Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. a jakie miasto mam wpisać - skąd ten kot ? ;) a kontakt? Już wklejony.
  2. DZieńdobry. Amor też jak był niewyciachany to chodził obok suk z cieczką - interesował się, ale nie miał żadnych obłędów. Ostry był sam z siebie już od szczeniaka, więc nie poczułam aż tak jego zmiany. Za to gwałcił mnie i moje koleżanki jak tylko wyczuł że któraś ma okres... Ale go wycięliśmy, bo jak miał tak z 5 lat to się pryszwędał stan nowotworowy prostaty, i to była chyba słuszna decyzja. Zrobił się po kastracji lepszy, mniej nabuzowany. A myślicie że jeśli np wytnę psa od razu to będzie lepszy? Nie wiem, nie rozwinie tak tych samczych zapędów czy potem będzie mu je gorzej zgasić? Jak o wystawy chodzi to bez nich nie umrę. Fakt podoba się i ma duże szanse. Ale raz że moje jeżdzenie marnie widzę,a dwa że jego reproduktora tymbardziej. Brak mu już tylko jednej oceny, bo i badania ma i próby ma (przyznam się szczerze że nawet nie jestem zbyt w tych jego tytułach zorientowana...) No chyba żeby faktycznie na tych wystawach zrobił taką obłędną karierę że wszyscy by chcieli nim kryć. Choć, czy jakaś suka jest godna mojego boskiego Apolla ?:evil_lol: Jeśli nie będzie kryć, to chyba spkojnie można ciachnąć, a wystawy jakoś przeboleję. Choć też druga strona medalu - po co mi kasę teraz tracić w takim razie na wystawy które mu nic nie dadzą, lepiej zainwestować w szkolenie. Ile może trwać takie wyciszenie się psa w okresie dorastania? I czy np dajmy na to jeśliby zrobił reproduktora i pokrył raz, a potem bym go wyciachała to myślicie że miałoby to krycie jakiś wpływ na jego zachowanie? Bo chyba jest różnica jakaś między psem reproduktorem, a psem który suki nigdy nie widział ;D
  3. ale kocur piękny. O jezu, czemu go muszą oddać? Ja też byłam w ciązy i mam 2 koty (ciągle je mam!:mad:). Ja jestem zdrowa, dziecko jest zdrowe. Koty też są zdrowe. Nie rozumiem czemu zajście w ciążę oznacza pozbywania się zwierząt. Jestem zarejestrowana na miau.pl - chcesz to go tam wrzucę.?
  4. z klatką to jest tak ( przynajmniej u nas). Organizujesz psu kącik i stawiasz tam klatkę. Klatka jest otwarta, pies wchodzi tam sam, nie zamykasz go, dajesz tam smaczki, gryzaczki itd. Z reguły psy wchodzą do klatki bez problemu. Jak już zacznie chętnie tam wchodzić to się przymyka i powoli wyrabia nawyk że czasem drzwiczki się zamyka. Ten moment wyczuwasz, nie możesz zamknać mu przed nosem nagle drzwi żeby dostał fiksacji, musi tej zamkniętej klatce ufać. Potem zaczynasz stopniowo zamykać. Pies łapie schemat że pani wychodzi, idzie się do klatki i się śpi. Po jakimś czasie ma to tak zapisane w głowie, że drzwiczek zamykać nie trzeba, a w jego domku jest mu fajnie i dobrze. A skąd masz takie obawy? Czy widzisz olbrzymią różnicę między zostawieniem psa na 8h śpiącego w klatce a szwędającego się po domu? Tak czy siak nie pobiega. Defacto potrzebę ruchu mają zapewnić spacery, nie mieszkanie. Nie wie jak Ty ale ja osobiście byłam spokojniejsza wiedząc że mój pies leży w klatce i śpi, a nie kombinuje co zeżreć.
