Jump to content
Dogomania

Dioranne

Members
  • Posts

    1390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dioranne

  1. Dawno się nie odzywałam, a teraz na Wasze nieszczęście powracam. :evil_lol: Rok temu niespodziewanie odeszła nasza suczka, w typie pinczera miniaturowego. Od tamtego czasu namawiam mamę na psa. Dziś trochę z nią rozmawiała i w końcu usłyszałam coś, co podniosło mnie na duchu. Mianowicie zamiast "nie", do mych uszu wpadło magiczne "nie wiem". :loveu: Wiem, że nie oznacza to automatycznej zgody na psa, ale jestem "bliżej niż dalej", jak to się mawia. Póki co ja tylko coś sobie tam po cichu knuję, stale namawiając mamę. Jednak jest jedna sprawa, w której wujek Google niezbyt mi pomaga. ;) Otóż poszukuję hodowli pinczerów miniaturowych do 200km od Leszna (woj. wielkopolskie), albo z możliwością odbioru szczeniaka w okolicach. Chodzi o to, że odkąd tata umarł mama pojechała samochodem góra to 200km, więcej chyba nie da rady. Oprócz tego mama pewnie będzie chciała psa z pseudo, lub z "pseudo" podobnych miejsc. :roll: Uważa, że tam i tu są takie same psy, a skoro nie będziemy wystawiać to po co "głupi papierek"? Tyle, że ja wiem jak ten "głupi papierek" przekłada się na zdrowie i całe życie psa. Nie wiem jednak jakich argumentów użyć, by przekonać ją, że te droższe żyją zazwyczaj dłużej itp. Żeby zaraz nie uznała, że pyskuję czy coś. :lol: Na prawdę zależy mi na rasowym psie. Poprzednia sunia była ślepa, miała zwężenie krtani i w wieku 6 lat odeszła, bo serce nie wytrzymało operacji (podejrzewamy, że wet dał za dużo narkozy, bo ogólnie z sercem było OK). Dlatego bardzo proszę o pomoc. Istnieje opcja, że mama na psa się nie zgodzi, ale chcę być przygotowana. ;) Pozdrawiam Ania
  2. [B]badmasi [/B]- suczka stała się ostatnio agresywna wobec starszej suczki, z kolei pies jest spokojny... Obawiam się, że szczyle nie będą odpowiednio socjalizowane, że skończą z matką zamknięte w kojcu, a u nowych właścicieli może być jeszcze gorzej. :-( Obawiam się, że nie mam z nimi na tyle bliskiego kontaktu, by móc spędzać dużo czasu ze szczylami, by odpowiednio ukierunkować działania dziewczyn. Dziwnie to będzie wyglądało jeżeli co dwa, trzy dni bym do nich przyłaziła i zajmowała się szczylami. Mam nadzieję, że nie trafią w odpowiedni dzień z kryciem - tyle problemów mniej i pół roku spokoju... :roll:
  3. Wszystkim po kolei dziękuję za rady, oraz za słowa krytyki. Nie wiem za bardzo co robić, bo jestem osobą nieletnią, a koleżanki ogólnie są OK. - pomijając fakt rozmnażania. :roll: Wczoraj u koleżanek byłam, widziałam sunię - trzymają ją w kojcu, ostatnimi czasy. Jedna z bliźniaczek chwaliła mi się niedawno, że ma nowy telefon - mam jej kupiła, bo stary nie miał Androida, a oprócz tego, że niedługo kupują trzeci notebook. Dopiero potem sobie przypomniałam, że Sara ma mieć szczyle... Po prostu super, szczyle = nowy sprzęt elektroniczny... :angryy:
  4. Wszystkim psim mamom, człowieczym babciom - gratulacje! Wyściskajcie szczyle i pokazujcie je nam tu, jak najczęściej! :p
  5. [B]Riannei [/B]- czyli kciuki się przydały? Teraz trzymam za szczęśliwy i szybki poród - ale jeszcze sobie na niego poczekasz trochę. :eviltong: [B]sodalis[/B] - gratulacje! Pokaż maluchy! Zdrowia dla malców, mamusi - wygłaskaj je mocno... :multi: Kto następny się rozsypuje, hmm? Przyznać się! :razz:
  6. [quote name='Beatrx']ale traktowanie psa jak członka rodziny nie wyklucza traktowania go jak psa. tak jak syna matka nie traktuje jak męża, tak i psa nie traktuje się jak człowieka tylko jako psa, gdzie pies ma swoje określone miejsce i tyle;) Beatrx - dzięki Ci! Właśnie to chciałam powiedzieć, ale zabrakło mi słów, by to dobrze i zrozumiale napisać. :lol:
