-
Posts
414 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Rozeda
-
Pisząc, że [I]raz na jakiś czas to dopuszczalne [/I]nie miałam na myśli lizania tylko te prasowane kości, nie chcę karmić codziennie pieska czymś takim! Dziś kupiłam wędzoną łapkę drobiową z nadzieją, że skoro taka twarda to sunia będzie dłużej z nią walczyć. Niestety nie jest nią zainteresowana:shake: Chyba jest zbyt twarda, szkoda bo miałaby zajęcie na dłużej, chyba że kiedy zgłodnieje? Zobaczymy. W sumie to wynika, że Rozka się u mnie nudzi! No tak, żyjąc na ulicy miała zdecydowanie więcej bodźców niż w spokojnym mieszkanku:) Próbowałam ją zająć zabawkami: piszczących się boi, maskotki omija. Kiedy włożyłam jej maskotkę do legowiska bała się do niego wejść! Moja zabawa z drugim psem zawsze jest przez Rozke przerywana, trudno ją zająć. Owszem uczenie komend może być, ale sunia zna już podstawowe komendy a nie oczekuję psa cyrkowego. Oczywiście powtarzamy ćwiczenia ale to zajęcie na 15 minut a nie na całe popołudnie i wieczór! Ostatnio (tylko się nie śmiejcie!)zabawiłam się w psa, zeszłam do jej poziomu czyli na 4 łapy i kiedy sunia podchodziła żeby mnie wylizać próbowałam warczeć i atakować. Umierałam ze śmiechu, bo dla niej to był raj, nie trzeba było wchodzić na fotel bo pańcia była tak blisko na wyciągnięcie języka, sunia dopadła mnie z taka radością, że musiałam chować głowę w rękach przed natarczywym lizaniem. Postanowiłam też się poddać czyli sprawdzić jak intensywne będzie to lizanie twarzy, niestety nie wytrzymałam ze śmiechu tak mnie łaskotała tym lizaniem i obgryzaniem mi nosa:lol: Jest to ewidentnie fiksacja, którą na razie próbuję eliminować, ale bez efektu:) Połowa łapki już zjedzona, reszta na jutro:)
-
Co zauważyłam: Roza mniej liże kiedy jest w obcym domu, siedzi wtedy na moich kolanach albo na kanapie obok. Owszem czasem próbuje mnie polizać ale potrafi się wyciszyć i spokojnie poleżeć. W swoim domu, gdzie przecież czuje się bezpieczniej nie potrafi zasnąć czy normalnie poleżeć na moich kalanach, tylko stale próbuje dopaść mojej twarzy. Co do podjętych prób: skutkuje dmuchnięcie suni w pysk - daje to kilkusekundowy efekt, ale kupiony smakołyk do gryzienia (sprasowana kość owinięta suszonym mięsem) to całe popołudnie spokoju uff! Raz na jakiś czas to dopuszczalne ale nie codziennie! Spacery trochę wydłużone, ale stadko niezbyt zadowolone (zima brr). Kombinuję dalej:razz:
-
Dzięki [B]Wykrywko [/B]za wyjaśnienie,myślałam że to jakiś nowy pomysł z prawdziwymi SMS-ami. Ale ja nie kumata:oops: A propos, czy Bozo kwalifikuj się już do staruszków? Ja myślałam, że to dość młody pies, podobnie jak Cyprys? Jutro będę w schronie, jest [I]Dzień otwarty[/I], może przyjdzie więcej osób po czworonoga? Liczę na to...
-
7 psów pilnie!!!! potrzebują domu!!! sytuacja beznadziejna :(
Rozeda replied to caha's topic in Już w nowym domu
Skoro eksmitowany pan nie może psów zabrać ze sobą te staja się bezdomnymi i to jednak gmina przejmuje za nie odpowiedzialność. Ustawa o ochronie zwierząt do czegoś ich zobowiązuje! -
Dziś Walentynki w schronisku: Majka chodziła z wielkim czerwonym sercem na szyi (szkoda, że nie zrobiłam jej zdjęcia), na klatkach wisiały czerwone serduszka tylko... tych prawdziwych serc zabrakło, nie przyszły:shake: Za to wolontariusze nie zapomnieli o swoich ulubieńcach i część psiaków wyszła dziś na spacer. Nie wiem czy dziś czy wczoraj do domu poszła piękna Duda. Powodzenia kochana:) Ja odwiedziłam i wyprowadziłam moje dzikusy, posiedziałam z Błogą i Straszką (są coraz fajniejsze), zawitałam do Mulina, który przywitał mnie dziś warczeniem ale zmienił nastawienie gdy zobaczył smakołyki w ręce. Jeden z pracowników pracuje nad nim, wychodzi z nim na spacery i dokarmia z ręki. Robi psiak postępy:) [B]Wykrywko[/B], wyobraź sobie, że Egor pozwolił mi się dzisiaj głaskać:multi: Zdjęłam mu szelki (do wyprania) a przy okazji go głaskałam. Następnie Egorek usiadł a ja dalej go głaskałam od głowy aż do grzbietu, chłopak był nieco spięty ale nie uciekłl! Co to była dla mnie za radość, wspaniały prezent na Walentynki:lol: Próbowałam później jeszcze raz ale niestety.
