-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Babuleńka ze schronu po operacji guzów pojedzie do kikou
Figunia replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bede wplacac na Sabinke. Podajcie proszę nr konta. -
Lucuś czuje się bardzo dobrze,bawi się zabawkami ,gryzie pluszaki,wychodzi na ogródek w czasie dnia i uwielbia spacerki-w pełni się zadomowił,a żona mówi ,że On cały czas wpatrzony we mnie jak w obrazek i z wzajemnością ja też Go uwielbiam-cieszę się ,że dalsze życie upływa Mu w szczęściu i szacunku.Zaraz jadę po chleb i żeberka dla Lucusia-On uwielbia je gotowane.
-
Nie tylko o Lucusiu... Wyczytałem na wątku Maleństw,że Basia bardzo martwiła się o tą uratowaną Sunię z 6-cioma maluchami -jak to będzie z finansami,więc wysłałem teraz 500 złotych Mnie zależy tylko na szczęściu tych biednych ,porzuconych stworzeń dlatego tam gdzie mogę to pomagam .Mój ukochany Lucuniek ma wszystko-jest szczęśliwy ,kochany,na obiadek dostał gotowaną wołowinkę z marchewką i ziemniaczkami -zjadł wszystko i poszedł pospać na moją leżankę,Już prawie się nie drapie i tylko sporadycznie Go smaruję. Jeśli chodzi o mnie to ja nic nie potrzebuję-bardziej mnie cieszy fakt jak komuś pomogę.
-
Lucuś w noc sylwestrową zachowywał się wzorowo-nie panikował,nie bał się ale to ja byłem Jego ostoją bezpieczeństwa-cały czas leżał przy mnie jak oglądaliśmy na dole telewizję do 1,00 w nocy- petard nie widział bo mieliśmy opuszczone żaluzje,ale każdy mój ruch do kuchni kontrolował i mi wszędzie dotrzymywał kroku.Jak już się wszystko uspokoiło to myślałrm,że położy się jak zwykle w swoim legowisku,zapaliłem Mu nocną lampkę ,dałem ciumka i zacząłem iść na górę,a On zeskoczył z leżanki i pierwszy pobiegł do mojego łóżka z czego byłem bardzo zadowolony,Położył się obok mnie jak dawniej,przytulił i spał do 7-mej ! Obok położyła się Pchełka,która bardzo przeżywała wcześniejsze wybuchy i tak grzecznie spaliśmy.Potem rano tylko mycie ząbków .szybkie ubieranie i wyjście na osiedlowy spacerek,a po powrocie On spałaszował śniadanko ,ja byłem się ogolić,teraz piję kawkę.I zaczęliśmy Nowy Rok ! Lucuniek chrapie obok mnie,Pchełka właśnie wróciła z ogrodu,żona jeszcze śpi na górze a ja jako Gospodarz czuwam nad wszystkimi !Ciekawy jestem czy wieczorem Lucuś pójdzie ze mną spać na górę ,czy to była jednorazowa akcja "bądż bezpieczny przy Panciu " w noc sylwestrową.No ale to będzie Jego decyzja -On rządzi a słudzy niech się przystosują-hi,hi,hi
-
Lucusiowi żona wyprała legowisko by było czyściutkie na święta i chyba pierwszy raz w życiu będzie na Wigilii i podzielimy się opłatkiem. Do Niego Gwiazdor oczywiście też przyjdzie. Bartek zabrał ze sobą pieska Patricka - Leosia. Z tego tytułu miałem dodatkowe obowiązki w pilnowaniu Lucusia,bo nie pozwolił swojemu czworożnemu kumplowi "panoszyć " się po Jego domu i chciał Go zjeść na kolację-warczał i trzeba było uspakajać ,wyciszać,głaskać i zapewniać ,że On w tym domu jest Panem.Kotka Pchełka także najpierw uciekła na ogródek,a po powrocie od razu pobiegła na górę i zeszła dopiero rano.Wszyscy dostali prezenty,i badzo byli zadowoleni -najbardziej Lucuś ze swojego piszczącego renifera ,który po pół godzinnej zabawie "wybuchł" i musiał pójść do szycia !