  7. [B]Yoko[/B] - yorki to jeszcze większe bestie od staffików są! :eviltong: Żartuję oczywiście. Wymiziaj ode mnie sunię. [B]Riannei[/B] - w takim razie trzymam kciuki za małe mudiki w brzusiu! :multi:
  8. Czyli niedługo wysyp staffików? :cool3: Czy u kogoś urodzi się coś innego niż smok? :eviltong:
  9. Gajos - chodziło mi bardziej o to, że pies powinien brać czynny udział w życiu rodziny i mieć z nią jakikolwiek kontakt. Albo, że pies nie jest źródłem utrzymania całej rodziny. ;) W moim domu jest tak, że psem pies jest, ale ma takie same (w większości) potrzeby, jak my. Może wskoczyć na kanapę, na krzesło i nikt go za to nie skrzyczy. :p I wcale nie jest powiedziane, że każdy kto tak traktuje swoje psy mówi tak tylko dlatego, że "jest to modne". Mówię tak, bo tak twierdzę i tyle. :roll:
  10. Słuchajcie mam pewien problem... Mam trzy koleżanki, znamy się od podstawówki czyli ponad 6 lat. Bliźniaczki mają dwa psy - suczkę w typie jamnika krótkowłosego oraz sunię w typie owczarka szkockiego collie. Jamniczka była przez kilka lat rozmnażana, nie znam szczegółów - nie znałam ich wtedy. Teraz chcą pokryć szkotkę, psem sąsiadów - z tego co wiem również bez rodowodu, w typie collie. Pomyślałam sobie: [I]Yhhh no trudno[/I]. Jednak dzisiaj na przerwie wyszło na jaw, że koleżanka, a właściwie jej rodzice i ona [B]nic[/B] nie wiedzą o porodzie, przebiegu ciąży itp.! :angryy: Czytam porodówkę od pierwszej stron (przeczytane ponad 200 :cool3:), więc mniej, więcej wiem co i jak. Mierzenie temperatury wskazane, kojec, dokarmianie malców i te wszystkie "pierdółki", które potem okazują się bardzo ważne. Gdy dziś koleżance to przedstawiłam - a po co mam to robić? O kojcu jej nie wspomniałam, ale i tak pewnie, by się wybroniła: [I]A Perle tego nie robiliśmy i co?[/I] - chodzi o drugą suczkę. Po prostu powstrzymałam się od wykrzyczenia jej w prosto w twarz dlaczego rozmnażają zwierzęta dla kasy... :roll: Druga z bliźniaczek, zakochana w kotach - ma swoją kotkę. Wiadomo koty chodzą własnymi ścieżkami i czasami trafią nie tam, gdzie trzeba - do kocura na imprezę włącznie. Już dwa razy urodziły się u niej kotki, ale oddawała je za darmo, więc tu "mogę przymknąć oko" chociaż nie popieram takiego działania. Trzecia koleżanka ma kilka psów, w tym suczkę w typie yorka. Niedawno chwaliła się, że urodziły się u niej małe szczyle "yorka"... :angryy: Tu również brak jakiejkolwiek wiedzy. Sunia z tego co wiem jeszcze młoda, ale dokładnych danych nie znam, bo z nią blisko się nie trzymam... I teraz moi drodzy, co mam uczynić? Zarabiają na tych szczeniakach, ale to ich zupełnie nie usprawiedliwia. Rozumiem ciężko o pracę, ale to nie znaczy, by wyzyskiwać sukę. Nie chodzą głodne, ale no rozumiecie o co mi chodzi. ;) Jeszcze dziś koleżanka od collie spierała się ze mną, że istnieje taka rasa, jak [B]owczarek szkocki collie średniowłosy[/B]. Upierała się tak tylko dlatego, że jej "rasowa" Sara nie ma, ani długiego, ani krótkiego włosa. I znów: powstrzymałam się od wykrzyczenia jej w twarz, że ten pies to zwykły mieszaniec w typie rasy. Cieszę się, że chociaż inne koleżanki (kompletnie nie zainteresowane kynologią) poparły mnie, że nie ma czegoś takiego, jak (powtórzę) [B]owczarek szkocki collie średniowłosy[/B]. Można padać ze śmiechu i płakać ze złości... :shake:
  11. [B]sodalis[/B] - w takim razie trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie. ;) A ilu +/- szczyli się spodziewacie i jakiej rasy? :p