-
7 psów pilnie!!!! potrzebują domu!!! sytuacja beznadziejna :(
Rozeda replied to caha's topic in Już w nowym domu
Kontaktowaliście się z zielonogórskim schroniskiem? może gmina Skape ma podpisaną z nimi umowę? jesli nie to może warto to tej gminie podpowiedzieć? -
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/attachment.php?attachmentid=10484&d=1360773340[/IMG] Udało mi się dodać zdjęcia hurra:multi: To Egorek na wczorajszym spacerku:) Strasznie był zestresowany widokiem aparatu, mimo że nie używałam lampy. Te białe kropki to padający śnieg. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/attachment.php?attachmentid=10483&d=1360773318[/IMG] Egorek nade wszystko uwielbia "smaczki". Są warte przełamania strachu. I to było ostatnie zdjęcie. Psiak nie lubi się fotografować, więc nie ma co go męczyć. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/attachment.php?attachmentid=10486&d=1360780830[/IMG] Obeszłam wczoraj z potencjalnymi adoptującymi cale schronisko, oglądaliśmy psy, polecałam te starsze, zrobiono komórką zdjęcia w celu skonsultowania z resztą rodziny ale ewidentnie podobały się psy wielkości Egora, czyli nie malutkie ale też nie duże. Egor też przyciągnął uwagę, ale nie zachęcałam do jego adopcji, jakoś nie wierzyłam w tych ludzi. Egor potrzebuje kogoś wyjątkowego, kto okaże mu dużo cierpliwości i spokojnie poczeka aż on się otworzy, jednocześnie delikatnie go zachęcając do kolejnych kroków.
-
Wielkie dzięki za wszystkie uwagi i porady. [B]Beatrix[/B] nie myśl, że zignorowałam Twoje sugestie, postaram się bardziej wymęczyć psy, nie wiem tylko czy mój 10-latek da radę. Sunia adoptowana też nie jest pierwszej młodości i na początek wogóle nie chciała spacerować tylko pokochała swoje legowisko i tam jej najbardziej odpowiadało, no i na moich kolanach. Dla wyjaśnienia dodam, że suczka jest mi znana od maja zeszłego roku, gdyż jako wolontariuszka w schronisku pracowałam nad jej oswajaniem - była bardzo zalękniona.Ponoć dłuższy czas szwendała się po jakimś osiedlu z 3 innymi psami. Po pół roku pobytu w schronisku zabrałam ją do domu bo się bardzo pokochałyśmy no i nie było innej opcji. W schronisku też mnie lizała ale teraz w domu się to nasila i nie wydaje mi się żeby nie czuła się jeszcze u mnie pewna. Jest też bardzo zazdrosna o mojego starego psa, kiedy chcę się nim zająć zawsze wkracza Rozka i próbuje mnie lizać. Ktoś tu napisał, że ona może próbuje mnie ugładzić i udaje małego szczeniaczka. O tym nie myślałam, raczej o tym, że może dla niej ja jestem szczeniaczkiem, bo w ogóle twierdzę, że to ona mnie adoptowała:) Oj długo by pisać... Co do behawiorystki to pracowałyśmy nad moim starym psem, który mało przyjaźnie przyjął Rozkę do siebie. O lizaniu suczki wspomniałam tylko mimochodem. Dzięki jeszcze raz, będę pracować z Rozką korzystając z Waszych rad zobaczymy co dalej, w końcu co kilka głów to nie jedna:)
-
Dzieki Beatrix, ale to nie jest owczarek żeby go wybiegać tyko mały piesek (trochę jak corgi). Mam dwa psy i nauka posłuszeństwa na spacerach raczej nie wchodzi w grę, mam obie ręce zajęte przez smycze. Ta psina też nie jest zainetersowana zabawą, ani piłeczki ani maskotki ją nie interesują. Kiedy z drugim psem bawię sie zabawkami, Roza stara mi się przeszkadzać i "dopaść" do mojej twarzy. Na razie reaguje na moje "NIe" ale po chwii znowu to samo i tak bez końca. W sumie to najbardziej chciałabym wiedziec daczego to robi czyli poznac przyczyny żeby wiedzieć jak problem wyeliminować.
