-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Witaj Aniu ! U nas ponad 30 stopni w cieniu ! Lucuś był ze mną rano o 6,30 na długim spacerze osiedlowym a od 11-stej to już wychodzi na chwilę na ogródek się załatwić i zaraz wraca na swoją chłodną matę i drzemie .Oczywiście obiadek zjadł pomimo ,że jest ciepło . W domu mamy 24 stopnie to idzie wytrzymać. Lucuś jest bardzo dzielny i kochany-wczoraj się ze mną bawił na leżance-skakał,robił uniki,uśmiechnięty i szczęśliwy-tak bardzo Go kocham-ma taki sam charakter jak Napoleon-Opatrzność mi Go zesłała na koniec żywota .Ma trochę kłopotu z nową karmą- lekko lużna kupka pomimo serwowanego Taninalu- zobaczymy jutro- najwyżej pojedziemy do Pani doktor na konsultację.
-
Piszesz,że jest Nowy Lucuś-oby trafił do domku gdzie będzie kochany i szanowany ponad wszystko-dużo jest takich ludzi ,którzy miłują pieski tak mocno,że rezygnują z własnych pragnień byle wynagrodzić szczególnie tym bidulkom ze schronisk lata cierpienia i poniewierki-tak jak Pani prowadząca dolnośląskie Staruszkowo-ma obecnie 47 piesków z reguły ponad 10-cio letnich,schorowanych i potrzebujących, specjalnej troski-ale tak jak dzisiaj się wypowiadała na Faceboku-czuje się bardzo potrzebna właśnie Im i poprzez bezgraniczną miłość do Nich znajduje siły by się Nimi opiekować przez 24 godziny na dobę !Cieszy się ,że są wolne ,bez kojców ,klatek,że drzwi z domu na łączkę/ogrodzoną / są otwarte od Wiosny do Zimy przez cały czas-mogą czuć się dobrze i żyć zgodnie z wolnościową naturą-podziwiam Tą Panią-należy się Jej największy szacunek.Planuję zrobić Jej niespodziankę i Ją odwiedzić oraz dofinansować ,bo wiem ,że te bidulki co ma będą miały jeszcze lepiej.Mój Lucuś był dzisiaj na badaniu kontrolnym u swojej Pani Doktor-wszystko już prawie jest OK ! Leki odstawione,specjalistyczna karma ustalona,była zaskoczona Jego zmianą po fryzjerze- oczywiście na plus -a On sam rozdawał buziaki w Poczekalni pieskom ,kotkom o Paniach nie wspomnę-bardzo pogodny ,szczęśliwy,bez oznak bojażni-taki ukochany Serdelek,bo przytył na diecie 0,5 kg.Ale się nie dziwię bo jak wołam do żony z Jadalni "obiad na stole " to oczywiście pierwszy w Jadalni jest Lucek ,siada obok mnie, nakładam mu zmodyfikowany dla Niego obiadek -zajada pierwszy a potem oczywiście My.Jest taki kochany ,że najchętniej to by siedział u mnie na rękach,a jeżeli już musi położyć się obok ,to obowiązkowo muszę Mu położyć rękę na główce -to wtedy jest dobrze.Tak samo śpi cały czas przytulony do mojego boku albo kładzie mi się na ręku.Nie wyobrażam sobie zresztą by było inaczej.Zalicza obowiązkowe 3 spacery osiedlowe dla zdrowotności swojej i mojej !Tyle na dzisiaj wieści
-
Nadrabiam zaległości w przekazywaniu raportów z Lucjuszowego Dolce Vita :) Moje szczęściulko Lucuś już zaczyna "pilnować domu" czyli szczeka jak ktoś podchodzi do furtki lub wejdzie do domu-ma fajny tubalny głos. Wczoraj po popołudniowym spacerze kosił ze mną trawnik/co prawda wysuszony przez upały /,ale cały czas był ze mną na ogródku. Ja kosiłem jedną ręką prowadząc kosiarkę ,bo nie chciałem tej "uszkodzonej " nadwyrężać. A Niuniuś sobie leżał na trawce i wodził za mną wzrokiem -On przez całą dobę nie opuszcza mnie na krok.Wczoraj nawet położył się na mojej poduszce,przytulił do mnie i tak zasnął "po pracach ogródkowych ".W nocy nawet jak zrobi się Mu gorąco ,to tak się układa by pysio położyć na mojej ręce.Moja żona mówi,że jest rozpieszczany do granic możliwości- i o to chodzi- tak ma być.We wtorek jedziemy na kontrolę do Pani Doktor-tak profilaktycznie ,bo Lucuś czuje się wspaniale-nawet do tego stopnia zaprzyjażnił się z Pchełką,że Ona rano na powitanie ociera się o Jego nos,robi Mu przytulaśki ,a On jest bardzo zadowolony
-
Dziękuję pięknie Tolu za pomoc! I do kompletu, dzisiejsze wieści od Jurka. Zabiegi fryzjersko-pielęgnacyjne bardzo Lucusiowi pomogły-już się tak nie męczy ,nie dyszy ,spokojnie spacerkuje na średniej pętli osiedlowej,już temperatury nie są dla Niego straszne . Całą noc bardzo ładnie przespał-kupiłem Mu też matę chłodzącą-żelową - jest superowa -całą noc spokojniutko wyciągnięty śpiochał jak prawdziwy Bonzo. Doszliśmy z żoną do wniosku ,że zdjęcia nie są w stanie oddać rzeczywistości- w realu wygląda o wiele wspanialej-widać ubarwienie i kolorystykę naszego cudownego piesiulka-Jego urok jest niezaprzeczalny i niepowtarzalny-zachwycają się Nim praktycznie wszyscy- a "uśmiechnięte pysio " to już jest mistrzostwo świata !Dzieci do Niego lgną i uczą się miłości do zwierząt ! Tak więc Don Lucjusz robi "dobrą robotę" -pozdrawiamy- buziaczki -Lucuś z Jurkiem
-
Znowu poleciała kaska na dowolnie wybranego psiaka. Basiu, przypominam, nie dziekuj:)
-
Mamy kolejne wieści z ziemskiego raju pewnego małego pieska...:) Witaj Aniu ! Właśnie wróciliśmy z Lucusiem od fryzjera -gromera i okazało się po 1,5 godzinnym zabiegu pielęgnacyjnym,że Lucuś jest mieszanką jamnika szorstkowłosego z jamnikiem merle-jest przecudny. Podczas zabiegu uzewnętrzniły się Jego arystokratyczne korzenie,bo zachowywał się tak jakby całe życie spędzał w Salonach Piękności-był spokojny ,dostojny,poddawał się każdym zabiegom z zadowoleniem i uśmiechniętym pysiem.Jak wróci żona to zrobi zdjęcia- nie poznacie Lucusia-to teraz Don Lucjusz -Pan i Władca Osiedla Psie Pole ! Jest przekochany i świata poza sobą nie widzimy-pozdrawiamy serdecznie -buziolki i przytulaśki - Don Lucjusz z Jurkiem
-
Już wklejam ostatnie dwie relacje z życia kochanego i rozpieszczanego Łucka :) Z nowości to już Lucuś ma zarezerwowany termin na 9 czerwca na doprowadzenie sierści do porządku bo ten bardzo ciepły podszerstek ,który posiada zasadniczo wpływa na Jego dyskomfort przy obecnych temperaturach 23-24 stopnie w cieniu.Na spacerkach się męczy i często odpoczywa ., Jak pozbędziemy się zbędnego futra ,to powinno mu ulżyć.Jest tych fryzjerów-gromerów dosyć sporo a pomimo tego terminy oczekiwania są raczej ponad 2 tygodnie ! Udało mi się wkręcić przez przypadek na zwolniony termin.Dzisiaj Lucuś pozna Leosia -pieska Patricka,bo jedziemy do Jordanowa śl. do Bartka na grilla z okazji Dnia Dziecka- wyjedziemy ok. 14,00.Reasumując Lucuś jest cudowny ,ma wspaniały charakter i jest bardzo uczuciowy! To na razie tyle wieści - Jurek A teraz te najświeższe, dzisiejsze: Lucuś w gościach