Jump to content
Dogomania

IZMADO

Members
  • Posts

    591
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by IZMADO

  1. [quote name='anostek']Wg mnie są bardzo ok i się czepiasz :-)[/QUOTE] Ja po prostu pragnę by mnie ktoś zauważył :eviltong: A tak szczerze, to im częściej ich używamy, tym bardziej się do nich przekonuję. PS Mały podgląd nowych obróżek: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-R9Jn4-pcScQ/UboDEQqTSEI/AAAAAAAAAsU/eNX7ohv7QIw/w702-h468-no/IMG_1060+janka+activdog.JPG[/IMG]
  2. [quote name='masdamerka']Ja Cię mogę przekonać! :) Przedni pasek mógłby być troszku wyżej, ale tragedii nie ma, na pierwszym zdjęciu szele według mnie idealnie, bardzo fajnie psica w nich wygląda ;)[/QUOTE] Dziękuję! Marta to samo mi napisała (oprócz tego, że psica fajnie w nich wygląda :P). Szelki zostają, a następne zamówimy z cieńszej taśmy i z krótszą górą. PS Mam awizo, to chyba activdogi na mnie na poczcie czekają...
  3. [quote name='Unbelievable']izmado, według mnie te szelki są bardzo ok ;)[/QUOTE] Mimo, że ja nie jestem przekonana, to uważam, że to najwygodniejsze szelki jakie do tej pory miałyśmy. I chyba w niedługim czasie kupię drugie, z mniej brudzącej taśmy. Czy ktoś jeszcze chce mnie przekonać, że szelki są super dopasowane? Pliska, pliska! ;)
  4. No to teraz ja ;) Nasze szelki się rozchodził, pasek przedni nie jest już sztywny, dlatego porobiłam kilka zdjęć, bo ciągle coś mi w nich nie leży. Zdjęcia psa z profilu. I nie wiem czy to moja wyobraźnia, ale mimo psiego "wola" widać jak przedni pasek ciut odstaje, pasek na obwodzie jest dość luźny, nie wpija się w pachy. Może nawet jest za luźny, bo szelki mają tendencję do przekręcania. [URL="https://lh6.googleusercontent.com/-3D1OWo_c3eY/Ubne-aTbujI/AAAAAAAAAro/PJ_pzxKapRU/w702-h468-no/IMG_1050+janka+norwegi.JPG"]KLIK[/URL] i [URL="https://lh3.googleusercontent.com/-R-VKNOC0J9w/Ubne_BlVnKI/AAAAAAAAArs/A0cuPQv8f5U/w702-h468-no/IMG_1051+janka+norwegi.JPG"]KLIK[/URL] Patrząc z przodu na psa, wszystko wydaje się w porządku, zarówno jak pies stoi i siedzi. [URL="https://lh4.googleusercontent.com/-n2FnRsH3Gmk/UbnfAD6Go5I/AAAAAAAAAr4/nBZYZNl9214/w362-h543-no/IMG_1052+janka+norwegi.JPG"]KLIK[/URL] i [URL="https://lh4.googleusercontent.com/-FpqNdZ8xxVE/UbnfAv-ka4I/AAAAAAAAAsA/5PD6a7aleQ0/w362-h543-no/IMG_1056+janka+norwegi.JPG"]KLIK[/URL] Jednak to chyba tylko złudzenie, bo po zadarciu głowy przez psa, mamy taki widok: [URL="https://lh4.googleusercontent.com/-J0AVybMSMYg/UbnfBaR9nbI/AAAAAAAAAsE/VNhVc9nRUYM/w702-h468-no/IMG_1057+janka+norwegi.JPG"]KLIK[/URL] Ostatecznie, mój wniosek jest taki, że przedni pasek jest trochę za nisko. Zgadzacie się z tym? PS Przepraszam za te "klik, klik", ale chciałam w jednym poście umieścić wszystkie zdjęcia, a że nie umiem skracać linków, to postanowiłam je wsadzić w formie odnośnika :)
  5. [quote name='Unbelievable']a moja Brum ma dobrze wymierzone norwegi, nic jej nie odstaje, nie przekręca się itp., paska na klatce nie ma ciasnego, ale też nie jest luźny ;) nie wiem czy wstawiałam jej zdjęcia bokiem, i czy mam w ogóle, ale jakby co mogę pokazać[/QUOTE] Pokaż! Ja właśnie fotografuję psa, szelki się ułożyły, ale ciągle coś mi nie leży...