-
Przyłączę się bo mam ten sam problem z suczką wziętą kilka miesięcy temu ze schroniska. Sunia jest idealna, grzeczna, spokojna i zrównoważona a jedyny problem to lizanie. Już w schroniska zauważyłam, że uwielbia lizać człowieka ale kiedy ją wzięłam do domu okazało się, że to istna fiksacja. Ona żyje tylko po to, żeby mnie lizać:) jest kochana ale to lizanie mnie irytuje, oczywiście chce mnie polizać po ustach ale gdy nie pozwalam przenosi się na dekolt albo ręce, oby tylko kawałek ciała był odkryty a ona już liże. Kiedy tylko siadam ona już jest na moich kolanach i dąży tylko do jednego. Kiedy kategorycznie jej odmawiam zwykle schodzi z moich kolan i udaje się do legowiska, ona nie chce tak zwyczajnie leżeć na moich kolanach. Czasem przestaje na kilka sekund po czym podstępnie znowu tak wywija głowę żeby dosięgnąć chociaż mojego podbródka. behawiorystka zalecała mi bym ją kiedy liże zdejmowała z kolan, ale jest to męczące bo zdejmować co 5 minut 10 kg psa to nie na mój kręgosłup. Czasem liże swoje legowisko, jakby z braku laku. Co Wy na to?
-
Będąc dziś w schronisku, po obowiązkowym spacerze z moimi dzikuskami "przymierzyłam" się do kolejnych. Wyposażona w "zaprzyjaźniacze" drugi raz odwiedziłam Błogą i Straszkę: Błoga nawet wyszła z budy żeby mnie powitać (ma już ze mną dobre skojarzenia:multi:) i smakołyki brała z ręki, to dobrze rokuje na przyszłość - będą z niej psy! Potem posiedziałam z Janką, bardzo wycofaną suczką, która nerwowo krąży po kojcu w obecności człowieka, obejrzałam dzikuski z Zatonia a na deser zostawiłam sobie Mulina - tego biedaka, który wisiał w Czerwiensku na ok. 25 cm łańcuchu ale istny z niego potwór. Majka na blogu już o nim pisała. W czwartek kiedy byłam w schronisku Mulin nie wychodził z budy a gdy tylko próbowałam do niej z daleka zerknąć powitało mnie warczenie mrożące krew w moich żyłach. Brrr... Dziś Mulin krążył po klatce i jak tylko mnie zobaczył rzucił się na mnie z zębami, jak dobrze że stałam po drugiej stronie prętów. Wycofałam się i zaczęłam migdalić do tych psiaków, które on widzi. Koledzy dostawali nagrody a on obserwował. Kiedy znowu podeszłam, za to że nie zawarczał dostał nagrodę i o dziwo zjadał smakołyki, które rzucałam mu z rożnych stron zmuszając go do podejścia na zawołanie. Wyraźnie czekał na następne. Już więcej się nie rzucał z zębami. Pierwsze koty za płoty, ale lepiej za tym płotem pozostać i nie narażać się temu potworowi. Ciekawe co będzie z nim dalej. Czy ma szansę na normalny dom?
-
[B]Wykrywko![/B] Ja się nie migam, no co Ty! ja tylko nie wiem o co chodzi ? jak mi wyjaśnicie DUŻYMI LITERAMI to zrozumiem i się przyłączę!! Propozycji do ogłoszeń mam wiele ale pewniE większość piesków była już na wątku. [I]Tajfun[/I] Z racji, że ma chore stawy co widać kiedy jest w gorszej formie, może chodzić tylko na niezbyt długie spacery. Kiedy jest świeżo po lekach tryska energią, chce biegać, skakać i wychodzi z niego istny wulkan energii. Ale w jego owczarkowatej posturze tkwi kochany bardzo spragniony czułości stwór. Podczas spaceru Tajfun znienacka podchodzi do człowieka, skacze na niego i dopomina się pogłaskania. No i to jego rozbrajające pełne łagodności i ciepła spojrzenie. Te oczy nie kłamią, Tajfun jest kochanym i mądrym psem. [I]Famik[/I] Famik to koń wyścigowy w skórze psa. Jest niezmordowany w biegach, ma niespożytą energię i mógłby towarzyszyć człowiekowi w maratonach! Spacer na smyczy jest dla niego niewystarczający, ale wybieg to już coś. Uwielbia sobie pobiegać na większej przestrzeni, ale potrafi przerwać szaleńczą gonitwę i przyjść na zawołanie. Lubi się wyszaleć, ale najlepiej wtedy kiedy jest blisko w pobliżu człowiek, przed którym może się popisać. Nie pogardzi rzucanym patykiem czy piłeczką, z oddaniem aportu jest gorzej. Famik nie lubi innych psów, rzuca się na nie, ale o dziwo na wybiegu nie dąży do konfrontacji z tymi kolegami za kratami. Na wolności goni wszystko co się rusza (może to żyłka psa gończego?). Reaguje na zawołanie i zna komendę "siad". Kiedy się już wyszaleje wtedy to inny pies, chętny do głaskania i przytulania. Daje się też czesać. [I]Giff[/I] Jest w typie czarnego owczarka belgijskiego Giff jest bardzo grzeczny na spacerach, chodzi przy nodze, ale kiedy mu się znudzi spokojny marsz chce też poszaleć i wtedy zaczyna biegać i prowokuje zabawę. Na wybiegu kiedy jest z nim człowiek Giff stale się bawi, biega jak opętany a kiedy przybiega na zawołanie, rzuca się pod nogi i obraca na plecy, domagając drapania po brzuszku. Bardzo lubi czułości - głaskanie i przytulanie to dla niego wielka przyjemność. Odprowadzany dla klatki staje się smutny i widać, że bardzo wyczekuje kolejnego spotkania. NIE UMIEM JESZCZE DODAĆ ZDJĘĆ! Co do [I]Mervina i Egorka[/I] to mam wątpliwości czy sa gotowi do adopcji, chyba prędzej Egor niż Mervin. Mervin wpada w panikę na widok obcego człowieka no chyba, że ten prowadzi psa. Wtedy jest ok. Człowiek bez psa jest dla Mervina zagrożeniem i panicznie ucieka w takiej sytuacji do kojca. Ostatnio podczas wyprowadzania musiałam go wziąć na ręce i kawałek przenieść bo tak spanikował. Nawet obecność Misia nie dała mu poczucia bezpieczeństwa. Jesli kogoś zdziwi, że Mervin podczas spaceru w lesie nagle się położył, to jest to znak, że czas na pieszczoty (głaskanie, drapanie, mizianie itd.). Robi to zwykle w miejscach, gdzie siadaliśmy kiedyś na czułości (w czasie gdy jeszcze był sam w kojcu). On to cały czas pamięta!
-
To wspaniała wiadomość.:multi: Roger to piękny, wspaniały pies i również w jego przypadku nie rozumiem dlaczego tak długo czekał! Choć z tego co kojarzę nie wszystkim chciał się dać poznać, bo kiedy zbliżali się do klatki obcy Roger chował się do budy. Mam nadzieję, że adoptujący zasłużyli na tego psa! Do domu też poszedł Pagaj!! Czyż to nie piękne? Aż brak słów ze wzruszenia! Jak wspaniale zaczął się dla "naszych" psiaków ten rok, oby tak dalej i oby to były dobre domy i kochani , odpowiedzialni ludzie. Trzymam kciuki za Was psiaki :kciuki:
-
Byłam dziś w schronisku, udało mi się wyprowadzić moje dzikuski (Misio z Mervinem, Egorek i Munia) a przy okazji obejrzałam nowych lokatorów. Tak mało jest pustych klatek a tak dużo nowych psów! To bardzo smutne:( Egorek mimo mojej dwutygodniowej nieobecności poznał mnie z daleka i bardzo wylewnie jak na niego przywitał! Skakał na mnie, merdał ogonkiem i popiskiwał. To było urocze ale w zamian jak zwykle oczekiwał smakołyków. Ponoć spodobał się jakiejś pani ale wystraszyła się tej jego bojaźliwości. Trochę szkoda ale z drugiej strony Egorek chyba jeszcze do adopcji nie jest gotowy. Za to Misio powinien już znaleźć swojego człowieka bo zaczyna w klatce szaleć, energia go rozpiera! Na dodatek tak rzadko jest wyprowadzany:( Ale jest znakomita wiadomość - do domu został dziś zabrany LUCEK!!! Trzymam za niego kciuki:) Powodzenia Lucku!
-
Zupełnie tego nie pojmuję, że czarny kolor u psa może kogoś zniechęcać! W moim domu rodzinnym były tylko czarne psy i zawsze bardzo mi się podobały bo widać było ich błyszczącą sierść. Ciekawe, że czarne auto kojarzy się z luksusem a czarny pies to niby co, diabeł? Prawdziwy miłośnik zwierząt nie dyskryminuje zwierzaka ze względu na jego kolor! A swoją drogą ciekawe, że gdy w schronisku pojawia się czarny rasowy pies to jakoś nie ma problemu z jego adopcją. Zastanawiam się dlaczego tak długo czeka też na dom GIFF, młody przecież i piękny pies przypominający owczarka belgijskiego, czy to też wina jego umaszczenia? Niemożliwe...