Jump to content
Dogomania

Dioranne

Members
  • Posts

    1390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dioranne

  1. [quote name='a_niusia']szczeniaa bym w szelki nigdy nie ubrala.[/QUOTE] Dlaczego niby nie? Uzasadnij dlaczego, bo mówienie "nie ubrałabym" w takim temacie, nie wnosi żadnych nowych informacji - bez poparcia swojej decyzji argumentami. Mój poprzedni pies chodził w szelkach odkąd do nas przyjechał, nie miał nic z barkami, kręgosłupem etc., tylko właśnie z tchawicą były problemy. Po za tym, gdy widzę miniatury* (yorki, pudle itd.) duszące się na obrożach... Nawet idealnie ułożony pies, może się nagle wyrwać. I w takim momencie obroża jest gorsza u psa narażonego na zwężanie się tchawicy, niżeli szelki. Bo szelki tchawicę, można by rzec - omijają szerokim łukiem. Często szczeniaka łatwiej jest prowadzić w szelkach, miałam 5 lat, gdy prowadziłam 3 miesięczną sunię w typie pina - miałam ją pod pełną kontrolą, a gdy była dorosła i założyliśmy obrożę: o zgrozo! Cały czas bałam się, że pies się z niej wyślizgnie i zwieje, mimo że obroża była zapięta OK. ;) Dlatego mnie nie przekonujcie, że obroża jest dla szczeniaka/psa najlepszym rozwiązaniem, bo dla mnie w przypadku pina najlepsze są szelki - z wymienionych powyżej powodów. ;) * chodzi mi tu o psy ras miniaturowych, a nie o rasę "miniaturowego yorka", która przecież nie istnieje. ;)
  2. Czemu jest lepsza? Jak dla mnie szelki i obroże są na równi, ale rasy miniaturowe (w tym pinczery) mają skłonności do zwężania się tchawicy, więc po co ryzykować od szczeniaka? ;) Wiadomo, że choroba tak czy siak może wystąpić, ale nie chcemy narażać tchawicy już w wieku szczenięcym.
  3. Z kolei ja mam dobre wieści! Firma, jaka nas interesowała, w ofercie ma szelki! [img]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/new_multi.gif[/img] Bardzo mnie to cieszy, teraz pozostaje tylko zastanowić się nad szerokością, ale najpewniej uczynimy to, jak maluch będzie już przy nas. ;)
  4. A co powiecie na linkę? Psiak się "wylata", ale będzie pod kontrolą. ;)
  5. [b]evel[/b] jeżeli chodzi o lek przepisany przez weta był on podawany zgodnie z jego zaleceniami, a w przypadku SO przestrzegałyśmy etykiety. Często używaliśmy również SO, na jazdę samochodem (u suni niestety był brak socjalizacji, bała się jazdy autem itp.), ale mimo, że było podawane o kilka/kilkanaście godzin przed podróżą - nie pomagało w ogóle. ;) A może sunia była po prostu uodporniona (tak mi teraz przyszło do głowy)?
  6. Słuchajcie, a ja mam pytanie. Psa, jak już w kilkunastu wątkach wspominałam, nie mam, ale chcę być przygotowana, ot co. Póki szczyl będzie wyżywał się zębami na wszystkim co możliwe, ale przede wszystkim będzie w fazie wzrostu (niewielkiej, ale wzrostu :lol:) to nie chcę wydawać na szelki nie wiadomo jakiej fortuny. Wiem, że mają być tylko porządnie wykonane i ładnie "leżeć" na psie, a przede wszystkim - nie powodować u niego otarć itd. Przypatruję się głównie robótkom ręcznym, ale nie wiem, jak to wychodzi finansowo - czy do 50zł, się zmieści? Psisko małe, bo pinczer miniatura. ;) I jeszcze jedno pytanie, skierowane głównie do posiadaczy pinczerów i psów bardzo zbliżonych budową do rasy - jakiej szerokości szelek używacie, jakiej firmy? Ciekawi mnie to strasznie, bo wybór jest przeogromny, a chcę, by psisku było wygodnie, żeby szelki nie sprawiały mu bólu etc.
  7. [quote name='evel']SO jest ziołowy :cool3:[/QUOTE] Jednak jest przeznaczony dla psów, a poprzedni lek był przeznaczony głównie dla ludzi, ale według weterynarza "dla psów też OK". :roll: Doświadczyliśmy, jak to bardzo "OK" jest dla psów, u tego pana już na pewno nie zawitamy. W każdym bądź razie SO też nie pomógł w znaczącym stopniu - sunia leżała na kanapie, ale i tak drgała i dyszała. Cóż zobaczymy, może maluch będzie na wpół głuchy na te wszystkie fajerwerki i petardy. :p
  8. U poprzedniej suni, okres sylwestrowy był najgorszy w ciągu całego roku. Od weterynarza dostaliśmy jakieś ziołowe "coś" - nie bardzo pomogło, a raz nawet zaszkodziło. Sunia dostała drgawek, przez 10 minut nie mogła złapać oddechu (tzn. dusiła się)... Już byliśmy gotowi jechać do weta, ale na całe szczęście przeszło. Po tym przeżyciu, już nie chciałam mieć z tym do czynienia, więc kupiliśmy "Stress Out". Średnio pomogło, sunia była spokojniejsza, ale cały czas się trzęsła. Aktualnie czekam na drugiego psa, który przybędzie w okresie maj-lipiec, więc do Sylwestra będzie daleko, ale już teraz zastanawiam się jaki ewentualnie lek podawać. Chyba, że trafi się "maczo", który fajerwerki, wybuchy etc., ma w czterech literach. :p W każdym bądź razie na co lub na kogo się zdać? Na weterynarza, ale innego od poprzedniego (tzn. tego, który podał ziołowy lek) czy może na sprzedawcę w sklepie zoologicznym? Nie wiem już komu ufać, bo po tamtych doświadczeniach leki ziołowe na 100% nie skorzystam. ;) Prawdopodobnie podczas pierwszego Sylwestra malca zdecyduję się na "Stress Out", zobaczymy czy pomoże czy nie. Tak lekko odbiegając od tematu. U mnie jest masakra pod względem frajerów strzelających petardami/fajerwerkami... Często zdarza się, że strzelają na cztery dni przed Sylwestrem. #shake
  9. [b]Hikaru[/b] czy nadal może macie myszoskoczka? Jeżeli tak to [u]koniecznie[/u] dokupcie mu towarzysza z hodowli, tej samej płci. Myszoskoczki to zwierzęta stadne, muszą być trzymane przynajmniej w parach jednopłciowych, w terrarium/akwarium o wymiarach 60x30x40cm. W ogóle polecam zajrzeć tu: [url]www.gerbile.pl/forum[/url] Podziwiam również za wytrwałość, która przynosi ogromne sukcesy! Psisko śliczne, a ten wzrok... :p
  10. Na wystawię się pojawię, ale jako widz - z resztą, jak co roku. ;) Jeżeli ktoś miałby jakieś wątpliwości z poruszaniem się po Lesznie, trasą z dworca PKP/PKS na halę Trapez, z chęcią pomogę. :D Więc gdyby ktoś był zainteresowany - PW. Na marginesie dodam, że w Lesznie mieszkam od urodzenia (czyt. 13 lat) i po za małymi uliczkami, miasto znam na pamięć. I pytanie trochę z innej beczki, ale również dotyczące wystawy: czy ktoś się zjawi z pinczerami miniaturowymi? :razz: Bo nigdy tych psiaków w Lesznie na wystawie nie widziałam, a te psiska w ruchu to rozkosz dla oczu. #loveu
  11. Orzełku gratuluję wyboru, rottki to wspaniałe psy, a cierpią przez głupich ludzi. Tak może trochę zejdę z tematu, ale wątek i tak przeszedł ewolucję... Bodajże w marcu, w moim regionie była lekko mówiąc afera, z rottkami (niestety) w roli głównej. W jednej z okolicznych wsi, facet miał dwa rottki. Ogród nieogrodzony, psy biegały luzem. Gdzieś dwa lata temu psy pogryzły przechodnia, właściciel miał karę grzywny, żadnych poważniejszych konsekwencji (jak odebranie psów) nie. No i został upomniany o ogrodzenie posesji. Posesja oczywiście nie została ogrodzona, rotty dalej były puszczane i latały po całej wsi. Był kilkakrotnie zgłaszany na policję, straż miejską... W marcu rotty uciekły, znaleziono je u hodowcy świń - pozabijały kilkanaście zwierząt. Psy zostały odebrane, wysłane do Krakowa. Nie wiem czy je uśpiono, ale chyba tak. :-( Z tego co mi wiadomo, po za odebraniem psów, grzywną i kolejnym upomnieniem właściciel znów był "bez winy". A komentarze na portalu lokalnego radia? Krótko mówiąc ludzie stają się z każdym dniem głupsi i głupsi. Były komentarze typu "psy zabójcy", "od razu zastrzelić" itd., nie wiele było komentarzy, że takie zachowanie psów spowodowane było przez nieodpowiedzialnego właściciela. Wszyscy, że to rottwailery, więc to w całości ich wina, to mordercy... :roll: Nawiązując do spaceru po górach. W czerwcu byłam na wycieczce w Karpaczu, kilkakrotnie widziałam psy na Śnieżce. Myślę, że żeby wiedzieć gdzie dokładnie można wybrać się z psem trzeba porozmawiać głównie z właścicielami psów, którzy polskie góry zwiedzali. ;)
  12. [quote name='xxxx52']Dioranne-13-letnio dogomaniaczko co ty piszesz? przeciez to ze jest pies rasowy z papierami nie wykluczy ,ze pies moze stac sie agresywnym nie socjalnym,posiadajacyy instynkt lowiecki Dziecko slowo" wciskanie" jest nie na miejscu!!! To co piszesz sa to bajki nie pokryte rzeczywistoscia. Po 20 latach praktyki adopcyjnej i pracy z rasowymi i wielorasowymi psami mozemy porozmawiac i wymienic sie doswiadczeniami ,a co teraz piszesz to podchodzi pod psi rasizm.[/QUOTE] Radzę dokładniej przeczytać moją wypowiedź, bo wyraźnie napisałam iż agresja nie występuje tylko i wyłącznie u miksów, ale także u psów z rodowodem. Czytania ze zrozumieniem uczą w pierwszej klasie szkoły podstawowej, gramatyki i ortografii podobnie. I wypowiedzi "a kundelek", "może mieszaniec" itd., kierowane bez przerwy ku cień_wiatru to co to jest? Rozumiem, gdyby napisała iż nie koniecznie chce psa rasowego, ale wyraźnie zaznaczyła ona iż chce psa rasowego. Fajnie, że decydując się na rasowca jestem psim rasistą, a jednak to nie młode pokolenie psuje Polskę! evel, bardzo dziękuję za sprostowania i rady. Chodziło mi bardziej o to, że bez przerwy gadanie "a może kundelek", gdy osoba wyraźnie zaznaczyła iż chce psa z rodowodem to proponowanie jej miksa jest trochę bezsensowne i nie na miejscu. Oczywiście, że psy NN również się szkoli, z tego co wiem wiele miksów wspaniale radzi sobie w agility, dog frisbiee i innych psich sportach. Jednak w mniejszych miastach czy na wsi psy schroniskowe siedzą po prostu w kojcach, raz na jakiś czas ktoś wyjdzie z nimi na spacer, a jeszcze rzadziej ktoś adoptuje.
