Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Poker, jasne...będę o to pytać. Najgorsze jest to, że zupełnie nie wiem, jak Lonia będzie się czuła w domu, gdzie jest tylko pan - mężczyzna. Mam wrażenie, że lepiej byłoby, gdyby była to Babcie, nie Dziadek...ale, w końcu, co ja wiem... Oczywiście już trochę panikuję i mam wiele obaw. Żeby to cholercia było bliżej...żeby można było zrobić zapoznanie i próbę...i w razie czego zaraz ją zabrać.
  2. Jestem już i czekam. Lonia spokojna...hmm, tak dziś szalała na trawie i w domu rozrabia,...jakby nie ten siwy pyszczek, to ktoś mógłby pomyśleć, że to jaka młódka...Spokojna jest, owszem...gdy śpi... :) Mam nadzieję, że to nie taki znowu starszy Dziadek, tylko taki powiedzmy 60 paro letni...
  3. O rany, ale tu się znowu dzieje. A ja zajęłam się rozliczeniem rocznym, odpisywaniem darowizn i byłabym przegapiła, takie ważne info... Aniu, dziękuję serdecznie i ...czekam na tel. Dobrześ rzekła, że po 21. ..Dzięki!
  4. Nie wiem, co napisać. Jednak miałam nadzieję, na inne zakończenie, nie takie... Biedaku, choć już nie cierpisz. Pobiegleś do Pana...
  5. Szczerze Ci odpowiem Ewuś, że często tak myślę. Ale wiem, że nie jestem jedyną osobą, która, tak jak ja, Lonię pokocha i sprawi, by sunia była szczęśliwa. Choć czasem myślę, że ona tak tylko mnie...jednak to byłoby zarozumialstwo, tak myśleć, taka nadinterpretacja na swoją korzyść... Staram się więc spojrzeć na sprawę chłodnym okiem, jakby z boku i wtedy dochodzę do wniosku, że jeśl Lonia będzie miała podobny dom do mojego (mam na myśli to, że śpi kiedy chce, bawi się kiedy chce, dostaje swoją michę (wiadomo), porcję pieszczot, akceptację, poczucie bezpieczeństwa i nieustanne uwielbienie, to szybko pokocha nowy dom, a o mnie zapomni.
  6. Mimulku, trzymam kciuki, choć wiem, że i bez nich Poker wybierze Ci najlepszy domek.... O emocjach związanych z oddaniem tej słodkiej kluchy nie będę pisać, bo wiemy, co wtedy się czuje. I fotek ostatnich komentować nie będę, bo przymiotników by mi zabrakło... :) :) :)
  7. Pozdrawiam wszystkie zaglądające Ciocie! :) Isadora się nie pojawia, czyli jednak Pani nie zadzwoniła już..
  8. Takie bardzo obiecujące są te telefony, czy teraz mail, a jednak szybko znikają... Pamiętam Aniu, jasne... Może w końcu zadzwoni ten właściwy, najbardziej odpowiedni...
  9. Isadoro nic nie piszesz, więc chyba Pani nie zadzwoniła. Chyba, że to przez brak czasu... I znowu moja nadzieja w zaniku...
  10. Dostałam właśnie odpowiedź od Pani Moniki. Wkleję Witam Pani Aniu, Dziękuję za obszerną odpowiedź. W obecnej sytuacji obawiam się, że Lonia nie byłaby u mnie szczęśliwa i nie mogłabym dać jej tego co potrzebuje. :( To wszystko mi nie przeszkadza (swego czasu prowadziłam DT dla psów ze schroniska, w tym także dla tych z łatką agresywnych, ale miałam wtedy inne warunki mieszkaniowe: tylko ja + mama, cisza i spokój). Teraz mieszkam w domu, w którym jest 4 domowników, w tym dwójka starszych ludzi, którzy potrzebowaliby kompana do około godzinnych spacerów, na które wychodzą min. raz dziennie. Często mamy gości, w tym również starsze dzieci. Ogólnie dom jest gwarny, ciągle coś się dzieje. Moja druga suczka pomimo wieku uwielbiała takie życie, kiedy ciągle coś się działo. Przykro mi Pani Aniu, bo na pewno dałam Pani nadzieję. Życzę z całego serca żeby udalo się Pani znaleźć dla Loni najlepszy i wymarzony dom. Trzymam za to kciuki. Pozdrawiam serdecznie, Monika Taki wspaniały domek przepada, ale jestem pewna, że Lonia nie czulaby się tam dobrze. Teraz np. śpi zagrzebana pod kołdrą. Był poranny spacer, małe śniadanko, chwila zabawy, a w niedługim czasie hop, na tapczan i lulu. Tego raczej by nie miała u Pani Moniki. Strasznie żałuję, ale mam nadzieję, że to słuszna decyzja. A w końcu jakaś inna bida pod dachem tego domu będzie miała prawdziwy raj. Więc - tylko się cieszyć, że są tacy Ludzie. A my czekamy dalej.
  11. Oj, Pokerku to "szczęście" raczej już mi nie grozi...:) Coć za dużo ostatnio u Loni tych ochłonięć i klap...:(
  12. No to znowu jestem przy nadziei... Pani Monika nadal nie odpisuje. Aż tak bardzo Jej nie zniechęcałam...co jest grane???
  13. Wróciłyśmy z Lonią z dwugodzinnego spaceru. Ależ się nabawiła, nakopała dołków...narzucała kamyczków. Liczyłam, że będzie już odpowiedź, ale Pani Monika milczy.
  14. Aniu, też o tym myśałam (by się nagrać), ale...chyba już tego nie zrobię. Tak, jak piszesz, gdyby Jej zależało, dzwonilaby do skutku.
  15. Ewuniu, dziękuję pięknie!!! Zebrałam jakoś jednak siły i odpisałam Pani. Szczerze, oczywiście. O tym, że jest nieufna do nieznanych ludzi. Dużo napisalam...Zobaczymy, czy Pani jeszcze się odezwie...
  16. Ciocie, POMOCY!!!! Właśnie przeczytałam maila od Pani Moniki. Wklejam: Witam, Czy Lonia czeka jeszcze na dom? Mogłabym poprosić o więcej informacji na jej temat? Interesuje mnie wszystko... jaka jest, w jakich warunkach czuje się najlepiej, jakie ma problemy zdrowotne, jakie zabiegi przeszła, czego potrzebuje, jak zapatrujecie się Państwo na adopcję na drugi koniec Polski (Szczecin). W swoim życiu miałam dwa psy, jamniczkę z ulicy i schorowaną suczkę ze schroniska, którą adoptowałam kiedy miała 10 lat. Myślałam, że nie jestem gotowa na kolejnego psa... do momentu aż zobaczyłam Lonię:) Pozdrawiam, Zamiast odpowiedzieć, wklejam tutaj, bo już sama sobie nie wierzę...boję się, by nie zaprzepaścić kolejnej szansy i czegoś niepotrzebnie nie napisać, albo przeciwnie, coś pominąć. Proszę zatem o rady. Jak Pani odpisać, by nie zniechęcić (bo jak zacznę pisać, że ona taka nieufna...i sika...). Naprawdę mam pustkę w głowie . Panika jakaś mnie ogarnęłą, co robić?
  17. Powinnam nie wychodzić z domu, tylko jak to zrobić...
  18. Oj tak, udało się Wnusiątko Toguni, udało... Ale, czy to dziwota...? :)
  19. No właśnie Ewuś, przestraszyłam się. Jeszcze jednak mi życie miłe...
  20. Domek musi być najlepszy, idealnie skrojony na Duszkową miarę...:) WIELKIE KCIUKOLE!!!!
  21. Oj nie takich wieści się spodziewałam... Ogromnie współczuję Alesiowi i Tobie, Bgra... Oby serduszko Alesia nie wariowało już...i ten ropień jeszcze się musiał objawić...koszmar jakiś. Biedny Aleś, tyle ataków. Dzielny psiaczku zdrowia Ci zyczę, żebyś jeszcze dzielnie tuptał wiele lat. Dobrze, że choć Hanusia w formie.
  22. Pozdrawiamy z Lonią Maleńtaski i czekamy na obiecane słówko...
×
×
  • Create New...