w Jordanowie u Syna zachowywał się wspaniale-zakumlpował się z Patricka labradorkiem Leosiem/2 latka/ ale w trakcie grilla Go dyscyplinował i nie pozwalał do mnie Mu podchodzić.Jak Leoś wrócił ze spaceru i próbował ze mną się witać ,to od razu wkraczał Lucuś i mnie przed Nim bronił.Myślałem o przygarnięciu dla Lucusia jakiejś towarzyszki życia ale widzę ,że Lucuś jest bardzo zaborczy i Pancio jest tylko Jego i koniec kropka ! Cały czas był przy mnie - albo na kolanach albo obok leżaka- wpatrzony we mnie jak w obrazek !Nie toleruje by któryś z piesków mnie adorował. Wszyscy byli zdziwieni ,że po 3 tygodniach jest ze mną tak mocno związany uczuciowo- ale ja się nie dziwię- pies wyczuwa ,że jest bardzo kochany oraz zaopiekowany. W samochodzie sprawował się także wzorowo.Po tych atrakcjach bardzo ładnie spał całą noc i dzisiaj zaczęliśmy dzień jak co dzień. Dzisiaj próbowałem wejść na Dogomanię,bo Panie są spragnione wiadomości o Lucusiu ale coś poszło nie tak-mam więc prośbę byś zamieściła informacje jak przebiega życie mojego Szczęściula- pozdrowionka i przytulaśki - Jurek. Ps.Nareszcie na Targowisku są polskie młode ziemniaczki - kupiłem bo Lucuś też je bardo lubi jako dodatek do obiadku !
-
Potwierdzam :) Dzisiejsze wiesci: Witaj Aniu przy Piąteczku ! My z Lucusiem już jesteśmy po porannym spacerku osiedlowym ,po lekarstwach,po śniadanku i załatwieniu "ważnych spraw spacerkowych "- teraz mój Maluszek leży koło mnie a ja mogę wypić spokojnie kawkę. Po tych systematycznych spacerkach nabrał już kondycji,bo chętnie chodzi na "duży" okrąg osiedlowy a i potem apetyt coraz lepszy,więc zwiększyłem Mu dawkę żywieniową-jak ma dużo ruchu ,to i organizm potrzebuje więcej pokarmu.We wtorek skontrolujemy wagę i sądzę,że ona nie wzrośnie przy naszym trybie życia.Lucuś już czuje się jak "pan domu"-bardzo pewnie,daje głos a co ciekawe to dyscyplinuje kotkę Pchełkę ,jak Ona w trakcie jego posiłku podchodzi do Jego miseczki - to zaczyna ostrzegawczo mruczeć i Pchełka odchodzi a On spokojnie je dalej.Lekarstwa działają bo coraz mniej się drapie-właściwie to sporadycznie,więc system zmniejszania dawek leku przeciwświądowego realizuję zgodnie z wytycznymi lekarza.Lucuś już stał się ulubieńcem Osiedla - tak jak kiedyś Napoleon-mają podobne cechy zachowawcze-jest otwarty na kontakt,miły,przytulaśny i nie przejawiaja żadnej agresji- dzięki temu dzieci mają z Nim doskonały kontakt a także zaprzyjażnia się ze swoimi czworonożnymi braćmi /oczywiście nie wszystkimi /.Wszystkie noce praktycznie bardzo ładnie przesypia do godz 6,00-6,30.Potem zostaje w łóżeczku ,aż ja się ogolę i ubiorę i znoszę Go na dół.Nie zmuszam Go do samodzielnego zejścia,by sam się przekonał i sam spróbował-nie będzie miał żadnego stresu.On bardzo reaguje pozytywnie na pochwały ,tonację głosu ,głaski ,przytulaśki i buziaczki-widać po oczkach jaki jest wtedy szczęśliwy-to najlepsza metoda dotarcia do każdego serca stworzenia -obojętnie czy ma dwie nogi czy cztery łapki !Miłego Dzionka i weekendu dla Ciebie i Córci -buziaczki - Jurek
-
