Jump to content
Dogomania

Mojita

Members
  • Posts

    164
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mojita

  1. Boże, nie wierzę w to, co czytam!! Przecież wydać psa ze schroniska nie zawsze równa się temu, żeby pies miał dobre warunki bytowe, zdarza się, że psy mają dużo gorzej, powyżej przykład. Jest w Psitulu ktoś odpowiedzialny za sprawdzanie warunków zabranych psów? Przepraszam może za głupie pytanie ale nie wszędzie to jest praktykowane - czy jest umowa z zapisem, że zwierzę w razie złych warunków bytowych można odebrać?? Ja rozumiem, że dużo psów jest w Psitulu, że sporo przy nich pracy ale na litość boską, dacie radę żyć, wiedząc, że byłej podopiecznej, którą znacie osobiście, dzieje się krzywda??? Sprawdźcie to proszę, a jeśli nie macie czasu, dajcie mi pozwolenie na to i pojadę do tego gościa..
  2. Witam Was :) Obejrzałam właśnie wątek Hadara na Haszczakach i filmik na utubie i widzę, że wcześniej dużo lepiej wyglądał.. Czy ktoś może wie, dlaczego jest teraz tak potwornie chudy???
  3. Prawda, prawda - ale nie będę odbierać przyjemności opowiedzenia Wam o tym Bjutce :)
  4. Agata - powyższe zdjęcie ściągasz na komputer, po czym prawym klawiszem myszki we właściwościach sprawdzasz exif - gdyby COKOLWIEK było tam zmienione (nawet wielkość) byłaby informacja, w jakim programie. Tu jest tylko plik wyjściowy z aparatu..
  5. A ja się nie mogę doczekać relacji o tym, jak się Sjenka w nowym domku czuje :))))))))))))))) A na dobry początek Sienka wpatrująca się w swoją nową Pańcię (albo, to co Pańcia trzyma w ręku ;) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_k1aMwcc6rJk/TXz-tI-pQ3I/AAAAAAAACX8/hzK8KDY0XqE/s640/IMG_0017%20kopia.jpg[/IMG]
  6. [quote name='Agata Balu']Za chwile odpowiem Selendze, bo musze znależć inne zdjęcie Kuby datowane na ten sam dzień w którym umiesciłaś zdjecie na dogomanii. Zwracam honor Selendze, bo wiem skąd zaczerpnęła to zdjęcie. Figuruje ono zresztą w wielu miejscach w Internecie więc trudno dojść do źródła. Ono naprawde jest podkolorowane, bo znam sie na komputerowej obróbce zdjęć (za wyraźne granice czerwieni). No chyba, że jakiś idiota weterynarz, bardzo po malarsku, posmarował mu oparzeliny merkurochromem, a tego sie nie robi.[/QUOTE] Witam Agato, może nie widziałaś nigdy ran pooparzeniowych ale one TAK właśnie wyglądają.. Dodam, iż przez ponad 10 lat byłam grafikiem komputerowym i od kilkunastu jestem fotografem, więc obróbkę komputerową oraz kolorystykę mam w małym palcu i nie widzę tu podróbki :)
  7. Piękna pogoda, a ja idę jutro do szpitala (ostry kaszel od ponad 2 miesięcy i nic nie pomaga).. Trzymajcie kciuki, żeby mnie jak najszybciej wypuścili i żebym mogła zacząć robić chłopcom i dziewczynkom śliczne foty na adopcje!! Pozdrawiam! A.
  8. Dziewczyny! Te Wasze teksty są rozbrajające! Jak trafiam na takie ogłoszenie w pracy, to zanim zacznę je czytać, zamykam drzwi, żeby nikt nie widział jak ryczę, a nie da się inaczej. Chwytaja za serce i nie pozwalają siedzieć z założonymi rękoma. Tak trzymajcie! Jak się cieszę, że tu trafiłam, mam nadzieję, że też będę mogła jakoś pomóc :) A.
