-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gezowa
-
Tak, dokładnie - lepiej do szelek, ale my wtedy nie mieliśmy, a z taksowych już wyrósł, więc będziemy kombinować z DS albo coś, ale to za jakiś czas :). Wiesz, u nas znowu młody się cofa, a że ja dzisiaj nie najlepiej się czułam to zaraz miałam nerwa na niego i wróciłam się do domu... Tak to jest. Raz jest super, aż chce się go wyściskać, a za kilka dni znowu jest tak samo, jakby zapomniał wszystko.
-
Jeśli pisząc o "ograniczaniu biegania" chodzi ci o linkę to cię pocieszę, że nie taka ona straszna jakby się wydawało :). Jamnik sprinterem nie jest, więc nie widzę przeciwwskazań, żeby w ten sposób go "wybiegać". A o ile idziecie dróżką, a nie między drzewami to zawsze linkę możesz puścić i w razie czego przydepnąć ją; w przypadku whippeta taki zabieg byłby tragiczny w skutkach, a już raz miałam podobną sytuację, że ręka mi się zaplątała i młody wyrwał do kałuży. Nie dość, że miałam zdartą skórę tak porządnie to jeszcze on zatrzymał się na przednich łapach niemal w pionie :shake: Teraz bardziej się oglądam i uważam, skanuje teren czy jest coś za czym może wyrwać etc... Ta sytuacja co prawda była na samym początku, ale jednak mogę tylko dziękować, że nic mu się nie stało.
-
A od wczoraj mnie mdłości trzymają i jakoś w głowie mi się kręci, słabo mi :/. Więc dzisiaj ani na spacer, ani na trening agility, czego bardzo żałuję, bo chciałam iść... Ale już mi lepiej, póki co i jako smaczek dodam, że odzyskałam aparat, więc jutro będą zdjęcia z długieeeeego spaceru, jak znowu nie będę padać na pysk :) No a skoro spacerku nie było, tylko ok 30 minut biegania nieopodal domu, to trzeba było dzieciaczka psychicznie wymęczyć. Z kartonów zrobiłam nam kładkę i target (przezroczystą płytkę) do tego, bo tak poradzili ćwiczyć w domu coby utrwalić nowe rzeczy (w sumie nawet jeden stopień (w sensie schodek) się do tego nada). No i skończyliśmy, a że zostały mi jeszcze smaczki to kombinowałam co zrobić z młodym... On tez kombinował o co mi może chodzić, więc stanął na kartonowym podium ;) [IMG]http://img.liczniki.org/20121111/P1010662-1352651271.jpg[/IMG] Te uszy ma tak wielkie jak stoją, że aż się nie zmieściły w kadrze... :lol:
-
[url]http://photos.nasza-klasa.pl/7253572/74/other/std/5fb346c7a8.jpeg[/url] jaka uchachana mordka :D Świetna dziewczyna. Ale kreatywne zastosowanie znalazłaś dla tego "drewna" :D. Wcześniej bym na to nie wpadła, ale teraz szukam wszystkiego co może się nadać do treningu. Nawet pojedyncze drzewo :diabloti: A nie ma u Ciebie nigdzie w okolicy jakiegoś klubu agility?
-
Blusia jest prześliczna :D. A jaka akrobatka z niej :diabloti: Jak z jej charakterkiem? Może coś odziedziczyła po rodzicach :)
-
[quote name='PaulinaBemol']PS: też mam rezerwat ptaków i uważam za skrają głu...tę spuszczanie tam psa to jest rezerwat i jest tam pełno ptaków ma piesek za czym pogonić...(tak ogólnie mówię)[/QUOTE] Znaczy ten rezerwat to nie tylko z ptakami, ale tak ogólnie, z tym, że nic tam się nie spotyka prócz wcześniej wspomnianych dziobatych. I przyznam ci racje, że to głupota. Młody jak miał 3 miesiące to łaził luzem i nie w głowie mu było gonienie ptaszków. Teraz by je pogonił (właściwie raz wskoczył w krzaki i od tamtego momentu jest na lince), dlatego jest pod kontrolą. Staram się unikać gonienia zdziczałych kotów i ptaków, bo ani to dobre dla nich, ani dla mojego psa. gops, współczuję... Nic sensownego nie napiszę, bo mogę sobie tylko wyobrażać Twoją sytuację :/. Już wspominałam, że u nas jak są podbiegacze to są przyjazne (nie licząc jamników sąsiadki). Raz flat do nas podbiegł i było wszystko kolorowo póki nie zachciało mu się pokazać swojej dominacji poprzez kopulację z młodym. I to chyba była jedyna taka nie za fajna sytuacja, bo pies okazał się chamem.