  12. To ja zapodam jeszcze jedną opowiastkę z małym chamstwem babci z yorkiem. :diabloti: Co roku jeżdżę na wakacje, nad jezioro do Niesulic. Wspaniała okolica. Dużo osób przyjeżdża z pupilami, wiadomo mogą się w wodzie wyszaleć, pohasać po lesie. Byłam z koleżanką i moją mamą nad jeziorem, ja w wodzie, a one na pomoście. W pewnym momencie podbiega do nich york, głaskają go, bo prawie wchodzi im na głowę - bez smyczy oczywiście. :lol: Wychodzę z wody, psiak leci do swojej pańci, wszystko OK. Opatulona w ręcznik siedzę na pomoście, a obok nas przebiega tamten york. Leci przed siebie, przebiegł cały pomost. A babcia za nim: "Oskarku stój! Powiedziałam stój!". :lol: Zaczęłyśmy się chichrać, do dziś ten tekst nas rozbraja. Ale nie o to chodzi. Babcia w końcu dogoniła swojego Oskarka, zabrała go na ręce. Zeszła z pomostu i postawiła go na ziemi. W międzyczasie kilka metrów przed nimi znalazła się grupa rowerzystów. Zanim pańcia się spostrzegła Oskarek już był przy rowerzystach, skakał im do nóg, dwóch prawie zapędził do jeziora, nie wiele brakowało, a wpadliby do wody. My w lekki śmiech, patrzymy na babcię, która stoi, jak słup. Za chwilę uradowany psiak do niej podlatuje, a ona go na smycz i tyle ją widzieliśmy. :-D O co mi chodzi? O to, że nawet nie podeszła do tych rowerzystów, nie przeprosiła - nic. Na jej miejscu spaliłabym się ze wstydu. Ale przecież to taki nie szkodliwy maluszek... :evil_lol:
  13. Co do psich wrogów, nie wrogów itd... Moi rodzice mieli kiedyś psa - boksera. Nie było mnie wtedy na świecie, ale pies ułożony cud, miód i orzeszki. Mieszkali w blokach, ale Atos bardzo ładnie umięśniony, mama mu gotowała i w ogóle. W jednym z bloków mieszkał jamnik. Jak Atos go widział dostawał białej gorączki. Najchętniej przegryzłby go na pół. Inne psy miał w czterech literach, choćby nie wiem, jak bardzo ujadały, ale ten był jego wrogiem. Tata szedł raz z Atosem na spacer, spuścił go ze smyczy (jedno zawołanie i Atos siedział przy nodze). Psiak wiadomo, pobiegał sobie, załatwił to co trzeba. I wtedy jamnik wyleciał z japą na balkon. Atos się zerwał, pobiegł w kierunku balkonu i z impetem uderzył o betonowy słup. Utykał, rodzice pojechali z nim do weterynarza, diagnoza: rak kości. Od tamtego wypadku jeszcze trochę pożył, w ostatnich tygodniach tata znosił go po schodach. Miesiąc przed moim przyjściem na świat rodzice uśpili Atosa... Nie winię, ani właścicieli jamnika, ani taty, ani tym bardziej Atosa. Tylko strasznie żałuję, że to wszystko tak się skończyło. I mimo, że Atosa nie poznałam jest dla mnie wzorem dobrze ułożonego psa. Był ulubieńcem rodziny, bardzo żałuję, że go nie poznałam. Widocznie tak miało być. Teraz spoczywa sobie na ogrodzie, obok niego leży Maja i malutka Kuba (myszoskoczek)... Wszyscy opiekują się teraz moim tatą, wujkiem, dziadkiem, babcią i drugim dziadkiem. Bardzo mocno w to wierzę...
  14. Matko jaka pomyłka. Interesować się kynologią i taką głupotę palnąć. Przepraszam najmocniej całe staffikowe grono... Kto jest pierwszy w kolejce do rodzenia? Bo strasznie chciałabym ujrzeć takie maluchy i przeżywać - co, gdzie, itp.! :loveu:
  15. Dioranne

    Miastowy Lis

    Śliczny lisek! A czy możemy liczyć na fotki spoza schroniska? :cool3:
  16. Już widzę, jak za dwa, trzy lata połykają ludzie, świnie i krowy w całości, po czym wzrokiem mordercy spoglądają na właściciela. :evil_lol: To oczywiście żart. Denerwują mnie ludzie, którzy tak patrzą na psy wszystkich ras "niebezpiecznych". Obawiam się, że niedługo na tą listę wpiszą yorka. :eviltong:
  17. Mi żaden, ale to żaden dziki zwierz nie przeszkadza. Gołąb raczej w swoim gnieździe toalety nie ma, nikt ich nie uczy, że srać tu, a tu nie wolno... Z resztą one nie mają czegoś takiego: "teraz nie mogę srać, muszę się wstrzymać"... Chce im się srać to srają i tyle. :lol: To jest natura, to człowiek wtrynia się do ich świata - nie one do naszego. Szkoda, że ludzie przestali o tym pamiętać.
