Jump to content
Dogomania

Dioranne

Members
  • Posts

    1390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dioranne

  1. Ludzie to są jednak niezdecydowani... Od czwartku jesteśmy w Poznaniu, jak dotąd nie było żadnej niemiłej sytuacji, wręcz przeciwnie, poznaniacy wiedzą do czego służy smycz. :multi: U nas niestety różnie z tym bywa. Ale dzisiaj trochę chamstwa 'skosztowałyśmy' z mamą. Poszłyśmy na spacer z Młodym i obie musiałyśmy wyskoczyć do sklepu - mama do TESCO, a ja do zoologicznego. Mama była w sklepie ja z psem na parkingu, starałam się maksymalnie wykorzystać ten czas - dużo ludzi, 'dziwne' dźwięki wydawane przez wózki sklepowe, a i psy się zdarzały. Żadnego nie miłego komentarza nie było, wręcz przeciwnie, niektórzy robili wielkie oczy, że pies przybiega jak go zawołam (różnie z tym bywa, popisywał się przed 'publiką' :evil_lol:). Później mama z nim została, nie chodziła z Młodym, bo miała zakupy, więc siedziała w jednym miejscu, a pies wśliznął się na jej kolana. 'Standardowo' był w kagańcu. Obok mamy przechodziła babka może trochę młodsza od niej, z facetem i dzieckiem. Spojrzała na Młodego, a potem z oburzeniem w głosie powiedziała: [I]Taki mały pies i w kagańcu![/I] Nie wprost do mamy tylko 'w powietrze', ale tak aby mama usłyszała. Mama chciała odpowiedzieć, że chętnie pokaże co piesek 'potrafi' bez kagańca, ale powstrzymała się. :roll: Nie raz widziałam i czytałam chociażby tu na dogo, że to małe psy często są najmniej pilnowane w myśl zasady 'on mały, nic nie zrobi', a później kończyło się to niemiłymi sytuacjami. Młody jest psem, który bez kagańca jest dużo bardziej 'nabuzowany' i wiele bodźców go wówczas denerwuje. W kagańcu jest łatwiej go ogarnąć, plus my jesteśmy spokojniejsze, że gdyby doszło do sytuacji podbramkowej to nic nie zrobi... Czyli lepiej, żeby atakował wszystko wokół, bo 'jest mały'? :cool3: Ogólnie nie rozumiem jak można komuś zwracać uwagę, że pies jest w kagańcu. To tak, jakby mieć do kogoś pretensje, że jego pies ma różową obrożę, a jest duży, więc mu to 'nie pasuje', 'za słodko wygląda' itp. Poza tym wiecie może o jakiejś 'modzie' wśród dzieciaków i młodzieży, aby szczekać do przechodzących nieopodal psów? Ja się w trendach u moich rówieśników nie orientuję, więc może Wy mi pomożecie. :lol: Sytuacja nr 1: wnuczka naszych sąsiadów. Jak tylko wyjdziemy z Młodym na ogród, a ona jest na tarasie to zaraz schodzi na dół i patrzy co robimy (ewentualnie wyciąga lornetkę i w taki sposób nas 'podgląda'). Czasami wyjdzie też na balkon, który jest zwrócony w stronę naszego ogrodu. I nie przeszkadzałoby mi to, dzięki temu często możemy sobie poćwiczyć ćwiczenia w rozproszeniach. Jednak już kilka razy zdarzyło się, że dziewczynka zaczynała szczekać/warczeć w stronę Młodego. Mi szczena niemal do ziemi opadła za pierwszym razem jak to usłyszałam. :D Teraz już przywykłam. Myślałam, że tylko ona ma takie 'odpały', ale na wakacjach mieliśmy podobną sytuację (numer 2) - poszliśmy z Młodym do sąsiedniej wioski. Obeszliśmy ją całą i zaczęliśmy wracać do 'naszej'. Mijamy trójkę niewiele młodszą ode mnie (ok. 12 lat mogli mieć, o ile nie starsi). Jak byliśmy już kawałek od nich to chłopak zaczął szczekać, a dziewczyna zaczęła śpiewać [I]oooo cziułała[/I]. :diabloti: I kilka dni temu. Czekałam z Młodym w aucie na parkingu jednego z supermarketów. Obok zaparkowała babka z dzieckiem. Dziecko z babcią zostało w aucie, babka do sklepu poszła. Młody leżał mi na kolanach, więc dość długo pozostawał niezauważony. Postanowił jednak usiąść. Dzieciak zaczął walić w szybę, a potem szczekać. I tu jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo dzieciak mały i chciał zwrócić uwagę psa, ale dwa poprzednie przypadki są dla mnie na prawdę 'zagadkowe'. Mówię - może to jakaś moda, o której ja nie wiem? ;)
