-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Tolu dziękuję, przekażę Twoje pozdrowienia, choć wiem, ze Jurek wchodzi na Dogo i czyta wątek Lucusia. Też chciałabym zobaczyć szczęśliwego piesia na plaży i zapewne zdjęcia będą. Tylko znowu trzeba będzie kogoś prosić o wstawienie ich, jak ostatnio. Jeszcze mala relacja z wczorajszego dnia: Teraz jest 11,30 a my jesteśmy po dwóch ponad godzinnych spacerach po plaży.Cudownie jest patrzeć jak Lucek biega i gania mewy-ma tyle ruchu i bardzo szczęśliwe pysio. Ale wynosić z plaży muszę Go na rękach,bo schodki wyjściowe są zrobione z metalowej kratownicy i mógłby Lucusiek sobie uszkodzić łapki.On już o tym wie,bo jak się kończy plaża to sam do mnie przybiega i pcha się na ręce-taki ukochany mądruś.To jest moje życie i szczęście-oby trwało jak najdłużej !
-
Od kilku dni Lucjusz wypoczywa nad morzem. Oto Jurkowe relacje z wakacji: My już w Sarbinowie-podróż była bardzo dobra,bo pogoda dopisała.Lucuś sprawował się bez zarzutu w samochodzie na tak długiej trasie / 470 km /.Bardzo podobała Mu się "duża piaskownica" czyli plaża ale fal Bałtyku na razie nie zaakceptował-był wiatr y fale były dosyć duże! Na Promenadzie spacerował idealnie pomimo dużej ilości wczasowiczów.Spał też ładnie przy mnie całą noc a rano już byliśmy na spacerku nad morzem.Po powrocie dostał śniadanko i posmarowałem Go emulsją oraz maściami.Teraz zaczęło trochę padać i On leży na moim łóżku. Lucuś świetnie spacerkuje i jak wracamy to cały czas leży na trawce i pilnuje samochodu na Parkingu-żona mówi ,że chyba tęskni za domem,chociaż ma tutaj super warunki .Przywiozłem Mu Jego legowiska i ładnie przesypia przy mnie całą noc.Ale morza,szumu fal raczej się obawia.Dzisiaj gotuję mu pulpeciki z ryżem a dla nas gotuję gołąbki. I ostatni, dzisiejszy list: Lucuś pokochał plażę ! Biega jak szalony,goni mewy i by chciał być tam cały czas.Dzisiaj byliśmy na porannym spacerku po Osiedlu,ale po powrocie nie chciał wejść do domku i się na mnie wymownie patrzył.Pytam Go -idziemy na plażę ?- to zaraz się ożywił no i oczywiście poszliśmy.Była 7 rano ,plaża prawie pusta ,były też inne biegające pieski ,no i mewy do gonienia-był przeszczęśliwy takim godzinnym bieganiem. Dziwiłem się skąd ma tyle energii,ale się cieszyłem bo na pewno to wpłynie na Jego schudnięcie! Po powrocie troszkę zjadł i zasnął u żony na łóżku.On uwielbia spokój-jest bardzo wrażliwy ale bardzo pozytywnie do wszystkich nastawiony. Dzieci w Ośrodku Go uwielbiają !Ale patrząc na Niego -to jak Go nie kochać-ciągle uśmiechnięte pysio !Demony przeszłości już odeszły !
-
On jest taki kochany i pogodny-po odstawieniu sterydów zmniejszył Mu się apetyt i jest szansa by Go odchudzić jeszcze przed wyjazdem do Sarbinowa.Tam spacery plażą powinny jeszcze bardziej zadziałać . Wczoraj zmieniliśmy całą naszą pościel-On ma dwie swoje poduszki i kocyk jeszcze od Loni ! Ale najbardziej lubi :"rozbrajać" poduszeczki-zabawki-wyglądają jak po wybuchu.Leczę Go jeszcze emulsją siarkową ,bo pokazują się jeszcze wypryski skórne-ale już się drapie tylko sporadycznie i jak to się dzieje to od razu Mu aplikuję emulsję oraz maść. Wczoraj było u nas 30 stopni ale od dzisiaj temperatura ma być 22 stopnie -mnie i Lucusiowi to odpowiada , bo On też nie lubi jak jest gorąco. Wczoraj po południu pojechaliśmy na kontrolę do weta.Lucusiek trochę przytył po tych sterydach,ale teraz zaczniemy odchudzanie,Wczoraj dostał zaszczepiony przeciwwściekliżnie i wciągnięty do ogólnopolskiej bazy Vetid pod numerem 100005586451 -tam jest o Nim wszystko a także mój telefon i adres zamieszkania w razie gdyby się zagubił - tfu "na psa urok " !Badanie pokazało ,że ogólny stan Jego zdrowia jest bardzo dobry ,a tą alergię będziemy dalej leczyć-jest cały czas wesolutki i szczęśliwy.