-
Już za 2 dni minie 7 miesięcy szczęśliwego życia Lucusia w naszym domu.To cudowne jest obserwować Jego przemianą-jest wyluzowany,reaguje szczekaniem jak ktoś podchodzi do furtki pomimo,że leży na swoim legowisku ! Poznał wszystkie rytmy domowego życia,jest pewny siebie,wesołe pysio i czasami broi jak przystało na Chłopaka.Dzisiaj dobrał się do "swojego pluszowego jamniczka i odgryzł mu ogonek,więc od razu go naprawiłem a On w międzyczasie zaczął obrabiać dyńkę-odgryza jej zielone liście.I tak nam czas leci. Dzis wstałem 7,20. Lucuniek już czekał na dole przy schodach-On uwielbia swoje "łoże" na dole i grzecznie tam śpi,a Pchełka przeprowadzuła się od żony do mnie i całą noc jest przy mnie.Tak sobie zwierzęta wybierają ,a ja w pełni to akceptuję- to One mają mieć dobrze !Wczoraj mówiłem do żony ,że najbardziej mi brakuje szczekliwych powitań Milenki jak wracam po zakupach.!Ona tak się głośno cieszyła i myszkowała mi po torbach! Teraz jest w moim sercu tak jak i pozostałe biduśki ,które odeszła za Tęczowy Most i tam na mnie czekają .Co to będzie za powitanie jak się znowu spotkamy-gwar,szczęśliwe szczekanie i ruch ogonków jak wiatraki !No ale to wspaniała przyszłość.Teraz Lucuniek leży obok mnie i obrabia wyprane zabawki -przygotowuje mi front robót do szycia na poobiedni czas !
-
Lucuniek,pomimo,że jest karmiony stale taką samą ilością pożywienia znowu kilogram przybrał.Może to jest naturalna obrona organizmu przed zimą i mrozem.On nie raz zostawia w miseczce suchą karmę i nie dojada.Teraz jest taką śliczną kluseczką. Przeczytałem wpis na dogomanii na stronie Lucjuszka-dziękuję serdecznie - i jeszcze pytanie Poker jak piszę ,że mam dla kogo żyć opiekując się Lucusiem-"czy żona o tym wie?" -tak wie- od 48 lat małżeństwa opieka nad Rodziną ludzką i darzenie Jej uczuciami to mój obowiązek jako Członka Męskiego Rodu /od 80 lat nie urodziła się Dziewczynka /,a opieka nad Członkami Rodziny Psiego Rodu -to moja życiowa Pasja ! Proszę Cię Aniu o zamieszczenuie tak ściśle sprecyzowanego wyjaśnienia,by Poker się nie martwiła - hi,hi,hi ! Pozdrawiam serdecznie wszystkie Panie na Dogomanii !
-
Poprzez mrozy,które są skracamy spacerki z Lucusiem-chodzimy tylko po Osiedlu,bo nie sypią tutaj soli,a chodzi mi by nie uszkodził sobie opuszek łapek.Zawsze po powrocie wycieram Mu brzusio i łapki suchym ręcznikiem. Ciągle też Mu kontroluję skórę i smaruję jak coś się pokaże. Lucusiek wpływa kojąco na moją psychikę i zdrowie -mam dla kogo żyć.
-
3 dni temu Lucuś "naciągnął " mnie na mięsko z kurczaka z rosołu-tak mnie prosił,że serce mi zmiękło i dałem mu do miseczki,myśląc,że Mu jednak nie zaszkodzi,ale na drugi dzień już były drobne sensacje żołądkowe,więc Mu zapowiedziałem,że niech z kurczaczkiem pożegna się do końca życia!Wczoraj ugotowałem Mu żeberka z marchewką na obiadek- zjadł wszystko w sekundę i nie było żadnych problemów ani sensacji.Dzisiaj na śniadanko też przybiegł do kuchni gdzie jadłem na stojąco ukrywając się przed Nim ,no i musiał dostać do dzioba parę kosteczek chlebka z masełkiem i mięskiem z żeberek.Potem było hasło "koniec jedzenia" i zacząłem chować wszystko do lodówki,to napił się wody i poszedł do pokoju na swoje łoże.Ja w tym czasie szybko zjadłem i dołączyłem do Niego z kawką.Tak muszę Go cyganić by nie przytył,do czego ma inklinacje. U nas biało - w nocy spadło 10 cm śniegu-pięknie wszystko wygląda,ośnieżone drzewa ,choinki ,tylko temperatura plus 1 stopień ,to wszystko będzie topnieć . Lucusiek chętnie wybiegł na śnieg-biegał jak szalony-taki szczęśliwy-nawet polizał trochę śniegu ! Poprzednim razem tak jak już pisałem raczej żle mu się ta biel kojarzyła i uciekał od razu do domu-musiałem go brać na smyczkę by się przekonał-a teraz jaka pozytywna zmiana !Biega i szaleje po białym puchu ! Po powrocie nauczył się,że wycieramy ręcznikiem brzuszek i łapki i zatrzymuje się w przedsionku i spokojnie daje się wycierać.Teraz po śniadanku obrabiał ukochanego tygryska aż "wybuchł "-teraz muszą zabrać się za zszywanie,a On zabrał się za owieczkę.Wczoraj zszywałem Jego poduszeczkę z góry,którą też badał na zawartość wsadu-hi,hi,hi.On dba bym się czasami nie nudził i nie miał zbyt wiele czasu na myślenie o chorobach .Cieszę się z Jego szczęścia i więcej mi w życiu nie trzeba. Lucuś zdrowy,chociaż Go punktowo smaruję-uwielbia domowe ciepełko-już nauczył się ,że czeka w przedsionku aż Mu wytrę łapule od śniegu-tam gdzie spacerujemy nie jest niczym posypywane,żadną solą.Zauważyłem ,że On polizuje śnieg w czasie spacerku.
-
I grudniowe wiesci: Lucuś jest szczęśliwy-codziennie kontroluję Jego skórę i na bieżąco punktowo smaruję.Taka Jego uroda.On uwielbia zabawki w kolorze pomarańczowym-dostał tygryska i nim się bawi-gryzie,a wczoraj dostał pomarańczową dynię z zielonymi liściami i od samego rana ją rozbraja-cieszy się ,ogonek mu lata,ze aż miło na Niego patrzeć.Tak mało potrzeba by stworzenia były szczęśliwe !
-
U nas początek zimy-w nocy padał śnieg i rano zrobiło się biało.Lucuś odczuwa większe zapotrzebowanie na pokarm,bo wszystko wyjada z miseczki ! Wczoraj Kurier przywióżł zamówioną karmę hipoalergiczną firmy "pan mięsko ",która jest przygotowywana z suszonego mięsa i bez GMO-wpływa na trawienie odporność,stawy,sierść,usuwanie kamienia a nawet umysł-Lucuś musi dostawać wszystko co najlepsze ! A do zabawy dostał pomarańczowego tygryska,który Mu się tak spodobał,że po godzinnej zabawie tygrysek ":wybuchł" i musiał iść do szycia.Teraz po spacerku porannym znowu go obrabia.Jak mówię do Lucusia,że jest taki szczęśliwy to ogonek Mu lata jak wiatrak.Po spacerku nakarmiliśmy też nasze ogrodowe ptaszki bo zaczął się dla nich szczególnie ciężki czas ! Lucuś jak zobaczył tyle białego śniegu to nie chciał wyjść na spacerek i uciekł na swoje legowisko ! Musiałem Go przypiąc i wytłumaczyć,że zaraz wrócimy do domku,bo załatwić się przecież musi.Tak było wczoraj przed ostatnim spacerkiem i dzisiaj przed porannym.A do domku to tak szybko biegnie,że ledwo za Nim nadążę.To dobrze ,że czuje się w domku dobrze i bezpiecznie,Zaraz po śniadanku zabrał się za ulubioną zabawę czyli rozrywanie owieczki i na zmianę tygryska-to Jego hobby.
-
Basiu kochana, nie strasz nas. Wracaj szybko do zdrowia!
-
Lucusiek ma apetyt-zjada szybko karmę z miseczki po porannym spacerku i przybiega do Jadalni -kładzie się i czeka aż Mu włożę coś do dzioba.Ale jak powiem "koniec jedzenia " to maszeruje na swoje legowisko do pokoju- taki Mądruś !Cieszę się,że już tej zimy będzie na poduchach w ciepłym domku i cały czas myślę o tych wszystkich bidulkach co są w schronie w zimnych boksach !Cierpią przez nieodpowiedzialnych ludzi !Do Lucusia chyba pierwszy raz w życiu przyjdzie Mikołaj oraz w Wigilię Gwiazdor !Napewno będzie szczęśliwy !
