-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Ciocie, bardzo proszę o wyrozumiałość. Przyleciała do mnie córka i będzie 2 tygodnia. Mam nieco mniej czasu na kompa. Oczywiście będę pisać, jak tylko zdarzy się coś istotnego. Co do powyższej sprawy, to rzeczywiście, choć Lonia miałaby tam "pełny wypas", to możliwe , że dzieci byłyby ciutkę zawiedzione, że piesek nie może im towarzyszyć , non-stop, jak tego możę by chcieli...bo pobawi się (sama), zje i kładzie się spać, jak na starszą piesię przystało... Chłopcy wyglądają na bardzo spokojne, rozsądne, a przede wszystkim wrażliwe i mądre dzieciaki i choć nie bardzo ich sobie wyobrażam, w szalonych, dzikich zabawach, to pewnie więcej radości sprawi im młody, wesoły, bez żadnych obciążeń po trudnym życiu, piesek. Zatem zostają nam te dwie Panie. Martwię się jedynie ich wiekiem. Bo obie są już po 60-tce, a Lonia może (i daj jej Boziu) pożyć ok. 10 latek. Pani chora na rzs już teraz ma problemy z rękami (ale ma córkę, która ma jamniki), natomiast nie wiem nic o Pani z Warszawy - czy jest ktoś w rodzinie, kto w razie choroby...itd. przejąłby nad Lonią opiekę. Martwię się tym, choc wiem, że wywiad jaki przeprowadzi Fundacja, odpowie na wszystkie pytania. Mnie się wydaje, że skoro Rodzina z Długołęki "odpada", to Lonia nadal jest w zawieszeniu...Ale zobaczymy... I jeszcze prośba do Fundacji. Gdyby to było możliwe, to prosiłabym o zwrot za badania Loni - faktura na 200zł jest jeszcze nie rozliczona. Mam teraz tak dużo wydatków, bo i przyjazd córki, jej leczenie zębów (ja płacę) moje także, no i zbliżający się wyjazd. W dodatku lada moment, będzie sterylka i usuwanie guzków u Loni (koszt co najmniej 300zł), na co już w ogóle nie mam kasy i musiałabym gdzieś pożyczyć,czy inaczej wyżebrać.... Jednak żałuję bardzo, że ta Pani z Konstancina odpadła. Miałam dużo lepsze odczucia, co do Jej ciepłego, serdecznego podejścia do Loni, tak pełnego empatii, niż jak do Pani z W-wy. Bo Pani z W-wy stale powtarzała obawę co do tego, czy Lonia ją pokocha i wybierze na swą pania. I chciała to koniecznie sprawdzić, przyjechać. Lonia być może zaakceptuje Ją i pokocha od razu, ale możliwe też, że trzeba będzie na to czekać nawet kilka miesiecy. Czy Pani to zrozumie...uszanuje...Czy chęć pomocy temu skrzywdzonemu psu będzie większa niż własne pragnienia????
-
Anulko, jeszcze za wcześnie dziękować i cieszyć się, ale tak ogromnie jestem Ci wdzięczna. Gdyby Lonia tam została, miałaby raj na ziemi - to widać. Ale nawet jeśli byłby to tylko dt do kwietnia, to i tak jest to cudowna sprawa, bo będę spokojna, że jest w dobrych rękach. Bardzo serdecznie dziękuję kochanej Poker za to, nam zechciała towarzyszyć i jako doświadczona Dogomanka dbała o profesjonalne przeprowadzenie tej wizyty, a my dzięki temu byłyśmy zawiezione i odwiezione "pod drzwi"...
-
Przepraszam Ciocie, że tak długo czekacie. Dopiero teraz usiadłam do kompa. No więc wizyta wypadła bardzo dobrze. Rodzinka wspaniała, można zwierzaka tam oddać bez obaw. Widać, że ludzie odpowiedzialni, kochają i rozumieją zwierzęta. Lonia natomiast wypadła tak sobie, ale i tak lepiej, niż się obawiałam. Nie bardzo szła do wyciągniętych rąk, a Panią Irenkę dwakroć obwarczała za chęć poglaskania... Państwo mieli po naszym wyjeździe naradzić się i podjąć decyzję. Miałam już telefon, że biorą Lonię na razie do kwietnia i będzie to czas, w którym postarają się nauczyć ją, by sama nie schodziła z dość wysokich, stromych schodów na pietro, tylko czekała, aż ktoś ją zniesie. Wkleję już to co napisałam, jak coś jeszcze przyjdzie mi do głowy, to napiszę kolejny post... Edytuję, bo chyba źle napisałam. Do mnie to po prostu jakoś nie dociera. Państwo biorą ją do kwietnia, ale jeśli nie bedzie kłopotów z tymi schodami, to Lonia zostanie u Nich na stałe... Jakoś tak przyjęłam do wiadomości, że do kwietnia...i zobaczymy, co najbliższe miesiące pokażą. Jednak Państwo już mówią o DS - i to chciałam teraz podkreślić.
-
Urwany łańcuch u szyi,trzęsący się ze strachu..OD ROKU W HOTELIKU
Figunia replied to paula_t's topic in Już w nowym domu
Paulinko, Gratulacje i uściski wielkie jak stodoła!!!!! :sweetCyb: :klacz: :buzi: :iloveyou: (małpuję powiedzonko po kimś, bo bardzo mi się spodobało) A za ten stres, nerwy i łzy, to też chętnie przywaliłabym komuś w m.... :mad: -
Zwykłe, czarne, stare - Blacky w DT, Jackie w DS:)
Figunia replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
No to kamień mi spada...Bo bardzo się martwiłam. No własnie, ten "problem". Jak podbiegł do słupka i podniósł nóżkę, to się przewrócił...Ale w takim razie to kwestia czasu. Bo tez myślałam, że już tak będzie. Strasznie mi go żal. Był taki pełen nadziei, choć bał się, to merdał ogonkiem...kochany taki. Czy on trafi na ogólne boksy? -
Zwykłe, czarne, stare - Blacky w DT, Jackie w DS:)
Figunia replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
Cudne wieści!!!! Patrycja, co będzie z tym biednym trójłapkiem z izolatki? Był kiedyś wątek wrocławskich trójłapków, może go tam wrzucić? Czy ma jakieś szanse na dom? Czy może będzie następny, po Babci... -
Wszyscy jak widać, chcą dla Loni jak najlepiej. Szkoda, że od razu pojawiają się podziały. Patrząc na fakty, które są przerażające, nie ma się o co obrażać, ani gniewać ani smucić, wiedząc co nieludzie potrafią robić ze zwierzętami czy tu w kraju, czy na zachodzie, czy w Chinach. Wolałabym swoim brakiem zaufania, podejrzliwością i odmową urazić kilku porządnych Niemców, niż wydać jedno bezbronne, czujące stworzenie w ręce handlarza, zoofila, czy sadysty-naukowca. Można dużo pisać, ale wobec faktu, że Lonia za granicę nie pojedzie, nie ma to sensu. Miałam kolejny telefon i znowu z Warszawy. Cóż to za cudowne miasto, wrażliwych na starsze jamniczki ludzi... Po szczerej rozmowie, Pani zrezygnowała...Szukała bowiem towarzystwa dla swojej 2 letniej długowłosej, rozpieszczonej jamniczki. Zależało Jej przede wszystkim na tym, żeby druga sunia była łagodna, bez agresji...Długo rozmawiałyśmy o tym, że być może Lonia, gdyby dać jej trochę czasu, polubiłaby koleżankę i byłaby zgoda, ale widać było, że Pani nie chciałaby, by jej jamnisia przez jakiś czas (kto wie, jaki) była narażona na Lonine ataki...choć bez gryzienia (mówiłam, jak było z kociaczkiem, że ona tylko straszy, ale nie ugryzła nikogo nigdy). Szkoda...to znowu był fajny domek. Lonia jeździłaby z Państwem w koszyczku na rowerze, na wycieczki (dlatego szukają malutkiego psa) i miałaby fajna koleżankę. Ech...