Ze zdjęciami pomogła Tola. Jeszcze raz pięknie dziękuję. Trochę wczorajszych wiesci o psiaczku: Lucuniek właśnie bawi się koło mnie na leżance zieloną krówką Lusi- jest po spacerku i obiedzie. Teraz pójdziemy po 18-stej.Już się chyba wdrożył do spacerków na średniej pętli ,bo wczoraj jak chciałem Mu skrócić na " małą pętle osiedlową " to maszerował na dłuższą. Rano bardzo ładnie przyjmuje lekarstwa-bez żadnych problemów.Zauważyliśmy /nie tylko my /,że zaczyna zarastać mu to wylizane czy wygryzione miejsce na grzbiecie. Stan zapalny na skórze też powoli zanika-widocznie antybiotyki działają - i bardzo dobrze ! A najważniejsze ,że jesteśmy w siebie wpatrzeni jak Para Młoda na ślubie-nie wyobrażamy już sobie życia bez siebie- tych porannych pobudek-przytulanek,osiedlowych spacerków,asysty przy karmieniu wróbli na ogródku-poezja życia !Tyle wieści -pozdrowionka i buziolki - Jurek Teraz porcja wiadomości z dzisiaj: Witaj Aniu ! To super ,że zdjęcia dotarły i wszedłem na Dogomanię na portal Lucjuszka i też je tam zamieściłaś ! To się Panie z Dogo ucieszą ! Ja dostałem też na Faceboku zdjęcia Lucusia z Fundacji z Zamościa i też opublikowałem w Naszych Grupach Jamniczych -powoli staje się Celebrytą - hi,hi,hi - i bardzo dobrze-należy Mu się to za lata poniżenia ! Na porannym spacerze dostałem od Osiedlowych Przyjaciół Psiarzy-2 puszki specjalnej karmy antyalergicznej dla Lucusia -pojadę do Pani Doktor i skonsultuję kiedy zacząć podawanie i w jakiej ilości-pieski tych Państwa mają podobne kłopoty jak On. Jemu apetyt bardzo dopisuje i chociaż serce mi pęka to nie mogę za bardzo przekroczyć Jego normy żywieniowej-to jest dla Jego dobra i przede wszystkim zdrowia ! Jak już Go wyleczymy to na pewno będę Mu uprzyjemniać menu tak jak Napoleonowi,który uwielbiał parzoną gicz cielęcą !Lucuś musi wg. Pani Doktor schudnąć ok 2 kg i dlatego miseczka nie może być za pełna.Całą odważoną porcję dzienną rozkładam Mu na 3-4 posiłki-to jest najlepsza metoda zbicia kilogramów-ma się pełną kontrolę spożycia. Wszystkie tabletki-lekarstwa świetnie przyjmuje w specjalnie do tego uformowanej z otworem aplikacyjnym karmie.Przynajmniej się piesio nie stresuje.Pamiętasz jakie miałem kłopoty z przemycaniem lekarstw dla swoich ukochanych Sunieczek- teraz już biegają za Tęczowym Mostem i nic Ich już nie boli-czekają na mnie. Mówiłem do żony,ze nie boję się śmierci mając świadomość,że w tym drugim świecie czeka na mnie tyle ukochanych istot-nie tylko tych,które były ze mną w domu ale i te którym w jakiś sposób pomogłem lub uratowałem z opresji. Milutkiego Dzionka- buziaczki -Jurek
-
Zatem z radością przekazuję kolejną porcję dobrych wieści: Witaj Aniu ! Właśnie wróciliśmy od Pani Doktor i są wyniki Lucusia. Ogólnie wyniki ma bardzo dobre-żadnych "trzustek," itp chorych organów-to bardzo dobrze rokuje na przyszłość-ma jedynie stan zapalny skóry ,który po antybiotykach się zmniejsza oraz mała anemia-ale to nadrobimy prawidłowym żywieniem. Teraz jesteśmy zaopatrzeni w leki-antybiotyki oraz leki przeciwświądowe,specjalistyczną karmę żywieniową oraz specjalną karmę do dawkowania lekarstw-na kontrolę pojedziemy 1 czerwca na 9,00- akurat na Dzień Dziecka. Lucuś jest przekochany i taki mądrusi- cały czas mnie