-
.Lucusiek wczoraj "pojadł " z tej okazji,ale dzisiaj już musimy jedzonko ograniczyć- On bardzo szybko"przybiera jak Odra na wiosnę" -chociaż przy Jego spacerkach i kondycji jakiej nabrał nie powinno Mu to zaszkodzić-ale lepiej Go pilnować.Z okazji "adopcinek Lucusia" święto zostało rozszerzone na wróbelki i sikorki.Te ostatnie oprócz słonecznika dostały do karmików świeżą, pokrojoną drobno słoninkę,którą porywały do dziubka i podjadały już będąc na drzewie.Lubie patrzeć jak moi " fruwający podopieczni "też są szczęśliwi i żyją "jak pączki w maśle ".Opieka nad wszystkimi stworzeniami pozwala mi odciąć się od tragedii tego świata i zasadniczo wpływa pozytywnie na moje samopoczucie. Lucusiowi nie chce się przed snem wychodzić na ogródek-proszę Go ,błagam na kolanach a On nie bo nie-położy mordusię na poduszeczce -owieczce,macha ogonkiem i moje prośby ma w "wielkim poważaniu".Wtedy całuję Jego pysio i sam maszeruję na górę.Taki przyjął styl życia i nic na to nie poradzę.Widocznie to Mu odpowiada.Jest jak pisałem pewny siebie i sam decyduje co dla Niego lepsze. On rządzi !Czytałem na dogomanii pytanie Toli,czy może ten wpis zamieścić -oczywiście ,że tak-każdy,który Jej odpowiada może zamieszczać.Szkoda,że ja nie potrafię zamieszczać zdjęć.
-
Dzisiaj mija pół roku jak Lucusiek jest z Nami w swoim domku ! Przez te 6 miesięcy nastąpiła prawdziwa przemiana w Jego psychice i postępowaniu !Jest wyluzowany,pewny siebie,wesoły i szczęśliwy ! Nabył określonych nawyków w zachowaniu-jest taki "uporządkowany" a zarazem empatyczny.To już nie ten Lucuś bojący się wszystkiego i przestraszony,ale piesio wykazujący inicjatywy w postępowaniu-właśnie objada kostkę giczy z takim zapałem,że aż miło patrzeć-takie "prezenty Mu odpowiadają najbardziej.Jak się "zmęczy" gryzieniem to zakopuje ją w ręcznik na którym chrupie i odpoczywa! Jest bardzo czujny-reaguje na każde odwiedziny Rodzinki-zaraz daje głos -taki tubalny i przekonywujący -mówiący " uwaga -ja tu jestem i pilnuję ! " Całą noc pięknie przesypia na swoim legowisku a obok Niego na fotelu śpi kotka -Pchełka.Zaprzyjażnili się bardzo a On pozwala Pchełce podjadać ze swojej miski !To najwyższy stopień Przyjażni między Kotkiem i Pieskiem - hi,hi,hi !Pomimo,że ma trochę wahania wagi ciała ,to kondycję ma superową-na spacerkach cały czas biegnie truchcikiem bez oznak zmęczenia-ma dziennie 3 podstawowe spacery trwające każdy 1 godzinę 15 minut /taką mamy stałą dłuższą trasę/.Jeszcze pół roku temu jedną czwartą tej trasy robił z 3-4 przystankami ! Powoli zanikają Mu też krostki skórne-codzienne przeglądanie i smarowanie dały efekty-już się nie drapie i nie podgryza ogonka.Na Osiedlu ma swoich "fanów" zarówno wśród dzieci jak i dorosłych-wszyscy zauważają jaki jest uśmiechnięty i stale merdający ogonkiem !Reasumując- jest Naszym Szczęściem i oby zdrówko Mu dopisywało dalej.On czuje ,że jest przez Nas bardzo kochany i rozpieszczany i jak do Niego podchodzimy by Go popieścić to kładzie się na pleckach i chce by smerać Go po brzuszku-taki aparat.,Tyle wieści z okazji 6-cio miesięcznych Adopcinek-pozdrawiamy serdecznie Lucuś z Jurkiem !
-
Właśnie wróciliśmy ze spacerku i dostał Kolacyjkę.On jest taki kochany i cudowny mądrusiek.Cieszę się ,że odmieniłem Jego los i ,że jest szczęśliwy.Na ostatni spacerek zakładam Mu ledową zieloną świecącą obróżkę by cały czas był dobrze widoczny,bo o 17-stej jest już ciemno po zmianie czasu.Dzisiaj byłem też u Jego Pani Doktor po karmę,bo już się kończyła. Moje ukochane Szczęściulo-Lucusiek /właśnie z zapałem obrabia kość z wczorajszego Jego obiadku /i co mi więcej trzeba do szczęścia-oby zdrowym być i cieszyć się z Jego uśmiechniętego Pysia ! W domu mamy cieplutko,tak że Lucuś śpi w swoim legowisku bez przykrycia.Jest Mu bardzo dobrze,bużka uśmiechnięta ,ogonek lata jak wiatrak-piszę o Nim ,bo właśnie wróciłem ze schroniska Ekostraży z Wrocławia,gdzie zawiozłem 30 kg puszeczek wysokiej jakości pokarmowej ,które zostały mi po Milence i Lusi-przynajmniej te bidulki w przytulisku będą miały dobre śniadanka i obiadki ! Panie mi bardzo dziękowały za pomoc,a mnie ujęła tam za serce maluteńka Sunia z paraliżem tylnych nóżek-wsparłem finansowo Jej leczenie ale nie mogę przestać o Niej myśleć ! Gdybym był młodszy i zdrowszy to jeszcze wiele mógłbym podziałać,ale sądzę ,że pomoc finansowa też dużo daje by leczyć te bidulki !