-
Olbrzym i maleńka. Roki wygrał los, sunieczka też w nowym domu!
Figunia replied to togaa's topic in Już w nowym domu
I ja cieszę się ogromnie z tak radykalnej odmiany losu Rokiego. Gdybyż tak się działo zawsze, u wszystkich potrzebujących ogonków... Pani Kasiu, czytam Pani wpis i uśmiecham się, a oczy wilgotnieją... Roki ma wielkie szczęście, ale i Wy też!!!! Powodzenia i dużo miłości!!! A na Dogo nigdy nie jest za późno... -
Mam jeszcze pytanie do Isadory lub Yunony: W niedzielę ma dzwonić do mnie Pani, która mieszka w Niemczech i chciałaby starać się o Lonię. Obiecałam, że dowiem się o to, czy ma na to jakieś szanse, bo może Fundacja ma jakieś Swoje "wtyki" również za granicą... Pani raz w m-cu przyjeżdża do kraju, do Lubina. Domyślam się, że odpowiedź będzie negatywna ale proszę o odpowiedź.
-
Martwię się tą sterylką. Gdyby doktor zgodził się ją zrobić ok. 20.X....ale czy to wg Niego nie będzie za wcześnie... Anulko - o ile tu teraz zajrzysz - Lonia w paszczy ma już zrobiony porządek. Do Długołęki jednak jedziemy w niedzielę i pojedzie ze mną Poker, za co jestem Jej dozgonnie wdzięczna... Isadora - dziękuję za "dobrą nowinę"... Dostałam kolejnego maila...Napisała do mnie Pani Ewa ze Stowarzyszenia Łapa. Że robiła Loni ogłoszenie i dostała zapytanie od Pani Sylwii o stan zdrowia Loni j jej zachowanie. Czy nadal "podrzuca dupką i gryzie, co popadnie" Pani Ewa odpisała, że nie wie, czy chodzi o Lonię, bo w jej ogłoszeniu nic nie ma o dupce i gryzieniu... Panie mailowo wyjaśniły Sobie sprawę i okazało się, że Pani Sylwia czytała ogłoszenie Loni zamieszczone przez Fundację... Napisałam już maila do Pani Sylwii, odpowiedziałam na Jej pytania, a tutaj pozwolę sobie wkleić Jej maile do Pani Ewy, bo wydaje mi się, że to też mógłby być fajny domek dla Lonusi. Oczywiście wkleję tylko pytania, bez wyjaśniania sprawy prze obie Panie. Witam Panią, chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej na temat Loni. Czy suczka jest wysterylizowana (lub czy będzie przed adopcją)? W opisie jest, że jest diagnozowana - jaki jest stan obecny, czy coś jej dolega, jeśi tak, to co, jakich zabiegów wymaga? Podane jest też, że "gryzie co popadnie" - czy to robi stale, jak to wygląda? Będę wdzięczna za informację i drugi mail Chodzi mi o fakt, że szukamy starszego pieska dlatego, że nie chcemy szczeniaka czy bardzo młodego psa z tego własnie względu, że zanim się nauczy czystości, czy niegryzienia, to potrzeba czasu. Cenię też sobie rzetelne opisy, gdzie wymienione są wszelkie potencjalne problemy, bo to tylko może zapiobiec oddaniu psa do niewłaściwego domu, który sobie z nim nie będzie mógł poradzić. Dlatego też uczciwie i z całą odpowiedzialnością szukam psa i z tego powodu prosiłam o wyjaśnienie. Chodzi mi dokładnie o: "Kilka razy powtórzyło się to tarzanie, szorowanie grzbietem, wywijanie i podrzucanie dupinki a do tego gryzienie co tylko w zęby wpadnie". To nie byłby mój pierwszy w życiu pies, ale muszę wiedzieć "na co się piszę', w jakim sunia jest stanie, jakich zabiegów by jeszcze wymagała.