-
Lucuś jest przekochany ! Codziennie robię Mu przegląd i smaruję miejsca wypryskowe emulsją siarkową. Ogonek Go już nie swędzi po smarowaniu maścią i zarasta ładnie sierścią.Zmniejszyłem Mu wczoraj dawkę żywieniową,ale On podchodził do każdego jak widział jak jedzą,by Mu włożyć coś do dzioba ! No i zawsze coś dostał.Na Patricka warczy jak chce podejść do mnie -taki Obrońca ! Lucuś jest bardzo szczęśliwy,ale codziennie kontroluję i smaruję mu wypryski alergiczne- jest ich coraz mniej.Teraz robimy Mu "odchudzanko "- a On tak uwielbia dobre jedzonko.Codziennie je ze mną śniadanko i zawsze dostanie coś do bużki.A w porze obiadowej sam przybiega do Jadalni i kontroluje czy czasami domownicy nie jedzą obiadku.Jest przekochany i nie wyobrażam sobie życia bez Niego ! Mój Lucusiek ładnie spał ,aż do naszego przyjazdu-nawet nie chciało Mu się wyjść na ogródek po naszym powrocie -musiałem Go mobilizować ,ale do ciasta drożdżowego jak piłem kawę to był pierwszy-hi,hi,hi-łakomczuszek.
-
Zaniedbalam swoje obowiązki, ale już się poprawiam... Kilka sierpniowych jeszcze wpisow: U nas pada deszcz i Lucuś odżył od tych upałów-dzisiaj na spacerku osiedlowym prawie cały czas biegł truchcikiem -teraz po śniadanku leży koło mnie.Dostaje zmniejszoną dawkę leku przeciwświądowego,ale emulsją siarkową muszę Go smarować ,bo pokazują się punktowe zaczerwienienia na skórze.Mam też maść na ogonek ale tam już ma prawie wyleczone.Teraz już poznał,że Mu pomagam i poddaje się wszystkim zabiegom-taki ukochany piesio . Spotkałem się dzisiaj z Poker i odebrałem książkę-bardzo ładne wydanie i przeze mnie kompletnie nieznane reprodukcje historyczne - orginalne wydanie -sprawiło mi wiele radości. Poker też była zadowolona zarówno z datku za album jak i przy okazji wsparciu biedniusiej Aguni .Zrobiła zdjęcia Lucusiowi -był bardzo pogodny. Radziła mi Go odchudzać,ale dopuki bierze lekarstwa to będzie to raczej trudne.Ale będę się starał bo to dla zdrowia i sprawności Lucunia.
-
Babuleńka ze schronu po operacji guzów pojedzie do kikou
Figunia replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Agunia... Choć jesień życia niech ma dobrą. -
Wiesci z Lucusiowego życia ciąg dalszy :) Jutro rano o 8,30 pojadę z Lucusiem na kontrolę do lekarza,żeby Go fachowo obejrzała i oceniła skuteczność zastosowanych przez Nią lekarstw. Teraz gotuje dla Lucunia obiadek- gotowane pulpeciki z szynki z młodą marchewką-On je uwielbia i nie ma po nich żadnych sensacji ! Jak my zaczynamy obiad to On przychoidzi do Jadalni bez wołania -kładzie się przy moim krześle i czeka- taki Mądruś. To był dosyć ciężki dzień pomimo,że się jeszcze nie skończył ! Z rana wyjazd na wizytę kontrolną z Lucusiem - jest lepiej ale leczenie zachowawcze pozostaje nadal .On jest taki kochany misio-ma bardzo spokojny charakter,chociaż wolałbym by był bardziej żywiołowy ,bo i mnie by wtedy mobilizował. On bardzo lubi jedzonko a potem uwielbia się położyć obok mnie i pospać .Reaguje tylko na wyjście na spacerek,ale przy tych temperaturach skracamy trasę i wracamy do domku i zaraz biegnie na moją leżankę w pokoju i zasypia snem spokojnego piesa,chociaż trzeba przyznać ,że jak ktoś wchodzi lub dzwoni dzwonek ,to się budzi i szczeka- nasz Obrońca Domu - hi,hi,hi . No ale jak tak lubi i takie ma usposobienie ,to najważniejsze aby On był szczęśliwy ! Pani doktor mówi ,że jest wspaniały ,taki pogodny i przytulasiek -w pełni się z tym zgadzam ! A wieczorem po spacerku i jedzonku od razu pierwszy biegnie na górę,wskakuje na moje łóżko i czeka na mnie. Rano tak dobrze Mu się tam śpi,że ja najpierw schodzę na dół,robię kawę,biorę Jego tabletki i idę po Niego na górę,dostaje lekarstwo i razem wtedy schodzimy na spacerek osiedlowy-taki z Niego aparat-hi,hi,hi. Dzisiaj został sam na 2 godziny jak pojechaliśmy z żoną na pogrzeb .Jak wyjeżdżam to zawsze biorę torby stawiam na fotelu obok leżanki,całuję Go i mówię ,że jadę na zakupy i On spokojnie zasypia aż do mojego powrotu.Tak samo było także dzisiaj.
-
Babuleńka ze schronu po operacji guzów pojedzie do kikou
Figunia replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Kradziejka serc... -
Biedusia malutka. Ale będzie dobrze.
-
Porcja wiesci z ostatnich dni: Dzisiaj o 10,35 minęło 3 lata jak zmarł Napoleon - ten czas tak szybko biegnie-ukochana mordusia czeka na mnie za Tęczowym Mostem-przez całe życie uzbierała się tam spora gromadka wyglądająca i wyczekująca na mnie ,dlatego odejście moje z tego świata będzie dniem szczęścia dla tych ukochanych Istot i zarazem moim ! Na razie to obok leży sobowtór Napusia i szczeka swoim tubalnym głosem na pracowników WPO.którzy przyjechali "po zielone" odpady. Spacerek z Lucusiem do Korony był wspaniały ! Miałem okazję poznać Jego zachowanie podczas spaceru wśród sporej ilości kręcących się po chodnikach ludzi.Lucuś był rewelacyjny-na światłach przechodził tylko na komendę "naprzód " tak jak był uczony Napoleon.Teraz po powrocie dostał w nagrodę uzupełnienie miseczki,Aniu,tak jak smsowałem umów mnie na konkretną godzinę-od rana jestem "na chodzie". U mnie po 2 tygodniach automatycznie wykasowują się rozmowy i telefonu do Poker nie mam -możesz podać Jej mój jak Ci to ułatwi sprawę. Ja od 13-stej nie sprawdzałem poczty bo byłem z Lucusiem u dwóch lekarzy na kontroli-dostał znowu alergię wypryskową na skórze i chciałem Mu natychmiast pomóc ! Wróciliśmy po 16-stej zaopatrzeni w leki i rozpoczęliśmy leczenie .Teraz jest już prawie 20-sta i już się nie drapie -widocznie maści,emulsje oraz tabletki zaczęły działać! Mój kochany bidulek-tam w schronisku zrujnowali Mu trochę zdrowie ale ja będę robił wszystko by czuł się jak najlepiej.Wszyscy zauważają jaki On jest we mnie wpatrzony a ja w Niego !Teraz już maszerujemy na górę by wypocząć po tych emocjach- przytulaśki - Jurek
-
Maleńka, trzymaj się!
-
Lucuniek czuje się ogólnie dobrze -jeszcze trochę dokucza Mu alergia ale Go smaruję by Mu ulżyć- testy nic nie wykazują na co jest uczulony ,ale i tak jest o niebo lepiej jak było-ubytki sierści Mu już ładnie zarosły,ale nieraz odczuwa swędzenie koło ogonka,pomimo,że gruczoły ma oczyszczone.Przedwczoraj też Go wykąpałem i potem nasmarowałem i bardzo ładnie spał całą noc
-
Na razie sprawy brzuszkowe idealnie się unormowały ,bo gotuję Mu obiadki obowiązkowo z gotowaną marchewką z dodatkiem gotowanego mięska/dzisiaj była to polędwiczka / oraz młodymi ziemniaczkami- uwielbia takie jedzonko ,a jak się cieszy aż cały "chodzi "-taki zadowolony.Rano i wieczorem dostaje karmę antyalergiczną! Teraz śpi obok mnie-odpoczywamy przed ostatnim spacerkiem. A wieczorem po zachodzie słońca pójdziemy na ogródek podlewać pomidory oraz kwiaty. My działamy z Lucusiem ! Dokończyliśmy szlifowanie i malowanie altany,podlewanie konewką pomidorów i kwiatów,malowanie w domu lodży oraz części sypialni-aż padliśmy po obiadku ! Miałem zaproszenie do Sąsiada na Urodziny ale odmówiłem ,bo nie chcę zostawiać Lucusia samego. Lucusiek jest wprost najcudowniejszy empatyczny piesio-wpatrzony we mnie jak w obrazek i po pysiu widać ,że jest bardzo szczęśliwy ! Zapoznał się już ze wszystkimi zabawkami i gryzie je na potęgę-po zabawie wyglądają ja po wybuchu granatu ! A ja pakuję wszystko do środka ,zaszywam i jest powtórka z rozrywki.Tak się