  9. Jakieś 10 lat temu byłam w Krakowie na spacerze koło Zakrzówka i "wdepnęłam" do schroniska.. Coś mnie podkusiło :) Siedziała tam w ostatniej klatce, na obserwacji owczarka długowłosa (100% Pies Cywil) na sznurku, przy budzie - sierść miała jak żubr po zimie, była chuda i przestraszona. Bała się kichnięcia. Pracownik powiedział, że jest agresywna, właściciel oddał ją bo atakowała go i zagryzła psa. Czekała na uśpienie. Siedziałam z nią jakieś 3 godziny, w końcu podeszła do płota, siadła i oparła się o kratę bokiem, zaczęłam ją drapać, mruczała jak kot ale pyska się bała w moją stronę obrócić. Wszyscy się jej tam bali, zapytałam jak ją karmią, sprzątają - zakłdają pętle na kiju na głowę, ona się rzuca i szczeka. Nie ma kontaktu z człowiekiem od dwóch miesięcy, odkąd tu przyjechała. Poprosiłam o jakąś smycz, zapięłam jej przez otwór w siatce, po czym otworzyłam drzwi jej klatki z sercem na ramieniu, a ona.. wyszła jak gdyby nigdy nic, przeszła koło mnie, podniosła ogon i dalej w trawę, wąchać, siusiać i merdać kitą :)) Pogłaskałąm ją, nie zareagowała, podrapałam, zaczęła kręcić tyłeczkiem, no to zaczęłam ją paść na trawie i wyrywać kępy obwisłego futra i tak zaszłyśmy pod okno weterynarza. Ten jak nas zobaczył aż krzyknał, pracownicy z daleka mnie wołali, żebym dała sobie spokój, w przyszłym tygodniu ją uśpią. Wzięłam zastraszoną, zaszczutą, niekochaną dziewczynkę do domu (mieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu i nie mogłam mieć psa, więc wiedziałam, że biorę ją na DT). Pod prysznic wejść nie chciała ale całe podwozie mi w domu pokazała i mogłam ją do woli szczotkować, drapaść, kłaść się na jej brzuszku i całować ją :)) Chodziłyśmy na spacerki z innymi psami, przepięknie się bawiła!! Zero agresji, jak szczeniak, a jak strasznie ciągnęła do psów!! Aż piszczała! Od razu zaczęła chodzić przy nodze, bez komendy, można ją było puszczać ze zmyczy ale nie daj Boże, jak ktoś się chciał ze mną przywitać - w ułamek sekundy zęby na kostce. Do domu też raczej już żadna sąsiadka nie weszła :)) Także z nieśmiałego, zastraszonego, "agresywnego" i opuszczonego stworzenia, które siedziało w schronie wyszła na zewnątrz pełna życia, karna, wesoła i ufna sunia - Sonia. W ciągu miesiąca znalazłam jej dom, daleko, pod Wrocławiem, w Oleśnicy. Wzięli ją ludzie dla córki, która dopiero dostała się na studia i chciała psa. Cała rodzina Sońkę oglądała przed odebraniem: babcia, ciotki, matka, ojciec, brat ale ojciec najmniej ja chciał.. I wiecie co? Przez długi czas później dostawałam listy od Soni ze zdjęciami, pisane ręką.. Taty! Została Córusią Tatusia!! Jak boni-dydy - nie rostawali się podobno na krok!! Jeszcze dziś, po 10 latach, jak o tym piszę, mam spocone oczy ale w psa trzeba wierzyć, nie wolno wierzyć w oszczerwstwa właściciela, któremu pies się znudził. A może on psa po prostu źle traktował i przy innym właścicielu to będzie już INNY pies? Jaka akcja, taka reakcja - mawiał mój nauczyciel fizyki :) Życzę Sienie, żeby znalazła taki dom i kochających ludzi, jak znalazła "moja" Sońka :) Jeśli właściciele Soni to czytają, odezwijcie się proszę, bo podczas przeprowadzki zagubiłam wszystkie swoje stare listy! Pozdrawiamy, Anka & Abra
  10. EDIT: skopiowało się.
  11. Przypadkiem trafiłam na zdjęcie Moona na googlach, przez zdjęcie tutaj i przeczytałam cały wątek.. JESTEŚCIE WSZYSCY CUUUUUDOOOOOOOWNIIIIIIIIIII!!!!!!!! I dzięki, że w ogóle jesteście i pomagacie :)
  12. [B]paulaPROFI[/B] - dzięki :) TEN rynek w Polsce jest bardzo trudny. Na to na razie nie liczę, bo próbuje od 3 lat ale Polak wszystko sam najlepiej zrobi. W sumie nie dziwota, z naszymi zarobkami.. Na razie robię zdjęcia psom dla przyjemności z myślą, że może kiedyś gdzieś pójdą w świat. Ale organizuję też warsztaty fotograii psów z obróbką komputerową w PhotoShopie, więc chętnych również zapraszam :)
  13. Dziękuję :) Canon 5DmkII oraz Canony: 24 f/1,4; 50 f/1,4; 85 f/1,8; 24-70 f/2,8 i 70-200 f/1,8 Ty czym robisz? Pozdrawiamy, Ania & Abra
  14. Pewnie będziemy ale psie sesje póki co są tylko w Katowicach i okolice, np. Jura Krakowsko-Częstochowska - a to prawie w pol drogi :)
  15. Witam - mam nadzieję, że znajdą się chętni :) Zapraszam na DARMOWE SESJE ZDJĘCIOWE PSÓW!! [img]http://www.annacsernak.com/FOTY_share/img_7616.jpg[/img] Szczegóły [url=http://www.annacsernak.com/dogs/2010/09/21/poszukiwanie-4-lapni-modelemodelki/]TUTAJ[/url]
  16. [quote name='Monia85']On nie może się na nich wyprostować, bo są zdeformowane, ale nie od budy, tylko od choroby genetycznej. A jeśli chodzi o organizację prozwierzęcą to co zrobią: pokrzyczą, nakręcą jakiś krótki filmik, zrobią szumu na 5min. i tyle ich widziano. Jeśli ktoś chce pomóc to może lepiej zapytać się opiekunów, czy nie potrzebują funduszy na lepszą budę, czy inną pomoc. A tym ludziom się nie dziwe, że nie chcą oddać go żadnej fundacji za granicą, bo to równa się zerwaniu kontaktu. Przypuszczam, że gdyby ktoś się znalazł tu u nas, to nie było by takich problemów, bo mieli by zawsze wgląd w jego dalsze losy, mogliby go odwiedzać. Od razu przypomina mi się historia z misiami w zoo oliwskim (gdzie miałam okazję robić badania do pracy magisterskiej)-organizacje prozwierzęce porobiły szumu, że dwa misie(jeden ślepy, drugi głuchy-ofiary cyrku) męczą się w swojej klitce. Faktycznie klitka jest paskudna, ale nikt o tym nie wiedział, że już dawno planowano ich przeniesienie do lepszego miejsca, ale nie przewidzieli jednego, że zwierzę się przyzwyczaja i dostosowuje do swojego miejsca, po przeniesieniu do nowego miejsca zwierzęta zaczeły się źle czuć, przestały jeść i umierały powolną śmiercią głodową. A teraz niech każdy sobie odpowie komu miało być dobrze ludziom czy tym zwierzętom. Gdy je przeniesiono z powrotem do starego domu nagle zwierzęta odżyły i zaczeły jeść. I wtedy już dyrektro zoo miał w d... co mówią inni, dla niego liczyło się zdrowie tych zwierząt, a one czuły się dobrze tam gdzie żyły od początku. [FONT=Times New Roman][FONT=Tahoma][SIZE=2]Maksio jest przyzwyczajony szczególnie do tych ludzi, a nie miejsca i gdy ich straci to dla niego może okazać się to śmiertelnym ciosem, a nie zima w tej budzie. Macie psy i dobrze wiecie jak potrafią kochać, czy jeśli mój pies miał by do dyspozycji własny pokój, fryzjera i kucharza to by wybrał takie miejsce czy tam gdzie ja jestem (to nam ludziom wydaje się, że rzeczy materialne są ważniejsze od uczuć-my ludzie jeszcze wiele musimy się nauczyć od zwierząt, a szczególnie bezinteresownego oddania i miłości na wieki wieków amen).