-
Posts
301 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wasylek
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Wasylek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Jakiś czas temu wracałam ze spaceru z bratem (bez psa), idziemy i na horyzoncie pojawia się sylwetka mężczyzny z psem. Jako że mój brat jest z tych bachorzyńskich co trzeba im tłumaczyć setki razy że do obcych psów się łapek nie wyciąga :nonono2:, już mi oświadcza że chce pogłaskać psa, zgoda ale jak pan się zgodzi. Pan się zbliża i okazuje się wieeelkim facetem (wysoki, dobrze zbudowany - chłop jak dąb) z białym stafikiem. Myślę sobie spoko, mimo iż pan jak i pies budzi lęk zapytamy czy możemy pogłaskać... Brat co 5 kroków pyta "ale zapytasz". Pan jest bliżej i chyba podchwycił co brejdak chce i sam z propozycją "A może chcesz pogłaskać pieska" 8-). Radość brata nie do opisania. W dodatku pierwszy raz spotykamy się ze stafikiem w naszym mieście i zarówno tak dobrze wychowanym psem z ttb :loveu: Wspomnienie bardzo miłe a mina mojej mamy jak jej pokazałam w necie białego piesa bezcenna :grin: -
No po lesie tez lazimy plus zapinam ich na linkę ale to na polanie lub jak idziemy po polach. Aportuje piłki patyki za szarpakiem zbyt nie przepada Nowe psy poznaje jak jakiś barek biega (wieś ludzie z psami raczej nie wychodzą) ale w tym roku robię prawko to będziemy jeździć na miastowe wycieczki ;)
-
Patrz ty się to może to nie wyżel bo jakoś z kotami żyje w zgodzie...
-
I znowu wychodzi nie znajomość sytuacji a co nie napisane to warto domyślić, prawda. Matka psa to wilczyca a ze ludzie ptzygarneli ja w zaawansowanej ciąży to postanowiliśmy wziąść psa od nich. Oni myślą że ojcem był wyżel bo w ich okolicach kręci się taki a ze szczyle podobne. I nie wiem o co leci ta kłótnia przecież i tak nic nie zmieni wasza gadka i zasmiecanie wątku. Psa i tak się nie pozbędziemy... Spacery do lasu ok 3 km od domu babci. Prowadzą tam różne trasy wiec co raz idziemy inną
-
Co do akceptacji chodzi o to że nie akceptuje obcych samców, mojego psa poznał jak był szczeniakiem i nie ma między nimi sprzeczek choć mój nie jest wykastrowany. Pies codziennie ma do dyspozycji całą działkę na której biega z drugim psem, plus aportuje. Długie spacery poza działkę 3-4razy w tygodniu jak jestem u babci.
-
Widzę że nie czytacie moich postów... Żadnego psa nie oddamy!? Młody jest wykastrowany. Ale tak to jest jak się naskakuje na kogoś nie mając pojęcia. Wiem że to byłaby praca na 2dni ale ja nie mieszkam z babcia i nie bywam u niej codziennie... Ach ta Dogomania
-
Brezyl to pies mojej babci a to ze mój tato ma tam firmę nie znaczy że tam mieszka, ale nie o tym jest ten wątek. Napisałam ze w typie wyzla bo wygląda jak wyzel i kiedyś gdzieś w genach ponoć miał wyzla. I nie rozumiem czemu tak się pieklisz że co że wzięliśmy szczyla a nie dorosłego psa? Ja potrzebuje rad jak wykorzenic to zachowanie a nie wypisywania Twoich stereotypów o babciach które wybierają sceniacki i ich nie umieją wychować bo my pracujemy z tym psem i nie jest pozostawiony na samowolke ale jak znasz tylko takie starsze panie to przykre. I proszę jeśli nie masz jakieś rady to nie skacz na mnie jeśli nie znasz mnie mojej babci i psa ;)
