Jump to content
Dogomania

Dominika84

Members
  • Posts

    1634
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dominika84

  1. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=zw4qTmJ0lIM&feature=youtu.be[/URL]
  2. Tęsknimy za Keksikiem teraz. Dziś jednak przyjeżdża do nas labradorka - największa koleżanka Keksika, a że on do adopcji wczoraj poszedł, to Simek będzie musiał udzielić gościnności. Nie będzie mu nudno i zapomni trochę o Keksiku. Zobaczymy, czy zachowa się jak gentelmen. Znowu będzie wariactwo w domu, ale niech chłopak uczy się dobrych manier :)
  3. Jak przynieśliśmy zabawki z lumpexu do domu, Simek dostał dosłownie szału, bawił się cały dzień, biegał w jedną i drugą stronę z nimi, najbardziej spodobała mu się małpeczka, ciekawe dlaczego :P [IMG]http://imageshack.us/a/img255/6313/img5825x.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img838/1043/img5828v.jpg[/IMG] A tu Simek udaje, że to nie on, ale tak naprawdę to głównie jego zasługa, że mieszkanie tak wyglądało :) [IMG]http://imageshack.us/a/img855/4643/img5870ce.jpg[/IMG]
  4. Simek na wiosennym spacerze. Jest oraz grzeczniejszy na spacerach, takie wypady nareszcie zaczynają wszystkim sprawiać przyjemność. [IMG]http://imageshack.us/a/img138/6870/img5854n.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img171/6713/img5858pp.jpg[/IMG]
  5. I na spacerku wiosennym Popatrzcie jak mu mięśni na udach przybyło od skakania po frisbee - Keksiu przypakowany [IMG]http://imageshack.us/a/img801/5088/img5860z.jpg[/IMG] A tak męczyliśmy Simka jak nam się nudziło na spacerach. Tak najczęściej cały wieczorny spacer wyglądał, gdy pod ręką nie było frisbee, piłeczki albo patyka. Simek służył jako obiekt do zabawy ;) [IMG]http://imageshack.us/a/img94/7928/img5863i.jpg[/IMG] I ostatnie zdjęcie Keksika przed adopcją [IMG]http://imageshack.us/a/img248/5966/img5847v.jpg[/IMG] I jeszcze krótki filmik z chłopakami [URL]http://www.youtube.com/watch?v=zw4qTmJ0lIM&feature=youtu.be[/URL]
  6. Keksik jak król lew [IMG]http://imageshack.us/a/img571/5866/img5818c.jpg[/IMG] Przynieśliśmy do domu maskotki z lumpexu, zabawy nie było końca [IMG]http://imageshack.us/a/img20/1846/img5823c.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img259/7396/img5840y.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img855/4643/img5870ce.jpg[/IMG]
  7. Wczoraj wysłałam Pani więcej zdjęć z Keksem jak "lata" i filmiki, które powyżej wstawiłam, żeby wiedziała, co Keksik umie i co można z nim ćwiczyć, poprosilam też o zdjęcia z nowego domu. Godzine temu dostałam odpowiedź: cyt." Witam.Keksik dzisiejszą noc spędził w łóżku z córką, ale wpadał do mnie do pokoju żeby sprawdzić czy jestem. Byliśmy na spacerze poznał troszkę terenu poza bramą i bez problemu wrócił do domu. W domu chodzi krok w krok za mną, i cały czas domaga się zainteresowania. Jeśli tylko zrobimy jakieś zdjęcia od razu pani prześle. Pozdrawiam." Nie wiedziałam, że oni mają córkę, myślałam, 2 dorosłych synów, a Ty Jara ? Wygląda na to, że nasz Keksik to kobieciarz i ma teraz tyle łóżek do wyboru ... :D
  8. I jeszcze 3 sprawy: rozliczenie (jutro) zdjęcia z dzisiejszego spaceru (jutro) zapytanie do Panna Marple: Czy teraz (kora sugerowała), możemy pod wyróżnione ogłoszenia wsadzić Simonka, żeby się nie zmarnowały pieniążki (jak Keks wróci damy znowu Keksika) i kora wolałaby nie dostawać nagle pełno telefonów o Keksa po adopcji, jak wczesniej telefon milczał Powiem wam jednak najważniejsze, że baaaaardzo tęsknie za Keksikiem i Simonek też tęskni i TZ też, wszyscy tęksnimy. Tak pusto i cicho ( nie słychać co chwile stukoty piłeczki rzuconej na podłogę). Tragedia, idę pogrążyć się w smutku
  9. Dziękuje za poparcie w adopcji i trzymanie kciuków. Keks trafił do domku z niedużym ogródkiem w nowej szeregówce, tak nowej, że nie ma tam asfaltu i dookoła wszędzie pola. Do małżeństwa po 40-tce, mającego 2 starszych synów i jednego 6-letniego. Prawdopodobnie babcia też tam mieszka. Pani pracuje na nocki, Pan dorabia w dzień do 15.00 (prawdopodobnie były policjant). Zawsze więc ktoś jest w domu. Keks będzie miał towarzysza kota, również z adopcji. Prawdopodobnie kot ma przechlapane, ponieważ Keks, znając go, będzie go męczył do upadłego, żeby się z nim bawił ;) Pańswto to psiarze, mieli ich ponoć 8 w życiu - ostatnia suczka owczarek niemiecki rok temu. Musieli ją uśpić, ponieważ miała przepukline i wiele innych chorób i weterynarz powiedział, że nie ma szans na ratowanie, trzeba uśpić. Nie jesteśmy pewne, czy dadzą mu tyle ruchu ile potrzebuje, jednak Keks ma 6 lat, nie wiem, jak długo mógłby być zaangażowany w psie sporty. Czy ktoś aktywny nie zaniedba go, jak Keks się zestarzeje ? Tu również nie miałybyśmy gwarancji. Ludzie Ci również przyjęli nas bez entuzjazmu, może nie lubią ludzi, a wolą zwierzęta, tak jak wiele z nas. Takie właśnie m.in. czynniki sprawiały, że się zastanawiałyśmy nad wydaniem Keksika. Wdziałam, ze Pan jak mówił o owczarku, prawie się popłakał, myślę więc, że będą również kochać Keksa. Będzie miał tam lepsze warunki niż w schronisku, niż u mnie - o takich większość kundelków może tylko pomarzyć. Postanowiłyśmy więc dać im szansę. Poinformowałam, że będzie wizyta za miesiąc, pół roku, itd. Wiedzą też, że jak nie sprostają wymaganiom Keksa, mogą go w każdej chwili oddać. My będziemy przebierać w domach, a inne psy w schroniskach będa w tym czasie umierać w cierpieniu, samotności, w depresji, trzeba ratować kolejne. A my z Jarą niejedną przyczajke zrobimy w krzakach co tam się dzieje. Trzeba było podjąć decyzję, a nikt tego ostatecznie nie chciał zrobić, chciałam więc wyjasnić trochę nasz tok myślenia. Trzeba być dobrej myśli, trzymać kciuki i kontrolować.
  10. Druga sprawa, to odpowiedź dt. ran na podniebieniu Keksa: [quote name='Figunia']Cioteczki Keksikowe, czytam teraz o jego chorobie i tak mysle, ze skoro to cos, co cholernik po kryjomu pozarl, i tak poharatalo mu gardlo, czy nie daj boziu, nie narobilo to jakich szkod w swej dalszej podrozy po jego ukladzie pokarmowym. Oby nie, ale czy nie lepiej spytac weta. Upewnic sie po prostu, zeby (odpukac) za pare dni cos nie wyskoczylo... Keksiu, ale bym ci ta twoja sliczna dupine zlala za takie numery. Masz szczesie, ze jestem daleko i do tego z trudem wylaze z paskudnego przeziebienia, a zatem slaba jak...nie wiem co :)[/QUOTE] Keks jeszcze jutro ma wziąść ostatnią tabletkę antybiotyku - Ds wie o wszystkim. Z Keksikiem było coraz lepiej, kupki dobre, tylko czasami głośniej i częściej ślinę przełykał. Weterynarz powiedział, że jeśli będzie w takim samym stanie jak w pierwszy dzień, jeśli nie będzie widać poprawy, mam przyjść na prześwietlenie. Jeśli coś niepokojącego zauważę, mam przyjść w piątek, ale nic nie zauważyłam, wręcz przeciwnie, z dnia na dzień lepiej się czuł, żadnych dolegliwości. Nie mamy więc podstaw do dalszych badań ?
  11. Muszę kilka spraw jeszcze zaległych tu wstawić, wyjaśnić, itd. Zacznę od tego: Chciałabym pokazać wam filmiki z sztuczkami, które Keksik bardzo szybko się nauczył u mnie. Nie wszystkie mu wychodzą, ponieważ były to początki, a raczej moje, więc kilka błędów popełniam :). Filmy zostały nagrane pod koniec stycznia 2013 [URL]http://www.youtube.com/watch?v=WttP-Eep90s&feature=youtu.be[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=7P_wenTwWsE&feature=youtu.be[/URL]
  12. Trzeba było podjąć męską decyzję, Keks za 2 godziny będzie już w domu stałym. Będzie wizyta poadopcyjna za miesiąc, pół roku, itd. Jeśli Państwo dojdą do wniosku, że jest zbyt żywiołowy i nie mogą sprostać jego wymaganiom wróci do mnie.
  13. [quote name='kizimizi']sluchajcie jade, wracam za tydz :) Wyadoptujcie Simka ;)[/QUOTE] Hahahahaha!!!! Dobre :) [quote name='aska64']A ja przyszłam tu z bazarku i chciałam zobaczyć i przeczytać na własne oczy dlaczego nazywacie go "paskudą",przeciez to piękny śliczny psiak,bez przeszłości ale na litość z przyszłością ktora już mu klaruje jego status.Będzie dobrze Simi. Pozwolicie że go poodwiedzam tu jeszcze. ;)[/QUOTE] Dziękujemy za wizytę i zapraszamy :)
  14. Wczoraj byłyśmy na nie, dzisiaj byłyśmy na tak, a teraz to ja znowu po przeczytaniu waszych wypowiedzi nie wiem czy na nie czy na tak, a dom na odp czeka
  15. [quote name='Panna Marple']Dominika-poszedł przelew na Twoje konto - 50zł za wizytę u weta[/QUOTE] Bardzo, bardzo dziękujemy !!!!!!
  16. W sumie to pojawiło się jeszcze trochę innych wątpliwości, myślę, że nie wypada o czyimś życiu prywatnym czy jego warunkach na ogólnodostępnym forum pisać. Z drugiej strony, jak się szuka wad to zawsze się doszuka, bo przecież nikt nie jest idealny. No i mamy dylemat. Mówiłam, że dzisiaj damy odpowiedź, ale zgrać i namyśleć się nie mogłyśmy.
  17. Niby wszystko dobrze ... idealnie na pewno, ale czy idealnie dla Keksa ? Nie jestem pewna. Jara powiedziała, że od dawna nie miała takiej wizyty PA, gdzie też nie jest pewna, bo zawsze było na tak albo na nie, a tu nie wiadomo.
  18. Już jestem i szczerze, wiem mniej niż przed naszą wizytą PA i im więcej myślę, tym mniej wiem :shake: I najlepsze jest to, ze rozmawiałyśmy z Jarą o tym jeszcze bardzo długo i ona chyba jeszcze mniej wie niż ja. Ale jedno wiem na pewno, poznałyśmy się z Jarą już wcześniej, a nie wiedziałyśmy, że na dogo my to my w rzeczywistości i gdyby mój pęcherz mi prawie nie pękł pewnie siedziałybyśmy dalej w aucie i rozmawiały do białego rana
  19. [quote name='monika083']kiedy wizyta? Jejku oby jakis fajny domek, Dominiko, a jake wrazene zrobili ludzie na Tobie? Jak czuje sie Keksik? poszla ta zalegla deklaracja ode mnie.[/QUOTE] Wszystko napiszę wieczorem, ale na wizytę PA wyjeżdzamy już teraz
  20. Oki, podstawę już mamy, teraz kilka drobnych zmian tylko, ale z mojej strony to dopiero od środy, bo Keksiczek ma chętnych na adopcje, muszę się tym narazie zająć i dopieszczaniem Keksa na maxa, jak Simek sam zostanie, będzie miał serdecznie dość mojej miłości i uwagi :lol:
  21. [quote name='Nikaragua']Zostałam poproszona o wizytę PA, ale po 1 nie jestem zmotoryzowana a po 2 nie jestem dyspozycyjna czasowo tak na juz. Napisałam prośby na dwóch watkach wrocławskich i rozesłałm PW do kilku osób. Jara napisała, że pojedzie[/QUOTE] :loveu: Dziękujemy !!!!Jara mnie namówiła, żebym z nią pojechała, dużą pomocą to ja nie będę, bo to mój pierwszy raz i chyba średnio do tego się nadaje, ale nauczę się od niej na pewno dużo :) I zobaczę na własne oczy jakie Keksik będzie miał warunki. P.S. :-(:-(:-( AAAAAA!!!!!! Może oddam Keksika... nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee :-( Moja malutki aniołeczek, co ja bez Ciebie zrobię :-(
  22. [quote name='Panna Marple']Ło Jeeezuuu, to kciuki trza trzymać![/QUOTE] Ale nie za Keksika, tylko żeby Państwo okazali się właściwymi ludźmi i żeby warunki były odpowiednie :)
  23. [quote name='Panna Marple']Kurde, ale nerwowo się zrobiło z Keksikiem. Dzięki wielkie dominika, że byłaś czujna i dzielna:lol:. Wyślę jutro 50zł -częściowy zwrot za wizytę u weta[/QUOTE] Dziękuje za całego serca ! Trochę się bałam, że nie ma na to pieniążków, a ja i tak do weta pojechałam :roll: Przed chwilą byli Państwo obejrzeć Keksa, chcą go, teraz szybko szukamy na wizytę pa.
  24. Dziś wygląda na to, że wszystko będzie dobrze. Dostał jeszcze 2 zastrzyki i 3 tabletki - antybiotyk do domu, zapłaciłam 25 zł. Keksik już w 85% doszedł do swojej normalnej formy. Bardzo się o niego bałam wczoraj :-(
  25. [quote name='kizimizi']co sie stalo?[/QUOTE] To może ja skopiuje mail do kory z wczoraj w nocy, bo dużo pisania: "Dzisiaj wszystko było dobrze. Ostatni spacer o 20.00, ciemno już było, nic nie było widać, szybko siku i kupka i do domu. Wróciliśmy, wszystko ok, z czasem Keksik coraz mętniejsze oczy, zaczął chodzić ze spuszczoną głową i próbował przełykać, tak jakby chcial wymiotować albo mu coś w przełyku stało. I tak co 10-15 minut próbował, zazwyczaj łatwo mu szły wymioty. Na stojąco mu się oczy zamykały. Zaczął być coraz bardziej spokojniejszy i jakby śpiący. Więc dałam mu się zdrzemnąć na łóżku godzinkę, ale jak wstał, było jeszcze gorzej. Poszliśmy do drugiego pokoju, Keksik do legowiska po drodze znowu przełykając albo próbując wymiotować. Usiadłam na neta i szukam jak pomóc psu zwymiotować. Pomyślałam też, ze może na dworze coś zjadł, coś mu utknęło w gardle... może jakąś kość ktoś wyrzucił albo ptak upuścił. Czytam o soli, wodzie utlenionej, piszą że psy po nich pół dnia wymiotowały zamiast raz a porządnie, więc postanowiłam sama mu palca włożyć. Ja wkladam palca, wyciągam, jego cofa, ale nie wymiotuje, a na palcu ślina z krwią i tak kilka razy. Natychmiastowy stan przedzawałowy u mnie. Siadam do neta i szukam ostry dyżur wetów we Wro, pomyślałam, ze utknęła mu kość, wbiła się w gardło albo głębiej i się udusi albo wykrwawi, oczywiście w najgorszym przypadku, ale ryzyko jest. Dzwoniłam do 10 wetów niby ostry dyżur całodobowy 7 dni w tyg, a nikt nie odbiera tel alarmowego. Patrzę na Keksa w legowisku, wołam go, on tylko oczy ledwo podnosi, nie podchodzi, nie patrzy na mnie i tak kilka razy, wzrok mętny, wulkan energii zamienił się w ledwo żywą istotke. Zimne poty zaczęły mnie oblewać. Wreszcie się dodzwoniłam, wpakowałam go do auta i pojechaliśmy. Wiedziałam, że ostry dyżur o tej porze i jeszcze w niedzielę będzie kosztował sporo, ale za nic na świecie nie chciałam mieć Keksika na sumieniu, jakby mu coś się stało, a ja bym nie zareagowała, jedynie przez kase, do końca życia bym sobie tego nie wybaczyła. Jesteśmy u weta, zmierzył temp, obadał słuchawkami, oglądnął pysk, zęby i język, rozdziawił pysk na całego, Keksik ma gardło w ranach, z których leci krew, musiał coś zjeść na dworze, ale było ciemno i nic nie słyszałam, nie widziałam. Raz albo dwa zdarzyło się, że coś znalazł i chciał połknąć, ale wtedy mu z gardła palcami wyciągałam. Dostał antybiotki w zastrzykach i jeszcze jakiś lek też w zastrzyku z nadzieją, że to nic poważniejszego. Jutro rano znowu antybiotyk, jak będzie lepiej dostanie w tabletkach na następne 2 dni, jak źle dalej zastrzyki i ewentualne prześwietlenia, czy rzeczywiście nic nie tkwi w przełyku. Zapłaciliśmy i pojechaliśmy do domu. Keks już teraz czuje się lepiej, ma bardziej wyrazisty wzrok i jak leży w legowisku a ja nad nim jestem i go wołam po imieniu znów wystawia brzuszek i rozciąga wszystkie kończyny na bok, żeby go miziać, ale przede wszystkim, żyje i jak narazie wygląda na to, że to nic poważnego. Niestety, tylko dziś zapłaciłam 130 zł. Na drzwiach do wejścia weta było napisane, że wizyta o tej porze w niedziele i swięta 100 zł, ale w akcie desperacji i tak weszłam, wet policzył 80 zł za wizytę, do tego 20 zł i 30 zł odpowiednio za zastrzyki. Mam wpis na karcie i w ksiażeczce jakie, ale nie wiem czy się doczytam, poszukam dokładnej nazwy w necie, może rozszyfruje. Powiedział też, żebym jutro rano przyszła i miała 20 zl ze sobą na zastrzyki, więc może już normalnie weźmie."
×
×
  • Create New...