Jak na razie to udało jej się zaklinować pomiędzy takim drewnianym słupem co to mam ich ze trzy w domu (zastanawiam się na cholerę-zwłaszcza jeden prawie na środku pokoju, ale usunąć ich nie można, bo mi dach do mieszkania wpadnie ;) ) a kuchennym narożnikiem...widok cudny (zwłaszcza jej minki wściekłej jak osa :eviltong:) bo jak Hades wyczaił,że ona nic mu zrobić nie może, to bezczelnie siedział i mordeczkę cieszył tak z pół cm od jej pycholka :D wrzask wściekłej Zośki nie do opisania...
Ale już za tydzień wraca młody...będzie troche ciszy-on ma cudowny wpływ na złośnicę (bierze ja do swojego pokoju, miskę z wodą, żarełko, ciacha i mizia, mizia, mizia...)