-
Po pierwsze pies nie jest taką sobie zachcianką tylko jako ze mój tato ma tam firmę pełni rolę stróża razem ze starszym psem. I kolejnym powodem dla którego wzięliśmy szczeniaka to to że starszy pies nie przepada za dorosłymi samcami (nawet kastratami) do szczyli nic nie ma więc jest szczeniak. I jeśli możesz to nie oceniaj pochopnie ;) z psem się pracuje. Uczymy się sztuczek, zwiedzamy i zaczynamy naukę w szukanie/tropienie co uwielbia starszy pies. Ogółem mówiąc to pies jest inteligentny szybko łapie o co chodzi ale z tym podgryzaniem mamy problem :/
-
Pomóżcie bo ja już nie wiem jak go oduczyć skakania... Ale może od początku... pies mojej babci, nie ma jeszcze roku, mieszaniec w typie wyżła. Od samego początku skakał i podgryzał (chyba nauczyli go tak w jego "matczynym" domu), walczyliśmy z tym, odwracanie, ignorowanie kiedy skacze, na samo skakanie to pomogło. Jednak pies teraz zaczął podgryzać ręce. Powiecie podnieść ręce, ok ,ale on wtedy zaczyna szał i skacze do rąk. To nie jest samo "podgryzanie" on łapie i nie chce puścić. Ignorowanie i odwracanie nie pomaga. Nauczył się że zamiast skakać ma usiąść i jak zacznie podgryzać i ja się odwrócę to on siada i czeka aż się do niego odwrócę i wtedy znowu zaczyna głupawkę .... :shake: Nawet jak nie macha się rękami, nie podnosi ich do góry, normalnie idzie się to on łapie za palce a pychol to on ma :great: Nie wiem jak to wykorzenić z jego zachowania :wallbash: .Najgorsze jest to że on gryzie naprawdę mocno, teraz jak jest chłodniej to bluza jeszcze jakoś chroni ręce ale jak w lecie będzie to ja nie wiem :-o. Zaznaczę że on ma taką głupawkę przy wszystkich, nie jest to reakcja na konkretną osobę, najbardziej boję się o babcię,to już starsza kobitka.
-
Wszystko zależy od wielkości i wieku psa. Jeśli bardzo się martwisz że coś mu się może stać, to zrób mu "schodki" z jakiejś poduszki czy pudełeczka ;) żeby mógł tędy schodzić a nie skakać na podłogę
-
[quote name='Beatrx']no właśnie zmianę weta chciałam zaproponować:cool3: bo takiego to i ja bym się bała;)[/QUOTE] W sumie to ja się bałam co by we mnie tej igły nie wbił :evil_lol:, był taki niezdecydowany i w dodatku powolny :shake: , taki wet starej daty (wg. mnie)
-
[quote name='Beatrx']liczcie się z tym, ze ten pies nigdy nie zaufa Twojemu tacie tak jak Tobie. może to postura Twojego taty sprawia, że psa w jakiś sposób odpycha, moze ton głosu, a może pamięta, ze np. Twój tata kiedyś krzyczał, może jak ten był szczeniakiem to go czymś wystraszył, albo nigdy nie odnosił się do niego w uprzejmy sposób, a jak pies próbował się witać to w najlepszym wypadku był olewany? ja bym zaczęła od tego przywitania, niech Twój tata jak przyjdzie to kucnie, zawoła go serdecznie i się z nim przywita. powitanie po powrocie jest bardzo ważne, jeśli człowiek się nie wita z psem to pies po pewnym czasie też przestaje się cieszyć jak go widzi. do tego niech Twój tata go szkoli, niech uczy go nowych sztuczek, niech ćwiczy z nim znane komendy i chwali wszystko, co pies poprawnie wykona, nagradzając wybiórczo żarciem. do tego niech nauczy psa bawić się ze sobą, w sposób jaki pies lubi, ale tak zeby nie czuł się przytłoczony. żarcie może też mu wydawać