Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Masz rację Ewuś, to są starsze już suńki. Ale muszę przyznać, że Lonia jest strasznie grzeczna, wcale a wcale nie ma żadnych kaprysów. Chyba raczej nikt jej nie rozpieszczał...niestety...Jest bardzo posłuszna, pokorna taka, jak nie jamnik. Jeśli już coś chce, to tak pokornie o to prosi a jak przy tym mówi...piszczy, miauczy, beczy...wszystkie dźwięki świata...
  2. Anulko, w żadnym razie!!!! Nawet tak nie myśl!!! Myślę, że niczyja w tym wina. to jest starszy pies, który będąc u mnie, przyzwyczaił się do tego domu. A jednak poszla w calkiem inne warunki, inny rytm dnia, inni ludzie...Możliwe, że po jakimś czasie przyzwyczaiłaby się . Nikt jej nie zaniedbał! Jednak dla niej musiał to być stres...albo co innego, bo przecież tylko zgaduję... A że nie zwrócili na to uwagi, to się nie dziwię. Lonia miała gdzieniegdzie wyłysienia i mogło Im to umknąć. To normalne, że ja bardziej na takie szczegóły zwracam uwagę. Jeśli by mieli usłyszeć jakieś wyrzuty, że zaniebali, byłoby mi bardzo przykro i Im też. Nie po to o tym pisałam...choć przyznam, że wahałam się, czy pisać. Teraz żałuję. Anulko, tak naprawdę to jeśli znowu oddam Lonię do kolejnego domu, to może być tak, że coś jej tam nie będzie odpowiadało i będzie łysieć i chudnąć...a jeśli za jakiś czas odejdzie? Stale o tym myślę i bardzo się boję, bo tego, co Lonia ma w głowie, nie wie nikt. Ona będzie machać ogonkiem, cieszyć się, sprawiać wrażenie, że jest wesoła, ale tak naprawdę - kto wie...choć mnie się wydaje, że potrafię odebrać to, co ona czuje... Nie umiem tego wyrazić i chyba na tym zakończę. Domek w Długołęce był wspaniały, spadł mi z nieba, umożliwił wyjazd...ale...tak myślę, że jednak Lonia najlepiej się czuje, gdy jest z nią jedna osoba. Nawet jak przychodzi do mnie siostra, czy jest córka (jak w ub. roku) wtedy Lonia zupełnie inaczej się zachowuje. Jest jakby strasznie podenerwowana, stale biega, coś szarpie, jest wciąż jakby w takiej nienormalnej gotowości, "na baczność". Nie potrafi się wyluzować, spokojnie położyć, pospać... Tak więc domek był w porządku, tylko Lonia (chyba) jest pieskiem specjalnej troski i wymaga specjalnych warunków. Ale to są tylko moje domysły i mogę się mylić.
  3. Tak, wytrzymuje calutką noc. Ostatni spacer jest najczęściej ok. 21.30, rano zaś Lonia nie wychodzi spod kołdry wcześniej, niż ok. 9.30, choć ja już jestem dawno na nogach. Naprawdę jest w tej chwili super...ale boję się, że kolejna przeprowadzka zniweczy to wszystko. Apetyt ma ogromny, jadłaby na okrągło i wciąż mało...
  4. Trochę boję się o to, jak Pan zareaguje na Lonię. Ona jest taka...nieufna, do wszystkich, a mężczyzn to już całkiem nie lubi. Kilka razy już pyskowała do przechodzących spokojnie mężczyzn. Facet może być nawet po drugiej stronie ulicy... nagle jej się coś nie podoba i wściekle na niego ujada. Na szczęście jeszcze żaden się nie zorientował, że to do niego ... Może być tak, że pokaże Panu na przywitanie ząbki (te dwa ostatnie) no i się nie spodoba...bo Pani raczej będzie bardziej wyrozumiała, tak mi się wydaje. Ale, czy Pan też???
  5. Lonia miala takie wyłysienia, jak przyjechała do mnie w ub. roku. Po kąpielach w jakimś specjalnym środku powoli dość ładnie zarosła.Zostały jedynie dwa malutkie miejsca na pupie i na górze ogonka. Teraz wygląda prawie tak, jak wtedy, w czerwcu...Uszka mocno wyłysiałe, ogonek cały (wierzch) i na głowce też sierść przerzedzona. Myślę, że powoli nabierze ciałka i zarośnie, tylko trzeba czasu. Jeśli będzie trzeba, to sama ją zawiozę, choćby i do Kutna. Przy okazji sama zobaczę, komu ją oddaję (albo i nie, jak coś mi się nie spodoba)
  6. Ewuś, co Ty mówisz...jakie wysiadam...Młoda dziewczyna z Ciebie!!!Tylko musiasz bardziej dbać o Swoje zdrowie, tak myślę... Pozdrawiam serdecznie i Tobie i Twej suni dużo zdrowia życzę!
  7. II ja pozdrawiam Cię Ewuś! Wygłaskaj ode mnie Swoją Kruszynkę!
  8. W naszej wczorajszej rozmowie z Panią Mirką, ujmujące było dla mnie, kiedy trochę nieśmiało ale z nadzieją spytała, czy uważam, że będą mogli nacieszyć się Lonią jeszcze jakiś czas, żeby Im przypadkiem za szybko nie odeszła, jak Misiu (tu już słychać było ,ze jest bliska łez...). I zanim pomyślałam, to już zapewniałam Ją, że Lonia jest pełna życia, energii...zresztą Sama zobaczy, jak się bawi, jaka jest wesoła. Że jest wysterylizowana, guzki usunięte, wyniki ma dobre, więc jeśli będzie w dobrych rękach, powinna pożyć jeszcze długie lata. Choć oczywiście wszystkiego się nie przewidzi... Pani Mirka na to: " to ja Pani wierzę, że tak będzie" Już nie mówiłam, że Lonia jest stara, wymagająca itp. Wydaje mi się, że ta kobieta będzie miała dla niej serce i czułości Lońce nie braknie, a to dla niej jest chyba najważniejsze... Jest niestety jedno "ale" - Pani wspomniała, że zastanawia się też nad - cyt. "wie, Pani tym 3 letnim sznaucerkiem z ogłoszenia". Pytam, czy w takim razie jeszcze nie jest zdecydowana, którego pieska wybierze, a Ona na to, że bardzo chce Lonię i jest zdecydowana, tylko Mąż raczej wolałby sznaucerka... To tyle relacji z wczoraj... A Lonia - jest przekochana. Daje mi tyle radości. Jest takim balsamem na serce. Kocham ten siwiutki bezzębny pysiaczek, nawet łysy cieniutki jak u myszy ogonek...żeby była zdrowa i szczęśliwa zrobiłabym prawie wszystko. Teraz zakopała się pod kołdrę i śpi. Pilnuję jej bardzo, wychodzę średnio co 3 godziny i jak dotąd, raz jeden była wpadka z nasikaniem w domu. Acha, Pani już kilka razy napomknęła o transporcie Loni, o tym, że może podjechać do Poznania, ale "najlepiej byłoby, gdyby Lonię mogł ktoś przywieźć im do Kutna..."
  9. Wczoraj powiedziałam Pani, że przekażę Jej tel. Fundacji i Fundacja będzie prowadzić sprawę Loninej adopcji. Jak pisałam wyżej, Isadora napisala dziś do mnie, że własnie wróciła i do Pani oczywiście zadzwoni. A umowy z Fundacją nie mam...i co teraz?
  10. Anulko, dziękuję za wyszukanie tych Dogomanek. Isadora już wie o wszystkim i jak napisała, będzie do Pani dzwonić. Możliwe, że zajrzy na Loniny wątek i jeśli okaże się, że ma problemy z wizytą PA, to wskażemy te osoby. Dzisiaj wieczorem znowu Pani Mirka (z Kutna) dzwoniła do mnie z pytaniem, czy cos już zaczyna się dzieć w Jej sprawie. Naprawdę wygląda na to, że nie może się już Loni doczekać... Kto wie, co przyniesie przyszly tydzień...
  11. Boże, on jest tak strasznie rozcięty prawie na calej długości ciala... nie można na to patrzeć... W tym strasznym cierpieniu, tak łagodny i przyjazny... Wierzę, że szybko znajdzie wspaniały dom. Jest piękny, młody i tak ufny... Oby tylko z ran się wylizał i był zdrowy.
  12. Aniu, tak jak piszesz, choć wrażenie pozytywne, to jednak trudno na podstawie jednej rozmowy cośkolwiek wyrokować. Ale trochę z Panią porozmawiałam i choćbym chciała, to (jak to się mówi) nie mam się do czego przyczepić... Tymczasem czekam na odpowiedź Isadory7, sprawę wczoraj "przekazałam" w Jej ręce...mam nadzieję, że pojawi się na wątku Loni i napisze nam, jak coś się zacznie dziać... Dziękuję za pomoc ze zdjęciami!!! Drugie zdjęcie (na rękach) b. podobne do pierwszego, ale to jednak ciut inne ujęcie... Ciocia Anula w ub. roku też zrobiła wspaniałe ogłoszenia i również odzew był prawie natychmiastowy. Jednego dnia miałam bodaj 3 telefony!!! Lonia ma wielkie szczęście do tych Cioć pomagających.. Wierzę, że DS też będzie taki szczęśliwy dla niej i najlepszy. To tak, żeby Anulka czasem nie myśłała, że nie doceniam Jej pracy, starań i serca...
  13. Do Loni stale mówię "dzieciaczku kochany"...tak ją odbieram, nic na to nie poradzę...
  14. Anusiu, czyli masz pozytywne odczucia??? Bo teraz już możesz powiedzieć... Prawdopodobnie decydującą decyzję podejmie Fundacja, a w każdym bądź razie wiele będzie zależało od tego, jak Państwo wypadną na wizycie PA. Tylko - kto zrobi tą wizytę????To jest 120 km od Warszawy...no, chyba że Fundacja ma gdzieś w pobliżu "swoich ludzi"...nie orientuję się zupełnie. Jednak, to nie zagranica i chyba nie będzie z tym problemu. Nie będę Was tu zanudzać pisząc o swych obawach, bo wiem, że wiecie, co czuję. Nie jestem jedyna. Czasem jednak oddanie psa z dt idzie tak bardziej naturalnie, gładko, bez większego bólu. Wierzy się, że będzie miał dobrze, zresztą widać to po psie. Ale Lonia jest wyjątkowa, z nią jest inaczej. Mam nawet takie myśli, że już chyba nie będę dt. Gdyby mi się znowu miała trafić taka Lońka, to nie chcę tego więcej przeżywać. Chyba, że nauczę się tego, by traktować kolejne tymczaski inaczej. Nie pozwolić sobie (i im) by tak mocno wlazły w serce. Jeden raz to napiszę, bo nie lubię wielkich słow, nigdy więcej i proszę sie ze mnie nie śmiać. Czuję się tak, jakbym musiała oddać dziecko