-
Olbrzym i maleńka. Roki wygrał los, sunieczka też w nowym domu!
Figunia replied to togaa's topic in Już w nowym domu
Ale cudeńka macie Toguniu pod Swymi skrzydłami. Aż zazdroszczę... ale też nie zazdroszczę...(zależy na jaką kwestię spojrzeć...) Trzymam kciuki za szczęśliwe życie tych przepięknych biedaków! -
Myślę, że Pani z Warszawy zgodzi się na sterylkę. Ona nie upierała się "że nie i już". Tyle tylko, że jeszcze się waha, czy Lonia ją zaakceptuje...i tak rozmowa się potoczyła, że są psy, które wybierają sobie kogoś jedynego do kochania, słuchania raz na całe życie. I Pani wydaje się, że Lonia już wybrała sobie mnie. Nie wiem skąd to wywnioskowała...chwilami miałam wrażenie, że wszystko widzi i wie...jakby np. czytała wątek... Napiszę zaraz PW i podam Jej adres mailowy.
-
Ano, skorzystałam z podpowiedzi mądrych Cioć na innym wątku i się udało... Trzeba kliknąć na Swój nick na samej górze (tam gdzie się loguje), następnie wejść w Moje ustawienia, a dalej w Główne ustawienia konta.. W "dziale" Informacja o profilu jest rubryka Tytuł użytkownika i właśnie tam jest miejsce na taki wpis. Pod spodem pisze malutkimi literami " Twój tytuł użytkownika jest pokazywany obok postu który napiszesz". Powodzenia!!!
-
b-b Pani z Warszawy, której wczorajsze maile wklejałam, niestety nie widzi konieczności sterylizacji Loni. Usunięcie guzka tak, ale co do sterylki to zapewniała mnie, że miała kilka suczek i były nie wysterylizowane. W czasie cieczki nie były psami zainteresowane (poza jedną), więc nie było kłopotu... Mówiłam, że sterylka to konieczność, bo zabezpiecza suczkę przed wieloma chorobami, ropomaciczem, nowotworami złośliwymi itp. Powoływałam się na autorytet Pani dr Sumińskiej, która w każdej audycji woła wielkim głosem o konieczności tego zabiegu. Najlepiej byłoby Lonię ciachnąć przed oddaniem, a jak się nie uda, to już rola Fundacji (tak myślę) by Panią przekonać i zobowiązać do tego. Myślę, że nie będzie to wielki problem, zwłaszcza, gdyby znalazł się wet który zrobi oba te zabiegi za jednym podejściem. Dodam jeszcze, że Lonia ponownie została odpchlona i powinna mieć spokój od pcheł na czas jakiś (za całe 10 zł)
-
Oczywiście Aniu, do wizyty i rzetelnego wywiadu nie ma co się jeszcze cieszyć na dany domek. Mam nadzieję, że ową wizytę przeprowadzi właśnie ktoś z Fundacji, bo przecież mają chyba największe w tym doświadczenie i tego przysłowiowego "nosa". Ważne, że zaczęło coś wreszcie się dziać, co daje nadzieję, że do mego wyjazdu Lonia znajdzie domek. OBY!!!
-
Nie wiem, jakie wyjście jest dla Toli najlepsze, więc się nie wypowiem. Wierzę, że Poker podejmie najlepszą decyzję. Bardzo współczuję z powodu Pokerka, jemu oczywiście też. Oby leki pomogły i mógł żyć bez bólu do końca... Czy On bardzo stareńki jest?