  5. Ja zazwyczaj nie ulegam, bo to wcale nie proste wziąć wózek pod pachę i lecieć z pieskiem. Chyba że wiem że np dostał gotowane z dużą ilością płynu czy moja mamunia mu jakiś rarytas na lepszą kupkę zafundowała. Zazwyczaj za piszczenie go wyganiam do klatki, choć ostatnio kilka razy mnie nabral, wyleciałam z nim jak poparzona a on się oddał degustacji suczych śladów...:roll:
  6. Tłumaczyłam też tej pani, że ciężko jest żeby pies który biega te kilka godzin dziennie pełnym galopem i generalnie jest psem sportowym , był gruby. Na spokojnie próbowałam jej powiedzieć co mój pies je i ile. Jednak sobie wywnioskowała swoje. Zresztą, moja mama też nie powinna tak uderzać z grubej rury... (Nie widziałam tego psa, ale możliwe że jest obecnie gruby sądząc po wielu czynnikach)
  7. [quote name='leónowa']Wiesz ja gdy przez pierwsze dni wychodziłam z odratowanym zagłodzonym Leonem też się wysłuchałam wrzasków, że mi powinni psa zabrać, że go do takiego stanu doprowadziłam:evil_lol: Ludzie ci prawdę powiedzą:eviltong:[/QUOTE] Apropos... Kiedyś szłam z Amorem przez park i z daleka zobaczyłam jak pyskują sobie pieski więc zaczęłam omijać ostrym łukiem. Wszystko byłoby ok gdyby jednego nie trzymała babka, a drugi stał nieruchomo w miejscu... Wydało mi się to nieco dziwne, więc spacerowałam i obserwowalam. Po jakimś czasie pies nie zmienił położenia ani nikt koło niego się nie pojawił, więc podeszlam. Widok był taki : listopad, pierwsze przymrozki, oszroniona latarnia do której stoi przywiązany bokser. Suka. Zachudzona. Pazury jak u kreta. Oczy smutne, przerażone. Żebra na wierzchu... Odwiązałam. Natychmiast pojawiła się paniusia z pieskiem i z gębą do mnie że jak ja śmiałam coś takiego zrobić z psem, nie dość że go zagłodziłam to jeszcze zostawiłam na tyle czasu, a ona wszystko widziała, że od 3 godzin suka stoi i się trzęsie z zimna, zgłosi mnie niechybnie gdzieś i mi te obydwa psy odbiorą!:roll: Sklęłam babę wtedy niemiłosiernie...
  8. Waldek i tak dobrze teraz wygląda, bo trochę go przytrzymujemy w domu. Wychodzi raz dziennie pobiegać po łąkach, no i wieczór joggingujemy, a tak się musi zadowalać zwykłymi osiedlowymi spacerkami ;) Najgorzej było jak miałam dla niego dużo czasu i spędzałam całe dnie w polach. Wtedy to sama nie mogłam na niego patrzeć, bo był szkieletorem.