  13. Mnie również denerwuje fakt, że decydujesz się na psa rasowego, bo pragniesz wydobyć z niego określone cechy, do których dana rasa ma predyspozycje, a co po niektórzy wciskają psiaki z DT czy schronów. Większość miksów ma nieznane pochodzenie, albo rodzicami są miksy ras nieznanych opiekunowi schroniska czy też opiekunowi z DT. Skąd więc osoba adoptująca takiego czworonoga ma wiedzieć czy pies nie ma popędu myśliwskiego itd.? Większość psów ze schronów/DT jest po ciężkich przejściach, straciło zaufanie do człowieka. Szczególnie w mniejszych miastach schronisko nie resocjalizuje psów. Nie wiem czy jest tak we wszystkich małych miastach. Pomyślcie też o kosztach w przyszłości posiadania miksa. Powiedzmy, że w nowym otoczeniu, po za schroniskowym/DT terenem u psa ujawni się agresja. Laik będzie ją zwalczać "po swojemu", bo pod ręką nie ma specjalisty. Co, jak pies kogoś pogryzie, ucieknie? Nie mówię, że każdy miks jest krwiożerczą bestią, która tylko czyha, by zrobić komuś krzywdę. Znam kilka miksów, ale w rękach ludzi, dla których miks nie był pierwszym, w 100% własnym psem. Rasę wybrałam już kilkanaście miesięcy temu, teraz mam zarezerwowanego psa. Zdecydowałam się na rasowca, ponieważ chcę mieć psa od szczeniaka, a wiem czego +/- się po nim spodziewać. Wiem, że pinczer z radością przekopie każdą norę na spacerze, dlatego będę musiała się skupić, by zmniejszyć jego popędy szczurołapa. Mam 13 lat, będzie to mój drugi pies, więc ogromnego doświadczenia jeszcze nie mam. Moja wiedza na temat wychowywania psa sięga trochę powyżej podstaw. Jak będę dorosła i na tyle obyta w psim świecie, zdecyduję się na miksa, który dołączy do sfory rasowców. Od kilku lat marzę o rudym, kudłatym miksie, a więc o dorosłym mieszańcu. Ale nie jestem na takiego gotowa, ani psychicznie, ani fizycznie, a wiedza póki co jest za mała na posiadanie takowego psa. Kiedyś - owszem. Ale póki co muszę powstrzymać marzenie, bo po prostu pies w moich rękach mógłby stać się agresywny i niebezpieczny. Oczywiście to samo może stać się z rasowcem. Jednak, gdy mam szczeniaka i wiem czego się mogę po nim spodziewać, mam większe "pole manewru", a w przypadku dorosłego miksa to "pole" jest mniejsze. Boksery to świetne psy, moi rodzice mieli takowego. Niestety nie poznałam go, rok przed moim urodzeniem został uśpiony. Nie wiem czy nie przeszkadzałoby Ci ślinienie tych psów, które w zależności od psa może być "takie sobie", albo intensywne. Ogólnie mam taką radę: jeżeli jakaś rasa spodoba Ci się pod względem eksterieru, skontaktuj się z hodowcami tejże rasy, dołącz do forum odnośnie rasy... Dlaczego? Ponieważ często w tym wątku odzywają się użytkownicy, którzy o rasie nie mają pojęcia i przedstawiają ją w złym świetle, podają błędny opis charakteru itd., więc warto porozumieć się z osobami, które z tymi psami obcują na co dzień, obserwują ich zachowania i znają się na rasie.