  18. [B]Musli[/B] - w takim razie również trzymam za to kciuki. :kciuki: [B]karka[/B] - może nie jestem hodowcą, ani nie jestem za bardzo doświadczona w "psich sprawach" (na "koncie" na razie jeden pies), ale bałabym się czy czasem maluszek nie zaklinuje się główką czy inną częścią ciała w prętach klatki. Gdzieś już na porodówce o tym było, ale nie pamiętam na czym się skończyło... [B]agnethka[/B] - śliczne malce... Po tym szyderczym uśmiechu już widać, jakie "krwiożercze bestie" z nich wyrosną. :evil_lol: :-D
  19. Przeglądam i czytam porodówkę od pierwszej strony i zawsze, jak widzę połączenie pluszaki + szczeniaki to normalnie oczy mi z orbit wypadają - śliczny i przesłodki widok. A jeszcze, jak taki szczylek się wtuli w misiaczka to cudo, po prostu cudo! :loveu: [B]Musli[/B] - ładny kojec, a mamuśka jaka gruba... Który to dzionek? :cool3:
  20. W takim razie cieszę się, że jeszcze nie oślepłam. :evil_lol: Yorasy się wstydzą i nam się pokazać nie chcą - to dla tego tak... :eviltong:
  21. Sukóru - dziękuję za link, wylądował w ulubionych. Może tak jeszcze trochę odejdę od tematu, ale wolę zapytać za dużo niż za mało - co sądzicie o studiach weterynaryjnych w Poznaniu? Czy może Wrocław jest lepszy? Jakie są różnice między tymi uczelniami? Szczerze mówiąc wolałabym iść do Poznania, bo tam mam zapewnione darmowe mieszkanie (Ciocia) i głównie dlatego zdecydowałam się na Poznań - mimo, że do studiów zostało mi jeszcze 6-7 lat. :lol: Bo do Wrocławia i dalej, i trzeba, by było za mieszkanko płacić niestety. Oj, marudna ja... :eviltong: Wytrzymacie ze mną, no nie?
  22. Jeżeli Lipno jest to Lipno leżące obok Leszna to postaram się namówić Mamę, by zadzwonić do naszego schroniska, albo chociaż do Straży Miejskiej, by skontrolowali sytuację. Nie chcę myśleć, że praktycznie obok mnie zwierzęta cierpią, albo są zwykłymi marionetkami w ludzkich rękach. :-( Nie pojmuję ludzi, którzy nie traktują zwierząt, jako członków rodziny. Ale już, koniec OT. ;)
  23. Jak tylko będę miała możliwość to jedną z książek z chęcią nabędę. Mam kilka, ale wszystkie są ukierunkowane bardziej na kynologię/zachowania psów lub też typowy poradnik dla "zwykłych" właścicieli. Jeżeli moje plany się powiodą (chcę zostać weterynarzem) to nie powinno być tak źle. :cool3: Nie zmienia to jednak faktu, że do hodowli będę się solidnie przygotowywać, bo zdaję sobie sprawę, że to nie jest: "hop, siup" i są szczenięta. Broń Boże nie mam zamiaru być pseudohodowcą - żeby ktoś tak moich postów nie odebrał. ;) W takim razie trzymajcie kciuki za spełnienie mych marzeń, o które będę mocno walczyć! :loveu: Co do kursu. Podejrzewam, że po ukończeniu studiów od razu hodować nie będę, bo było, by źle krótko mówiąc. Jeżeli takowy kurs odbywałby się niedaleko mnie (do 200km) to z chęcią bym się wybrała.
  24. [B]slawi[/B] - yoreczki nie chcą mi się ukazać. :shake:
  25. Wszystkim mamuśkom i babciom oraz tatusiom składam serdeczne gratulacje! :loveu: A tym co jeszcze oczekują - duuuużo cierpliwości i sił, gdy nadejdzie godzina 0. Wrzuci ktoś fotki, jakichś bąbelków? Bo, jak się przyjdzie ze szkoły i załatwi wszystkie pierdółki to miło jest popatrzeć sobie na takie aniołeczki-diabełeczki. :loveu:
×
×
  • Create New...