  6. [quote name='klaki91']IZMADO szkoleniowiec kazał mi puszczać ją na lince (5 m, taka cieniutka). I przede wszystkim wyluzować- suka miała sobie podchodzić do ludzi w parku, a w razie czego była korygowana właśnie linką. Kilka razy mocniej trzeba było szarpnąć, ale to tylko na początku. Na ogół wyglądało to tak że mijała kogoś i zaraz leciała za nim węsząc (od strony pleców "ofiary" :)) na początku ignorowałam burczenie i warczenie, tylko szczekanie było tłamszone, potem też wydawanie jakichkolwiek odgłosów do tego zeby wykorzystać jej łupowość- w trakcie mijania gdy kimś sie zainteresowała i podchodziła blisko, rzucałam jej zaraz za tą osobą piłkę no i oczywiście pochwały jak kogoś ładnie minęła nawet jeśli zaraz za "ofiarą" zawracała i ten metr, dwa przeszła łapiąc zapach tej osoby nagrałam jak to wygląda aktualnie, niestety mało osób o tej porze chodziło po lesie :( no i cienka jakość bo telefon jest na filmiku na lince ale w ogóle już jej nie używam [URL]http://www.youtube.com/watch?v=g_JF_K62uqg&feature=youtu.be[/URL] -od 15 sekundy a tutaj nowa pasja rudzielca :cool1: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=kJ5QLv8GYvg&feature=youtu.be[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=bn7JnhEoEAY&feature=youtu.be[/URL][/QUOTE] To ja chyba muszę tak robić z psami, bo ona w większości przypadków naprawdę ignoruje ludzi. Biegaczy, rowerzystów. No chyba, że ktoś ma na sobie naturalne futro albo parówki w torbie ;) Jednak to psy są naszym podstawowym problemem, choć pewnie takie ćwiczenia z ludźmi nam nie zaszkodzą. Ja myślę, że jednak problem jest gdzieś indziej, otóż zauważyłam, że np. na szkoleniu lub wspólnym spacerze ktoś ryknie na swojego psa, to Janka przyjmuje to jako atak. Tak samo z nagłą radością połączoną z piskiem i skakaniem - tak samo reaguje, szczek i szarpnięcie na smyczy. No a straszenie psa grabiami z wrzaskiem było już ponad jej granicę wytrzymałości i skończyło się tak, jak się skończyło ;( Jak sobie radzić z tymi emocjami? Przecież nie można ich przewidzieć, a goście? A my w gościach? A dzieci na placu zabaw itp.? Cholera, trudna sprawa. Filmiki są super, chciałabym, żeby mój pies tak aportował kijaszki z wody! Poza tym, filmy rzeczywiście fajnie pokazują konkretne zachowania. Dziękuję :) [quote name='Maron86']IZMADO doskonale rozumiem, jeśli ktoś nie chce dać sobie pomóc to przecież go nie zmusimy. Klaki jaką ty masz kruszynkę mała, jak dalej pobiegnie to jej w trawie nie znajdziesz :)[/QUOTE] No dokładnie. Ciekawe jak się to potoczy. Przesłałam zdjęcie z książeczki, wpisując swoje dane, mimo, że w papierach nie jestem właścicielem. Pomyślałam dokładnie to samo! Na dodatek taka mała kruszynka, a taka cholera :P Klaki, Twój pies wygląda na straszliwie radosnego, świetny jest!
  7. [quote name='Madziunia_Krk']Bardzo fajne wizualnie jednak bije się że ten cienki laminat może się szybko popękać.[/QUOTE] Też mam takie przeczucie, ale póki co - jakoś się trzymają :)
  8. [quote name='masdamerka']Które coś dla mojego Lugoła? Za Chiny ludowe nie mogę się zdecydować. Tak na co dzień, w tym tygodniu powinnam dostać zwrot kasy od AD :) Na kolory nitek/czy w ogóle dać też się nie mogę zdecydować.. OhMyDog mają normalne okucia w stosunku do szerokości obroży? Przewrażliwiona teraz będę na tym punkcie.. :roll: [URL]http://img829.imageshack.us/img829/9137/obroa1.png[/URL] [URL]http://img404.imageshack.us/img404/9183/obroa4.png[/URL][/QUOTE] Podobają mi się tylko te dwie, zielona i pomarańczowa. Przy zielonej dałabym pomarańczowe nitki, bo zielone się trochę zlewają. Ewentualnie granatowe, choć bałabym się, że obroża zrobi się smutna. [quote name='Fauka']Ja sobie zamarzyłam taki: [URL]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/wzrek_zps91709629.png[/URL] Poczekam aż szczeniaczek mi podrośnie, i zamówię dwa komplety :loveu: Vege, dzięki za polecenie! Naprawdę fajne i niedrogie :)[/QUOTE] Fauka, świetna ta obroża! Widziałam twojego papisia na wątku o szczeniaczkach i pasuje idealnie! :lol: A wiecie, że dostałam już propozycje od stylistki z ohmypet? :razz:
  9. Umówiłam się, że po powrocie z pracy zrobię zdjęcie aktualnego szczepienia w książeczce i wyślę jej wnukowi na maila. Ona ma liczniejszą rodzinę niż ja, więc bardzo mi przykro - ale po rozmowie telefonicznej, podczas której była niemiła, i nie słuchając mnie odłożyła słuchawkę - nie będę z nią jeździła po lekarzach. Mówiłam jej w niedzielę, że powinna od razu jechać na pogotowie, żeby lekarz zobaczył ugryzienie, ja się nie znam, nie doradzę jej co ma zrobić ze spuchniętą nogą. Ale jeśli ona ma sposób niesłuchania dobrych rad (rzucona słuchawka) to naprawdę nie jest to moja wina jeśli będzie się jej to wszystko długo goiło. Ja się niczego nie wypieram, biorę odpowiedzialność za swojego tymczasa, ale nie chcę żeby ta kobieta teraz wszystko na mnie zrzucała, bo ja jej podałam nasze dane i powiedziałam co ma zrobić. Kurczę, chcę żeby się to już wszystko skończyło :/
  10. No tak, o tej procedurze to mi właśnie tata mówił, ale on powiedział tylko o punkcie drugim ;) Mój pies ma szczepienia zrobione w terminie, więc kwarantanny się nie boję. Mam tylko nadzieję, że dostaniemy wezwanie od lecznicy, w której się szczepiliśmy. Właśnie miałam telefon od tej pani z działki. Powiedziała, że ona nie wie co ma robić, bo ma już bardzo spuchniętą nogę i wielkiego siniaka i ona ciągle czeka na zaświadczenie o wściekliźnie ode mnie. Ja powiedziałam, że prześlę na maila, czekam aż lecznica mi je wyśle w wersji elektronicznej, ale póki co milczą. No i zdziwiłam się bardzo, że dzwoni w tej sprawie, bo okazuje się, że nie pojechała na pogotowie! Rozumiecie? Mówiłam jej już na działce, że ma się zgłosić na pogotowie, zgłosić to ugryzienie, że dostanie zastrzyk przeciwtężcowy i dalej to już lawina pójdzie. A ona czeka na papierek ode mnie, żeby nie brać zastrzyków przeciw wściekliźnie. A miała dane z lyssetki, które są w lisetkowej bazie :/ No ja nie wiem, chyba jednak będzie robiła problemy, bo jak widać, kompletnie nie słuchała co do niej mówiłam w niedzielę ;( Maron86 - współczuję Ci sytuacji z sunią, może to rzeczywiście jakiś guz, albo coś w tym stylu?
  11. [quote name='Tree']A ta ugryziona kobieta nie będzie robić Ci problemów? Teraz musisz się szczególnie skupić na resocjalizacji z ludźmi. No i odwołanie jest ważniejsze niż zabawa z innymi psami, więc na Twoim miejscu ja bym się właśnie na tym skupiła.[/QUOTE] Sama ma psa, więc pewnie będzie robiła problem ;) Mojego tatę tez ostatnio ugryzł pies, więc powiedział jak wygląda cała procedura. Czekam na jakieś wezwanie na kwarantanne czy coś, nie wiem jak szybko to się załatwia. Mam mailowy kontakt do jej syna/wnuka (?) jak uda mi się załatwić zaświadczenie o szczepieniu, to mam mu je wysłać, ale sama nie wiem czy tak się to robi? Mają dane z lyssetki, więc chyba to nie problem sprawdzić i potwierdzić nasze dane w rejestrze? Macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Jak prowadzić taką resocjalizację z ludźmi? Jutro jestem umówiona na spacer z wyżłem, ale też mam zamiar wziąć jej śniadanie, nie wiem czy dać jej na początku i w trakcie spaceru, czy może na sam koniec? Z kolacją poszło fajnie, ładnie chodziła przy nodze, wykonała idealnie kilkanaście komend, ale nie mijaliśmy w ogóle ludzi ani psów. [quote name='klaki91']IZMADO- ja długo nie mogłam własnie dać sobie na luz. Łapałam spinę przy każdym podbiegającym do nas psie, przy każdym darciu mordy przez rudą i ogólnie spacery były wyjątkowo stresujące. Jak już widziałam że będziemy mijać innego psa to się wewnętrznie denerwowałam i mimo że starałam się żeby nie miało to wpływu na sukę to i tak z sercem w gardle patrzyłam na nią witającą się z innym psem. Dopiero jak to ja wrzuciłam na luz spacery zaczęły być przyjemne. Co zo tego że pies się zetnie z innym psem? Opieprza się psa, własciciela przeprasza dorzuca do tego uśmiech i po krzyku. Nawet chwile sie pogada jak drugi czlowiek wyrozumialy ;-) Mi długo zajeło załapanie że to ja mam z luzem podchodzić, łagodzić atmosferę i przede wszystkim- usmiechac sie :smile: serio, jeszcze sie nie spotkalam z opieprzem od innych ludzi za odpały mojej suki od czasu gdy się zdystansowałam. A ona dalej ma odpały Z tym ugryzieniem niefajna sytuacja, no ale trudno, zdarza się ;-) więcej wiary w siebie i postaraj się zdecydowanie mniej emocjonalnie do tego podchodzi. łatwo się to pisze, wiem :cool1: sama przez pewien czas wracalam do domu z kolejnego beznadziejnego spaceru i z wscieklosci juz ryczalam[/QUOTE] Ze wszystkim się zgadzam. Czasem jak jestem wyluzowana, to Janka mi świetnie pracuje na spacerach i olewa inne psy. Właśnie wczoraj, jak wracałyśmy do domu, szedł na nas golden, który był luzem. Ja usadziłam Jankę, on podchodzi do niej od tyłu, widzę, że się spina, ale moje "nie" jakoś ją ogarnia. Właścicielka goldena robi wielkie oczy i mówi, że jej piesek chce się tylko przywitać. Na co ja jej odpowiedziałam, że