  2. Odwiedzamy kopiarza avatarów! :evil_lol: Z galeriami na dogo jest tak - nie dodajesz zdjęć to wszystkie się o nie upominają. A jak dodasz zdjęcia to nagle nie odzywa się nikt. :lol: Więc ja się odezwę, o! [url]http://i1326.photobucket.com/albums/u652/Kasia_Gryglas/_MG_1862_zps91c19c19.jpg[/url] - mistrzowska mina :loveu:
  3. Takie coś to pół biedy. Sama jestem rozpieszczona przez dziadków i wujostwo od strony mamy, które traktowało mnie jak swoją wnuczkę (ich wnuk urodził się 7 lat po mnie). Ogólnie byłam rozpieszczana, bo czekano na mnie 10 lat. :cool3: Ale jak czegoś nie dostałam to nie darłam się tak, że cały sklep słyszał. Jak już w przedszkolu byłam to takie 'wycie' małych dzieci mnie wkurzało. Na razie jakiegoś mega fajnego dziecka nie spotkałam, większość tych, które poznałam miało swoich ewentualnych opiekunów głęboko w d. Pamiętam ze swojego dzieciństwa (noo wiem, że jeszcze jestem dzieckiem, ale o to 'młodsze' dzieciństwo chodzi :evil_lol:), że jak przychodzili do mnie siostrzeńcy i siostrzenice zawsze panowała zasada, że 'starszy ma pierwszeństwo' itp. Teraźniejsze dzieciaki jakieś takie inne są. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. :lol:
  4. Znam takie 'niebezpieczne' dzieci. Jak przyjeżdżają to bardzo cieszę się, że pies dzieci nie lubi, bo mam pretekst, żeby zamknąć się w pokoju na górze i być od nich jak najdalej. :p Toleruję tylko te w miarę ogarnięte, które nie wydrą się na cały sklep i nie będą się tarzać po podłodze, bo mama zabawki nie kupiła. :evil_lol:
  5. Potrzebna pomoc! ;) Czy te KONGi z możliwością wyłączania piszczałki (np. [URL="http://www.naszezoo.pl/pl/p/KONG-OFFON-Squeaker-kosc-S-L/1498"]to[/URL]) nadają się do memłania przez psa? Chodzi mi o to czy ten materiał a'la piłka tenisowa nie 'zejdzie' z kości. Kiedyś Młody miał coś z takiego materiału i bardzo szybko musieliśmy się tego pozbyć, bo zabawka została 'goła', cały materiał został z niej zdarty.
  6. [B]Victoria [/B]wiesz pod balkonem często chodzą psy, więc to że on jeszcze z tego balkonu nie wypadł to na prawdę jest sukces. :evil_lol: Pod namiotem ja bym nie wytrzymała, jeśli nie domek to w grę wchodzi ewentualnie przyczepa z takim 'namiotem-dostawką'. Poza tym Młody namiot zrównałby z ziemią przy pierwszym ataku głupawki. :p [B] tibby [/B]a masz może gg? Bo w skrzynce mam już praktycznie tylko te pw, które chciałabym zachować. ;) Jeśli masz gg to łap mój numer: 24769984, albo mail: [email]aniawis39@wp.pl[/email]. :smile:
  7. Ten dzwonek zupełnie inaczej 'brzmi', ale nie będę narzekać, bo nie jest najgorzej jak nie lata ześwirowany po całym mieszkaniu/domu, a siedzi jak stary dziad na kanapie. :-D Generalnie jestem zadowolona z reakcji Młodego na mieszkanie w bloku. Mniejsza powierzchnia, jakieś dziwne stukoty ze wszystkich stron, a on nie reaguje. Plus jeszcze nie wypadł z balkonu. :diabloti:
  8. Razem z Panem Pinczerem polecamy Taste of the Wild. ;) Je ją od szczenięcia, wersję 'ogólną' (wówczas nie było wersji puppy) i nie ma najmniejszych problemów, sierść jest lśniąca, a qupska ładne. Nieco droższy jest Orijen, Młodemu nic po nim nie było, ale słyszałam, że występują problemy z sierścią (m.in.: łupież).
  9. Doberek! :multi: Młody to jest debil. Jak ktoś na 'korytarzyku' przed wejściem do mieszkania odklucza drzwi to świruje. Dzisiaj mama zadzwoniła dzwonkiem, a on nic. W domu darł by się na całego, a tu nic, zero reakcji. No dobra, obudził się, ale nic poza tym. Nawet dupska nie ruszył z kanapy. :evil_lol: Z jednej strony fajnie, że nie zareagował, ale z drugiej - co mu odwaliło, że nie zareagował. Może dlatego, że dzwonek wydaje inny dźwięk niż ten nasz, w Lesznie?
  10. Mi ostatnio telefon spadł z taboretu, na całe szczęście miał folię i ekran pozostał nienaruszony. :multi: Oprócz tego kilka razy 'oberwał' z psiego pazura i też jest OK. Teraz niechcący zdarłam tę folię, ale słyszałam, że można kupić chociażby z obudową na allegro, więc zamierzam to uczynić coby ekran jeszcze nie jeden 'ekstremalny' wyczyn przeżył.
  11. Bo piny to są takie małe, wredne i szybkie mendy. :evil_lol: Ale wiesz jakie sprytne? Najpierw coś zbroją, a potem przychodzą do Ciebie ze zwieszonym łbem, miną w stylu 'mamusiu nie bądź taka zła', wskakują Ci na kolana i zaczynają lizać Cię po twarzy. Plus Młody jeszcze do tego tak słodko się wtula. I nie możesz takiemu gnojkowi nie wybaczyć. :loveu: Już nie raz budziłam się twarzą zwróconą do jego pyska, ewentualnie tyłka. Z pinem nie można się nudzić, zawsze jest wesoło. :grins: Znowu muszę mendę pochwalić i wolę zrobić to teraz, bo za chwilę znowu coś mu odpierdzieli i zamiast chwalić będę go opierniczać. :diabloti: Aktualnie jesteśmy w Poznaniu, także zupełnie inna 'półka' niż Leszno - więcej ludzi, więcej psów, bardzo duży ruch uliczny itp. Jesteśmy tu od czwartku wieczora, ale dopiero dziś poszliśmy w nieco bardziej zatłoczone miejsce, gdzie co po chwila są autobusy itp. I normalnie jestem mega dumna! :loveu: Mijaliśmy bardzo dużo ludzi, w tym takich 'dziwnych': z parasolami i siatkami. Młody tylko na nich popatrzył, ale nie było szczekania. Autobusy i pędzące samochody nie zrobiły nim większego wrażenia. Na samym początku był nieco niepewny, ale potem szedł tak, jakby chodził tu codziennie. Po drodze mijaliśmy trzy psy, zwrócił uwagę tylko na jednego, ale nie było jakiejś 'masakry'. Później niedaleko był TTB, na niego Młody tylko spojrzał i zaraz odwrócił wzrok. :evil_lol: Wiecie 'psy mordercy'. W wyjściu nieco przeszkodził nam deszcz, Młody był tak mokry, jakby dopiero wyszedł z jeziora/wanny bądź innego dużego akwenu. Ja przez niego też, musiałam go wziąć na ręce, bo Pan Pinczer jak jest mokry to idzie jak ciapa i pod 'daszek' chroniący przed deszczem doszlibyśmy po deszczu... Z siebie też jestem dumna, otworzyłam drzwi od mieszkania cioci, które otwiera się ch.lernie trudno, ale dałam radę i nie musieliśmy czekać na mamę na korytarzu (była w sklepie). :lol: Wie ktoś może, gdzie w Poznaniu mieści się sklep [B]naszezoo.pl[/B]? O ile w ogóle mają sklep 'stacjonarny'. Jeśli byliby gdzieś w miarę blisko mieszkania cioci to chciałabym wbić i być może kupić szelki Y z Trixie Fusion. Szkoda byłoby nie skorzystać, skoro jestem już w Poznaniu. ;) EDIT: Dobra, już wiem gdzie to jest. W samym centrum miasta, eh... Może uda się tam 'wbić'.
  12. To ja się pochwalę, że zdecydowałam się na tasiemki dla Młodego. Teraz muszę jeszcze się zebrać i zamówić dwie obroże oraz szelki. Niby chcę je kupić, ale wydać tyle kasy na raz - z tym już ciężej. :grins: Obroża 1 - [URL="https://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/t1.0-9/1908327_764984606886658_4862269516471608537_n.jpg"]KLIK[/URL], 251 Obroża 2- [URL="https://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t1.0-9/10375123_764985023553283_4157681369246552869_n.jpg"]KLIK[/URL], 129 lub 130, ale raczej ta druga ;) Guardy - [URL="https://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t1.0-9/10411315_764984500220002_3601312394600917938_n.jpg"]KLIK[/URL], 227 Jeśli z tym zamówieniem nie byłoby żadnych problemów to prędzej czy później zrobię drugie, bo mają tyyle ładnych tasiemek. W tym Spidermana soł... :loveu:
  13. W mniejszych miastach wszystko wygląda nieco inaczej. ;) Jak w Lesznie pójdziesz z gryzoniem do weta to jest wielki szok, że z takim maluchem się chodzi do weta. Natomiast w większych miastach jest to już dość 'popularne' (bo i weci dla gryzoni tam są). Co do tego psiego przedszkola - całkiem fajna sprawa, bo to jest dość dobry socjal dla takiego malucha. I nie taki 'na odczep' jak to bywa w psich przedszkolach gdzie umawia się na zajęcia itp. Założę coś takiego. :evil_lol:
  14. [quote name='Pani Profesor']tak na marginesie, to jestem załamana - musiałam pożyczyć tż-towi mojego laptopa na wyjazd i zostałam z tym popsutym gównem, na którym dodawanie posta trwa milion godzin, nic się nie ładuje, a sam komp kopie prądem :diabloti: suuuuper![/QUOTE] Przynajmniej zapewnił Ci atrakcje na czas swojej nieobecności. :cool3:
  15. [quote name='Rinuś']Ale te kongi są fajne, przeżyły zlot i szczęki ON-ka, asta, laba :diabloti: , foksa i innych :eviltong:[/QUOTE] Może i tak, ale rozmiaru dla Młodego za bardzo nie było. Plus nie za bardzo ogarniam jak można, by się tym bawić z psem (ach ta moja kreatywność :p). Ogólnie miałam nadzieję, że trafię na coś ażurowego a tu doopa.
  16. Ta zielona nie jest, aż taka neonowa jak na zdjęciu. Nieco bardziej 'stonowany' kolor. Też ostatnio się wahałam, aż zdecydowałam, że wezmę dwie - tylko do zamówienia się zebrać nie mogę. Ale połowa sukcesu już za mną: wybrałam jakie tasiemki chcę! :lol:
  17. [quote name='N&N']Uwielbiam, a raczej uwielbiałam kopiowane psy. Sama się na to nie zdecydowałam. Za "mientka" jestem. :eviltong: Wendy miała być cięta. Nie wyszło. Nawet klejenie uszu nie wyszło. :lol: Jak się nie ma co się lubi.... ;-) W pinczerach są linie "stojącouche", więc każdy może wybrać coś dla siebie. Młodej ucho staje już całkiem poważnie. I ogon, noszony jak szabelka, tak bardzo nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się. Powiedziałabym wręcz, że aktualnie cięty pies wygląda dla mnie .... hmmmm...... niefajnie. (A moje dzieci pytają się z troską: "co się stało temu pieskowi?") Co do ONków. Miałam. Samca. Ach. :loveu: To był pies ideał. :loveu: "Układałam" go sama. Jako 12 latka. :cool3: Pies był tak niesamowicie mądry, że go wtedy nie zepsułam swoim szkoleniem. :lol: I muszę powiedzieć, że był dużo "łatwiejszy" w obsłudze od mojej malusiej słodkiej pinczereczki. Ta to dopiero ma charrrakterrr. :diabloti: Miłego wieczoru. :-)[/QUOTE] My też mieliśmy Młodemu uszy kleić. Ale one takie ładne, 'gackowate' to aż żal kleić. I został taki gacek. :diabloti: Bokser rodziców, którego ja znam tylko z opowiadań, zdjęć i kaset video (rodzice musieli go uśpić miesiąc przed moim urodzeniem - rak kości...) też był 'cały' cięty i żył. Gdyby nie miał zderzenia ze słupem to zapewne kilka lat, by ze mną spędził. Początkowo chciałam, żeby Młody miał właśnie takie 'półoklapnięte' uszy, jak jego mama, ale teraz go sobie z takimi po prostu nie wyobrażam. Jest gackiem i koniec. W innych wyglądałby jak taka ciapa, a tak przynajmniej można szpanować, że miniatura dobermana. :grins: Jak teraz patrzę na kopiowane piny to rzeczywiście wyglądają nieco... 'dziwnie', ale to też zależy jak zostały skopiowane. Jeden wet zrobi to porządnie i uszy wyglądają na prawdę OK, a inny zrobi po to, żeby zrobić i aż żal patrzeć na takie psisko. :shake: Co nie zmienia faktu, że każdy następny pin nie będzie kopiowany, bo te w wersji 'eco' są też spoko. Dobki niet. Piny po prostu wymiatają. :lol: Ostatecznie cieszę się, że nie wzięłam ONka. Bo gdybym coś tam spierdzieliła to zapewne już nie raz przeorałby mną chodnik. A tak w razie 'w' psisko na ręce i wiejemy, a i na smyczy łatwiej utrzymać. Ale charakterkiem pomiędzy pinem, a ONkiem jest ogromna przepaść. Kiedyś jednak będzie taki duecik u mnie - ON&pin. Armagedon. :evil_lol: [quote name='dOgLoV']hejka ;) Mi się podobaja psy kopiowane , jakoś dziwnie wygląda doberman z uszami i ogonem , a na wystawach same takie okazy są ....[/QUOTE] Hej! :smile: Na jedynej wystawie, na której byliśmy z Młodym były dobki i kopiowane i 'eco' (tak samo z rottkami) - te 'eco' wyglądały jak marna podróba gończego jakiegoś. U rottków ogon kojarzy mi się z kangurzym ogonem - też taki gruby. :lol: Pamiętam jedną suczkę czekoladową podpalaną, ciętą, normalnie żonka dla Jari'ego. A ja znowu jestem dumna z pieseła. :loveu: Zapewne jutro znowu coś wywinie, więc muszę się nacieszyć. Długo potrafił mi przynosić piłkę za smaka, ale ostatnio przestał, bo uznał, że on ma smaki w doopie, woli sobie 'zdobycz' miętolić. Wczoraj wzięłam dwie piłki z KONGa, z nadzieją, że może to coś da. Kilka rzutów i Młody załapał, że jak mi jedną piłeczkę zostawi pod nogami to ja mu drugą rzucę. Później musiałam działać jak dobra wyrzutnia do piłek, ale i tak jest OK. :evil_lol:
  18. [B]Panna Cotta[/B], bo Rico jest taki wielki, czarny i przerażający. :evil_lol: Nawet taki najmniejszy sukces czy odkrycie rozwiązania to świetne uczucie! Młody miał problem z rowerami, udało się go rozwiązać, ale i tak jak widzę, że jedzie rower to do niego gadam [I]luzik[/I], [I]cicho[/I] itp. Przyzwyczaiłam się, że tak mam gadać to gadam tak nadal. :D
  19. Śliczniaste 'maluszki'! Ale stanowczo za mało królowej Qwendi. :eviltong: Dobranoc!
  20. Pierwszy raz Młody bawił się piłkami tenisowymi KONGa. Bardzo mu się spodobały, szalał za nimi. Bez problemu trzymał je w pysku - wzięłam rozmiar L i nieco się obawiałam, że będą za duże. Ale jak patrzyłam na eMki to były za małe. Po dzisiejszej zabawie widzę, że dobrze wybrałam. ;) Piłki świetnie się odbijają, nawet na trawie. Mimo, że nie było mokro i pies też ich mocno nie obślinił to dość szybko się ubrudziły, ale 'do przeżycia'. Jak najbardziej udany zakup, niedługo uzbroję się w kolejne. :grins:
  21. To skoro tak się już wszyscy pytają... :evil_lol: Rozmiar S na pina pasowałby? W klacie wychodzi, że byłby OK, ale pozostaje 'cała reszta'.