  9. A mi się przypomniał komentarz na temat mojego psa. Mama opowiadała mi że spotkała sąsiadkę która ma dalmatyńczyka w wieku naszego Waldka. Na jego widok rzuca cos w stylu " przy naszym to on jest gruby" (Solidny im ten piesek wyrósł to fakt). Sąsiadka oburzona odpowiada " to wasz jest zachudzony!! Bo wy go głodzicie!!" :evil_lol: Kurde, wydało się :D
  10. [quote name='motyleqq']no wiesz, jakoś ludzie żyją z samcami pełnojajecznymi :) więc myślę, że to nie jest takie całkiem niemożliwe... [/QUOTE] To mi powiedz jak.... Bo ja nigdy z takim samcem nie miałam do czynienia. Wald jest pierwszy. I to okropne! Szczególnie że on taki nie byl. A teraz... teraz mnie codzień czymś nowym zaskakuje. Apropos Waldka to mi się coś jeszcze przypomniało ... U nas ( znaczy u rodziców ) w bloku mieszka dalmatyńczyk w wieku zbliżonym do Waldka. Generalnie uważam że wybrali sobie psa trochę nie pod swoje warunki, ale nie mnie to oceniać. Waldek nieraz się bawił z tym psem i zawsze były dyskusje czym kto karmi itd. Ostatnio moja mama spotyka właścicielkę z tym dalmatyńczykiem i na jego widok mówi że jest strasznie gruby w porównaniu z naszym( znając moją mamę powiedziała to nadzywczaj "taktownie"). Na to kobieta oburzona : " to wasz jest zachudzony! bo wy go głodzicie!" :evil_lol: Żeby nie było - Wald wsunął na kolacje 2 miski makaronu. Mało tego miał tam mięso! :evil_lol: i jeszcze mu warzyw trochę dodałam i oleju drogą wyjątku. A niech stracę, raz od święta może troche ryżu czy makaronu zjeść...:diabloti:
  11. [quote name='Rinuś']Ogólnie to ja nie miałam nigdy problemu z wetami, oprócz przypadku kiedy Brutus miał ropień na przedniej łapce i dziurę w niej i pewien wet wsadził mu na żywca pensetę w tą dziurę, to jak pies mi zawył to z miejsca podziękowałam i wyszłam i od razu odwiedziłam innego weta.... [/QUOTE] Też byłam u takiego weta! Mojego psa pogryzł bokser, więc ratunkowo polecieliśmy do pierwszej obok kliniki ( z opinią nienajlepszą zresztą...). Wet stwierdził że pies ma rozlegle rany kąsane, po czym wziął pensetę, namoczył w jodynie wacik,a potem rozchylał mu rany i babrał tam tą jodyną... To był szok...
  12. [quote name='Franca81']Od wylizywania sikow sie zaczyna... :cool3:[/QUOTE] chciałam napisać " zobaczysz jak Twój zacznie ".... Farciara :mad:
  13. Dobrze motyleqq pisze. Klatka naprawdę wbrew opini jest super sprawą. Możliwe ze gdyby nie klatka to by nam Waldek zdemolował mieszkanie. Dzięki klatce nauczył się schematu : my wychodzimy - on idzie spać. U nas bylo tak że ćwiczyliśmy z Waldkiem. Ubieraliśmy się, czasem bardzo opieszale, powoli, nieraz jeszcze staliśmy sobie w kurtkach itd, potem wychodziliśmy. Na początku na balkon i obserwowaliśmy go przez okno. Czasem zamykaliśmy drzwi a on już obgryzał krzesło... nim zdązyłam wrócić z balkonu już była dziura. Wyjście do sklepu - demolka. Wyjście do lekarza- demolka. Cokolwiek, gdziekolwiek iśc to był problem. Wkoncu pojawiła się klatka - problem znikl. Jeśli dasz mu coś co będzie mógł demolować to może stwierdzić ze niszczenie jest ok i zacznie to robić. Nie wytlumaczysz mu że jeden panel można zniszczyć a identycznego gdzie indziej juz nie. Zostawiasz go na 14 h?!:crazyeye: Nie myślisz czasem o jakimś petsitterze? Mnie Waldka na 8h jest szkoda zostawić, bo wydaje mi się że owszem , wytrzyma, ale to się potem może odbić np na jego nerkach, no i przede wszystkim nie czuję się wobec niego fair fundując mu nudę i siedzenie w samotności.