mój pies ma problemy z innymi psami i nie chcę draki, jak usiądzie, to się uspokaja i dopiero wtedy pozwalam jej na kontakt. I rzeczywiście - podeszła do goldena, powąchała i na moje "idziemy!" ruszyła za mną. Ale psiak był bardzo spokojny, więc to była dość łatwa sytuacja. Jednak nie po to prowadzam psa na smyczy, żeby każdy się z nami witał. Jakbym chciała, żeby mój piesek podlatywał do innych, to bym go luzem puszczała. I mimo tych beznadziejnych sytuacji wczoraj, akurat w tym starciu byłam pewna siebie i stanowcza, a gdzieś podskórnie wrzuciłam na luz. I się udało, nie było psiej awantury. Rzeczywiście, kilka razy miałam sytuację, że mój pies się wydzierał, ale trafiałam na rozumnych ludzi, z którymi często nawet kontynuowałam spacer! :) [quote name='bdom']tak sobie podczytuję wątek, bo sama mam lękliwego dominanta, który jest agresywny do ludzi. IZMADO- nie załamuj sie, kazdy właściciel problemowego psa ma czasem dołki, mi nie raz puszczaly emocje, bo pies znowu wydarł ryja, znowu kogoś zaatakował a przecież było już tak dobrze. No niestety- trzeba zacisnąć zęby i pracować, pracować z psem na okrągło. Ja już wielokrotnie miałam sytuacje, ze myslalam, ze sie poddam- ale brałam się do kupy i później widziałam, że jednak szkolenie przynosi efekty. Może nie tak natychmiastowe i nie takie imponujące jakby się chciało, ale jednak jest lepiej. Zauważyłam też ostatnio, że nawet ludzie mający psy, ale psy bezproblemowe nie są w stanie zrozumieć emocji właściciela psa agresywnego/lękliwego/niestabilnego psychicznie. Np. ja wiem, że wyjście z moim psem do ludzi np.na grilla wymaga ode mnie dużo pracy, muszę go cały czas ogarniać i kontrolować. Osoby z normalnymi psami nie są w stanie zrozumieć takiej sytuacji. Ile ja się nasłuchałam -puuuść go! niech sobie pobiega!-kiedy widzę, że Mang jest spięty w tłumie obcych i wiem, ze gdybym go nie kontrolowała to do kogoś by wypruł. Też macie takie sytucje?[/QUOTE] Tak, w nowym środowisku bardzo boję się o zachowanie Janki, jednak staram się uczulać (ale nie straszyć) ludzi, z którymi przyjdzie nam obcować. Czasem pies mnie zaskakuje super - jak na ostatnim grillu, gdzie w tłumie ludzie odnalazła się wyśmienicie. Ale jednak zawsze jestem czujna. Ostatnio byłam z koleżanką na kijkach i mówię "kurde, owczarek na drodze, kupę robi". Koleżanka się pyta gdzie ja go widzę, bo ona nie widzi przed nami żadnego psa. No więc jakby miała psa jak nasze, to by się w trymiga nauczyła wypatrywać inne psy ;) [quote name='klaki91']no ja tak mam. Ale nie z ludźmi tylko z psami :-( rudą puszczam w obecności ludzi bo akurat mamy wypracowane ignorowanie (kiedyś rzucała się do każdego kto na nią spojrzał albo dziwnie jej zdaniem wyglądał) i wystarczy czasami zwykłe cmoknięcie żeby olała inną osobę która akurat wzbudza jej ciekawość np. gwizdaniem. Ona szybko się do ludzi przekonuje mimo swojej nieufności a jak ktoś ma żarcie to dostaje +100 pkt na wejściu do bycia fajnym :smile: mam też pewność że nie ugryzie, bo już kilka razy miałyśmy dość skrajne sytuacje i ona od razu odskakuje, groźnie szczeka ale raczej to typ ktory predzej ucieknie z wrzaskiem niż chapnie choć wiadomo- zawsze moze miec miejsce sytuacja gdzie psu puszcza nerwy Gorzej jesli chodzi o inne psy. Niestety ale nie dla nas luźne spacerki ze znajomymi z dużą gromadą psów. Raz że mojego psa w ogole coś takiego nie rajcuje, ona jest typowym samotnikiem, dwa- trzeba ją pilnować, nie mogę pozwolić żeby sobie robiła co chce, muszę kontrolować jej reakcje. Nie ma więc szans na zwykły fajny weekendowy spacer w stylu psy biegają, ludzi idą i sobie gadają. Jeszcze jak ja wyjdę równocześnie z 3 psami to jest OK, bo się skupiam na nich. Jak wychodzę w kilka osób to jest gorzej. Rudej załącza się też wtedy lekkie pilnowanie swoich zabawek ale jednocześnie nie rusza zabawek innych psów, w ogóle się nimi nie interesuje. Masakra, nigdy więcej psa o takiej osobowości.[/QUOTE] Jak wypracowałaś ignorowanie ludzi? U Janki też działają smakołyki od obcych, ale muszą to być bardzo kuszące smakołyki, bo nie od każdego weźmie. Np. w sklepie zoologicznym pogardziła całym asortymentem, bo pan był zdziwiony, że pies nie chce wziąć od niego jedzenia. Mnie się marzy szczeniak. Taki co to go można od małego układać, po sprawdzonych rodzicach. Pies, którego można wszędzie ze sobą zabrać i odnajdzie się w każdych warunkach, ach marzenia! ;) Dziękuję Wam za wsparcie i dobre słowo, mam nadzieję, że nasz dołek już się zakopuje.