-
b-b, Poker Oczywiście wyszło to zagadkowo. Wszystko przez pośpiech...Już wyjaśniam: Kiedy jeszcze nie było telefonów i maili z propozycjami ds, jedna z kochanych Dogomanek zaproponowała takie rozwiązanie, że na czas mego wyjazdu, Lonia pojedzie na DT u Jej Rodziny w Długołęce. A ponieważ tam są dzieci, trzeba sprawdzić jak sunia zareaguje na wszystkie zmiany, a zwłaszcza na te małe dzieci. I wstępnie jesteśmy umówieni na zapoznanie się, w ten piątek. A potem rozdzwoniły się telefony... Poker - dziękuję pięknie, ale jeśli Państwo chcą już Lonię poznać i jest szansa sprawdzenia jej w konkretnych warunkach, to nie będę Wam zawracała głowy. Dziękuję!!! Kto wie, czy, jeśli Lonia by się spodobała, a także zachowała choć zadowalająco, to dt nie przekształciłby się w ds...ponoć jest spora na to szansa... Kciuki zatem bardzo potrzebne. Lonia miałaby cudowny dom. Mogłybyśmy liczyć na częste relacje, może i zdjęcia, a co ważne, byłaby blisko Wrocławia... A teraz trzeci telefon. Pani z Konstancina pod Warszawą. Mieszkanie i ogród. Wiek - 63 lata. 2 m-ce temu odeszła Jej jamniczka. Miała zapadniętą tchawicę i coś z oskrzelami (nie pamiętam). W domu 3 emerytów. Ma córkę, która ma 2 jamniki. Pani chciałaby pomóc największej bidzie, której nikt nie chce, takiej bez szans. Mówiła, że jeśli ktoś inny Lonię chce, to niech będzie przed Nią, Ona chce być na końcu kolejki po Lonię...Pani choruje na RZS, bierze sterydy i piesek musi być malutki i lekki, góra 5-6 kg. Była wczoraj Na Paluchu, małych piesków masa, ale są za ciężkie, ponad 6 kg. Zdaje sobie sprawę z tego, że na początku Lonia może siusiać w domu, to dla niej oczywiste, jednak trochę martwi się tym, że ma chore nadgarstki i wykręcanie szmaty będzie problemem... I mimo że, jak sama mówiła, wie, że starszy pies, to trzeba się liczyć z chorobami, to zmartwiło Ją Loni chore serduszko, przetoka i konieczność operacji guzka. Mówiła wprost, że dopiero co na ratowanie suni poszło sporo pieniędzy i teraz chciałaby trochę odpocząć od wszelkich spraw związanych z jeżdżeniem do weterynarzy, leczeniem, kosztami itp. Zdałoby się więc, by Lonia "poszła" do Niej po sterylce i usunięciu guzka. Do końca Pani mówiła, że jeśli nikt Loni nie weźmie, to Ona ją zabierze... Zgadza się na wizytę PA i na to, by przekazać Jej telefon Fundacji. Jak wspominała odejście swej jamnisi, to mówiła z coraz większym trudem, wreszcie się rozpłakała... I teraz powiedzcie Ciocie, który domek wybrać...o ile nadal domki będą Lonię chciały...
-
Chciałam wysłać PW ale jest komunikat "Użytkownik Yunona nie może otrzymywać wiadomości", więc wkleję tutaj i biegne z Lonią bo w końcu nie wytrzyma... Witaj Yunono, Nie mam namiarów na Panią z Warszawy poza adresem mailowym. I nie spytałam, czy mogę ten adres podać Fundacji. Czy nie będzie miała tego mi za złe? Chyba nie, skoro wie, że adopcja Loni musi być przez Waszą Fundację. Bo pisałam, że dowiem sie czy mogę Jej podać do Was kontakt... Przepraszam, ale czasem gubię się w takich sprawach i to co mnie wydaje się oczywiste, potem oczywiste nie jest i muszę sie tłumaczyć... Przed chwilą rozmawiałam z kolejną Panią, tym razem z Konstancina k. Warszawy. I Ona podoba mi się najbardziej. Ale o tym napiszę już na wątku i później, bo Lonia wsunęła swoją michę i teraz prosi usilnie o wyjście... Jak wrócę ze spacerku i zakupów (bo przez te telefony jeszcze nie mam nic kupione na dzisiaj) to bedę zdawać relację i napiszę ten mail do pierwszej Pani z Warszawy. Pozdrawiam serdecznie i biegnę.. Anna Sokalska