-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by Hope2
-
jutro- wrócim jutro jak Sebka do babci oddelegujem :) Fryz na razie bez zmian, Beno tylko mi z miski nie kradnie-ale na dzień dobry se go ustawiłam-nawet do mnie nie podchodzi ;) gorrrąco bardzo-Hopiak nas woda chlapa co pół godz, TZ obiecuje nówkę wyścigówke wyfasonować na urlopie-ojjj dzieje się, a czasu nie ma pisalnikować :( Lecem Sebka tulić póki jest Zośka nawet koo do ubikacji robiąca
-
Bingo staruszek - pudel - zaćma, padaczka, chore serce. $ - POMOCY!
Hope2 replied to leni356's topic in Już w nowym domu
Jadun, poprosze o nr konta Bingusia-mam pieniązki dla słodziaka :) -
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Hope2 replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
[COLOR=#000080][SIZE=3][I]i ja pozdrawiam Olgę :) Ovuś, jak brzucho? szczeknij,że juz lepiej Zocha wyjątkowo nie śpiewająca[/I][/SIZE][/COLOR] -
Szczotka - W nowym domu! Poznaje swiat u Roszpunki. Powodzenia mała!!!
Hope2 replied to Maia's topic in Już w nowym domu
[quote name='bakusiowa']Szczoci coś bardzo paznokcie urosły:roll:[/QUOTE] Ale i tak jest cudna :loveu: Pazurki trzeba ciachnąć-u weta kosztuje to ok 5 zł :) -
To tak jak i my :) szczerze żałujemy kilku drużyn, które muszą jechać do domu-bardzo często przez błędy sędziów...ale piłka nożna nie jest sportem sprawiedliwym :( Jutro przyjedzie do nas Beno :D na tydzień tylko-ale cieszymy się, bo to super pies jest :) A Zocha wstępnie umówiona na fryzowanie główki, porządkowanie podwozia na początek lipca-ja jakoś nie moge się zdecydować na robienie jej fryzurki-nie chcę spaskudzić...a podwozie...ehhh...lala leży na pleckach jak ją niuniam jak niemowlę, jak tulę i smyram po brzuszku-jak chcę włoski chociaz skrócić-szał, wiercenie się, kręcenie-nie ma sensu jej męczyć. Wczoraj było zimno bardzo, założyłam jej kubraczek, bo trzęsło się biedactwo okropnie. Dzisiaj już słonko świeciło, więc laleczka plażowała się bez ubranka (a ja ciągle się zastanawiam gdzie wcisnęłam sukienke niemowlęcą-bo miałam biało-czerwoną...)
-
Też tak myślę-tym bardziej,że jak Zosia kulała się sama było o nią sporo zapytań-i szczerze odpowiadałam,że nie wiadomo, czy chodzić będzie. Ludziki chcieli poczekać-i sądze,że to były słuszne decyzje-bo chyba adopcja i ewentualny zwrot z adopcji, to nie potrzebny stres dla psa (w sensie zmiana otoczenia, ludzi)-a u Zośki dochodzi czynnik watłego serduszka. I nie jest tak,że wszyscy pytający "znikli" jak się okazało,że Zosia jest "trwale uszkodzona"-część nadal jej kibicuje, dopytuje o nią-i to jest miłe. Ja sama bardzo mocno bym się zastanawiała nad przyjęciem Zosi w takim stanie w jakim jest teraz-zwyczajnie bałabym się,że sobie nie poradzę,że nie dam rady...na szczęście wyszło jak wyszło-i opieka nad niepełnosprytnym psem okazała się nie taka straszna jak by się wydawać mogło-z resztą każdego dnia uczymy się czegoś nowego...i już jakoś też mniej straszna mi jest starość i moich futer-wiem,że jak trzeba będzie, to dam radę-w końcu jest tak wiele osób gotowych podzielić się wiedza, doświadczeniem, dobrym pomysłem, patentem... :) I bardzo, bardzo miłe jest to,że tyle Cioć ją pokochało-i nadal żałuję,że nie wszyscy mąga poznać ja osobiście, zobaczyć jakim jest przytulakiem, jak liże po rękach i po twarzy (jak już się oswoi ;) )...
-
Widzisz sybisiu-my bardzo kochamy Zośkę, jakoś od początku traktujemy ja jako "naszą"-i co za tym idzie...gdyby znalazł się domek stały dla laluni-domek odpowiedzialny, gotowy zaakceptować ją taka jaką ona jest, w którym byłaby jedyną rozpieszczaną księżniczką-oddałabym ją. Pewnie było by sporo łez, żalu...ale...no, taka dola DT i nie ma dyskusji. A jeśli nikt się nie zdecyduje na adopcję Kluseczki-wiadomo,ze jej przecież nie wystawię przed drzwi. I jakoś jestem pewna,że gdyby Zosia chodziła sama, gdyby nie trzeba jej było odsikiwać-pomimo wieku i chorób-już dawno byłaby ukochnym towarzyszem jakiegoś dobrego ludzia...
-
Byłam dzisiaj po lek na serduszko Zosieńki-zapłaciłam 36 zł... No i na dzień dobry pytam Pani Doktor, czy ma komu sprzedać karmę, bo Zośka nie potrzebuje... nie zdążyłam zdania dokończyć, bo Pani Doktor aż usiadła i "ojeeej...Zosia nie żyje?!"... heh-akurat:evil_lol: Zośka żyje, ma się świetnie-karmę farciara dostała w prezencie-więc zamówiony dla niej worek zje ONek-akurat miało być robione dla niego zamówienie :)
-
Piękny pręgowany bokser Staffi - co dalej ?
Hope2 replied to szyszunia557's topic in Już w nowym domu
[quote name='maarit']Ech... Ciężko niektóre decyzje zrozumieć:shake:[/QUOTE] bardzo ciężko...tym bardziej,że czasem nie sposób dojrzeć sens tych decyzji... -
o, to to-tak właśnie mówię i Zośce i TZowi i Sebkowi i...sobie... Chciałam,żeby TZ ją obcinał-on jednak lepszy w tym jest (w sensie obcinania włosów ludziom...koledzy go proszą o obcięcie), ale ta cholera nie dała mu do siebie podejśc z maszynką-wrzask, pisk, rzucanie się...i kłapanie ząbkami...co było robić? skoro łaskawie mi pozwoliła...to ją obcięłam...za kilka dni poprawię podwozie-chyba za długo trwało to obcinanie i zaczęła się denerwować...
-
[quote name='sybisia']Zosia, nie żałuj włosków, odrosną - teraz jesteś śliczna i nie będzie Ci gorąco jak lato rozkręci się i słoneczko przygrzeje mocniej - Sybi i Maja (też oskubane ;) ) No, tak na Was mnie Hopiak próbowała zrobić...tylko jej nie bardzo wyszło :( może następnym razem wyjdzie jej lepiej?