-
11 listopada: Te dni minęły Nam spokojnie,usatysfakcjonowałem wszystkich kulinarnie by było świątecznie-oczywiście Lucusiek miał swoje sztandarowe danie z gotowanych pulpecików z młodą marchewką ,które zmiata w jednej sekundzie ! Sporo spacerowaliśmy bo pogoda była przepiękna !Pozszywałem Lucusiowi wszystkie zabawki,które "wybuchły" w czasie Jego zabawy,by miał co znowu rozrywać .Dzisiaj bawił się z Pchełką-tzn.Ona Mu uciekała za fotele ,a On Ją ganiał.Bardzo to fajnie wyglądało .Teraz trochę zmęczony rozbraja swoją ulubioną krówkę ! Już posmarowałem punktowo skórę Lucusia,bo pomimo wyselekcjonowanej karmy ,zawsze coś Mu na skórze się pokaże-drobne pojedyńcze zmiany ,które trzeba na bieżąco leczyć,by Go to nie swędziało. Na ogrodzie pod leszczyną żona zostawiła stertę liści by mogły się tam schować Jeże-co roku tak robimy.
-
Lucuś na próbę zaczął dostawać w porze obiadowej puszeczkę Animondy -wołowina z indykiem-jako karma nieuczulająca-już raz jadł taką puszeczkę ale organizm zareagował negatywnie tzn. małymi sensacjami żołądkowymi.Teraz na sugestie Pani Doktor po prawie półrocznym przyjmowaniu karm weterynaryjnych oraz gotowanych na obiad żeberek z kaszą lub ziemniaczkiem i marchewką -zaleciła by znowu spróbować.Po 2 dniach tylko obiadowego podawania znowu nastąpiła reakcja sensacyjno-żołądkowa i oczywiście już dzisiaj dostanie swoje ukochane gotowane żeberka.Muszę Ci powiedzieć,że Lucuniek jest bardzo mądry-jak zaczęło Mu "jeżdzić w brzuszku " o godz.3,20 w nocy ,to od razu przybiegł do mnie na górę,mnie obudził i kierował się z powrotem na schody by pokazać ,że chce na ogródek ! Oczywiście szybko Go wypuściłem i pobiegł od razu w kąt ogródka pod orzech laskowy i tam się załatwił.Był przy tym bardzo zadowolony i oczywiście też Go pochwaliłem.Po powrocie do domku ,położył się na swoim legowisku,przykryłem Go kocykiem,dałem ciumka i od razu zasnął ! O godzinie 7,00 przybiegł do mnie na górę bym wstawał ,przywitał się z żoną i kotką i czekał na górze aż się ogolę i ubiorę a potem od razu poszliśmy na spacerek osiedlowy.Może to będzie nowy rytuał porannego wstawania-był przy tym taki szczęśliwy i ogonek mu latał jak wiatrak.Po spacerku dostał karmę weterynaryjną ,ale po chwili już był skontrolować w kuchni czy już jem śniadanko na stojąco-jak zobaczył,że ja zajadam ,to od razu usiadł i liczył mi każdą kostkę chlebka-oczywiście musiałem też Mu wkładać do dzioba po kosteczce chlebka z masełkiem i dopiero jak skończyłem jedzenie i chowałem wszystko do lodówki to napił się wody i poszedł położyć się do swojego legowiska.Karmy z miseczki nie dojadł -i dobrze,bo odpocznie Mu żołądek . Lucuś jest bardzo mądrym i empatycznym pieskiem-jeżeli ktoś mówi,że stworzenia nie czują i nie myślą to powinien iść do psychiatry i zacząć natychmiastowe leczenie ! Zaraz pojadę na zakupy by zrobić Lucusiowi weekendowe zaopatrzenie ! Teraz sobie śpi koło mnie i już na pewno śni Mu się dobry obiadek ugotowany przez swojego Pancia !
-
Elu, z wzajemnością !