  14. [quote name='motyleqq']oj Waldek widocznie DOJRZAŁ, współczuję :evil_lol: jak mój zacznie odstawiać takie akcje, to straci jajka ;) [/QUOTE] On dojrzał, a ja dojrzewam do decyzji o jajkach. Szkoda mi bo wystawy i konkursy będę miała z głowy, ale to nie priorytet, a przecież pies ma być moim towarzyszem na codzień i fajnie by było żeby był w miarę niekłopotliwy. Planowałam sobie że razem z bobeczkiem będziemy sobie spacerowali, ale jak on będzie taki nieokiełznany to coś marnie to widzę... Chyba że mu to minie. Są jakieś szanse? Nie lubię go tak ciągle musztrować, a ostatnio nie mam wyjścia. W dodatku przez ostatnie dni załapał że przyjeżdzają moi rodzice to należy mu się spacerek. Dotychczas siedział te 7 czy 8 h spokojnie, a teraz już dopomina się wyjścia. I nie dlatego że mu się chce, tylko tak się nauczył. Boję się co będzie jak wrócę do pracy...
  15. Kiedyś Waldek zeżarł coś z trawnika i strasznie go zaczęło czyścić. Kobieta która regularnie wyrzuca stare jedzenie dla ptaków zwróciła mi uwagę że wypadałoby posprzątać, więc bez pardonu jej odpowiedziałam że skoro ludzie wyrzucają świństwa to niech się liczą że psy zasrają całe miasto zwracając to co zżerają, awłaściciele choć chcą nie dadzą rady pozbierać. Zrobiła ooooczyyyy....i poszła. Kiedyś ktoś mi powiedział że właśnie głównie takie "nienormalne" kupy powinno się zbierać. Bo jeśli pies ma biegunkę to znaczy że jest chory. Jeśli jest chory to robiąc kupy zostawia zarazki na trawniku i zaraża inne psy. Koło się zatacza. Cóż, niegłupio, tylko niech ktoś jeszcze wymyśli jak to zbierać...
  16. Uwaga uwaga, zbieram zamówienia na szczenięta po Waldusiu ;) Waldek ma nową pasję - krycie. Powoli poszerza swoje preferencje... Na wieczornym spacerze spotkaliśmy naszego kumpla pointera Hakera.Waldka bardzo zaintrygowało jak to jest zrobić to z osobnikiem tej samej płci więc skoczył biedaczkowi na plecy. Dobrze że go uratowałam bo ostatnie zapędy Waldka wskazują na to że mu się coś poprzestawiało... Nie tylko w tej kwesti zresztą. Pani Hakera jak tylko nas spotkała zaczęła się z Waldkiem witać. Trochę się przestraszyłam że ryknie na nią,bo miała na ramionach i rękach szal, także jak go w ciemnościach rozpostarła to wyglądała na dość dużą i w dodatku tym szalem otoczyła Waldusia. Waldek natomiast żeby po raz kolejny pokazać swój odrębny punkt widzenia zupełnie różny od mojego stanął na tylnych łapach do jej twarzy i zaczął rozdawać jej buziaczki... Potem zaczęliśmy trening połączony z bieganiem. Runka wkoło osiedla z elemenami terroru :evil_lol: Było całkiem nieźle. Obiegłam osiedle i wracałam już powoli dluuugą ulicą w pelnym skupieniu. I oto od tyłu dobiega do nas piesek. Dałam znak Waldkowi że pieski nie istnieją i skupiamy się na chodzeniu przy nodze. Głowa mu lata, piesek idzie za waldkowym tyłkiem... Pojawia się pani, piesek wraca do niej. Równamy, idziemy, wychodzi nam. Za sekundę piesek jest tuż koło nas i znów Waldek łeb chce sobie ukręcić. O zgrozo, kobita idzie cały czas za mną, a piesek przyczepiony do ogona mojemu wariującemu psu. Nic tylko go puścić... Wykorzystuję go jako element treningowy. Zastanawiam się tylko co mysli kobieta widząc że szarpię mojego i krzyczę mu "równaj" za każdym razem kiedy tamten go napastuje, fakt jest od nas kawałek dalej, ale wypadaloby pozwolić nam ćwiczyć... Piesek ze 2 razy wpada pod rower, raz go nawet trąca. Wkońcu skręcam bo nie wytrzymuje rozproszenia Waldka mimo że nie jest tak źle. POtem jeszcze jeden piesek minięty wzorowo i kot w gratisie. Może nie bylo tak źle ;)
  17. A co robisz nim zostawisz go samego? Ćwiczyłaś z nim zostawianie go żeby był spokojny? Wydaje mi się że rozszarpywanie to efekt jakichś negatywnych odczuć. Bo jeżeli psa wyspacerujesz, zapewnisz mu odpowiednią ilość ruchu i spokojnie zostawisz w domu to on powinien zasnąć i spać aż do powrotu właściciela. Jeśli to nuda to może przed wyjściami zafundować mu jakąś rozrywkę która go zmęczy?
  18. ja kiedyś szłam i Waldek kucnął pod krzakami i w te krzaki fuknął dość wodniście. Wyjęłam woreczek i tak szybko go schowałam widząc że konsystencja mało zbiorowa... Oczywiście jak zawsze znajduje się wtedy obrońca zieleni i dopadła mnie baba z wrzaskiem że proszę posprzątać po psie. Odpowiadam pani że niestety wsiąkło w trawnik. Na to mi ona " to trzeba było coś podłożyć". Myślę że spacery z ręcznikami w razie wu nikogo by nie zaskoczyły. Też nigdy tego nie wiem, co robić, jak zbierać itd. Niby logiczne byłoby że jeśli pies ma rozwolnienie to wtedy najlepiej chodzić w jakieś zaciszne miejsce. Tyle ze np ja do zacisznego miejsca (łąk gdzie nie muszę zbierać) muszę przejść przez całe osiedle. A pies ktorego w żołądku wierci nie będzie trzymał, szybko załatwi potrzeby na najbliższym najładniej okoszonym trawniczku...
  19. Możliwe że zło mniejsze, tylko rozlicz się z tym że jak zje gumę to na żołądku siądzie mu znacznie bardziej niż co innego. A on to robi jak zostaje sam czy nawet jak jesteście? Może on coś odeagowywuje, może ma jakiś nadmiar energii który trzeba zużyć? Mister- ładnie. Nawet oryginanie. Zawsze mogłobybyć minister :D No nie będę ukrywać że takie zestawienie ludzkie u psa jest dziwne :D
  20. [quote name='Justa']Weterynarzom też należy współczuć.. czasem tacy ludzie przychodzą, że szkoda gadać :shake:[/QUOTE] Czasem weci też bywają nieźli... Pojechałam kiedyś do weta żeby mi podbił ksiązeczkę na wyjazd. Nie wspominam że zrobił mi wręcz łaskę narzekając że nie miała kiedy przyjechać... Znajoma jeździ do niego xx lat i miała ze mną wtedy jechać ale pochorowała się, dostała bodajże temperatury więc kazała mi zapytać czy ma przyjeżdzać. Dokładnie jej pies miał kleszcza, wyjęła, ale został czerwony ślad taki dość zaogniony. Więc pytam weta czy jeśli pies coś takiego ma to czy trzeba przyjechać na jakiś zastrzyk lub czy coś trzeba zrobić. Na to mi wet że on nie ma zastrzyku na czerwoną dupę.... A co do stawiania sobie samemu diagnozy to odzywanie się u weta też może zwierzakowi zaszkodzić. Czasem się coś przeczyta, a potem u takiego weta z bożej łaski rzuci się podejrzeniem, a wtedy wet olśniony stwierdza że to właśnie dokładnie TO. Potem okazuje się że leczy nie to co potrzeba...