-
Powiem w ten sposób - rozumiem o co mu chodzi z tymi pustymi lasami bez zwierzyny i ludzi, bo sama mam blisko siebie rezerwat i jedyne zwierzaki jakie tam spotykamy to ptaki. Nie mniej zachowuję środki ostrożności, bo do pewnego momentu też myślałam, że tam nikt nie chodzi. A jakie było moje zdziwienie jak spotkałam pierwszych ludzi i to jeszcze konno... :razz:. Osobiście chodzę po lasach z młodym na lince, ale skłamałabym, mówiąc, że zawsze tak było. Za dużo naczytałam się o pseudomyśliwych i odstrzale psów - tak właśnie zginęła borzojka mojej znajomej. Facet zastrzelił ją 2 metry od właścicielki. To dało mi do myślenia i mam nadzieję, że niektórzy też wpoją sobie podobne historie i przyjmą lekcję z pokorą zanim faktycznie coś się stanie i będzie płacz za psem. Diora, wiesz, z tym rowerem to można iść dalej - a co jakby facet spadł z roweru i coś sobie zrobił? "A co jakby..." i możemy snuć domysły, gdybać. Wiadomo czyja byłaby to wina, to nie podlega dyskusji. Nie mniej dla mnie rower ma mniejszą wartość niż życie psa, ale to tylko i wyłącznie moje zdanie. Może jeszcze nie spotkałam się z takimi sytuacjami na masową skalę, dlatego mam w chwili obecnej takie, a nie inne zdanie o podbiegaczach maści wszelakiej.
-
[quote name='LadyS']Naprawdę uważasz, że ma prawo mieć pretensje do gościa, który jechał na rowerze z psem na smyczy i do którego podbiegł jego pies? Myślisz, że to takie łatwe - zsiąść z roweru, odłożyć go na bok, jednocześnie siłując się ze swoim psem, do którego przybiegł jakiś inny, niewychowany i nieodwoływalny? Naprawdę sie Wam chyba w głowach poprzewracało. Pomijając fakt puszczania psa luzem w lesie - tym bardziej psa, na którym nie ma się kontroli.[/QUOTE] Podejrzewam, że rower by się nie rozsypał nawet jakby został rzucony. Pan najprawdopodobniej byłby bliski wywrotki, ale dla mnie większym survivalem jest utrzymać się na rowerze, trzymając smycz (?) z kotłującym się psem. Pominę kwestię puszczania psa w lesie, bo to akurat nie jest zbyt odpowiedzialne i muszę przyznać Ci rację - korona z głowy by nie spadła jakby była linka nawet 15m. Ciągle staram się przybliżyć centrum tego całego problemu, co idzie mi dość nieudolnie. dog193, wydaje mi się, że ten ton to taka reakcja obronna :diabloti:. Nie będę go bronić, ale w odpowiedzi na mój post wyraźnie napisał, że nie twierdzi, że jest bez winy.
-
Wydaje mi się, że trochę koloryzujecie jego wypowiedź... Chodzi tylko o brak reakcji faceta. Ani szarpnięcie smyczą, nie wspominając o odciągnięciu swojego. Dla mnie osobiście jest to niepojęte, żebym nie zareagowała jakby mój pies "zagryzał" innego, bo podbiegł żeby się przywitać... Mariusz ciągle pisze tylko o tym, a ja tu widzę jazdę jak po szmacie, bo "ma niewychowanego psa". Nigdzie nie napisał, że nie czuje się winny i nie ma sobie nic do zarzucenia. Chyba muszę przekonać się na własnej skórze, że łagodzenie sporów na dogo nie ma sensu :diabloti:
-
Czasami też młody dostanie coś ludzkiego - piętkę chleba, szynkę, jak nie mamy akurat smaków, ser etc. (smażonego ani nic z przyprawami mu nie daje). Nie piszę o tym otwarcie, bo zaraz by mnie ktoś zjadł, że psa podtruwam :diabloti:. Ale piętka chleba w jego przypadku to super rozwiązanie jak np. gryzaka akurat nie mamy, a chcemy chwilę spokoju. Daje się kromeczkę i ma zajęcie. Czasami byłam "złą Pańcią" i smarowałam mu gumowe zabawki masłem albo jogurtem... Ale miał zajęcie :diabloti: A teraz Orijen mu nie chce w ogóle wchodzić - muszę dosmaczać jogurtem naturalnym, wtedy zje. Dobrze, że jutro już inna karma będzie, a później próbujemy TOTW :). Młody strasznie najarany na tunel - zarówno twardy jak i miękki :D. No ale pierwszym razem też nie chciał wejść, miał opory, ale jak już raz przebiegł i mu się spodobało to ciągle się wyrywa - momentami nie może usiedzieć i trzeba prosić o wsparcie pod postacią innej osoby, która po prostu przytrzyma smycz, żeby przedwcześnie nie wystartował ;) No, my agila ćwiczymy od września, więc dość krótko i ciągle się uczymy jeszcze. Zwłaszcza ja, bo czasami mam gorsze dni i po prostu wszystko nam się miesza. W każdym razie życzę powodzenia i sukcesów :D. Na pewno się spotkamy kiedyś :)
-
Mariusz, nie bulwersuj się, chociaż rozumiem, że niektóre posty mogły Cię zirytować. Przyznam się bez bicia, że też zdarzyło mi się sprzedać kopa jamnikowi sąsiadki, bo on jak tylko widzi młodego to chce go zjeść. Co więcej - pies (a właściwie psy, bo są trzy) są wypuszczane samopas, nie mogę poprosić sąsiadki o zabranie ich, więc jeden z nich leci z jazgotem i zębami, a reszta mu dopinguje. Zazwyczaj działał krzyk, takie porządne ryknięcie na niego, ale ostatnio przegiął i jeśli miałam wybierać - bronić swojego psa czy dać go pogryźć to wydaje mi się, że wybór był dla mnie oczywisty. Teraz już do nas nie podchodzi. To przykre, że psy muszą płacić za głupotę właścicieli, ale nie miałam przy sobie żadnego innego odstraszacza jak głos i własna noga... Miałam raz (albo dwa) sytuację, że mój pies podleciał do innego, bo dostał szajby. Było ciepło, więc poszliśmy nad jezioro. Rzucałam mu piłki do wody (jedną straciliśmy :lol:) i w pewnym momencie dostał po prostu głupawki, jak to szczeniaki. Czyli bieganie dookoła, granie Pańci na nerwach i tak dalej. Szła niedaleko kobieta z wózkiem i z jakimś kudłatym psiakiem, ja się po prostu zagapiłam i nim się spostrzegłam - młody już był obok tego psa. Gdyby babka nie była spokojna i wyrozumiała (tak jak jej pies) i coś by się młodemu stało - mogłabym winić tylko siebie. Byłabym tak na siebie zła, że aż słów mi brakuje, żeby to określić. Nie mniej rozumiem, że wkurzyłeś się na tego faceta, bo trzymał rower, zamiast pomóc i wydaje mi się, że tylko o to chodzi w tej całej historii. To stanowisko absolutnie rozumiem. Facet mógł pomóc, ale wina tak naprawdę jest po obu stronach. Każdemu się zdarza jakaś wpadka, po prostu uczymy się na własnych błędach :)
-
Jeszcze co do karm: Acana, Orijen, TOTW etc są bardzo dobre, ale nie każdemu psu służą, więc trzeba próbować do skutku. U nas Acana Puppy i Orijen Puppy są kompletnym niewypałem, młody ma po nich gazy, po Acanie kupy były nie za fajne, a po Orijen dostał łupieżu, co mnie zdziwiło... Teraz w dodatku nie było nigdzie TOTW ani applaws w okolicy to zamówiłam 7kg jakiejś dla alergików. Po tym będziemy kombinować dalej... Przeciwnym przykładem jest mój kot - on je tylko Acanę i wszystko jest super, ani razu nie musiałam zmieniać karmy :). Właśnie dobrze urozmaicać psu jedzonko. Młody dostaje kości, kurze łapki, serduszka drobiowe (nasze smakołyki na treningi), twarożek, jogurt naturalny, owoce (jabłka np; on nawet cytrynę zje ;)), warzywa (marchew, czasami i kapustę zje). Teraz jeszcze gotujemy, bo żarcie nam się kończy i do poniedziałku trzeba dotrwać, więc jakiś makaron, mięsko, warzywa... Co do agila to może kiedyś się spotkamy na zawodach :razz: Od dawna ćwiczycie? No a psinka super :D
-
Ja unikałam sznurka, bo podobno się plącze :) Sorki, wprowadziłam Cię w błąd, moja kosztowała 39 zł, bo kupowałam stąd: [url]http://www.zooexpress.pl/go/_info/?id=2248[/url] ale chyba DS (?) coś robi... przynajmniej widziałam kiedyś jakieś linki na allegro ;)
-
Młody chodził luzem dość długo, ale ostatnio też do linki wróciłam, bo widocznie za szybko dałam mu swobodę. To, że się mnie trzyma i nie zwiewa, nie oznacza, że posłucha się mnie jak np. zacznie zżerać kupy... :mad:. Ostatnio go wzięło, a tak długo był spokój. Znowu mu żwacze kupiłam, zobaczymy czy mu przejdzie. My za 15m dawaliśmy niecałe 30 zł, więc to nie jest tak dużo :)
-
[quote name='Pestkaa']Tylko uważaj, bo Tina otwiera szafkę nawet bez sznurka :diabloti:[/QUOTE] U nas nie. Próbowałam, ale nie dał rady :D Nie wiedział chyba jak ma uchwyt chwycić :)
-
Już go widziałam. Obróżki super, ale standardowo - nic dla młodego nie ma :) Więc tylko powzdycham.
-
[URL]http://i1080.photobucket.com/albums/j335/ephotoss/Zumi/DSC05593.jpg[/URL] to zdjęcie mi się najbardziej podoba :) On rośnie, ale już chyba i tak zwolnił, bo nie ma prawie żadnej różnicy pomiędzy wcześniejszymi zdjęciami, a obecnymi :) Właśnie podobno whippety tak wystrzeliwują do ok 7-8 miesiąca, a później zwalniają.
-
Fajny, fajny :D I przy okazji widzę ilu rzeczy zapomniałam u siebie umieścić... :diabloti:. Chociaż młody tylu sztuczek nie zna, ale coś tam potrafi :) No i Tinka super szafkę otwiera :D Młodemu na filmiku ciężko to szło, bo nie ma zębów, tzn. ostatni kieł mu został do wymiany, szczerbatek :loveu: Ale mam motywację przynajmniej do kolejnego filmu... :evil_lol: Tylko niech mi aparat oddadzą.
-
To dobrze, to bardzo dobrze :) Dziewczyna się przekonuje, przyzwyczaja, oby tak dalej, kciuki wszystkie zaciśnięte :D
-
Widziałam te zdjęcia na charcim... To okropne... Nie wiemy co prawda czy ktoś umyślnie ją okaleczył, czy może sama sobie to zrobiła, chcąc desperacko wydostać się skądś, ale nie potrafię sobie wyobrazić tego potwornego bólu :-( Osobiście bardzo mnie dotykają takie charcie bidy, bo sama mam whippeta i nie wyobrażam sobie co te biedaki muszą przechodzić :-(
-
Mi już działa... :diabloti:
-
Eh, to nie ty katujesz szczeniaka bieganiem przy rowerze... i rzucaniem zabawek... Biedny po prostu zamęczony :shake:
-
Eh, to może ja nie jestem prawdziwym dogomaniakiem, bo idę właśnie z psem na spacer zamiast się kłócić o psycholka-Leonka :evil_lol:
-
No dobra, dobra, niech ci będzie, ale jak na dogomaniaka przystało - ja wiem lepiej :evil_lol:
-
Coś często kicha, patrząc chociażby na dwa zdjęcia z banneru :evil_lol: