Jump to content
Dogomania

czi_czi

Members
  • Posts

    747
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by czi_czi

  1. no dla mnie tez to jest zrozumiale. Pod warunkiem ze chodzi wlasnie o nielubienie wystaw, a nie kwestie finansowe. Akurat spore zaplecze finansowe to pewna podstawa gdy sie ktos juz bierze za powolywanie na swiat nowych psow
  2. [quote name='catie']Ja to rozumiem tak: wolę wydać kasę np. na 2x zawody/ seminaria w miesiącu niż 1x wystawę + 1x zawody/seminarium[/QUOTE] no, czyli w twoim rozumieniu tez to sie sprowadza do kwestii finansowej a nie jakiegos konkretnego poglądu na hodowlę danej rasy
  3. [quote name='dance_macabre']Czi_czi czy to że ktoś woli pojechać na zawody lub na badania i mieć tylko hodowlankę z psem typowo do sportu jest ignorantem? Dlamnie bardziej ignorantem jest osoba z psem rasy pracujących bez żadnego osiągnięcia poza wyglądem i zero potenciału do pracyi mówiący o tym to rasa mało aktywna nie wymagająca pracy.[/QUOTE] Ale czemu porównujesz dwie kompletnie inne osoby? Ja nie pisze nigdzie ze jak ktos chce hodowac psy "do sportu" to ma na sile jezdzic na wszystkie mozliwe wystawy BO TAK. Pisze o tym, ze dla mnie tekst w stylu "nie sikam kasą wiec [B]wolę [/B]zawody/badania niz wystawy" swiadczy o ignorancji. nie wiem jak mam takie slowa rozumiec-bo co? trzeba isc na kompromisy wiec jak sie urodzi chorowity miot to co? polowe usypiamy bo brak kasy a o polowe dzielnie walczymy? czy jak? moze cos zle zrozumialam, ale dla mnie jest roznica miedzy napisaniem "nie jezdze na wystawy, bo skupiam sie na osiagnieciach sportowych, hodowaniu psow do sportu, badaniach, potrzebna mi jedynie hodowlanka" a napisaniem "[COLOR=#000000]Nie sikam gotówką i często dysponując nią musze iść na kompromisy"-> wybieram w zw. z tym badania i zawody (zamiast wystaw[/COLOR]).
  4. [quote name='Skyy']Pomijając znane wszystkim powody jak ulepszenie rasy, poprawienie wzorca, promowanie danej rasy i tym podobnym, sądzę, że ze względu na pasję, zainteresowanie i zamiłowanie do rasy. Nie jest nigdzie jasno określone w regulaminie hodowli psów rasowych, że trzeba mieć kilkanaście zer na koncie, aby być (DOBRYM) hodowcą. ;-)[/QUOTE] W moich odczuciach taki hodowca to niezly ignorant/naiwniak. Pasja pasja ale trzeba tez mierzyc sily na zamiary. I trzeba "sikac gotowka" gdy sie planuje hodowac a nie jedynie rozmnazac.
  5. [quote name='Paskuda_Bandzior']\[COLOR=#000000]Nie sikam gotówką i często dysponując nią musze iść na kompromisy. [/COLOR][/QUOTE] Z całym szacunkiem ale jak ktoś nie sika gotówką to po cholere chce sie brac za hodowanie?
  6. [quote name='omry']Znowu to samo hahahhaha :diabloti: Ta dyskusja już była i nikt zdania nie zmienił :evil_lol:[/QUOTE] Tak co 2 miesiące jest nawrót starych tematów do dyskusji. Obstawiam, że po kagańcach będzie omawianie jazdy z psem na gape :cool1: A tak w ogóle to sąsiedzi uśpili tego psa, o którym tu pisałam- który zaatakował małą dziewczynkę a potem po kilku tygodniach rozszarpał szczeniaka buldoga. Pojawił sie za to u nich mały kotek, więc chyba postawili na mniej niebezpieczne zwierzeta :)
  7. [quote name='gojka']Ech,ja ostatnio jechałam autobusem z jamnikiem,którego zazwyczaj trzymam na kolanach.Kiedy kupowałam bilet u kierowcy ten zrobił jazdę,że pies nie ma kagańca i co z tego,że będzie na kolanach- ugryźć przecież może.W autobusie były- trzy osoby:).Powiedziałam panu- zgodnie z regulaminem- że JA za psa i powstałe przez niego szkody odpowiadam i fakt,że bez kagańca biorę na siebie.Psina trochę się boi autobusów i czasem jeździmy w ramach socjalizacji.Cicho popiskiwała- naprawdę cicho.Pan kierowca zwrócił uwagę bym psa uciszyła bo jemu to przeszkadza i dodał,że jakby miał kaganiec toby nie piszczał ;)[/QUOTE] nie przyznawaj się, że nie miałaś dla psa kagańca bo zaraz cię tu zjedzą :diabloti:
  8. [quote name='omry']Buldogi francuskie, cavaliery, bassety, pekińczyki, corgi, cziłki też raczej. Nie wiem jak grzywki, ale kiedyś jak mi przez głowę przeszły to czytałam, że lubią pobiegać, ale leżeniem nie gardzą, tak samo jak reszta ozdóbek - maltańczyki, shih, hawańczyki.. Jamniki? Jak się mylę, to mnie poprawcie.[/QUOTE] Dzięki :) A wie ktoś coś więcej o petit basset griffon vendeen czy jak to się tam pisze? Jakie są? Nadają się do miasta? Ciężko u nich z nauką zostawania w samotności tak jak u beagli? Są takie niesforne jak one?
  9. Słuchajcie, jakie są psie "lenie" (co się zadowolą niedługimi spacerkami i dłuższymi wypadami w weekendy ale bez szaleństw), które nadają się do mieszkania w mieście, w bloku? Zwłaszcza z tych małych/średnich i [B]nie mopsy! [/B]Myślałam o poleceniu buldoga angielskiego, ale rasa strasznie chorowita z tego co czytam :shake:
  10. czi_czi

    Gru&Tofik

    Fajny jest swoją drogą. Niby zwykły podpalany ale taki rzucający się w oczy :)
  11. czi_czi

    Gru&Tofik

    Świetne te szelki! Gdzie kupiłaś? Opis Toffika z pierwszego posta mnie rozczulił :loveu:
  12. Zmężniał wielkolud! i jak? kangal pełną gębą z niego? brat mojego męża się zastanawia nad psem na "działkę" 15 ha, myślisz że kangalowi by się podobało? wiesz jak się sprawdzają w obejściu gdzie są inne zwierzęta (typu konie, kozy)?
  13. [quote name='rudamaruda']Biorąc każdego mojego psa nie zastanawiałam się nad tym, jakie może mieć choroby, bo tego niestety nie da się przewidzieć. Wielokrotnie miałam psa z adopcji i wiem, że są to zwierzęta wdzięczne i oddane właścicielowi, musisz też poświęcić im ogrom czasu i pracy, ale po latach będziesz wiedziała, że było warto. Pies mojej babci, zaadoptowany, żył 20 lat ! Był już ślepy, częściowo sparaliżowany kiedy odszedł za TM. Do końca swoich dni był wiernym towarzyszem mojego dziadka i chodził z nim na ryby. Był bardzo ufny i sympatyczny i od tamtej pory wiem, że jeśli pies to z adopcji. Z hodowlą nie mam wiele wspólnego, więc nie pomogę.[/QUOTE] Ta, mój Oszołom jest mega wdzięczny. To ja już wolę moją bullterierkę z hodowli, po znanych rodzicach i świetnym charakterze. Jeśli ktoś decyduje sie na adopcje dzieki łzawej historyjce to sorry- niech lepiej jednak szuka dobrej hodowli, a nie bierze szczeniaka z niesprawdzonego źródła.
  14. [quote name='rudamaruda']Swojego pierwszego psa miałam zanim się jeszcze urodziłam :) i tak z każdym kolejnym rokiem mego Życia - w domu rodzinnym miałam psa. Wiadomo, że do pewnego czasu, zanim bylam "ogarnietym dzieckiem" to rodzice bądź starsze rodzeństwo zajmowało się wychowaniem psa/ psów, ale miej więcej w wieku 10 lat byłam już obyta ze zwierzakami i zaczęłam aktywnie uczestniczyć w ich wychowaniu :) stąd też mogę powiedzieć, że mam doświadczenie w temacie, ciągle się dokształcam, nigdzie nie napisałam, że wiem wszystko najlepiej, ale działam tak, jak mam ochotę. Ja nie podważam czyichś metod i proszę o to samo, bez dyskryminacji ze względu na wiek.[/QUOTE] sorry ale chrzanisz a nie się dokształcasz gdybyś się dokształcała to znałabyś obecny kierunek w behawioryzmie psów i najnowsze badania w zakresie psich zachowań i nie wyskakiwałabyś z tak dziwnymi pogladami i wnioskami nt psich zachowan
  15. [quote name='Dardamell']czi_czi, ja nigdzie nie napisałam, że normalny pies poturbuje szczeniaka. Odniosłam się natomiast do Twojego niezgrabnego porównania z reakcją dorosłego na dzieci. Przeczytaj jeszcze raz co napisałam o agresji i nielubieniu szczeniąt. [/QUOTE] proponuję żebyś jeszcze raz przeczytała a propos której wypowiedzi zadałam pytanie o reakcję człowieka na podbiegnięcie dziecka
  16. Jak pies jest niezrównoważony to raczej zrównoważonego się z niego nie zrobi :) można nauczyc go pewnych zachowań, reakcji ale nigdy nie będzie to pies, którego bez oporów będzie mozna spuscic na chwile z oka. Ja na przyklad nie boje sie ze moja bulterierka uszkodzi innego psa, nie mam serca w gardle jak leci w nasza strone szczeniak bo mądra z niej laska i umie się odpowiednio zachować. Natomiast z Oszołomem nie jest tak kolorowo i mimo wypracowania wielu zachowan, nauczenia sie w jakich sytuacjach może fazować dalej nie nazwałabym go normalnym psem i nigdy go takim nie nazwe. W końcu jaki dominujący lękliwy samiec może być zrównoważony? Moze byc nauczony odpowiedniego zachowywania sie, kontrolowany przeze mnie ale zrownowazony? :shake: Pies albo jest zrównoważony albo nie jest- tyle w temacie moim zdaniem.