będąc na podwórku i np. wołając go tylko po to, żeby dać mu kawałek tłustego mięsa, które wyciął z kotleta. do tego niech bawi się z nim w szukanie "zguby". zgubą może być cokolwiek, nawet kawałek szmatki nasączony jego zapachem. nic tak nie cementuje więzi pomiędzy psem a przewodnikiem jak wspólne polowanie, nawet to bezkrwawe na szmatkę. po znalezieniu zguby można tez wspólnie z psem zjeść kawałeczek kiełbasy, w końcu po polowaniu się należy;) to wszystko mogą robić na podwórku, jeśli pies ma opory przed wyjściem z nim albo czuje się na takim spacerze niekomfortowo. jak już to wszystko będzie opanowane na podwórku to mogą wyjść gdzieś dalej i tam ćwiczyć dalej. i niech mówi do tego psa, nawet głupoty, ale niech nawiązuje z nim kontakt, zauważa go. a co do weta: na drugi raz umówcie się z wetem na konkretną godzinę np. na 15. o 14 weź psa na porządny spacer, gdzie będzie mógł pobiegać ale i poćwiczyć, tak żeby zmęczył się i fizycznie i psychicznie. do tego niech nie dostanie jeść rano. o 14:55 zjawcie się w pobliżu domu i czekajcie na weta. niech wet wejdzie pierwszy, wy wejdźcie za nim. musisz mieć wcześniej przygotowane np. parówki pokrojone w cieniutkie plasterki, którymi zaczniesz psa skarmiać jak będzie siedział spokojnie koło stojącego weta. w czasie przygotowania zastrzyku czy czegokolwiek wet może być z drugiej strony domu niż wy, a potem możesz np. zachęcić psa do biegu i podbiec do weterynarza. tam znowu odwrócenie uwagi żarciem, przytrzymanie psa, zastrzyk, pochwała, znowu żarcie, odprowadzenie weta do bramy, znowu żarcie i piesek może iść spać. jak masz głodnego i zmęczonego psa to łatwiej jego uwagę zarciem skupisz i jakoś spokojniej to wszystko przejdzie;)[/QUOTE] Dopiero zobaczyłam Twój post :oops: Co do tego nakrzyczenia to dość prawdopodobne, bo jak był mały to lubił niszczyć tapicerki z foteli z samochodów i takie tam różne części, które znalazły się w jego zasięgu ( tato ma warsztat samochodowy) Spróbujemy z tym żarłem i stopniową pracą razem, co psu się na pewno spodoba, bo tropienie to to co on kocha :p A co do weta, to ten wet to taki starszy człek i on sam powiedział że się tego psa boi i że nie chce żeby on do niego podchodził bez kagańca a nawet w kagańcu, jeśli nie musi go badać (?!) Taki, przepraszam za określenie, stary dziwak Następnym razem to przyjedzie mój sprawdzony wet, który ma świetny kontakt z psami ;)
-
Określiłabym to trochę inaczej Znać tatę zna ale nie ma z nim więzi ;) Tak Wasyl jest posłuszny, on raczej "słucha" się wszystkich, przybiega na zawołanie, "idzie na miejsce" (do kojca), ale jeśli chodzi o napad szału to posłuchał się tylko mnie. W ogóle ona ma z nami (ze mną i siostrą) największą więź, wydaje mi się że oni (reszta rodziny) się go po prostu boją (babcia się nawet do tego przyznała), choć nie wiem czego tu się bać ... pies w typie ON ok.50 kg wagi :cool3:? Babcia twierdzi że on nas tak "lubi", bo się z nami wychował. Prawdą jest tylko że my go przywiozłyśmy do babci (wzięłyśmy go od kolegi), no i w sumie trochę go "szkoliłyśmy" (jeśli można to tak nazwać, miałam wtedy jakieś 10l i o psach miałam takie pojęcie że ma cztery łapy,ogon i czasem szczeka :roll:), no i wyprowadzałyśmy go na spacery i się z nim bawiłyśmy ;) Ale ogólnie mam dobry ,ba nawet bardzo dobry kontakt z Wasem Co do metod ożywiania ich relacji, też właśnie tak myślałam, stopniowo, żeby ani jeden ani drugi się nie zniechęcił :lol:
-
[quote name='Beatrx']a pies w ogóle wyjdzie z Twoim tatą na spacer? podejdzie jak ten go zawoła? da się pogłaskać? bez strachu przejdzie koło niego, nie ucieka jak on podchodzi?[/QUOTE] Czy z nim wyjdzie na spacer tego nie wiem, nigdy nie próbowali ... ale jakbyśmy wszyscy wychodzili, później stopniowo sam tato to by się udało ;). W ogóle to on ma czerwoną smycz, którą jak tylko widzi że niosę ją w ręku to już wie gdzie się kierować -> do bramki :p Jak go tato woła to podchodzi, choć przyznam że z uległą postawą (mimo że tato nigdy go nie uderzył !), jak jest wet na podwórku to do niego nie podejdzie bo wie co się święci, do mnie wyszedł normalnie :roll: Pies nie ucieka jak tato przechodzi, ale też nie reaguje jakąś wielką radością że go widzi, merda ogonkiem ,ale nie biegnie i nie skacze z radości
-
OK, dzięki za zainteresowanie i odpowiedź ;)
-
Też właśnie tak myślę i jak wszystko dokładne przeanalizuje to on go chyba szarpną za obrożę kiedy zaczął się wyrywać ... Pies ma prawie 9 lat, tato raczej nie miał jako takiego kontaktu w sensie nie wyprowadzał na spacery, psy karmi babcia (już o 6 rano :cool3: bo ona spać nie może), czasem się z nim pobawił (ale teraz ,powiedzmy szczerze pies nie jest już młodzikiem i nie chce mu się biegać za piłką) Wczoraj karmił go z ręki.
-
Jak wcześniej pisałam, pies mojej babci panicznie boi się weta :roll: Więc w skrócie : ostatnio kiedy był chory pierwszego dnia ledwo utrzymaliśmy go razem z tatą kiedy wet go badał i podawał mu zastrzyk. Drugiego dnia wet przyjechał na kolejny zastrzyk, ja z tatą poszliśmy po niego do kojca tato przytrzymał go za obroże a ja chciałam włożyć kaganiec, ale kiedy zobaczył że wet zbliża się do jego azylu (kojca) wyrwał się i rzucił na tatę, kłapną go siekaczami po brzuchu, tak że teraz został krwiak, ale zęby nie przebiły skóry. Kiedy tak zrobił weszłam między niego a tatę i się ogarną. Nie chodzi o to że boi się zastrzyku (ja w końcu mu zrobiłam ten wczorajszy i do mnie nic nie mówił) tylko taka paniczna reakcja na tego faceta :shake: Pies mnie i mojej siostrze nie robi nic, nigdy do mnie nie kłapną, nawet przy wecie jak go widzi to kiedy go wołam to wychodzi ...Co najdziwniejsze do mnie czy mojej siostry ma całkowite zaufanie, możemy z nim robić co chcemy a widujemy się z nim raz w tygodniu (w wakacje i ferie częściej, wiadomo szkoła) a z tatą ma kontakt niemal codziennie (ma firmę u babci) :roll: No i tu teraz bardzo pozytywna rzecz, która mnie zaskoczyła bo mój tato nie jest jakimś wielkim psiarzem ale powiedział że chce poprawić relacje z psem ! :multi: [U]I tu teraz moje pytanie jak najlepiej zacząć ich przyjaźń ? Od razu wysłać ich na spacer czy stopniowo od karmienia z ręki itp?[/U] PS. Pewnie powiecie że ma problem z agresją i trzeba skontaktować się z behawiorystą, ale chcę zaznaczyć że to była jednorazowa sytuacja, wynikająca,moim zdaniem, z lęku do tego weta
-