  12. Ewa&Duffel, a jak się skończyła sprawa z Waszymi norwegami z PSDD? Udało się je poprawić? Bo chyba nic nie pisałaś, prawda?
  13. Już myślałam, że będę mogła napisać tak jak Maron86, że super się nam układa, ale niestety - wczoraj miałam chyba najgorszy dzień w życiu z Janką. Zaczęło się od tego, że zaspałam, przez co spóźniłyśmy się 5 minut na szkolenie. Musiałam przedłużyć poranny spacer, bo Janka nie chciała się załatwić, a Janka bez wypróżnienia, to nieznośna i niesłuchająca mnie Janka. Na placu jednak bardzo mnie zaskoczyła, pięknie weszła w tryb pracy, ale ćwiczyłyśmy tylko chwilę, bo był tak duszno i parno, że psy nam zdychały. Co kwadrans była krótka przerwa. Po pierwszej przerwie, na placu, w trakcie ćwiczeń, gdzieś w oddali było słychać grzmot. No i pies mi się zawiesił. Nie pomagały smaczki, nie pomagało zejście z placu i zachęcanie do zabawy, nawet na piszczącą piłeczkę nie zastrzygła uszu. Trwało to praktycznie z pół godziny. Bardzo mi się spięła i zawiesiła, ale wróciłam na plac żeby dołączyć do innych psów i po prostu z nią połazić, żeby się ruszała. Trochę zaczęła się wybudzać, ale dopiero ostatnie 10 minut zajęć pobudziło ją na tyle, że ciut podniosła ogon i zaczęła kłaść uszy tak jak ma w zwyczaju. Pomogły nam hopki, czuli ruch i odrobina skupienia, żeby w odpowiednim momencie przeskoczyć. Po zajęciach rozmawiałam przez chwilę z trenerem, a do już wyciszonej Janki podszedł szczeniak, przecisnął się przez ławkę i zaszedł ją od tyłu, tak się wystraszyła, że prawie by się na niego rzuciła. Już dawno jej takiej nie widziałam, ja korygowałam, a trenerka uciszała psa głosem, bo ja miałam kluchę w gardle i łzy w oczach, słowa bym nie umiała wydusić. Janka drasnęła zębem trenerkę, ale ona powiedziała, że jest to jej ryzyko zawodowe, że nic się nie stało i mam się uspokoić ;) Wcale mi to nie pomogło i oczywiście się rozbeczała, a na dodatek właścicielka szczeniaczka powiedziała do swojego psa "choć misiu, tam nie podchodź, bo widać, że piesek nie jest zsocjalizowany". Odrzekłam, że racja, nie jest i długo nie będzie. Wybrałam tę szkołę, bo oni nie pozwalają na kontakt psów na zajęciach i w trakcie przerw, a ta babka przyszła z ulicy popatrzeć i podpytać o kurs. Jej szczeniak podbiegał do wszystkich, wskakiwał ludziom na kolana, ciągnął do innych psów. Po zajęciach pojechałam do rodziców na działkę, mamy taki malutki ogródek pracowniczy, one nie są ogrodzone, więc pies jest ciągle na lince. Podczas przepinania ze smyczy normalnej na działkową Janka albo się czegoś wystraszyła, albo coś poczuła i odskoczyła. Tak gwałtownie, że momentalnie zniknęła mi z oczu. Ganiałyśmy ją z siostrą, inni działkowicze, mimo że nie podobał im się pies biegający luzem po ich terenie, to pomagali nam ją delikatnie zaganiać w róg, ale tylko jedna kobieta była zirytowana na maksa. Moje przeprosiny i uspokajanie nic nie dały, po prostu była agresywna wobec mnie i jak Janka drugi raz wbiegła na jej działkę, to pogoniła ją grabiami. A Janka ma schizę i nie daje sobie w kaszę dmuchać. No i stało się - mój pies ugryzł człowieka. Udało się ją szybko złapać, ale niestety nie na tyle szybko, żeby ominąć niebezpieczeństwo ;( Czekałam na niedzielę chyba ze dwa tygodnie, miałam masę pracy, pracowałam w weekendy i to był pierwszy dzień który mogłam spędzić psem. A byłam już tak zirytowana, że o 16:00 wróciłyśmy do domu. Poszłam ze znajomymi na piwo, żeby mieć wychodne od psa, bo ile można ryczeć? Po powrocie wzięłam ją na spacer, miałam nadzieję, że w końcu zrobi kupę. Niestety, burza ciągle wokół nas kręciła, grzmotów nie było, ale błyski bardzo odznaczały się na niebie. Nie ma co, pies nawet siku nie zrobi bo jest zbyt pobudzony i ciągnie do domu, więc wróciłyśmy. No ale jest już 23!!! Deszcz w końcu spadł, burza była okropna, większość samochodów na moim osiedlu wyła, więc kot się schował, a pies jak posąg i zipie. Jak burza się uciszyła i Janka lekko odżyła, pomyślałam, że spróbujemy wyjść na jeszcze jeden spacer. Tiaaa... One nie będzie szła w deszczu :/ No i znowu porażka - wróciłyśmy do domu. Ze spacerem poczekałam więc do rana, ale przypominając sobie tragedię działkową postanowiłam, że psie śniadanie wezmę ze sobą. Na osiedlu spotkałyśmy naszego ulubionego wyżła, ale tu znowu zdziwienie - Janka nie biega, nie bawi się z nim, tylko mnie pilnuje. Nie odstępuje na krok, a jak wyżeł zbliża się do nas, to pokazuje zęby i go przegania. I teraz nie wiem - brać to jedzenie, czy nie? Bo z jednej strony efekt osiągnięty - pies się mnie pilnował, więc może odbudujemy przywoływanie, które wczoraj bankowo się nam spaliło. Ale z drugiej strony - Janka to pies terytorialny, nie chcę, żeby sobie wmówiła, że mając jej śniadanie jestem niedostępna dla innych i jej zadaniem jest mnie bronić. Co mam zrobić? Co radzicie? Jestem kompletnie załamana ;(
  14. [quote name='Sonka95']O ile moja razy się wytarzała to trudno zliczyć ... najgorszy smród w czym się wytarzała to w szczątkach zdechłego psa albo kota na wsi :crazyeye: smród nie do opisania :diabloti:[/QUOTE] Też to ostatnio przerabiałam ;) Smród po padlince jest nie do opisania, tylko, że ja miałam problem z rozpoznaniem zwierzątka, którego szczątki znalazł mój pies. A i miałyśmy jeszcze wnętrzności ryb, które wędkarze zostawiają przy jeziorze oraz lekko nadpsute rybki, pewnie za małe żeby je ze sobą brać, więc były przez wędkarzy wyrzucane na brzeg. Oblecha!!!
  15. [quote name='Aleksandrossa']My nasze norwegi jednak odeślemy do poprawki... Myślałam, że się ułożą i jakoś będzie ale nic z tego... Jak pies idzie na smyczy i ciągnie to ok, nie widać że pasek za długi. Jednak jak nawet i stanie na tylnych łapkach to spada mu on na przednie i wtedy bez problemu może wyjść z szelek. Tak samo jak zostawię go w nich gdy śpi, wstaje z paskiem piersiowym za przednimi łapami... [/QUOTE] Kurcze, u mnie też to samo. Tylko ja nie wiem czy to wina za długiego paska, czy może za nisko osadzonego paska? Pies łazi w tych szelkach, żeby się jakoś naddały, ale według mnie to ten przedni pasek za bardzo opada jej na łapki.
  16. [quote name='Agnes']Dzieki, wiem sporo :) przy okazji poznalam Wasza historie, bo chyba nie macie watku na dogo?[/QUOTE] Nie, nie mamy własnego wątku :) [quote name='Luzia']Pozwolę sobie się wtrącić ;) Podziwiam, szczerze :cool3: Kojarzę sporo osób które adoptowało psa z problemami i niestety większość zamiast się dokształcić w temacie wolały to olać i tak męczą się ze swoimi zwierzakami, zamiast cieszyć się ze wspólnie spędzanego czasu..[/QUOTE] Dziękujemy :) Ja ogromnie cieszę się ze wspólnego czasu, ale Jankę wychowuję sama, więc czasami moja cierpliwość (a mam jej duże pokłady) zostaje naprawdę nadwyrężona. Jeśli ktoś się pyta o mojego psa, to zawsze mówię prawdę, że ma problemy, wolę, żeby ludzie byli ostrożni, żeby wzięli pod uwagę, że może się czegoś wystraszyć i zachować irracjonalnie (według nich). Mimo, że Janka jest cudowna, super się przytula, uwielbia moją siostrę i rodziców, pięknie słucha się drugiej siostry, która w Łodzi nie mieszka, więc widują się bardzo rzadko, umie nakręcić się na zabawkę i czasem bardzo mnie zaskakuje swoim zachowaniem - oczywiście pozytywnie! To naprawdę cudowny pies, dlatego się nie poddaję i ciągle walczę o to, żeby było nam miło ze sobą żyć :) Już myślę o kolejnym szkoleniu i o agility, mamy w Łodzi fajny klubik, dostałyśmy już zgodę na treningi, więc trzymajcie kciuki, żeby Janka dobrze wypadła :D Dziękuję Gospodyni wątku, że mogłam się tu uzewnętrznić!
  17. [quote name='Victoria']izmado, nie chodziło mi o Twoja wypowiedz ;) patrzac na ostatnie zjdecie 'jak pies sie przejdzie' nie widze jakos strasznie duzo miejsca. moje oba psy maja mniej wiecej tyle luzu. jesli pasek ewidentnie nie spada i sie nie wygina to jest okej. wg mnie te szelki sa bardzo dobrze dopasowane A Olson ma psa z dluga sierscia ktora swietnie wypelnie ewentualna przerwe miedzy psem a paskiem :razz:[/QUOTE] "Jak pies się przejdzie" - czyli zrobi ze 3 kroki ;) Po spacerze było lepiej, choć po powrocie posiedziała w nich jeszcze w domu i pasek się wyginał, odstawał. Martwi mnie też to opadanie na przód. Połazimy w nich przez weekend, może trochę zmiękną i się dostosują. Zrobię też nowe zdjęcia i będziecie mogły jeszcze raz mi coś poradzić :D
  18. [quote name='Victoria']ludzie wezcie sie nie czepiajcie ;P wszystko byscie ostatnio odsyłali :razz: te pomarańczowe szelki sa dobre, przynajmniej tak to wygląda na zdjęciu. To nie są jeansy zeby idealnie przylegały. Pies biegnie to sie zmienia jego postawa - szelki sie nie rozciagna, wiec musi byc troche luzu. [B]Dziwne zeby nie bylo zagiecia z przodu, skoro szelki byly zlozone na płasko w kopercie.[/B][/QUOTE] Ja się nie dziwię. A Ty się dziwisz? Chyba każdy na czuja umie poznać czy szelki są dobre, czy nie. Ja powiedziałam, że pies musi je rozchodzić. Jak jest na smyczy, która jest naprężona, szelki się układają super. Jak pies stoi lub idzie, to pasek piersiowy opada. Ja tam mogę wcisnąć pięść, a nie trzy palce. I to, że ktoś raz wspomniał o odesłaniu nie jest jeszcze wyrocznią. To są nasze pierwsze norwegi, więc nie dziw się, że wywiązała się taka dyskusja. Chciałabym mieć tyle szczęścia co Olson i trafić z wymiarami. I widząc szelki na psie mieć pewność, że pasują idealnie. Ja dziękuję za wszystkie rady, jako świeżak są mi potrzebne, bo uświadamiają na co zwrócić uwagę, dlatego proszę o trochę wyrozumiałości.
  19. [quote name='Agnes']o ile ja wiem - powinien byc jakos w polowie dlugosci paska "pionowego". Na logike - jak bedzie nachodzic nisko na łopatki, bedzie blokowac psa podczas biegania etc :) [B]IZMADO[/B] - sprobuj zrobic zdjecie z boku, bedzie lepiej widac wysokosc paska[/QUOTE] Dobra, cyknę po weekendzie, a tymczasem idziemy je rozchodzić. Dziękuję za wszystkie rady!
  20. [quote name='masdamerka']Ja bym odesłała do poprawki, za nisko jest ten pasek, szele bardzo fajne :)[/QUOTE] Właśnie ja mam wrażenie, że sama wysokość paska jest w porządku, jedynie jego długość może być dyskusyjna. [quote name='Agnes']Jak skrocisz ten pasek co niby odstaje to szelki beda wlazic w pachy - wiec wg mnie kwestia ulozenia. Ciezko wymierzyc norwegi za pierwszym razem, zeby lezaly idealnie :)[/QUOTE] No fakt, to nasze pierwsze ;) [quote name='Kasi i Lena']Śliczne szelki takie soczyste kolorki:loveu: Troche odstaje ale nie jakoś tragicznie. Nie wiem czy ten pasek jest za nisko. Z racji tego że szukam inspiracji na jakieś szelki to przeglądam galerie firm szyjących psie akcesoria. Psiaki maja te paski całkiem różnie. Nie wiem czy to kwestia złego uszycia czy budowy psa? Bo są na różnych wysokościach a niektóre niemal aż na szyi.[/QUOTE] Kolory są super! Bardzo podoba mi się to zestawienie. Więc jak jeszcze zobaczyłam, że piłeczka jest też pomarańczowa, to się rozpłynęłam :loveu: [quote name='razed_in_black']w moich pierwszych norwegach też odstawał, ale później pies rozchodził szelki i pasek sam się ułożył :)[/QUOTE] W sumie to na to liczę, bo jest to ekoskórka, więc pasek sam w sobie jest dość sztywny. No i na pewno odstaje też dlatego, że był zgięty w połowie. Choć według mnie odstaje jednak bardziej niż powinien ;)
  21. Janka jest z Radomia. Została adoptowana ze schroniska przez rodzinę z Łodzi, jako (chyba) 6 miesięczny szczeniak. Po dwóch latach zmieniła im się sytuacja i musieli w ciągu miesiąca zmienić mieszkanie, skontaktowali się z kobietą, która była odpowiedzialna za adopcję i transport suni z Radomia. Kiedy zobaczyłam jej ogłoszenie na fb Fundacji Niechciane Zapomniane, po prostu mnie urzekła. Zgłosiłam się jako dom tymczasowy i w ciągu dwóch dni Janka już u mnie była. Na pierwszy, wieczorny spacer to była istna mordęga. Pies miał kolczatkę i 1,20 m smyczy. Ciągnął jak oszalały, w ciągu 3 minut spociłam się jak nigdy, i już nie żałowałam, że nie założyłam dodatkowego swetra (był to listopad). Janka ma problemy behawioralne, jest lękowa, i bywa, że na tle tego lęku jest agresywna. Były przypadki, że złapała kogoś za nogawkę, no i najgorsza rzecz - nie umiała mijać psów, kiedy była na smyczy, a nie daj boże jakiś darł jeszcze japę lub chciał się z nią przywitać. To co wyprawiała to była tragedia - rzucała się na smyczy, bulgotała, ujadała... Tragedia przed duże T. W moim domu od pierwszego dnia nie miała biletu ulgowego. Może powinnam powiedzieć, że to mój pierwszy pies w życiu :P I od razu musiałam się wszystkiego nauczyć. Co to jest agresja smyczowa, co to są CSy... itp. Wyuczyłam się teorii w jeden tydzień, by później móc się uczyć samej Janki. Jeszcze w listopadzie miałyśmy wizytę behawiorysty, który powiedział że pies agresywny nie jest, tylko straszliwie lękowy, i dał kilka rad jak z nim pracować. I tak w styczniu zaczęłyśmy swoje pierwsze szkolenie, które było mi potrzebne, by jakiś profesjonalista spojrzał na nas i pomógł nam ogarnąć siebie nawzajem. Dało mi to o tyle dużo, że nabyłam pewnej pewności w "dyrygowaniu" psem. Jednak jak się później okazało, przez niektóre rady behawiorysty i braku reakcji mojego szkoleniowca, Janka nabawiła się tej agresji do psów, o której już wspomniałam. Nieudolnymi metodami wzmocniłam w niej przeświadczenie, że jej bańka (w środku której jestem ja) kiedy jest na smyczy, jest miejscem, które za wszelką cenę trzeba bronić. W maju zapisałyśmy się na szkolenie z prawdziwego zdarzenia - grupa psów, regularne spotkania, ja z większą świadomością, szkoleniowcy również sprawdzeni. No i się zaczęło ;) Tak jak sama nauka nic nam praktycznie nie daje, bo okazuje się, że Janka już te rzeczy umie, tak pobyt na placu, ćwiczenia przy innych psach lub kontrolowane sytuacje ustawiane przez szkoleniowców daję nam bardzo wiele. W międzyczasie miałam spotkanie z innym behawiorystą (Karilka :loveu:) w końcu w terenie. I na tym spotkaniu w końcu nauczyłam się kontroli nad psem, korekt, i odczytywania znaków "paniki". I tak sobie pracujemy - na spacerze terror, w domu terror ;) Ale przynajmniej widzę poprawę. Janka potrafi już minąć psy bez warknięcia. Ładniej się skupia na spacerach i zdarza mi się z nią ćwiczyć nawet przy placu zabaw, kiedy smycz leży na ziemi. Jestem pełna podziwu jak ten pies się zmienia, jak nabiera pewności siebie oraz jak szybko łapie komendy. No i socjalizacja, jak tylko czas mi na to pozwala, to spotykam się z łódzkimi dogomaniakami na spacerki. To tak w skrócie o nas, mam nadzieję, że udało mi się zaspokoić Waszą ciekawość :D
  22. Oto Janka: [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/8656_165582690285346_157045180_n.jpg[/IMG] A to ja i Janka ;) [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/310045_155840364592912_1931437250_n.jpg[/IMG]
  23. [quote name='Kasi i Lena']Pochwal się :) Sama mam ochotę na szelki ale nie mogę się zdecydować jakie chce.[/QUOTE] [quote name='masdamerka']Chcemy teraz ;)[/QUOTE] No dobra: To tak wyglądają szelki na psie, zaraz po założeniu (stoi w nich jak sierota, kroku nawet nie zrobi, więc łatwo było o fotkę) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-5VGHtr2Lpro/UbIqmNYXwoI/AAAAAAAAArE/DOsRjaiDMY0/w362-h543-no/IMG_1026a.JPG[/IMG] Wyglądają w porządku, jednak jak się przypatrzyłam, to przedni pasek wygląda tak (pies nadal nie zrobił kroku, po prostu uniósł głowę) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-rK6xJ7isG6A/UbIqnsmNs_I/AAAAAAAAArM/7Fs6cjDQVag/w702-h468-no/IMG_1028a.JPG[/IMG] A tak wygląda przód po zrobieniu przez psa kilka kroków i ułożeniu się wszystkiego: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-L3CObaw6JTE/UbIqptuajHI/AAAAAAAAArU/Uq2r1udP240/w702-h468-no/IMG_1030a.JPG[/IMG] Co sądzicie?
  24. [quote name='Agnes']IZMADO a jakiego masz psa? w sensie suke ;)[/QUOTE] Chodzi o wygląd, czy o charakter?
  25. [quote name='Agnes']Tak jakos przelom lipiec/sierpien albo poczatek sierpnia :) Zalezy jak urlop dostane. W Wincu gops ma dzialke :) Bza ZHP...gops to jest to co sie mija po lewej i po prawej stronie jadac do Milomlyna? przed mostkiem?[/QUOTE] Tak, dokładnie to! [quote name='gops']ja mam w Wińcu działke, zapraszam jak będziesz :) tereny są piękne to prawda[/QUOTE] Jej, dziękuję! Przyda mi się odreagowanie po dzieciakach ;) No i dla Janki to też będzie super, choć nie ręczę za jej zachowanie, bo będzie to nasz pierwszy wyjazd :P Ale mam nadzieję, że będzie w porządku. Ciągle ostro pracujemy. I dziś Janka sama pobiegła za bokserem. BOKSEREM!!! To są psy, na które od razu się pluła! A teraz, proszę - poleciała i zachęcała go do zabawy :)
×
×
  • Create New...