całkiem nietypowe objawy - albo dużo spał, albo okulał, albo oko zaropiało itp itd. Waldzior na szczęście w tym sezonie miał tylko jednego.
  20. [quote name='natija']no moje psy nie jedza kosci:evil_lol:no chyba ,e te calkiem wielkie:) dwa razy przezylam z Agentem i wiecej nie mam zamiaru:shake:a duzy pies ma wieksze szanse,bo kwasy sa macniejsze i wiecej ich;)a ze szczorami wole nie eksperymentowac;)[/QUOTE] Nasz pies zjada kości, ale bynajmniej nie takie jak wyrzucają ludzie z pleśnią, ugotowane, rozpadające się. Chrząstki cielęce jak najbardziej, ale za stęchłą padlinę babciom osiedlowym dziękuję... [quote name='leónowa']I gadka jest zawsze taka: rzucę, może jakaś głodna bieda przyjdzie i zje. Nosz do cholery, prędzej sie potruje po takich 'przysmakach' niż zaspokoi głód. Tym bardziej, że ci, którzy faktycznie dokarmiają bezdomniaki wynoszą miseczki, czekają, aż zwierzaki zjedzą i zabierają. A takie odpadki to mogą leżeć tygodniami i gnić.[/QUOTE] U mnie tak na wsi dokarmiają zwierzątka z lasu - rzucają odpady na pustą działkę w połowie ulicy. Schemat przeważnie jest taki że z lasu schodzą sarny, a ze wsi dzikie wygłodniałe psy a potem leżą porozszarpywane sarniątka... Koronę takim pomocnikom. Tak samo nie widzę potrzeby dokarmiania ptaków. Szczególnie że chlebem... Zresztą, to nie dokarmianie, a zwykłe wywalanie odpadów na trawniki. Apropos wyrzucania przez okna, to nie zapomnę jak moja mama wróciła kiedyś zbulwersowana ze spaceru z psem, bo szła pod balkonami i dostała podobno kawałem starej szynki w twarz. To musiało być niesamowite doznanie:evil_lol: Ale prawdę mówiąc to trochę jej opuchlizna nawet wyszła, więc z wysoka ta szynka musiała zlecieć...
  21. [quote name='leónowa']To właśnie jest nabardziej prawdopodobne, ludzie u nas różne dziwne rzeczy wyrzucają przez okna:shake:[/QUOTE] Ludzie to są obrzydliwe świnie. My po pieskach zbieramy a paniusie łażą i wyrzucają stare jedzenia, nie mówiąc że woreczków i innych śmieci psy też nie produkują! Kiedyś mnie taka jedna pancia dopadła z wywiadem czy kupki zbieram, to jej ładnie dobitnie odpowiedziałam że te trawniki to są bardziej obs.... tymi starymi ziemniakami, zielonym chlebem, tackami itp... A codzień jak do pracy chodziłam i psa rano wyprowadzałam to przyłaziła na mój ulubiony trawniczek i sypaaaałaaaa... Jak chce dokarmiać to niech kupi z tonę ziarna najlepszego gatunku... Wrrr... Waldek na szczęście nie zbiera, czasem nawet nie zabraniam mu wąchać i ćwiczę jego wytrwalość i "fuj". Za to Amor to był odkurzacz, ten to łapał, łykał i jeszcze atakował jak się mu chciało zabrać...
  22. Jakie swietne foty! Ujęcia skoków boskie. No i brama otwarta, jaki grzeczny piesek nie ucieknie panci ;)
  23. Jezusicku to ileż ty kobieto biedna godzin dziennie pracujesz? I to codzień? hoho brawo kierowniczko :) i jeszcze sukces wychowawczy na psie hehe. Jesteście boskie ;) A na pieskie spotkania zapraszamy do Krk, udostępniam darmowo Waldusia. On też jest cholernie spragniony piesków. Nie pamiętam kiedy się bawił tak fajnie i na całego. Apropos - poprzedniego też miałaś boksera? Ten w avku to ktooo?
  24. [quote name='leónowa']Aż strach pomyśleć co by było gdybys do rodziców nie wpadła, mogłoby się z kotką źle skończyć:shake: Ale dobrze, że już lepiej;)[/QUOTE] Podejrzewam że spałaby ,a rodzice by uważali to za normalne, aż by zamknęła oczy i nie otwarła. Wetka sama powiedziała że musiała mieć dużą gorączkę i bardzo była osłabiona. Nie dziwię się że nie zareagowali (już mi wściekłość minęła i umiem na to spojrzeć w miarę obiektywnie), nie każdy śpiącego kota zaczyna podejrzanie obserwować i doszukiwać się choroby. Tymbardziej moi rodzice nie mają skłonności do obmacywania kota i sprawdzania czy dotyk mu sprawia ból. Tylko ja mam to skrzywienie. Nie wiem co by było jakby się coś mojej najukochańszej Inulince stało... Wolę macać i wymyślać choroby a potem rozwiewać podejrzenia. Z Waldkiem to samo. Szczególnie mi się włącza po wystawach, bo zawsze wraca taki nieswój, stłamszony i zawsze sobie wmawiam że napewno trafił na jakiegoś chorego psa i się zaraził ciężką chorobą i może by już pędzić do weta nim będzie za późno. Wstaje dnia następnego pełen werwy i radości i zazwyczaj zaczynam już od razu mieć dość tej jego energii ;)
  25. Mam nadzieję że się teraz to wygoi już bez komplikacji. A niestety to jest taka rana że to gojenie będzie ciężkie. Dobrze że przyjechałam, rodzice by nie wpadli na to , bo jak kot śpi to jest ok. U nas to tylko rano każdy udaje że śpi i nie widzi podskakującego psa. Popołudniu wszyscy ożywają:evil_lol:
×
×
  • Create New...