  15. Profesjonalistka z sercem to najlepsze co może być na świecie...
  16. Właśnie tak! Musi być Loni dobrze. Gdyby to ona mogła decydować, byłoby najlepiej, a ja wcale bym się nie mazała...
  17. Pokerku, niesposób się z Tobą nie zgodzić...we wszystkim.
  18. Jakie ma cudne łapusie...cała prześliczna!
  19. Dzwoniła Pani w sprawie adopcjii!!! To chyba ta Pani, która Aniu dzwoniła do Ciebie, bo pytała o koszty adopcji. Rozpływała się nad Lonią, że jak zobaczyła te fotki, na których Lonia prosi siedząc słupka, bo jej Misiek (kundelek, który odszedł tydzień temu), też tak robił. Miała wcześniej sznaucera olbrzyma, mieszkała w domku, teraz przeprowadziła się do bloków. Mieszka w Kutnie i pierwsze, to pytała, jak wygląda sprawa transportu. Bo Ona może podjechać do Poznania i stamtad Lonie zabrać. Przede wszystkim powiedziałam, że Lonia jest pod opieką Jamniczej Fundacji i że to z nimi będzie wszystkie sprawy adopcyjne omawiać. Powiedzialam o konieczności wizyty PA, o spisaniu umowy - Pani wyraża zgodę. No więc zaraz będę pisać do Fundacji, podam Pani telefon i...nie powiem, bym byłą uradowana. Choć Pani brzmi dobrze, to kiedy do mnie dotarło, że za kilka dni mogę musieć Lonię oddać, to...szybko powiedziałam, że jest stara, chora na serce i sika w domu. Że trzeba wychodzić co najmniej 5x dziennie, bo inaczej leje wszędzie, na tapczan, swoje posłanie itd. Ze trzeba do niej mieć dużo cierpliwości i wyrozumiałości... Ale Pani spokojnie odparła, że to nic takiego, "kupi się podkłady"...i pytała kilka razy, czy jest szansa, by dostała Lonię już w przyszłym tygodniu. No więc, może to jest ten dom pisany Loni i muszę jakoś to przeżyć...tłukę sobie teraz do głowy, że przecież to nie jest mój pies, że byłam tylko DT i że może w Kutnie będzie jej właściwy, prawdziwy dom. Zaraz piszę do Isadory. Podam tel. do Pani i zobaczymy co będzie dalej. Chciałam prosić o kciuki, ale naprawdę sama nie wiem o co prosić. Tak, o kciuki, by Lonia poszła tam chętnie, bez oporów, by ją pokochali bardziej niż ja. A ona Ich. Pani jest tylko z mężem. Nie pytałam o wiek, ale po głosie "wyglądała" na dojrzałą kobietę...
  20. Wygląda jakby była straszliwie zmęczona albo po kilku "głębszych"...:)
  21. Aniu, ile Lonia ma lat - tego nie wie nikt. Ale myślę, że można podawać, że ok. 8-10. Co prawda dr Szczypka, kiedy operował Lonię i zobaczył jakona wygląda "w środku", powiedział, że dałby jej nie 8 ale dwa razy tyle lat...Jednak patrząc na jej zachowanie, energię, chęć do zabawy, naprawdę trudno sie z tym zgodzić. Będę podawała właśnie tyle 8-10 lat...podkreślając, że to wycena orientacyjna jest. Lonia była zabrana ze schroniskua w Bełchatowie. Była tam ok. 3 miesięcy. Jak do schronu trafiła, także nie wiemy. Lonia jest do oddania za darmo, więc nic nie trzeba płacić. Jeśli się mylę, to Ciocie na pewno zaraz mnie poprawią...:) Piszę Aniu to wszystko, żebyś nie miała już wątpliwości przy kolejnych telefonach. Wiem, że chciałaś, by Twój telefon był jako drugi, awaryjny, ale kiedy miałam o tym do Halszki napisać, to zobaczyłam na wątku, że ogłoszenia już zrobione... Jak tylko będę mogła, to zrobię tak, jak chciałaś, ale jeśli się nie uda (jak pisze halszka), to będziesz miała telefony w pierwszej kolejności...mam nadzieję, że nie zrobiłam Ci wielkiego kłopotu, choć wiem, że trochę tak...
  22. Aniu, dziękuję!!! Właśnie wróciłam ze spaceru, który nieco się przeciągnął, bo spotkałam koleżankę z pracy, nie widziała mnie cała zimę i niestety, nie tak łatwo było się pożegnać...Ale, że już dziś będzie telefon, tego się nie spodziewałam...nikt chyba... Ciocia Halszka chyba jakieś czary odprawiła...:)
  23. O rany, tego akurat nie chciałam wstawiać...
×
×
  • Create New...