już przyzwyczaił do spacerków po Osiedlu ,że skacze jak podaję hasło "idziemy na spacerek ".Daje mi tyle szczęścia ! Mając Go przy sobie wiem ,że nigdy nie będę samotny. Wczoraj czytałem artykuł o schronisku w Zamościu i nie tylko-bardzo negatywnie oceniają tych Zwyrodnialców-Kierowników ,którzy z cierpienia i śmierci piesków stworzyli sobie żródło dochodów- oby zdychali w boleściach ! Np. w Legnicy w przeciągu 3 lat uśmiercili 1100 piesków i wzięli po 200 złotych za pieska od Gminy !!! Dobrze,że udało mi się uratować Lucusia i wspomóc wiele innych ! Musimy z Lucusiem trafiać na momenty jak nie pada ,by pójść na spacerki lub ogródek.Jakoś Nam się udaje, chociaż z rana wybiegł na ogródek by się załatwić i jak zaczęło Mu kapać na głowę to zaraz przybiegł do domu- jak typowy Jamnik. Tyle zwyrodnialstwa się dzieje w związku z wakacjami,urlopami,że można zwariować ! Jak mało człowieczeństwa jest wśród ludzi ! Dobrze ,źe istnieją tacy ludzie jak na Dogomanii,którzy ratują te biedactwa ! Wszyscy podziwiają Lucusia jaki jest szczęśliwy i wesoły na spacerkach ! On też pokochał mnie swoim maleńkim serduszkiem z całych sił ! Jeszcze Go leczymy ale już jest prawie dobrze.Za 4 dni minie 2 miesiące jak jest z Nami-nie wyobrażam już sobie życia bez Niego - jest taki wrażliwy,kochający i przecudowny ! Próbowałem coś napisać na Jego wątku na Dogomanii ale tam coś pisało po angielsku i nic mi z tego nie wyszło- a szkoda bo by zainteresowani dowiedzieli się ,że u Niego jest wszystko Ok !
-
Pomyliłam się, dopiero teraz zaczynamy lipcowe nowinki... Wczoraj miałem sporo roboty ,bo kosiłem trawniki przed domem oraz na ogrodzie ! Musiałem ,bo spada od sąsiada dużo szyszek na trawnik i jak nie jest ścięta trawa to ich nie widać - a Lucuś jak biega po ogrodzie to je nadeptuje i może zranić sobie łapkę-raz już tak było. teraz będę na bieżaco rano trawnik oczyszczał.Wczoraj obchodziliśmy w domu i Faceboku - Dzień Psa ! A wieczorem było piwko za zdrowie czworonożnych Przyjaciół ! Lucuś jest przekochany- od wczoraj sam schodzi z góry !Już nie muszę Go dżwigać,bo wchodzi na górę już od 2 tygodni .Wczoraj tak myślałem,że mając Go przy sobie nigdy nie czuję się samotny! Lucuś to jest Pieszczoch nad Pieszczochy-dzisiaj w nocy cały czas ściągał moją rękę,kładł na niej główkę,zagarniał łapką drugą moją rękę,żebym okrył Jego bużkę i tak spał ! Ja leżałem na boku i czekałem aż zachrapie ale jak zdejmowałem rękę z Jego bużki to się budził i zaczynała się powtórka z rozrywki.W moich rękach czuje się widocznie bardzo bezpiecznie-w takiej "pozie " spaliśmy/raczej On spał /do 3 nad ranem i potem chyba doszedł do wniosku ,że Pancio też powinien pospać i położył mi się na plecy,a ja na drugim boku-tak spał do 7,15 !A potem już wszystko jak co dzień z tą zmianą ,że pierwszy już biegnie na schody i do ogródka !Już nie muszę go znosić! Teraz już po śniadanku bawi się swoim szmacianym jamniczkiem-tzn.wygryzł mu oczka - hi,hi,hi -
-
