-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by Hope2
-
No bo to jest tak-bez operacji Klucha ma zero szans na chodzenie...i problemy z sioo i koo będą się pogłębiać... niby można jej kupić wózek-i będzie pędziwiatrować... Operacja i rehabilitacja-koszt ogromny-ale bardzo duże szanse na samodzielne chodzenie-i co za tym idzie na pracę wszystkich mięśni-więc i tych odpowiedzialnych za wydalanie... I ja ciocie widziałam ją jak mogła chodzić-wszędzie było jej pełno,piłeczkę sobie noskiem popychała i człapała za nią...i widzę ją teraz-z reguły leżącą, ożywia się na dworze (zwłaszcza jak ma być odsikiwana-ucieka przede mną z prędkością zadziwiającą jak na nie chodzącego psa) Wiem jakie to ryzykowne-ale czy ona teraz nie cierpi? nie wiem. Ale mam Tolka-kiedyś bardzo bitego, przyzwyczajonego do bólu-i on nawet nie piśnie jak go boli...Ani u weta, ani jak łape skręci-nie wiem czy Zojka ma podobnie... I ja jestem skłonna zaryzykować-bo to jest szansa na szczęście psa. Rehabilitacja-jeśli nie będą to jakieś skomplikowane ćwiczenia-to będę z nią ćwiczyć sama-tylko wcześniej lekarz musi mi pokazać jak z nią ćwiczyć...
-
[quote name='anica'].... Ooooo...toto!... co to ma być?... a może coś więcej?:eviltong:... Zocha, Wszystkiego Najlepszego:BIG::new-bday::BIG:... mam nadzieję, że jak się przetłumaczy .... diagnozę na polski to... będzie to dobra... imieninowa diagnoza:lol: DZIĘKUJEM:calus:Dysk mi ciociu wylatał-teraz trza go naprawić :) ciociu Hope.... a ten telefon od Ciebie?... to gdzie jest?eeeeeeeee!.....:mad: Ekhm...jakby to powiedzieć...nawalił mój synek,później dogo-no i ja doopa jestem,bo nr w pw zostawiłam zamiast wbić do komórki :( ale już mam w pamięci-więc po tomografii będziesz wszystko wiedzieć-nawet jak dogo padnie (tfutfutfu) [quote name='Nutusia']8,3?!?!?!? Toś ty jest faktycznie KLUCHA! :) Super bomba panorama - badaj się, operuj i rejestruj na... maraton :) Jest mnie o 1,3 kg więcej-i już mi kosteczki nie sterczą :) doktorek powiedział,że sportowcem wyczynowcem to ja nie będę (phi-i tak bym nie była,bo serducho szanować trza), ale będe mogła chodzić ile zechcę i gdzie zechcę (i może w końcu pójdę na randkę z Tolusiem? on mi opowiada,że jest fajne miejsce do kopania dziur...)