  14. Słuchajcie, całkowicie rozumiem pogląd cień_wiatru. Chce mieć szczeniaka, a ze szczeniaka zmiksowanego nigdy nie wiadomo co wyrośnie. Nie chodzi mi tu tyle o charakter co o wielkość. Szczeniak z hodowli to jest wydatek, ale można na niego zbierać nieprawdaż? Szczeniak z hodowli jest szczeniakiem obcym i nieznanym. Ale wiemy jakich +/- cech możemy się po nim spodziewać. Przykładowo podany tutaj beagle: każdy będzie mieć popęd myśliwski, tyle, że jeden w większym, a drugi w mniejszym stopniu. Każdy ma inny charakter, a charakter zmienić może się jeszcze u nas w domu. Tak, jak już mówiłam, kupując psa rasowego wiemy jakie cechy niesie dana rasa od pradziadów. Może akurat nasz pies nie odziedziczy "świetnego nosa" po dziadku, ale możemy się tego spodziewać i postarać się, by właśnie tą cechę u naszego psa wypracować, ponieważ ma do tego predyspozycje, przekazywane w genach. cień_wiatru, przedstaw czego oczekujesz od psa, jaki ma być? Bo opis "średni i łatwy w pielęgnacji" pasuje do kilkunastu (jak nie więcej) ras, więc sama rozumiesz. Ps. Przepraszam, że bez pogrubień nicku, ale coś mi Internet szwankuje i nawet się panel nie wyświetla.
  15. Póki co psa jeszcze nie mam, ale się szykuję. Nie chodzi mi tu o kupno szelek, gdy maluch będzie rosnąć (na ten okres zaopatrzymy się w swoim zoologiku). Chodzi mi o okres, gdy psisko przestanie już rosnąć. Upatrzyłam sobie szelki Dingo (psisko to pinczer miniatura będzie). Jednak tych szelek nigdzie w mieście nie dostanę, więc pozostaje kupno przez Internet. Interesuje mnie sprawa czy oni mają już jakąś gotową rozmiarówkę czy robią dany model na zamówienie. ;) Ps. Nie chciałam zakładać nowego tematu, więc piszę tutaj.
  16. W takim razie wykreślam pasy z listy zakupów, a dopisuję klatkę. ;) Dziękuję Wam bardzo, tak jak mówiłam: jak coś jeszcze przyjdzie mi do głowy to dam znać. Żeby nie zakładać nowego wątku: czy nadal istnieje możliwość dowozu szczenięcia po całej Polsce? Bo kilka dni temu obiło mi się o uszy iż taka możliwość została zakazana przez ZKwP, a na stronie wybranej przeze mnie i mamę hodowli taka możliwość istnieje. Oczywiście do hodowli tak czy siak pojedziemy, by obejrzeć - najpierw hodowlę, potem maluchy, ale po samego malucha pociągiem nie da rady (10 godzin jazdy), a autem mama nie podoła. :shake:
  17. [B]a_niusia[/B], a jeżeli w późniejszym okresie klatki nie będę używać? Czy jest to zakup opłacalny i przede wszystkim bezpieczny dla takiego małego szczyla?