  21. Kija mu nie dawaj, napewno nie, bo jak go rozgryzie i pożre drzazgi to łatwo się domyśleć co będzie. Nam Waldek demolował mieszkanie jak wychodziliśmy (dopiero klatka rozwiązała problem) i dawałam mu kości. Zwykłe duże kości cielęce z odrobinką mięsa. Niektórzy też nie zalecają zostawiać psa samego z kością, ale jak kto uważa. U nas w każdym razie nie sprawdzały się gryzaki typowe, bo Waldek owszem je gryzł, ale jakby z nerwów. Jak wychodziłam to on potrafił złapać i nerwowo rzuć i łykać kawały. Jak daje się okazyjnie gryzak to też pies może go pochłonąc w zbyt szybkich emocjach. A ty chcesz go zachęcić do pogryzienia gumowej zabawki? Tak zrozumiałam z wypowiedzi. I mam pytanie z ciekawości - dlaczego nazwaliście go właściwie Patryk Andrzej? Zazwyczaj jak spotykam psy z ludzkimi imionami to się te imiona biorą od psich ( tak jak np u nas Alduś ewluowało na Walduś, czy Cassi na Kaśka itd). A jak on miał w schronisku?
  22. [quote name='qmu'] Cóż koleżanko linka w dłoń i do pracy :) stalowych nerwów przedewszystkim bo im wiecej sie wrzeszczy tym bardziej pies sie stawia niestety bo gore bierze strach...[/QUOTE] Chyba będę musiała się za tą moją znienawidzoną linkę zabrać... [quote name='magdabroy']Nie za tydzień, ale za 5 dni :eviltong: A tak w ogóle to dzień dobry :)[/QUOTE] Witam serdecznie :)
  23. [quote name='Robokalipsa']Moje psy to nawet za wódkę dały by się pochlastać :roll: Biały za szczeniaka miał niestety okazję spróbować na wakacjach we Włoszech.. Znajomy się uchlał i... Nalał psu ,jak zeszłam z piętra to mało zawału nie dostałam ,całe szczęście ,że sie nie zatruł :mad: Kaście mało język do dupy nie ucieknie jak wódę czy piwo wyczuje :D Piwa dostała spróbować ale wódki już nie dam gówniarze :evil_lol: Będą dzisiaj poranne fooootki :eviltong:[/QUOTE] Wódka podobno dla psów ma straszliwe szkodliwe działanie. Dla ludzi też zresztą eliksirem zdrowia nie jest :eviltong: ale dużo słyszałam że po liźnięciu wódki pies może mieć okropne komplikacje. Jak jest z piwem to nie wiem. a wiecie że jest piwo dla psów? :) Waldek na sylwestra był z nami na imprezie i tam się wdał w kręgi wysokoprocentowe. Bardzo chciał zostać też poczęstowany. Wylizywał aktywnie wszystkie butelki, a nawet dobrał się tżtowi do szklanki- na szczęscie z samą colą ;) Ale było piany :D Jaka ona już duża! Piękna z niej psica się robi. Macie świetną piłkę. Skąd masz? Widzę że też preferuje taką zabawę jak mój - przywiązać na smyczy zabawkę i łowić psa na wędkę :D A co ta trawa taka biała- to SZRON?!
  24. [quote name='Martens']Tak w teorii to wet powinien przed szczepieniem psa zbadać ;) Ja nie spotkałam się z tym NIGDY - czasem tylko z pytaniem, czy zdrowy... I o ile ja uważnie obserwuję psy i szybko wyłapuję objawy, tak większość ludzi mających psy ot tak żeby mieć, albo wręcz odpinających je z łańcucha raz w roku na szczepienie, jakiekolwiek objawy choroby zauważa, jak pies już ledwo żyje... [/QUOTE] Moi weci zawsze badają dość starannie. Nie mówię tu już nawet o szczepieniu czy czymkolwiek innym, ale zawsze, podstawa każdej wizyty to jest dokładny przegląd ogólny. Jak może tego nie być? [quote name='motyleqq'] a jako że mam mało problemów, to Timi zaczął kuleć :loveu: jest fantastycznie ostatnimi czasy![/QUOTE] o matko....
×
×
  • Create New...