  17. [quote name='Dardamell'] czi_czi, porównanie człowieka z psem w tej sytuacji zupełnie nie trafione. Jak mi coś człowiek zrobi świńskiego to mogę z nim o tym porozmawiać. Pies nie wywali do drugiego "słuchaj, no nie podoba mi się to co robisz, może to przedyskutujemy? Ja zrobię kawę a Ty przynieś ciasto", prędzej wywali na niego zęby (w sensie będzie warczeć).[/QUOTE] A czy podbiegnięcie małego rozmerdanego szczeniaka to zrobienie coś świńskiego? Pies może nie lubić szczeniąt, ale przetrzepanie skóry maluchowi, który podbiegł jest oznaką, że z naszym psem jest coś nie halo. Nie wiem co to za problem przyznać się, że ma się niezrównoważonego psychicznie czworonoga. Dla mnie pies, który atakuje szczenię za to że się ośmieliło do niej podbiec jest zdrowo fiźnięty. Sama mam takiego w domu i nie mam oporów przed mówieniem że to psychol. Moim zdaniem zrównoważony zwierzak posunie się co najwyżej do warknięcia, szczeknięcia, kłapnięcia zębami. I to jest OK- tak sie psy komunikuja. W momencie gdy z miejsca skoczy szczeniakowi i go przeciągnie po ziemi za to że ośmielił się podejść i zachecac do zabawy moim zdaniem można go uznać za psa nie do końca zrównoważonego psychicznie. Widze jak moja suka reaguje gdy nie ma ochoty na kontakt z innym psem i ostatecznoscia jest posuniecie sie do warczenia czy wrzasku. Przedtem wysyla 1500 innych sygnalow. Oszołom z kolei od razu wyskakuje z ryjem. I żeby bylo jasne- dla mnie to oczywiste ze sa psy ktore szczeniat nie lubia i jak najbardziej maja prawa sobie po tym swiecie chodzic. Ale wmawianie ludziom ze w pelni normalne są psy ktore nie dosc ze nie lubia szczeniat to jeszcze nie maja oporow przed ich pogryzieniem jak zostana zaczepione jest co najmniej DZIWNE.
  18. [quote name='iskra_wroc']Krystyna w takim razie też jest niezrównoważona bo szczeniaków nie znosi (ma to po pańci - ja nie jestem w stanie znieść dzieci:diabloti: ) Tz zdarza jej się obwąchać na usztywnionych łapach i moje wyraźne polecenie zachowywania się przyzwoicie, ze spokojnym szczylem, ale nie pozwala sobie na żadne inne interakcje. Każda próba zabawy, pchania się łapami na Kryśkowy kark, podgryzanie kończy się ostrym OPRem. Wiem, że nie zabije, ale pokiereszować przez niedelikatność, w nerwach mogłaby z łatwością więc raczej się nie witamy z (jeszcze) bezmózgimi sceniackami.[/QUOTE] a ty jak podbiega do ciebie dziecko wyskakujesz do niego z mordą? :)
  19. [quote name='Pani Profesor']dobra, przyznam się :roll: co jest w takim razie [I]niehalo [/I]z moim psem, jeśli na szczyle reaguje bardziej nerwowo, niż na starsze psy? to nie jest agresor z notoryczną pianą na mordzie, w stadzie jest grzeczny, to samo jak się zmęczy, wtedy akceptuje psy - jeśli jednak jakiś podbiega, to jest kicha :shake: parę razy widziałam go 'w akcji' i może nie była to chęć mordu a raczej buractwo i kozaczenie + "co to nie ja", ale do szczeniaków też startował :shake: raz oszczekał wściekle maleńką maltankę,która do nas podleciała, może kilogram wagi... nie sprawdzałam, co by jej zrobił :roll: więc nie wiem, czy to kwestia tego, że "pies który atakuje szczeniaki jest nienormalny" - mój na psychicznego nie wygląda :cool3: a raczej na "cwanego buraka, który lubi sobie kłapnąć", no ale szczyli nie zniesie - to naprawdę reguła, że każdy normalny, dorosły pies (nawet nieakceptujący za mocno innych) MUSI znosić szczeniaki?[/QUOTE] Ja mam dwa psy- własnie zrównoważonego (suka bulteriera) i niezrównoważonego (Oszołom, kundel, jakieś 10 kg wagi). I nie mam oporów przed nazwaniem mojego drugiego psa nienormalnym, bo to nie jest normalny pies. Ma skopany socjal, jest nieźle pofiksowany psychicznie i nie ma oporów przed spuszczeniem wpier...lu szczeniakowi (ale tylko większemu od niego). Nie ma co ukrywać- jeśli ma się psa który nie widzi problemów przed zaatakowaniem szczeniaka to ma się psa niezrównoważonego. I ja do zaatakowania zaliczam tez targanie maluchem po ziemi, nawet jeśli to tylko buractwo a nie realna agresja z żądzą krwi, niepotrzebne spinanie się na widok szczeniaka itd. Ja mam właśnie takiego niezrównoważonego psa w domu dlatego bardzo uważam, żeby na spacerach nie zaczepiały nas większe od niego szczeniaki. Małe akceptuje, nawet się z nimi potrafi bawić! (co jest dla mnie szokiem bo Oszołom z żadnymi psami sie nie bawi). Natomiast bulterierka dogada się i ze szczeniakiem maltańczyka i ze szczeniakiem doga niemieckiego. Bo jest zrównoważona i wie, że nie ma atakować słabszych od siebie, a jeśli jej szczeniak nie podpasuje to może w każdej chwili odbiec, może warknąć na malucha, może pokazać mu zęby czy nawet na niego szczeknąć. Ale nigdy jej się nie zdarzyło wskakiwać maluchowi na plecy, przyciskać go non stop do ziemi czy zachowywać w inni buraczany sposób. A wiadomo że niektóre szczeniaki są wyjątkowo namolne ;) Oszołom na jej miejscu już by siedział maluchowi na dupie i go tarmosił za kłaki
  20. [quote name='a_niusia'] powiem ci, ze jedna z moich suk jest po matce, ktora pierwszy miot miala w wieku 5 lat, z mrozonki-samiec juz nie zyje, nasienie pobrano, gdy mial lat osiem i bez problemu urodzila 8 szczeniakow. wczesniej zdobyla na ringu to, co bylo do zdobycia oraz klase uzytkowa-pozyla sobie dziewczyna zanim ja zamkneli w porodowce.[/QUOTE] Martnes napisała, że u staffików lepiej jest pospieszyć się z ciążą z uwagi na budowę. Nie wiem na ile to prawda, ale seter chyba jest jednak inaczej zbudowany, więc w jego przypadku nie ma znaczenia, że pierwsze szczenięta urodzi w wieku 5 lat?
  21. tez to dla mnie jest niepojete...nie wiem moze ta dziewczyna podchodzila z nim do plotu za ktorym biegal ten pies, moze jakos go draznila....ale z drugiej strony to 17-latka, one chyba nie maja juz takiego siana w glowie?
  22. nie widzialam calej sytuacji, nie wiem czy go jakos ten maly czy dziewczyna sprowokowali... zadziwilam sie mocno po akcji z ta dziewczynka, teraz jeszcze ten szczeniak a wobec mnie i moich psow ten pies zawsze zachowywal sie inaczej O_o w ogole bylam zdziwiona ze dalej u nich jest, myslalam ze po tym pogryzieniu zostanie uspiony czy odebrany- nie wiem jak wyglada procedura
  23. Ja jestem z tych ignorantow ktorych najmniej obchodza osiagniecia wystawowe rodzicow. Rodzice psa maja podobac sie MI, a nie sedziom kynologicznymi. Natomiast kwestia badan....jest dziwnie- znajomym pomagalam szukac labradora i w kazdej hodowli psy przebadane na dysplazje....i hodowcy chwalacy sie ze jesli szczeniak bedzie mial problemy z dysplazja to znaczy ze nabyta czy jakos tak? nie znam sie, ale cos takiego mi mowili jak dzwonilam :confused: jak to jest z ta dysplazja?
×
×
  • Create New...