-
A teraz ja se popisalnikujem i opowiem ostatnie 48 godz-bo sie działo...oj działo... Zaczniem od wtorku... Wieczorkiem TZ hope pojechał do pracy-na noc, a ja z hope polazłam na spacer i durne odsikiwanie...coś tam jeszcze hope marudziła o parafince w zadek,bo z koo u mnie ostatnio nie bardzo... Seba powiedział,że z nami i z dużymi nie idzie, bo go głowa bolałnikowała-no,dobrze,miał iść spać. Wracamy do dom-i widzimy Sebę z dużymi jak do nas biegną-wszyscy trzej zadowoleni...to se jeszcze z nimi polazłam-a co! Wracamy do domu i...drzwi zamknięte (Seba zatrzasnął) i kluczy nikt nie ma! hope telefon zostawiła w domu, Seba miał swój-ale przy próbie połączenia z TZ bateria padła :( Tym sposobem spędziliśmy noc na korytarzu... Rano TZ hope wrócił-śmiał sie z nas bardzo :( ona pędzikiem do kompa-numer cioci anici ma w pw na dogo-i co? i doopa blada,bo dogo się zbiesiło i nie ma :( Na całe szczęście zerknęła jeszcze raz w mejla od doktorka-wizyta była o 13.30, a nie jak jej się wydawało o 15.30, więc zrobiła sobie kawkę-mordercę ( 4 czubate łyżeczki na kubeczek), władowała sie pod prysznic zimny, jeszce raz posprawdzała czy wszystko mamy-i o 11 poszliśmy do auta (Seba został z dużymi-bo oni też nie chcieli z łóżka złazić). Po drodze robiliśmy sobie przerwy-na moje sioo i wody żłopkanie, dojechaliśmy o 13.10-a tam nie ma gdzie zaparkować... no to hope mnie na rączki, moje klamotki w rączkę-i popędziłyśmy do kliniki,a TZ został się parkować. Zanim mnie doktorek przyjął,to panie recepcjonistki mnie wymiziały, studentki też :) jeszcze mnie na wagę postawili-wyszło 8,30 kg! Później najpierw doktorek zadawał hope dużo pytań, następnie mnie pukał młoteczkiem po łapkach, nożyczkami sprawdzał,czy czuję, na łapkach stawiał, łapkami ruszał-i robił różne inne rzeczy...i w koncu powiedział,że mi dysk wypadł (już na pierwszym zdjęciu widać było-tym jeszcze z Klu-ale to ledwo widać było i on nie winił wetów-bo jak się nie zajmują takimi przypadkami,to mogą nie zauważyć). W między czasie przyszła pani kardiolog-i to ona uspokoiła hope,że podczas operacji nic mi się z serduchem nie stanie,bo mają dobrych aneste...coś tam. Ale wizyta u kardiolologa by się zdała, tomografia tyż...operacja-a później rehabilitacja... A i dowiedziałam sie wczoraj wieczorkiem co to parafinkowa lewatywa-NIE LUBIEM TEGO!!!
-
[FONT=lucida grande] Se skopiuję siebie z fb z wczoraj : Jesteśmy,wróciliśmy :) (co prawda jakąś godz temu,ale musiałam wyjść z dużymi futrami,lekko ogarnąć mieszkanie-i już piszę co powiedział doktor neurolog...a właściwie zacytuję z wypisu "Opis badania: neurologicznie : Paraplegia, brak ruchu spontanicznego w KM obustronnie, odruchy rdzeniowe zachowane, silne zaniki mięśniowe obustronne, czucie bólu głębokiego osłabione,ale obecne. Lokalizacja : Th3-L3 po lewej susp : dyskopatia z uciskiem na rdzeń kręgowy RTG przestrzeń Th 11-12 zwężona zalecono TK tego odcinka,mielo TK w celu potwierdzenia podejrzenia i przygotowania do ewentualnego zabiegu chirurgicznego. W celu usprawnienia perystaltyki zalecono Metoclopramid w dawce 1 mg/kg 2 razy dziennie w celu rozluźnienia zwieracza cewki moczowej Relanium w dawce 0.2 mg/kg 2 razy dziennie 4-5 razy dziennie należy stosować wyciskanie pęcherza moczowego, lewatywa z parafiną, doustne stosowanie siemienia lnianego lub lakulozy 3 łyżeczki dziennie." Koszt wizyty-100 zł płatne gotówką następna (tomografia 300-600-w zależności czy "zwykła" czy z kontrastem) operacja-2000 zł W między czasie wypadałoby odwiedzić kardiologa-nie mam pojęcia ile wyniesie wizyta... koszt paliwa-160 zł z DT do Kliniki we Wrocławiu [/FONT]
-
Też o tym od jakiegoś czasu myślę...ale bałam się,że jej zaszkodzi... A łupież ma straszny-po czesaniu wyglądała jakby ją mąką ktoś obsypał...albo śniegiem-z odległości kilku kroków było to łupieżysko widać :( hm...skoro delikatnym jamnikom nie szkodzi... ;) ps widziałam fotki Wielkiej Trójcy-mowę mi odjęło z zachwytu i nic nie napisałam ;) cuuuudne są-i sama nie wiem,którego/którą z Trójcy miziałabym pierwszego/ pierwszą
-
Wszelakie wyniki badań już spakowane, mała już wyczesana (macie jakiś pomysł na pozbycie się łupieżu? czy odpowiedni szampon tylko u weta można nabyć,czy w zoologicznym też?), miejsce w aucie naszykowane,wymoszczone kocykami, podkładem... smyczka naszykowana, czysty ręczniczek też, chusteczki nawilżane, miseczka na wodę i porcyjka jedzonka...co jeszcze?
-
Najbardziej przednimi-ale i tylne nie dały o sobie zapomnieć :) Przy odsikiwaniu przednie uciekają,tylne składają się do pozycji "będziemy sikać" Dzisiaj mam odbite ząbki na ręce-nie lubi panna odsikiwania-chociaż już po zabiegu szczęśliwa i z radością buziaki rozdaje... Ona naprawdę jak na "malutkie,choreńkie biedne zwierzątko" jest bardzo silna, sprytna...i mądra jest jak diabli...nauczyła się,że jak tylko jęknie,to jej odpuszczam (na chwilę) i oglądam i przytulam-więc czasem jeszcze zanim jej dotknę,to już ją boli... mała diablica po prostu:cool3: A mrówki...no dzisiaj wypowiedziały jej chyba wojnę-bo nawet na chodnik przylazły:mad:
-
:) jutro o tej porze będziemy już w drodze do doktorka :) jakoś się nie stresuję-wszak może być tylko dobrze :) A dzisiaj...dzisiaj Kluseczka ma dzień mrówkowy-gdzie przycupnie-to akurat mrowisko jest...uwzięły się na nią czy co?:mad: raz myślałam,że zawału dostanę-siedzi sobie Zosiek w mleczykach,zadowolona jak nie wiem co,pychola cieszy...i nagle-taki wrzask podniosła,jakby ją ktoś skalpował! Lecę do niej podnoszę,oglądam,obmacuję-ona wierzga jak koń rasowy...patrzę na ziemię-a tam mrówy czerwone szaleją:crazyeye: No to ja pędem z małą do domu,do łazienki i pod prysznic Mopiaczkę-wypłukałyśmy mrówczyska wszystkie.
-
No to witajcie ciocie w klubie...też nie mogę o nim zapomnieć,ciągle myślę jak mu domek odszukać... A z jego oczkami...albo się przyzwyczaił...albo...może się taki urodził? Znałam kiedyś niewidomego psa-był strasznie wycofany, ostrożny-ale jak się podchodziło go miziać-big uśmiechor na mordeczce :) Długo czekał na domek-ale trafił super-cudni ludzie i dom z wieeelkim ogrodem...
-
Zadzwonię-choćby po to,żeby się wiadomościami podzielić :) A dzisiaj...no,musiałam małej podać debridad-miała problem ze zrobieniem koo... nie wiem-może to takie zwyczajne zatwardzenie-przed lekiem koo było maciupkie i twarde, później już było więcej i nie tak twarde,ale nie sądzę,żeby już wylazło wszystko-może jeszcze na spacerku przed spaniem coś będzie? TZ ma już dość słuchania o sioo i koo-mówi,że czuje się jakby niemowlaka miał w domu:cool3: Apetyt w normie-ale jest coś co mnie zastanawia-po wysiusianiu i odsikaniu Klucha dużo pije-jakby chciała nadrobić brak płynu w brzuszku... Później śpi-przynajmniej godzinkę... nie wiem co o tym myśleć...
-
Jeszcze tylko kilka godzin poniedziałku, cały wtorek i kawałek środy... aż sama nogami z niecierpliwości przebieram :) w końcu rozwiąże się zagadka chodzenia i nie chodzenia pannicy ;) wiadomo,że wolałabym,żeby chodziła-wtedy wszystkie mięśnie pracują, nie ma problemów z wypróżnianiem...ale jeśli porażone są mięśnie odpowiadające za zwieracze? Wydaje mi się,że nie-bo mała jednak sama robi koo i sioo ,chociaż z tym ostatnim trzeba jej trochę pomagać...i wie,że robi-bo na chodniku za nic nie chce zrobić-ucieka na trawę-więc robi świadomie-nawet odsikiwana... Eh,żeby już środa była...na tyle pytań mogłabym uzyskać odpowiedzi...
-
[quote name='Isadora7']No to masz horror z Hope, trzeba pomyśleć jak ją wyciszyć. Rambo kombinator [quote name='anica'].....to ja Ci pomogę;) Jasia kombinatorka :loveu:o...moi psiapsieje koffani :loveu: ja to nie wiem czy ona mi odpuści-uparta jakaś jest-i nawet kłapania zębami się nie boja :shake: [quote name='b-b']Byle do środy maleńka. Wszystko się mam nadzieję wyjaśni:) i ja czekam na środę i doczekać siem nie mogem :)
-
Kochany-maskotka,piłeczka to jego skarby najukochańsze ;) i jak patrzyłam na jego fotki z piłeczką,to dopiero po chwili sobie przypomniałam,że on nie widzi-a przecież to mu w niczym nie przeszkadza-jest szczęśliwy...a gdyby tak znalazł domek-to chyba oszalałby ze szczęścia :) Ja dzisiaj z moimi też tylko na chwilę wychodziłam-deszcz :( Ale cudowne jest to,że on Cię rozpoznaje-i może czeka na Twoje wizyty? Ehhh...jak będę się kiedyś wybierać do Opola,to muszę sobie zarezerwować czas na odwiedziny pana T :)
-
No w końcu udało mi się dopaść do komputera i mogę napisalnikować se sama :) Hope dzisiaj się przypomniało,że jutro ma jechać na komunię-tzn ciągle mówiła,że 12 maja-ale jak to ona...ciągle mieszają jej się dni-i na koniec miesiąca mówi-co,to już??? ale o moich tabletkach to nie zapomni nigdy :( i jeszcze nie dość,że woła na mnie Mopik,to jeszcze mnie jak mopa odciska :( no widział to ktoś-dorosłą kobietę?! Już nie mam do niej siły-jak nie kłuja,to się do pomocy przy sikaniu zabiera :( i jeszcze żyć nie daje,tylko "chodź Zosiek poćwiczymy łapy"-uparte wredne babsko :( I jeszcze się cieszy,że do jakiegoś nowego weta mnie zawiezie-no co ja z nią mam:angryy: Dzisiaj pogoda nie była ładniutka-caluśki dzień padało i nie mogłam się plażować do woli-więc uznałam,że w takim razie najlepiej brać przykład z Tolusia i iść w kimono :) A za to wieczorkiem,jak już tylko lekko kropelkowało-to se pobrykałam-i okazało się,że ja na 2 łapencjach zasuwam tak szybko jak Tolo na 4-tylko Hades jest szybszy-ale i jego jeszcze dogoniem-ino niech się łapencje naprawią :)
-
U mnie jest kilka rodzin wielodzietnych-i dla nich jestem dziwadłem z jednym dzieckiem i 3 psami w mieszkaniu-dzieci ma być dużo,a pies to na podwórku przy budzie Wet,który u mnie szczepi jest fajny-no i to jest w sumie cała rodzina wetów :mama,tata i córka :) Z drobnymi sprawami można zawsze do nich podjechać (nawet w nocy i w święto). YYY....portal...wpisz przygarnijpsa fora pl
-
nie przejmuj się-mi też szczęka opadła jak to usłyszałam (w zeszłym roku-wcześniej woziłam psy do lecznicy...przemyślałam sprawę i uznałam,że jednak oni są spokojniejsi u siebie niż gdzieś tam ;) ) i to nie Twoja naiwność-a durnota ludzka nie ma granic-np 5 dzieciaków w domu i pies (nie szczepiony) biegający luzem gdzie mu się żywnie podoba