Jakie piękne zdjęcie!:loveu:. Kangulec kochany:loveu:. A co do petard, to ja bym własnoręcznie im te petardy w tyłki wsadziła:angryy:. U mnie debile, popaprańcy strzelali jeszcze do 6.01. Każdy spacer z Franiulą to męka, a w zasadzie brak spaceru, bo nie chciała wychodzić. Nie sikała od 15 po południu do rana przez cały tydzień:-(. Kupsko na dywan zrobiła, biedulka. Felek nie bał się w ogóle, a Romanek tylko w sylwestra. Mój Pablo jak żył, to cały tydzień w kiblu spędzał ze strachu, a ja razem z nim. Naprawdę nienawidzę tych durnych ludzi, nie cierpię dni przed i po sylwestrze:angryy:. Bo nie wystarczy walić jak na vroncie w jedną noc, trzeba kilka dni przed i po, a jakże:angryy: