-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by Hope2
-
Zakończony.
-
.................................................................................... bazarek zakończony
-
[quote name='sybisia']Och, Zosia, nawet nie wiesz jak się cieszymy, że jednak próbujesz ruszać łapinkami i ogonkiem :multi:, rób tak dalej i będą efekty, bo przecież trening czyni mistrza (czy jakoś tak ;) ). Gazuj ile się da - to też tylko na zdrowie Ci wyjdzie. Trzymaj się dzielnie, pod koniec miesiąca poślemy Ci grosik do leków, żeby Ci na zdrowie wyszło :cool2:. Buziaczki w nochal i głowinkę :buzi: Sybi i Maja No, z tym ruszaniem to różnie bywa-raz lepiej raz gorzej...ale się nie poddaję (akurat-Hopiak by mi się dała poddać :( ) jutro jak będzie ciepło to nad rzekę pojadę-tam nie jest głęboko...zobaczymy ;) A za grosika bardzo bardzo mocno dziękuję-Hopiak mówi,że na karmę chyba już jest-ale musi co miesiąc nazbierac dla mnie 110 zł-na leki i 1/5 na karmę-tak,żeby mogła spać spokojnie. Zocha fanka futbolu-a czy pływania, to sie dopiero okaże
-
Wiecie co? dziwny dzień był dzisiaj-ale zanim o tym, to może najpierw o wczoraj? W końcu Hopiak mnie dopadła i wykąpała (nooo dooobraa-nie miała wyjścia, bo się uświniłam jak prosiaczek), nie powiem-nawet mi się podobało (w końcu cudowny chłodek). Położyłam sie w wannie jak królowa i sobie leżałam zadowolona-a co! Wieczorem zaczął się MUNDIAL! Sebek i Hopiak przeszczęśliwi-TZ załamany...marudzi-bo film, bo coś tam-więc mu Hopiak powiedziała-to jedź do kolegów! a on "chyba sobie kpisz?! przecież oni wszyscy mecz oglądają i marudzą,że im żony marudzą,że chciały by coś innego zobaczyć" więc Hopiak mu doradziła co by do nas kolegów przywiózł, a sam na czas mundialu zamieszkał z jakąś żoną kolegi-żebyście widzieli jego minę! popukał się w głowę i poszedł spać ze słowami-"z czubkami się nie dyskutuje" Dzisiaj w końcu na dworze było chłodniej-dostałam kółka, Hopiak najpierw wyrzuciła siano, później wykosiła trawę, a jeszcze później plewiła....trawnik (ja naprawdę się zastanawiam, czy jej słońce nie zaszkodziło?) Tak czy inaczej-przez 4 godziny byłyśmy na dworze-aż przyszedł ze szkoły Sebek i zabrał mnie do domu-a wariatka jeszcze została-do domu przygonił ją dopiero deszcz :) No i wleźliśmy na dogo-wątek z awanturą...eh...później pobiegliśmy do Tuli, zobaczyć co słychowac u niej-i...płacz, bo Tula pobiegła za TM :( wyszliśmy z dogo...później zadzwoniła ciocia ulv...bo z Boryskiem źle-a przecież ja znam Boryska-on jechał ze mną jak mnie Ciocia do Hopiaka wiozła! i ciągle czekaliśmy na cud... I smutno nam...bardzo smutno...i tak sobie myślę (Tolo też wzdycha)-my bezczelnie kradniemy każdy dzień, każdą godzinę, sekundę...i ciągle mamy nadzieję,że Ten Na Górze o nas zapomniał-że nie zawoła nas do siebie-bo ludzia można nie posłuchac jak woła...ale Jemu się nie odmawia... Tuleńko, Borysku-biegajcie bez bólu i zajmijcie nam miejscówki Zosia i chopaki
-
[quote name='Gusiaczek']Zochna Kochana, dzieje się u Was oj, dzieje ! :) a życie ma to do siebie, że szybko mija - mamy tak samo :shake: dopiero był piątek, a już poniedziałek ............. kilka lat później Gusiak niby spokojna, ale duszą szarpie, oj szarpie ... za dwa dni Olga wyjeżdża w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi .... trzymaj łapinki za nią, dobra? ;) dla mnie o tyle fajnie, że będę miała z G. na absolutną wyłączność olczyny pokój będziemy tęsknić za Wariatką A my nadal czekamy na płytę Olgi-z braku laku włazimy na yt i słuchamy...słuchamy i słuchamy... Ovuś-powiedz Gusiakowi,że taki los mam już jest niewdzięczny-trza niuniać, lulać, prowadzić za rączkę...i później pozwolić iśc własną drogą, szukać swojego miejsca... Zocha jakoś melancholijna
