Dziewczyny luzik :) Tak,to mój pies rozwalił łapę (chociaż wychodzi że symulował). I tak, wyszłam oglądać petardy z psami, ale tylko chłopakami i na smyczy- bo one lubią je oglądać ;) Kaja w tym czasie została w domu z moją mamą, ja byłam że znajomą (i wiadomka, że nie w miejscu gdzie strzelali, po akcji z petardą się nie zbliżam blisko) :)
I tak, Kaja się boi (niestety :( )
A policję powiadomiłam dlatego że petardę rzucili we mnie, chociaż nie powiem od tamtej pory zrobiłam się bardziej chamska do "petardziarzy" ;)
Edit: Po za tym cały czas otrzymuję moję zdanie, że do petard nic nie mam- ale z głową (czyli nie w ludzi!) i w noc sylwestrową a nie 2 tygodnie po i przed ;) Nigdy nie twierdziłam, że mają ich nie rzucać w ogóle (chociaż myśląc np o psach w schronisku... Ale jak ktoś to napisał- to tradycja) ;)