adoruje a jak dzisiaj zobaczył ,że przygotowuję obiadek ,to wrócił do pokoju ,położył się w swoim legowisku,bużkę położył na poduszeczce i zasnął. Jak wychodzę na dwór to oczywiście mi towarzyszy i kula się na ogrodzie po trawie. Dzisiaj nawet zaszczekał na pijanego pracownika z WPO jak wywozili plastyki-facet ledwo trzymał się na nogach,więc Mu się nie spodobał ! Wczoraj przywitał się z Synową ,Wnuczkiem i Darkiem-był bardzo pogodny,wesolutki i poddawał się pieszczotom.W samochodzie też jest bardzo grzeczny-leży spokojnie w swoim legowisku i zaraz sobie drzemie. Cieszę się z radości Pań z Dogomanii,że podłe życie Lucusia to już przeszłość,która nigdy nie wróci. Też mam taki charakter ,że szczęście Braci mniejszych jest dla mnie priorytetem. Wczoraj "na dobranoc" w łóżku miałem Lucusia pod pachą a kotkę Pchełkę na szyi.Lucuś koniecznie chciał lizać kotkę -nawet jako chłopak był trochę nachalny ale Pchełka już Go się nie obawiała. Reasumując wszystko jest bardzo dobrze. Moja żona zobowiązała się do robienia zdjęć Lucusiowi i postaram się przesłać Ci je mailem,ale jak Lucuśka trochę podleczymy-nie chcę Go stresować. Pozdrowionka dla Ciebie i Córci - Jurek Ps . muszę wejść dzisiaj na wątek Lucusia,ale wiem ,że Na Tobie można polegać i zainteresowane Panie informujesz,że Jemu krzywda na pewno się nie dzieje-ma wszystko o czym marzy każdy piesio- swój dom ,dużo miłości i jeszcze więcej starań i opieki.
-
Lucuś jest Kochany ! Dzisiaj w nocy ok. 2.00 obudził się,przyczołgał się na moją poduszkę i zaczął mnie lizać po twarzy! Tak mnie tym rozczulił,że potem już przez godzinę Go pieściłem i zasnął w końcu pod moją ręką-przytulony i szczęśliwy.Wczoraj był intesywny dzięń badań u Pani Doktor-tej samej co przez 18 lat opiekowała się Napoleonkiem i Józefinką !Bardzo się ucieszyła,że obdarzyłem Ją zaufaniem i powierzam w Jej ręce obecnie największy Skarb Rodzinny- Lucusia.Oprócz tego co było widać w ubytku sierści to jest lekki stan zapalny skóry i otrzymał także zastrzyk antybiotyku.Dzisiaj specjalnie przyjechała Pani godzinę przed ogólnym otwarciem by zbadać dokładnie Lucusia,pobrać krew na badania na wszelkie możliwe warianty/musiał być na czczo /,nakreślić plan żywienia i doboru karmy a także powtórnie zastosować lekarstwa na pasożyty oraz pchełki.Lucuś był bardzo grzeczny,nie bał się golenia ,wkłuwania ,ale cały czas był tulony w moich ramionach to czuł się bardzo pewnie.Po wszystkim ogonek i dupcia znowu Mu chodziła z zadowolenia !W poniedziałek jesteśmy znowu umówieni by omówić wyniki badań i ustalić priorytety działań i dalszego leczenia.Dopiero po wyleczeniu Lucusia zajmiemy się stroną wizualną -czyli będą specjalne kąpiele ,fryzjer,gromerzy by zrobić Lucusia na "bóstwo"-chociaż po dzisiejszym południowym spacerku widzę ,że ma wzięcie u panienek osiedlowych i sam jest podbojem serc bardzo zainteresowany ! Już zajada specjalną karmę ,którą wybrał sam z trzech proponowanych,ale w przyszłości Pani doktor już zapowiedziała wprowadzenie korekt do obecnego menu.Cieszę się z Jej profesjonalizmu i zaangażowania w dzieło wyleczenia mojego Skarbusia-to Mu obiecałem ,a ja zawsze dotrzymuję słowa!Teraz Lucuś zajął legowisko Lusi położone obok mnie i śpiocha po spacerku.Tyle wieści na dzisiaj - w Poniedziałek jak wrócimy to napiszę o wynikach badań. Pozdrowionka z buziolkami od Lucjusza dla Ciebie ,Córci oraz Pań z Dogomanii- Jurek I jak tu nie przekazać takich wiesci :)
- 757 replies
-
- 11
-
-
-
Za zgodą Jurka, wklejam dzisiejsze wieści. Witaj Aniu ! Dziękuję za informacje w sprawie leczenia Lucusia-wszelkie rady są bardzo pomocne by zapewnić zdrowie Lucusiowi. Ta bardzo miła Pani co do mnie dzwoniła z Dogomanii poradziła mi jak przyuczyć Lucusia do wchodzenia i schodzenia na górę- już próbowaliśmy ten sposób ale do tego trzeba mieć sprawne dwie ręce a ja niestety jeszcze lewą mam chwilowo wyłaczoną.Ale jak będę się czuł lepiej to na pewno spróbujemy znowu. Teraz biorę go na prawą rękę i wsadzam na ramię i maszerujemy na górę i z góry tak jak z Napoleonem.Wczoraj minęło 2 lata i 10 miesięcy jak Napi odszedł po 18 latach pobytu ze mną-mam Go cały czas w sercu a wizerunek-fotka na kubkach do kawy.Lucuś już się przyzwyczaił,że jak wejdziemy na górę to od razu skręca do mojej sypialni i hop na łóżko i czeka -ja zostawiam drzwi od łazienki otwarte i mnie obserwuje-jak podchodzę do łóżka to kręci dupcią ze szczęścia jak panna młoda po weselu-hi,hi.,hi.Potem się przytula i zasypia a rano punkt 6,00 pobudka-pozycja "kołami do góry " i obowiązkowe smeranie po brzuszku-witam Go o poranku a On przewraca oczami i jest bardzo szczęśliwy.Wczoraj rozmawiałem już z dwoma lekarzami/niezależnymi/ bo chcę poznać stan zdrowotny Lucusia.Będzie miał zrobione pełne-rozszerzone badanie krwi na ogólny stan zdrowia a także pod kątem alergii.Jak zejdziemy na dól to od razu kieruje się na ogródek a po powrocie do Jadalni i tam siada i patrzy jak przygotowuję Mu Michę-zjada w salonie tam gdzie Lusieńka a potem wychodzimy na spacerek na Osiedle. Dzisiaj mnie Pchełka zaskoczyła bo już podeszła do Lucusia rano by się przywitać-Lucek też był zdumiony,ale bardzo przyjazny.Potem zrobiłem sobie kawkę do komputera -przychodzę a Lucuś leży na mojej leżance i czeka-teraz leży i śpi na ulubionej poduszce Lusi- taka różowa z Jamnikiem.Piszesz,że Panie z Dogomani są bardzo zadowolone,że Lucuś ma kochający dom - ja to nazywam Normalnością i podziwiam te wszystkie Panie zaangażowane w ratowanie tych bidulków ,potem opieka nad Nimi w domach tymczasowych-nawiązywanie więzi emocjonalnych a potem nieubłagane rozstanie-muszą być silne i z charakterem by to wszystko przechodzić-nie wiem czy mnie by było na to stać-trzeba być na prawdę wyjątkową osobowością.To nie to samo co zarządzanie Przedsiębiorstwem i odpowiedzialność za 400-500 ludzi przy pomocy Zastępców i sztabu Sekretarek-z tym sobie radziłem doskonale ale tam gdzie trzeba być czułym na krzywdę niczemu nie winnych stworzeń ,zachować trzeżwy umysł by Im pomóc,codziennie natrafiać na kolejne tragedie i nie załamywać się i pomagać mając ograniczone możliwości i środki finansowe- to jest Wielkie Wyzwanie i ogromny Stres po to by poczuć się Normalnie jak na Człowieka przystało.To ma największy sens ,bo te stworzenia są zależne od nas i jesteśmy Im to winni.
- 757 replies
-
- 10
-
-
-
Przekazuję świeżutkie wiadomości, do czego mam już nawet pozwolenie na niniejszym piśmie :) Jest dobrze - Lucuś jest przekochany! Całą noc śpi bez problemów ze mną w łóżku do 6,00-potem jak się budzi to się przemieszcza do mnie i wystawia brzuszek do miziania-uwielbia to-miziam Go do 6,30-potem wynoszę na ogródek,potem golenie i ubieranie oraz karmienie-kolejna sprawa uwielbiana przez Lucka !Potem spacerek osiedlowy na którym się załatwia i powrót do domku.Tutaj zaczyna adorować Pchełkę-Ona już od Niego nie ucieka - no a potem "adoruje " mnie przy moim śniadanku-wskakuje na leżankę i czeka aż coś dostanie do bużki. Potem biegnie do Jadalni ,bo tam je śniadanie żona.Dobrze ,że jest słoneczna pogoda ,bo lubi spędzać czas na tarasie- leży sobie na słoneczku i patrzy na Wróbelki. Podsumowując - jest bardzo dobrze ! Teraz sprawdzam w internecie Przychodnie Alergologiczne dla piesków,bo nie mogę pozwolić by Lucuś cierpiał- no i może dobiorą Mu odpowiednie żywienie jak stwierdzą na co faktycznie jest uczulony. Teraz położył się koło mnie na leżance i nadstawia brzusio do miziania.Aniu -przekazuj informacje na Dogomanię Paniom ,bo wiesz,że ja tam nie poruszam się za dobrze a Ty wszystkich znasz i wiesz. Wczoraj zadzwoniła Pani z Dogo - Warszawy i pytała się o Lucusia-trochę Jej przekazałem a potem już wyjeżdżał Bartek/był u nas 2 dni/ i musiałem przerwać by Bartka "zaopatrzyć " na drogę.Dzisiaj pojadę na zakupy,bo odkąd jest Lucuś to nie wyjeżdżałem.Lucuś drzemie-mój kochany bidulek-już wszystko co złe to jest za Nim -mówiłem do żony,że już nie wyobrażam sobie bez Niego żywota-pozdrawiam serdecznie-Jurek
-
To były wiesci poranne a teraz popoludniowe: Byliśmy w Klinice-Lucuś waży 12,2 kg-to bardzo dobrze-waga spada.Z alergią radzili trochę poczekać-bo przy zmianie żywienia mogą wystąpić pozytywne rezultaty i przestanie się drapać.Potem był drugi długi spacer po Osiedlu-kondycja raczej słaba ,bo na trasie odpoczywał w cieniu samochodów.Ale treningi czynią mistrza więc będzie lepiej.Po spacerku woda + mała przekąska-teraz pójdziemy ok.17-stej ale na krótszy okrąg osiedlowy. Z Pchełką już się poznali i się już akceptują- na razie trochę spięci ale na tarasie w słoneczku leżeli 1m od siebie-to postęp. Lucuś już sam wskakuje do mnie na leżankę i przytulony odpoczywa.Pilnujemy Jego "potrzeb" i nic w domu się Mu nie przydarzyło.Oby chciał się przemóc do schodów na górę to przynajmniej teraz by było lżej.Teraz śpi koło mnie jak Lonia i Lusia-mój ukochany bidulek-nieba Mu przychylę by tylko był szczęśliwy,bo szczęśliwy Pieseł to szczęśliwy Pancio!
-
Kopiuje wiesci z dzisiaj. Witaj Aniu ! Pierwsza noc za Nami !Lucuś obudził się o 6,30-wyniosłem Go na ogródek ,potem został z żoną na dole a ja się ogoliłem i ubrałem.Potem dostał śniadanko i poszliśmy na poranny spacer.Chcę by miał unormowany tryb życia i będę ściśle przestrzegał określonego rytmu dnia.Na spacerku oznaczał teren i się ładnie załatwił.Po powrocie asystował mi przy śniadanku i też troszke dostał do dzioba-nie za dużo bo kategorycznie musimy zbić Jego wagę. Teraz leży sobie na tarasie.Przed południem pójdziemy do Kliniki na Krzywoustego by Go zważyć,bo jest bardzo ciężki.Po schodach do domu to wchodzi sam,ale na górę się boi - trzeba Go wnosić i znosić- może z czasem się przekona.Ma dalej tą alergie i się drapie ale zobaczymy dzień czy dwa jak będzie przy moim karmieniu-potem niech zadecydują w Klinice. Wczoraj po jeżdzie z Nowej Soli zwymiotował w samochodzie.Nie wiem czy jest uczulony na jazdę czy to było jednorazowe. Wiem ,że są tabletki dla piesków by podawać przed jazdą ,bo czeka nas wyjazd do Sarbinowa -Jego pierwsze wczasy w życiu !On jest taki bardzo kochany bidulek.Widać ,że w schronisku był żle traktowany,bo ma napady lękowe,bardzo reaguje na wszelkie odruchy,odgłosy.Uczymy Go zachowania czystości w domu.Wiele pracy i poświęcenia przed Nami ale to temu bidulkowi się należy.