Ja akurat mam złe skojarzenia z komuniami (ze świętami też, niestety)-rok temu była akcja z adopcją kundelka, ale w trakcie drugiej lub trzeciej rozmowy telefonicznej okazało się, że "chętny na adopcję" nie chciał dla siebie, ale dla bratanicy, bo to byłby fajny prezent, tylko koniecznie żeby "ładniutki pieseczek był", etc. Nie chodzi tylko o komunię, bo mogą się przecież zdarzyć ludzie bez dzieci albo odpowiedzialni z dziećmi, etc. Chodzi o to, że my niewiele jeszcze wiemy o Małej, o jej charakterze...Ona jeszcze pewnie nie otworzyła się do końca, a poza tym jeśli jest zaciążona, to burza hormonalna ją czeka. Dajmy jej troszkę czasu; połowa maja to za miesiąc dokładnie, a po drodze sterylka (być może aborcyjna). Zadziałamy szybko, Mała nie nadąży z emocjami i może być tak, że ewentualny domek będzie się skarżyć, że innego psa się spodziewał :)