-
Madie, tak bardzo mi przykro :( Przytulam Ciebie i Twoją Rodzinę pozostając pod wielkim wrażeniem Waszej walki o Tulę. Jesteście dla mnie wzorem do naśladowania. Tuleńko-biegaj szczęśliwa za TM
-
Dzisiejsza noc była sporo gorsza-Borys nie chciał wstawać, wróciła biegunka :( Dziadzio odmawia jedzenia :( ulv podtyka mu pod nos pyszne jedzonko (wczoraj o ile się nie mylę gotowała Boryskowi kurczaczka)-a Borysek nawet niuchnąć nie chce :( a na dodatek wczoraj to co wmusiła w niego ulv zwymiotował :( Nie mam sumienia dzwonić teraz do ulv i dopytywac o Boryska-albo jest w pracy, albo mam nadzieję odsypia kilka ciężkich, prawie nie przespanych nocy
-
Kochani, dzięki Wam - porażkę zmieniliśmy w sukces , a Sarę w Tosię ;)
Hope2 replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']elektrowstrząsy to potęga :-)[/QUOTE] aaa...to już wiem dlaczego Zocha z takim zapałem i uporem dzikiego osiołka ładuje zadek prosto w przedłużacz:p Kciuki za [B]Tosiny[/B] powrót do sprawności zaciśnięte :) fotka wspniała :) -
kopiuję wpis ulv z fb [FONT=Helvetica]Walczymy. [/FONT] [FONT=Helvetica]Borys słabiutki, chwieje się na łapkach, ale jakby żywszy niż w poniedziałek- wyglądał wtedy rozpaczliwie, byłam niemal pewna, że to koniec..... [/FONT] [FONT=Helvetica]. Już nie biegunkuje. Dostaje omeprazol na mdłości, ale ciągle nie chce jeść a convem pluje na odległośc.....[/FONT]
-
Piękny pręgowany bokser Staffi - co dalej ?
Hope2 replied to szyszunia557's topic in Już w nowym domu
To nie jest schronisko-to azyl, który swoja droga robi bardzo dużo dobrego-przyjmuje bezdomne psy, ratując je tym samym od wywózki do Miedar. Szukają im domów-sporo znaleźli... To prawda-psy mieszkają w kojcach-ale chyba to lepsze niż schron? Nie mam pojęcia dlaczego nie wydali Stafiego, nie rozumiem co się stało, ale naprawdę chcę wierzyć,że zwycięży rozsądek -
Piękny pręgowany bokser Staffi - co dalej ?
Hope2 replied to szyszunia557's topic in Już w nowym domu
Sytuacja Stafiego niestety bez zmian :( spróbuję o niego zapytać-niestety, Stowarzyszenie nie jest w stanie udzielić mi odpowiedzi :( jeśli sie uda, to może jakąś fotkę uda się zdobyć? Cały czas przeglądam gazety regionalne-w nadziei,że pojawi się ogłoszenie,że Stafi domku szuka... -
Wiecie-może to tak wygląda-ale nasze życie jest zwyczajne i nudne...i zdecydowanie za szybko mija! ledwo wiosna się zaczęła, były przebiśniegi, krokusy, bzy-i nawet nie wiem kiedy przekwitły! teraz sezon truskawkowy (czasem się zlitują i dadzą kawałeczek słodkości) i jagodowy się zaczyna (byliśmy wczoraj w lesie) i pola zaczynają się złocić-a przecież jeszcze chwile temu nic na nich nie było! No i raniutko Hopiak się popłakała-bo łapkami ruszyłam-kilka razy lewą i kilka prawą...co prawda to my nie wiemy czy cieszyć się czy nie-ale ruszyłam i to jest chyba dobrze? co prawda później gaza oddałam:oops: a to już na pewno dobrze :D Nie długo idę uprawiać leżing w cieniku (póki jest)-może łapcie znów sie ruszą? bo ogonek to już nie tylko do koo się podnosi-teraz udaje mi się go rozbujać jak się cieszę :) (nie zawsze-ale się udaje )