  22. Dawno nas u Pata nie było, przepraszamy Cię o wielki sznupie. :lol: Młody mi też ostatnio z zębami do 8-miesięcznego 'malucha' wyskoczył, bo tamten CSów nie odczytał. I powiem, że byłam nawet z Młodego dumna. Na początku uciekał jak ciota, potem zaczął dość mocno CSować, ale 'maluch' tego nie ogarnął, więc oberwał z kagańca. Rozumiem tego malucha, bo Młody też miał okres 'przyćmienia hormonami' i na żadne CSy nie reagował... Teraz już jest w tej kwestii w miarę OK, plus sam zaczął dość ładnie w stosunku do innych psów CSować, normalnie duma mnie rozpiera. :loveu: Także według mnie Pat dobrze zrobił, bo tak na prawdę nic jej się nie stało, a jednocześnie jakąś tam 'nauczkę' na przyszłość będzie mieć. ;) Być może w przyszłości nie będzie 'na chama' do innego psa podchodziła, a i CSy odczyta. Ja chcę się jakoś z tamtym 8-miesięcznym spotkać i zobaczyć czy znowu będzie wchodził w doopę Młodemu...
  23. Młody łamie wszelkie teorie, w tym tą, że malutki=słodziutki. :lol: Po Młodym to ja dłuuugo nie będę chciała mieć samca. Myślałam, że mu język utnę jak na każdym spacerze zlizywał sucze siki z nawet najmniejszego źdźbła trawy. Poza tym chęć wpierdzielenia każdemu samcowi i zrobienia sobie dzieci z każdą suczką. Już wolę 'cieknącą' co jakiś czas suczkę. Jak zapadała decyzja o Młodym to niezbyt mnie płeć obchodziła, szczerze mówiąc. Aczkolwiek nieco bardziej skłaniałam się ku suczce - jak już same baby w domu to niech tak zostanie. Mama wolała samca, bo nie będzie trzeba kastrować (nasza poprzednia suczka odeszła w trakcie sterylki). I skończyło się jak się skończyło, Młody i tak jest bez jajek. :evil_lol:
  24. Odnośnie kopiowania - moja poprzednia sucz, w typie pina miała kopiowany ogon. I w dorosłym życiu nie cierpiała, nie bolało ją to itp. A jak się cieszyła to całym tyłkiem. :evil_lol: [B]Daria&Iga [/B]u nas nie tyle jest gadanie, że Młody jest chudy tylko coś w stylu: [I]oj pieseczku ty taki głodny jesteś[/I]. Już jednego psa masakrycznie utuczyła, a tu historia się powtarza i żadne argumenty do niej nie docierają. Zaczęłam już nawet gadać nieco na wyrost, że [I]pies zdechnie w wieku 2 lat [/I](chociaż nie cierpię określenia, że zwierzę 'zdechło'), ale wtedy jest, że gadam głupoty i kolejne części obiadu lądują w psim pysku... :roll: [B]dOgLoV [/B]hejoł. :hand: Na zdjęciach jest baardzo słodziasty, w realu czasami też. :diabloti: Jak teraz tak sobie myślę, że kiedyś chciałam ONa to też się cieszę, że ostatecznie zdecydowałam się na 'mniejszy kaliber'. Z 'wiedzą', którą posiadałam wtedy to zapewne byłabym już po kilku operacjach plastycznych twarzy po spotkaniu z chodnikiem. :lol: ONki nadal darzę ogromną sympatią i wiem, że kiedyś tam 'komisarz Rex' u mnie będzie. ;)
  25. Witamy się po raz pierwszy w galerii! :smile: Podglądamy od dłuższego czasu, ale dopiero teraz się ujawniamy. Też jestem alergiczką i dla urozmaicenia mam jeszcze astmę, ale na całe szczęście jakoś się to u mnie uciszyło. W przedszkolu byłam chyba najczęściej chorującym dzieciakiem, a teraz 'da się żyć'. Jak są pyłki to jedynie częściej kicham, a poza tym nic. Wszystko dzięki temu, że trafiłam na dobrą lekarkę, bez tego pewnie nadal co po chwila leżałabym w łóżku, dusiła się itp. Także trzymam kciuki, żeby ta wstrętna alergia aż tak mocno Cię nie męczyła. ;)
×
×
  • Create New...