  18. Myślę, że założone w odpowiednim miejscu, jeżeli nie - najmocniej przepraszam drogich moderatorów. ;) Przygotowuję się do przybycia w me skromne progi, malucha rasy pinczer miniaturowy. Hodowla już na 99% wybrana, mama niedługo będzie się kontaktować. Prawdopodobnie w ciągu najbliższego roku maluch będzie rozdrabniał dom i ogród na części pierwsze. :p Na psa szykowałam się od roku, ale gdy ma się już potwierdzenie iż maluch pojawi się w domu, w głowie pojawia się nie lada mętlik i wszystkie zapisane "dane" giną. Dlatego zwracam się do Was drodzy Dogomaniacy w sprawie tak ważnego elementu przygotowań, jak wyprawka. Najpewniej dostaniemy ją z hodowli, ale na długo przy ostrych ząbkach to ona chyba nie wystarczy. :loveu: Oczywiście nie chodzi mi tu o tak podstawowe rzeczy, jak obroża, smycz czy karma tylko o bardziej "zaawansowane" akcesoria. [B]1. [/B]Legowisko. Przeczytałam już kilkanaście książek o psach i w każdej jest zawarte prawie to samo. Jednak w żadnej, której posiadam nie ma porównania danych legowisk. Otóż: raz do roku jeździmy do wspaniałej wsi w województwie lubuskim położonym nad jeziorem. I to jest jedyna dłuższa podróż jaką odbywamy. Po za tym kilka razy w roku jadę do Poznania, do Cioci - psiak prawdopodobnie będzie jeździć ze mną. I co z tymi wszystkimi sprawami ma do czynienia legowisko? Już wyjaśniam. Podobno transportery są polecane, jako legowiska dla psów; w każdym wieku. Jednak w podróży chciałabym używać specjalnych pasów dla psów, więc zakup transportera kompletnie mi się nie opłaca. Jednak nie chcę, by szczeniak chodził po całym pokoju (bynajmniej nie podczas nauki "siusiu na dworze"), tylko miał ograniczoną przestrzeń. Co polecacie z własnego doświadczenia? [B]2[/B][B]. [/B]Buda. Nie, nie zamierzam trzymać pinczera w budzie. :lol: Latem spędzamy jednak mnóstwo czasu na ogrodzie, poprzedni pies nie miał się gdzie położyć, tzn. nie mógł znaleźć sobie miejsca na odpoczynek na powietrzu. Czy coś takiego może być czy nie bardzo? I czy znacie może jakieś firmy wykonujące budy na zamówienie? Póki co tylko tyle przychodzi mi do głowy. Jak coś jeszcze do niej "wleci", dam znać. ;) Pozdrawiam Ania
  19. OK., wielkie dzięki za wszelkie informacje. W takim razie nie pozostaje nic innego, jak z maluchem w wakacje jechać do Poznania. ;) Dziękuję bardzo.
  20. [B]bejasty[/B] wtedy odpuści. [B]Brezyl[/B] ma całkowitą rację. Z pseudohodowlami w pewnym stopniu walczę również w świecie gryzoniowym. Bądź co bądź te zwierzęta również czują i cierpią, a ludzie którzy kupują zwierzęta w zoologicznych napędzają ich cierpienie. To samo tyczy się psów. Jeżeli ludzie przestaną kupować w takich miejscach i w końcu zmądrzeją to pseudohodowle przestaną istnieć. Nie wiem co trudno w tym zrozumieć. I jeżeli kupuje się rodowodowego psa ma się pewność stałego kontaktu z hodowcą (w 99%), dodatkowo podpisuje się umowę kupna-sprzedaży, w której zawarte są ewentualne urazy szczeniaka itp. Więc czemu kupno zdrowego psa "pod pieczątką ZKwP" mamy włożyć między bajki? Cieszę się, że opiekunowie i wolontariusze w schroniskach są odpowiedzialni i nie wydają psów byle komu, żeby było miejsce na kolejne. Chcą im znaleźć najlepszy możliwy dom, czy jest coś w tym złego? Jeżeli chodzi o PETy. Nie wszystkie kosztują 1000 lub 1500zł. Wszystko zależy od rasy oraz od hodowcy. Przecież nie będzie sprzedawał rodowodowego psa za 200zł! Nie wiesz ile pracy i serca hodowcy wkładają w to co robią. Nie wiesz chyba również ile łez natracą, gdy młode nie przeżyje/ą. Za to się między innymi płaci. Według mnie twierdzenie "mam psijaciela i tylko to się liczy" jest dość aroganckie. Przez zakup psów z pseudo tylko napędza i potęguje się cierpienie zwierząt. Więc tylko dlatego, że Ty nie chciałaś wydawać pieniędzy na "psijaciela" kolejne 20 zwierząt ma cierpieć? Kompletnie nie rozumiem takiego myślenia. :roll: Sama miałam psa z pseudohodowli i wiem, że nigdy więcej nie kupię jakiegokolwiek zwierzęcia z takiego miejsca. Na marginesie: mam 13 lat, a niedługo poprzez żmudne odkładanie pieniędzy (z urodzin, Świąt itp.) uzbieram na psa rodowodowego. Zanim polecą na mnie gromy: mama o wszystkim wie, zgodziła się i niedługo wybieramy hodowlę. Nie jest to na zasadzie, że uzbieram, pojadę i kupię nic o psie nie wiedząc. Spokojnie dom przygotowany. ;)
  21. Cieszę się niezmiernie iż nie jestem jedyną osobą na DGM z Leszna. ;) Poznań to ostateczna ostateczność, mogę tam pojechać nawet i na miesiąc, ale w wakacje... A czy nasz drogi ZKwP organizuje może jakieś szkolenia agility czy cokolwiek? Nigdy bliżej w temacie nie siedziałam, więc nie wiem czy jakiekolwiek szkolenia były kiedykolwiek organizowane.
  22. Póki co czworonoga jeszcze nie mam, ale jestem na etapie wybierania hodowli także "nie wiele" zostało do jego przybycia. :cool3: Maluch będzie rasy pinczer miniaturowy. Chciałabym z nim uprawiać agility tylko nie wiem czy w moim mieście lub w okolicy istnieje klub agility? Mieszkam w Lesznie w województwie Wielkopolskim. Może jest ktoś z tych rejonów, kto wie gdzie szukać klubu?
  23. Nie będę zmieniać rasy tylko i wyłącznie z uwagi na to iż jacyś ludzie nie doceniają tych cudownych psów. I takie zdanie mnie nie drażni. Drażni mnie to, że człowiek przeczyta jedno zdanie i już wie o rasie wszystko. Kończę tę bzdurną przepychankę słowną, zanim zostanę oskarżona iż nie znam psa na jakiego przygotowuje siebie i całą rodzinę. ;) [B]Illy[/B] otrzymałam prawidłowy opis charakteru rasy z fachowej książki, więc nie widzę powodu, by ciągnąć "rozmowy" z kimś kto proponuje rasę o której bladego pojęcia nie ma. Jak maluch przybędzie, zapraszamy do galerii. :smile:
  24. [quote name='rooob90'] Zarówno pudel jak i pinczer mogą być agresywne w stosunku do psów.[/QUOTE] Fajnie, że nie wiemy co piszemy. Tak się składa, że to nie tylko te psy mogą być agresywne. I jeszcze jeden szczegół - socjalizacja przebiega w większym stopniu u właściciela niżeli u hodowcy. Bo to właściciel ma zaznajomić malucha z innymi psami, komunikacją miejską i wieloma innymi bodźcami. Na marginesie: pinczery nie drą mordy, są to psy bardzo czujne i silnie stróżujące. I czy ja napisałam, że ktokolwiek z tu obecnych napisał iż to nędzne szczekacze? Nie napisałam tak. Napisałam iż przez takie i podobne opisy pinczerów, stają się one dla ludzi [I]"pacz idą z tym szczurem co bez przerwy szczeka"[/I]. Bo właśnie tak są teraz kojarzone pinczery. Więc ponownie: radzę się dokładnie zaznajomić z charakterem danej rasy, zanim doradzi się komukolwiek jej zakup. ;)
  25. [B]rooob[/B], ale Twoja wypowiedź ewidentnie dała do zrozumienia, że tylko pudel i pinczer mogą być agresywne. Więc radzę zapoznać się dokładnie z charakterem rasy, bo odpowiednio zsocjalizowany pinczer jest wspaniałym towarzyszem zarówno człowieka, jak i psich pobratymców. Uwielbiam te psy i dość mam opinii, że to nędzne szczekacze. Już widzę minę moich osiedlowych babć, gdy z przyszłym maluchem będę ćwiczyć sztuczki. :cool3:
×
×
  • Create New...