Jak tu nie przytulać, kiedy niektóre łepetynkę pod pachę mi wsadzają...? A tak w ogóle, to różnie z tym strachem burzowym jest. Pablo (awatar) bał się patologicznie, a Franka miała wywalone dopóty...dopóki Pablo nie umarł. Po jego śmierci (Pablo był jej guru, a potem to ona została szefową dla chłopaków) Franka zaczęła się bać burzy, petard i wystrzałów. Niestety, w lesie, gdzie chadzamy na codzienne wędrówki słychać wystrzały z pobliskiego poligonu:(. I wtedy zaczyna się spektakl, który nazwałam: "gąski, gąski do domu", czyli Frania biegnie przed siebie kilka metrów, by po chwili zawrócić i zagonić stadko. I tak w kółko:(. Na smyczy chce się wtedy udusić :(. Po powrocie do domu uspakaja się...