Jump to content
Dogomania

Panna Marple

Members
  • Posts

    6865
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

Everything posted by Panna Marple

  1. Nie odbiegnę od tematu, jeśli powiem, że z założenia zachowuję rezerwę wobec osób, o których się mówi (albo mówią same o sobie), że "dla zwierząt zrobią wszystko". Bo jest granica i należy jej nie przekraczać. A te granice wyznacza prawo, ale również moralność i zwyczajna ludzka przyzwoitość.
  2. Już po wizycie :) Oczywiście, wcześniej zapoznałyśmy się z losami Borowika i Pimpulca. Cóż mogę powiedzieć...Chyba tylko to, że Pimpek jest szczęściarzem :), bo trudno o lepszy dom. Pani opowiadała nam o Borowiku i przyznam szczerze, że biorąc pod uwagę wiek Borowika, liczne choroby i przypadłości, a także wcale nie taki krótki okres ustalania kocio-psich stosunków (bo są dwa cudne kocury: Glon i Owoc; czarny i rudy. Miałyśmy okazję miziać i się Kocim Wysokościom podlizywać-bossskie są), to zapewne nie było łatwo, ale nie padło nawet jedno słowo w stylu "przeszłam swoje", wręcz przeciwnie :) Pani nie przypisywała sobie żanych zasług :). Pani chciałaby wziąć Pimpka po powrocie z urlopu, bo wtedy będzie mogła poświęcić mu więcej czasu i jest absolutnie świadoma ewentualnych problemów związanych z aklimatyzacją i traumą, bo dla Pimpunia będzie to następne rozstanie. Wie też, że Pimulec to pies szczególny i wrażliwy, i bardzo przeżywający. Ważny jest stosunek do kotów, czyli brak cech kotożercy;). Wet, z którego porad Pani korzysta, to bardzo dobry, znany i godny zaufania lekarz . Jest też śliczna, robiona na miarę obróżka po Borowisiu, która ze względów sentymentalnych wisi na swoim miejscu-jeśli będzie pasować na Pimpka, to będzie pięknym akcentem rozpoczęcia nowego rozdziału.
  3. Z niektórymi pasożytami należy żyć w symbiozie :)
  4. Brakuje tego roześmianego pycholca, najpiękniejszych oczu i cudownych uszu :(
  5. Ale obyta i światowa panna z naszej Dusi :)
  6. Owszem, nad ranem był koszmar... Obudził mnie wiatr, więc naiwnie pomyślałam sobie: "super, trochę się chata przewietrzy", a po 5 minutach jak dziki ganiałam po domu i okna zamykałam. Romuś leżał mi na klatce piersiowej i wbijał pazury...Teraz wyglądam jak po upojnej nocy ;) Dziś pół dnia sprzątałam ulicę i podjazd; do lasu nie da się wejść-wszędzie wyrwane z korzeniami drzewa. ZOO zamknięte, orzeł i puchacz uciekły, bo huragan wyrwał drzwi do klatek. Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię ZOO...
  7. Kenel (właściwie stosowany) jest azylem dla psa. Ostoją bezpieczeństwa. Uważam, że to dobry pomysł
  8. Wszyscy będziemy kibicować Wyjcowi w poszukiwaniu domku :)
  9. Kurczę, niedobrze :(. Z drugiej strony, takie zachowanie Misia było do przewidzenia, niestety. On potrzebuje czasu, a pytanie brzmi, czy p. Ani wystarczy cierpliwości... Wiem, że to nie jest łatwe i może trwać długo i nie dziwię się, że opiekunka jest załamana. Pozostaje mieć nadzieję...
  10.     No pewnie, że na najlepszy!
  11.     Jak stwierdził mój wet: "te zwierzaki to chyba sobie smsy wysyłają, kiedy pani wychodzi"... Tak to jest...Ostatnio, miałam akcję z wiewióreczkami malunimi, które (w ilości sztuk dwie) znalazły się (diabli wiedzą jak) na daszku altanki, w której trzymam drzewo do kominka. Malizny okrutne...Spanikowałam, bo nie wiedziałam z czym do tych dzieciaczków podejść, ale na szczęście w Krakowie jest Dzika Klinika i pomogli :)
  12. Ale babeczki skubią sobie to tu, to tam ( i 4 litery rosną...), a facet jak posiłku solidnego nie dostanie, to apokalipsa ;)
  13. Skąd ja znam takie zachowania...? ;)
×
×
  • Create New...