[quote name='gagunia']Proszę przeczytaj spokojnie jeszcze raz moje posty czy aby na pewno na Ciebie "naskoczyłam " ? Wyjaśnie , ze pisząc nie zwracam większej uwagi czy pies jest Twój , babci , wujka czy kogoś tam , to dla mnie ma najmniejsze znaczenie , licza się objawy , spojrzenie na sytuację od strony klinicznej i co zrobić aby psu pomóc , bo przeciez o niego tutaj chodzi .a czy psa mozna zawieść czy nie można to nie mnie tutaj dyskutować ,kazdy własciciel wie jaką ma sytuację .Przez prawie 30 lat pracy zawodowej i doswiadczeniu nie musze sobie wyobrażać co pies wyprawiał na widok weta , na prawdę wierz mi , to ja mogłabym Ci nowinki i ciekawości naopowiadać i nie tylko z zachowania ale i leczenia .Tutaj pisać o tym na pewno nie będę ,ale wiem ze każdy wlaściciel w gab wet powinien uruchamiać "własny rozum " cokolwiek by to znaczyło . Bardzo miło mnie zaskoczyłaś uzywając słowa przepraszam , byc może przywrócisz mi wiarę w kulturę na tym forum :) Życze aby pies Twojej babci :)juz zawsze był zdrowy .[/QUOTE] Dziękuję i mam nadzieję że tak będzie :grins: :buzi:
-
[quote name='gagunia']Wybacz,że chciałam Ci pomóc ,więcej chcieć nie będę . Wybacz ,ale chyba to Ty nie umiesz "czytać " słowa pisanego .Pisanie wielkimi literami nie są oznacznikiem krzyku tylko podkreślają ważność danej kwestii , skoro tego nie wiesz ,to bardzo mi przykro .Nie można leczyć i obserwować psa na tzw własnych odczuciach albo na zasadzie "mnie sie wydaje " ale to Twoja sprawa i Twój pies .Dlaczego mnie takie Twoje zachowanie nie dziwi ? otóż dlatego ,że tutaj niegrzeczności i szorstkości jest bardzo dużo .....nie mniej życzę Ci [I][U]powodzenia i miłego dnia[/U][/I] .[/QUOTE] Dziękuję bardzo :loveu: nie o to chodzi że ja nie chcę żebyś mi pomogła, ale przyznasz że gdybyś napisała a ktoś na Ciebie naskoczył (ja to tak przynajmniej odebrałam, bo dzisiejszy dzien nie był dla mnie łatwy) to byś się wkurzyła, przepraszam jak Cię to uraziło ;) I powtórzę to pies mojej babci, więc ja w sumie nie mam zbytnio do gadania, babcia zadzwoniła po tego weta i już. Uwierz ja od razu zabrałabym go do mojego weta ale raz że to nie mój pies, dwa jakie on wariacje wyprawia to Ty chyba nigdy nie widziałaś :shake: można by było z tego horror nagrać (i nie ja nie wyolbrzymiam) stres dla niego i dla ludzi. Ale nawet jak leczył "na oko" to trafił, bo naprawdę ale naprawdę mu się polepszyło. Już dzisiaj jak go dotykałam po plecach to nic nie robił, nie reagował tylko rozwalił się na brzucholu i znowu stał się radosnym psem :eviltong: nawet z radością na spacerek poszedł
-
Gagunia jestem osobą zdrową psychicznie i nie trzeba do mnie krzyczeć (co wnioskuje po pisaniu WIELKIMI literami i wieloznakami) ;) Pies już je normalnie, pije wodę tyle co zwykle, białka są normalne (nie wiem czy to możliwe żeby się tak szybko zmieniły, albo mi się coś wydawało :oops:) Babcia mówiła że już biega, a nawet szczekał w nocy (czego nie robił od soboty) ! Tak więc leki pomagają. Gagunia uwierz Wasyl jest taki że jak tylko widzi weta to dostaje szału, dzisiaj nawet kłapną w tatę (w brzuch na szczęście tylko ostrzegawczo więc na krwiaku się skończyło). Zastrzyk dzisiaj ja mu podawałam.... Nie jest nauczony jeżdżenia samochodem. I nie wiem może to tylko moje odczucie ale.. widzę że nie czytasz ze zrozumieniem i nie wszystko tylko wybrałaś sobie objawy :roll:... Nie mam możliwości zawieść go do weta i patrz wyżej na to co on wyprawia... I nie nie chodzi że mi się nie chce tylko o zdrowie LUDZI tak ludzi. Teraz pewnie pomyślicie co to za pies ? Nie on jest normalny, na spacerach, tylko odwala jak widzi weta- mężczyznę idącego z teczką i stetoskopem ... Gryf jutro kupię mu coś u weta ;)