[/SIZE][/FONT][/FONT][/QUOTE] Od początku śledzę wątek Maksa i przeczytałam każdego, najmniejszego posta w jego sprawie. Sama szukam mu opiekunów, ponieważ ja już mam jedną dobremankę i ani nie mam warunków (IV piętro) ani możliwości wziąć go do siebie, a Bóg mi świadkiem, jak bardzo chciałabym to zrobić - pysio Maksa, to ocała moja Abra i kiedy patrze na jego zdjęcia, serce mi się kraje, wiedząc jaki ma żywot, bo Abra jest dla mnie Córcią Ukochaną.. Wracając to tematu i powyższego cytatu - uważam, że jest w nim bardzo dużo racji. Pies się przywiązuje do człowieka, Maks nie zna innego życia i jest nieświadomy lepszych warunków. Jest szczęśliwy i był przez 9 lat, nikt wtedy się nim nie interesował. Zauważcie, ze problem powstał, kiedy padła decyzja o jego wyprowadzce. Chodziło o to, co z nim teraz będzie.. Jeśli tylko może zostać tam gdzie jest, na znanym mu terenie, gdzie na starość czuje się pewny siebie (psychika chorego zwierzęcia jest bardzo słaba i niezrównoważona - w naturze, w zmiennych warunkach bytowania narażony jest na szybką śmierć), gdzie opienkują sie nim znani od tylu lat ludzie - wydaje mi się, że najlepszym z możliwych rozwiązań jest zafundować mu naprawdę DOBRĄ "budę". Ciepłą, wygodną, suchą i bezpieczną. I tu jest nasza rola, jeśli taka decyzja zostanie podjęta, będzie pisemna zgoda na to, że Maks zostaje "na swoim" - od razu zabieram się za szukanie funduszy i wykonawcy na ten jego domek. Mam nadzieję, że zamiast robić mu "dobrze" z naszej perspektywy, pomożecie urządzić mu się dobrze, tam gdzie jest, gdzie ma kochających ludzi i opiekę weterynaryjną :) Pozdrawiamy, Ania i Abra
  17. A propos mojego tu zalogowania - czy ktoś się może orientuje dlaczego nie mogę do profilu dodać zdjęcia ani avatara? Z góry zaznaczam, że na 100% są dobre wymiary i kompresja. Przepraszam, ze tutaj o tym piszę ale nie mogę znaleźć kontaktu do admina..
  18. Dziękuję [B]Carolinascotties[/B] :) No i za powitanie oraz krótkie info na temat Maxa. Bardzo jednak byłabym wdzięczna za jakieś konkrety na ten temat - czy ktoś ma może namiary na osoby będące w kontakcie z Maksem??? Pozdrawiamy, Anka & Abra
  19. Witam, jestem tu świeżo zarejestrowana, ponieważ chciałam dowiedzieć się co z Maksem?? Śledzę jego wątek od początku, starałam się tez pomóc wklejając info u mnie na stronach: [URL]http://annacsernak.wordpress.com/2010/04/08/potrzebna-pomoc/[/URL] [URL]http://www.annacsernak.com/dogs/2010/04/23/dom-dla-maksa/[/URL] Chciałam odświeżyć jego temat, część osób pyta mnie również - z tego co czytałam było pozwolenie na jego pobyt w starym "domku" do końca czerwca, a mamy już połowę lipca. Co się dzieje teraz z Maksem?? Czy ktoś coś może wie na ten temat?? Co z pomysłem wysłania go do usa? A może coś nowego w tym czasie się urodziło? Pozdrawiam wszystkich, Anka
×
×
  • Create New...