I kolejne, już lipcowe wiesci: On wszedł na wyższy etap uwielbienia swojego Pancia i bez przeszkód może podejść do mnie tylko żona ! Na Bartka,Darka i całą resztę szczeka i warczy by Ich odstraszyć - muszę Mu tłumaczyć ,że to "dojazdowi " domownicy i ma ich nie gryżć a On oczkami pokazuje,że Ich nie pogryzie ,tylko połknie w całości jak ktoś dotknie Jego Pancia.No i jest wesoło.Ale wczoraj na spacerze był w ":siódmym Niebie" bo spotkaliśmy grupę Przedszkolaków i oczywiście dał się głaskać i pieścić i sprawiało Mu to wiele radośći a ogonek chodził Mu jak wiatrak z zadowolenia. Lucuś już brzusio ma unormowane -tylko walczymy jeszcze z wypryskami skórnymi oraz trzepotaniem uszkami/miał uszka myte przez panią Doktor/- ale jest dobrze ! Na górę wchodzi bez problemów ale zejść woli na moich rękach! Cudownie śpi na mojej poduszce i to taki przytulony jak Panna Młoda po ślubie -hi,hi,hi. Jest taki kochany,empatyczny i wpatrzony we mnie. Ja z Nim bardzo dużo rozmawiam ,pieszczę Go,i przez 24 godziny jesteśmy razem.Bardzo kojąco wpływa na moją psychikę a ja na Jego-takie dwie papużki nierozłączki.Jest bardzo mądry i w ogóle to najcudowniejszy piesek na świecie-to zwierciadło Napoleona- los tak chyba zrządził . Jesteśmy teraz z Lucusiem razem sami w domku,urzędujemy ,gotujemy i jesteśmy szczęśliwi bo Lucuś czuje się w miarę dobrze-jeszcze nie raz się drapie i podgryza ale prawie wszystkie krostki już ma zaleczone.Wczoraj ugotowałem Nam młode ziemniaczki na obiad, a dla Niego była też gotowana młoda marchewka-wymieszałem to razem i dodałem trochę pstrąga/ja miałem go jako dodatek/ i zjadł całą miseczkę. Zrobiłem też eksperyment z zawołaniem na obiad.On zawsze leży na leżance i czeka jak zawołam żonę na obiad to On też przybiega. Teraz żony nie ma ,a ja jak przygotowałem Jego miseczkę to z Jadalni zawołałem "obiad" i Lucuś w sekundę już był przy stole- taki ukochany Mądruś-Jego obecność bardzo pozytywnie na mnie wpływa ! Nawet wczoraj rozmyślałem,że z moim usposobieniem i ukochaniem piesków nigdy nie będę odczuwał żadnej samotności ! Teraz żona jest w Jordanowie od 3 dni a My z Lucusiem mamy tyle zajęć,spacerków,że nie odczuwamy żadnej samotności. Pierwszy raz mam takiego pieska ,który uwielbia oglądać telewizję o tematyce zwierzęcej-jak pokazują serial Rolnicy-Podlasie,gdzie występują oprócz rolników krowy,konie kaczki,kozy,pieski ,kotki,króliki-to On jest wpatrzony w ekran jak Pan Młody w Pannę Młodą w czasie ślubu-teraz kończę bo będziemy jedli śniadanko.
-
Przypominamy Lucusia- Szczęściarza :) Kiedy zobaczylam Remika, zaraz pokazałam go Jurkowi. Byłam ciekawa, czy też potwierdzi podobieństwo do Lucka. Oto co odpisał : O Remiku też wyczytałem na dogomanii i olx Wrocław-jak bym był młodszy i zdrowszy to też bym o Nim pomyślał a Lucuś jest o mnie bardzo zaborczy-żona mówi,że jest zakochany bez pamięci z wzajemnością ! Oj,żebym był młodszy i zdrowszy to bym mógł jak dawniej przygarnąć wiecej tych bidulków-ale sił już tyle nie ma a dotychczasowe obowiązki prac w domu,koło domu, zakupów ,gotowania towarzyszą mi cały czas.Remik jest faktycznie takiej samej postury jak Lucuś.Teraz to Lucek kładzie się na mojej poduszce i noskiem dotyka mojej twarzy i tak zasypia-jest takim pieszczochem. Właśnie przyszła Pchełka i pojada jedzonko Luckowi- a On nie reaguje-są już kumplami !
-
Basiu, też pomogę jamnisi. 100 zl ode mnie, bo trzeba dzialac szybko.
-
Zmęczy się biedak. Oby mnie tylko nie capnął... Ale tak już jest w tym życiu...nie ma nic za darmo (ponoć...)
-
Też wyśle cegiełkę. Czy numer konta bez zmian?