-
A więc dziś przyjechał wet... Stwierdził że to babeszjoza, na szczęście w dobrym momencie go "wyczailiśmy" i pies dziś dostał 2 zastrzyki, jutro też ma przyjechać na zastrzyki, nie było większych objawów, co najgorsze pies nie dał mu się dobrze zbadać Co on odwalał :crazyeye: chciał gryźć, uciekać warczał, szczekał, skomlał, nie żeby go coś bolało tylko tak zaczął już jak tylko weta zobaczył :-o ... ledwo go z tatą utrzymałam, dobrze też że wcześniej kupiliśmy kaganiec a nie dopiero przed szczepieniem .... pierwszy raz widziałam żeby z takim pędem do kojca leciał :evil_lol: EDYTUJĘ : Zapomniałam dodać temp 39.4 , dalej jest taki "smutny", choć babci mówiła że dzisaj rano zjadł, Zaglądałam mu w oczy to ma lekko zażółcone (tak to się piesze?) Został jescze posypany proszkiem od kleszczy, drugi pies też
-
Diabelkowa czemu od razu z taką agresją? Nie mieszkam z babcią, ale tato jutro przekaże jej wszystkie uwagi Mocz normalny dziś widziałam ale będzie monitorowany. Jak się nie poprawi to pojedziemy do weta
-
Dzisiaj byłam u babci i jej pies Wasyl zrobił się "dziwny" Tzn że ... jest "smutny",snuje się , jak przyjechaliśmy to nie było takiej euforii jak zwykle ... Babcia mówi że stracił apetyt i w dodatku wydawał się trochę przestraszony Nie wiem czy to jakaś choroba, pies tydzień temu złapał kleszcza :roll: To przestraszenie to może dlatego, że psy dzisiaj w nocy uciekły (podkopali ogrodzenie :angryy:) i ktoś go pogonił/uderzył (tego nie wiem)? W sumie nie wydawał się żeby go coś bolało... prócz tylnych nóg, obmacywałam go i podczas dotykania po odcinku krzyżowy i lędźwiowym to odwracał głowę z takim "już zostaw" ale bez skomlenia . Dodam że drugiemu psu nic nie jest. A może to objawy starości? Dysplazja ? Babeszjoza? Wasyl to 9 letni mix ONka, [U]nie[/U]kastrowany PS. Wiem wiem że najlepiej byłoby zabrać go do weta, ale jestem osobą niepełnoletnią=niemobilną (z rodzice są zapracowani) i ze wsi mam jakieś 20 km do miasta do mojego weta, a nie chcę żeby przyjeżdżał ten "wiejski" wet bo on ... jakby to powiedzieć ... nie jest wybitny. Mam się martwić i już zacząć ustalać jakiś termin z tatą na dojazd do weta?
-
Wiesz co PlumeQ przepraszam, bo źle cię oceniłam, nie jesteś znudzonym dzieciuchem tylko osobą która mało wie i trochę się pogubiła ale masz chęci i jeśli twój zapał nie zgasnie, zdobędziesz wiedzę to na prawdę będziesz suuuuper psiarzem ;) Toyota z tego co wiem to u mnie UM dofinansowuje połowę ceny a nie wiem czy w marcu nawet nie całość :)
-
[quote name='PlumeQ'][B][I][U]Porozmawiam z rodziną na wsi o tych kotach.[/U][/I][/B] Zauważyłem że tutaj prawie same kobiety są :P[/QUOTE] :cool2::bigok::laugh2_2::thumbs: Co do kobiet, dużo nas, często pod męsko brzmiącymi nickami, np.mój to imię psa ;) ale Ty powiększasz mniej liczne grono facetów :cool3: