-
Posts
1634 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dominika84
-
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[quote name='perpe-tua']Dominika w klubie Nowa Fala [URL]https://www.facebook.com/events/516574815058931/517418988307847/?comment_id=520378781345201&ref=notif¬if_t=like#!/pages/DRUGA-FALA/491999914197910?fref=ts[/URL] także możecie zostawić plakacik. Pytałam dziewczyn i są jak najbardziej za. W dużej części odwiedzają to miejsce ludzie walczący o prawa zwierząt. ;)[/QUOTE] Super, dziękuje za informacje, podrzucę tam "kilka" (na wszelki wypadek) plakacików ;) -
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Poprosiłam TZa, żeby w pracy wydrukował 4 kopie plakatu, przyniósł do domu 50 :crazyeye: Hehe, to w weekend akcja plakatowania we Wrocławiu, zaczynamy od działek :) -
Super !!! Ty to masz szczęście, masz już następną ? ;) Perpe-tua mam do Ciebie ogromną prośbę, potrzebowałabym opieki nad Simonkiem i Keksikiem 7./8. i 14./15.09.2013. Czy mogłabyś się nimi zaopiekować ? Jeśli nie to muszę już zacząć szukać dla nich opieki (jak moja mama będzie w PL to jej zostawię, ale jeszcze nie wiem, mała jest szansa na to). Mam nadzieję, że jednak wyadoptuję chociaż jednego z nich do tego czasu (mogłabyś podzielić się twoim szczęściem do znajdywania DS).
-
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Wiem Kora, że mówiłaś, że z wywieszonych ogłoszeń w klinikach weterynaryjnych raczej nikt nie dzwoni, ale i tak zrobiłam ogłoszenie i powieszę u Magnuskowego weta, sam zaproponował. Bardzo proszę, jeśli ktoś może, żeby także wydrukował ogłoszenie Simona i powiesił, może być przy okazji, gdzieś u siebie, w klinice, w miejscu pracy, ... . Bardzo chciałabym, żeby moje tymczasowicze od was znalazły szybko dom. Przyzwyczajamy się coraz bardziej do siebie, nie służy to nikomu :( Jestem nastawiona na wyciąganie psiaków ze złych warunków i doprowadzanie ich do normalności, do stania się normalnymi, radosnymi pieskami, nie na to, żeby u mnie siedziały w nieskończoność i przyzwyczajały się do mnie, kiedy już są gotowe do adopcji. Uważam, że Simon już spokojnie może zostać wyadoptowany. W tej chwili mija wszystkie, nawet duże, szczekające na niego psy bez najmniejszej reakcji (pod warunkiem, że ma w mordce swoją piszczącą świnkę ;) ) Jestem pewna, że zobaczy w ten sposób, że mu nic nie zagraża i z czasem również to u niego się ułoży. Ostatnio kąpał się też w rzece, za świnką w ogień pójdzie ;) Bardzo ładnie chodzi na smyczy, chyba, że go coś zdenerwuje, ale daje się uspokoić. Wie, że nie może szczekać w domu, nieraz to robi, ale stara się zamiast tego "pojęczeć" trochę, jak nie może się powstrzymać. Jest jeszcze kilka małych "problemików", ale żaden z nich nie jest tak duży już, żeby określić go jako trudnego do adopcji (oprócz wieku). Trzeba się zmobilizować i wywiesić kilka plakatów. Kora, a jak to jest z ogłoszeniami na inne województwa ? Jak piszemy, że możemy zapewnić transport, to może na inne województwa/cała Polskę spróbować ? Może chociaż na mazowieckie ? [IMG]http://imageshack.us/a/img824/1402/koi5.jpg[/IMG] Plakat umieściłam też na różnych stronach adopcyjnych na fb. -
Dziękuje Wam za wsparcie, za to, że zainteresowaliście się losem Magnuska, że trzymaliście za niego kciuki. Niech nikt nie myśli, że nasza walka była daremna, wywalczyliśmy ponad 2 miesiące bezbolesnego, beztroskiego życia u niego. Każda złotówka, każdy dar był dla niego na wagę złota. [TABLE="width: 100%"] [TR] [TD="colspan: 2"]"Byłem prawie całe moje życie w małym kojcu Latem cierpiałem na słońcu Zimą przymarzałem Ale nie narzekałem Bo do kogo? Przecież nie miałem nikogo Czasem coś do jedzenia mi dali I zaraz uciekali I tak mijały dni, miesiące i lata Siedziałem sam, nieraz sie bałem Nic jednak o dobrych ludziach nie wiedziałem Siedziałem tam, po prostu żyłem Nie wiedziałem wtedy, że życie może byc zwyczajnie dla psa miłe Ktoś tam potem mnie wziął i sie pobawił A jak byłem chory to mnie zostawił Ktoś inny dał mi namiastke domu I nie zamierzał już oddac nikomu Dbał o mnie, walczył o me życie O jak dobrze mi tam było niesamowicie Poznałem swoje imie, pańcie, pluszaki Już nie byłem bylejaki Miałem dom i towarzystwo Dla mnie to było wszystko Zabrakło jednak czasu by sie tym nacieszyc Teraz biegam za moim teczowym mostem by tam do woli grzeszyc" Żegnaj Magusiu (Kiti)[/TD] [/TR] [TR] [TD="colspan: 2"]_________________[/TD] [/TR] [/TABLE]
- 100 replies
-
Została w nowym domu ?
-
[quote name='Jara']Jak u Keksa zostawanie w domu?[/QUOTE] Bez problemu zostaje sam w domu, na początku jak u mnie był przez kilka dni drapał drzwi, ale już dawno mu przeszło. Spokojnie też wytrzymuje 9 h i dłużej bez siku i i robienia koopy. Chociaż to drugie zawsze 2 razy dziennie przynajmniej robi.
-
[quote name='marta0731']Dominika a co się stało Magnusowi? :( Bo usunęłaś wątek z subskrypcji i nie mam jak znaleźć żeby doczytać.............[/QUOTE] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/244951-Magnus-ca%C5%82e-%C5%BCycie-w-kojcu-teraz-za-TM/page4[/URL]
-
[quote name='kizimizi']przykro ...............[/QUOTE] .... tak :-(
-
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Javena serdecznie Ci dziękuje za zaangażowanie w ogłaszanie Simona i Keksa. Ogłoszenie jest super i dziękuje, że do każdego wykorzystałaś max liczbę zdjęć i to różnych. -
Zostały jeszcze 3 faktury do spłaty + jedna z operacji. Będę walczyć do końca o spłatę jego długu do ostatniego grosza.
- 100 replies
-
Dziękuje wszystkim. Jara, Magnus nie był leczony na Energetycznej. Kopiuje moje słowa z wątku Magnuska na forum Pomorskiej Fundacji Rottka, ponieważ nie jestem w stanie tego drugi raz napisać. "[FONT=Verdana]Nie chce się wracać wspomnieniami, bo strasznie bolą, ale wszyscy tutaj czekacie na wyjaśnienia co się stało, więc z ogromnym smutku w sercu piszę ... [/FONT] [FONT=Verdana]W piątek w nocy Magnus zaczął mieć odruchy wymiotne, nie minęła minuta i poszłam z nim na krótki spacer, ponieważ pomyślałam, że chciałby zjeść trochę trawy i zwymiotować, że mu to pomoże (nieraz tak sobie ulżył). Na 2 min spacerze wszystko wróciło do normy, załatwił potrzeby, nie chciał jeść trawy, wróciliśmy do domu. Odruchy wróciły, zaczęły się nasilać, Magnus zaczął się słaniać na nogach przy nich, zaczęło go wykręcać. Zaczął sapać. Nigdy nie wiedziałam skrętu żołądka, ale to właśnie przyszło mi na myśl. Zaraz ubrałam Magnuska w szeleczki, do auta i do weterynarza. Dzwoniłam do naszego weterynarza, ale ma remont w klinice i nie miał go gdzie przyjąć. Pojechaliśmy tam, gdzie było najbliżej i co pierwsze mi przyszło na myśl, do kliniki, gdzie Magnus był operowany. Na drzwiach był napis o nocnym dyżurze, ale nikt nie otwierał, dzwoniliśmy dzwonkiem, telefonem, pukaliśmy do okien i drzwi. To były najdłuższe chwile w moim życiu, wydawało mi się, jakbyśmy tam godzinami stali. A Magnusek dzielny i silny z nami.. a jego brzuszek w te chwile urósł 2 razy większy... tak strasznie spuchł, tak strasznie cierpiał. [/FONT] [FONT=Verdana]Pojechaliśmy dalej do jedynej kliniki, jaką znałam z dyżurem nocnym. 5 minut później byliśmy na miejscu. Magnuska rozsadzało od środka, nigdy nie widziałam takiego czegoś i nikomu nie życzę takiego widoku u swojego psa. Tak strasznie płakałam, że ledwo potrafiłam się dogadać z weterynarzem. Diagnoza: skręt żołądka. Natychmiastowa operacja albo eutanazja ze względów humanitarnych. Jak weterynarz zobaczył jak Magnus wygląda pomijając skręt żołądka i usłyszał o guzie na śledzionie, zalecił to drugie. Dzwoniłam do Akachy, dzwoniłam do nazego weterynarza, dałam do słuchawki weterynarza, sama nie mogłam nic powiedzieć, ale nie było czasu na dyskusje, na zastanawianie się, czy myślenie. Magnus leżał na stole ziejąc okropnie, jego oczy wyrażały tylko ból i cierpienie, to było nie do zniesienia. Nie kontaktował, nie widział nic, tylko cierpiał. I to było w tym wszystkim najgorsze, to najbardziej boli. Tyle w życiu cierpiał i przed śmiercią przyszło mu cierpieć raz jeszcze i to niewyobrażalnie. Nie rozumiem tego bezsensownego cierpienia. Po co, na co, czemu on był winny ? Dlaczego nie mógł odejść spokojnie we śnie ? [/FONT] [FONT=Verdana]Nie mogłam zebrać myśli wtedy, chciałam tylko, żeby nareszcie przestało go boleć i żeby już nigdy w życiu więcej nie bolało, żeby nareszcie przestał cierpieć. To była decyzja wszystkich, których mogłam w tej chwili zawiadomić, nasz weterynarz po rozmowie z drugim wetem oddzwonił zaraz do mnie, mówił, że chciałby, żeby Magnus żył, nie chciał się z tym pogodzić, zaczął mówić, ale Magnus już spał, to wszystko było błyskawiczne, ... daliśmy mu spokój. [/FONT] [FONT=Verdana]Wetrynarz mówił, że jeszcze góra 20 min i serce by mu wysiadło. Powietrze w żołądku na wszystkie wewnętrzne organy naciskało, nie można mu było nacisnąć palcem później na brzuszek, był tak napuchnięty. Po bardzo małej dawce środków na uśpienie Magnusa serce zaczęło bardzo powoli bić, przy takiej dawce serce powinno wciaż jak dzwoń bić. Magnus był za bardzo osłabiony chorobami, nie przeżyłby operacji. A jeśli nawet zdarzyłby się drugi cud i by przeżył... jak długo żyłby bez cierpienia ? Jak szybko zacząłby guz naciskać na tchawice ? Kiedy znowu można byłoby zrobić trzecią operację z długotrwała narkozą ? Kiedy pojawiłyby się przerzuty z guza na śledzionie ? Kiedy inne wyniszczone narządy dałyby o sobie znać ? Myślę, że nie trwałoby to długo. A ja już nie chciałam po prostu, żeby cierpiał, jego widok z tym napuchniętym brzuszkiem ... Dlatego przychyliłam się do decyzji pozostałych. Dość w życiu Magnus się nacierpiał. [/FONT] [FONT=Verdana]Różne myśli krążą po głowie, przez 3 dni wcześniej ział dość często w domu, gdzie jest chłodno, z siusiaka kleista, żółta maź mu zaczęła lecieć, znowu zaczął mieć czasami lekkie rozwolnienie, [/FONT][FONT=Verdana]nie wytrzymywał więcej niż 9h bez koopki. Musiał co najmniej 4 razy dziennie znowu wychodzić. Wcześniej czasami mu się tak zdarzało, ale nie 3 dni pod rząd (od czasu leczenia i pomijając okres po operacji). Nie wiem, czy ma to coś wspólnego ze skrętem. N[/FONT][FONT=Verdana]ie wiem, czy już nie zaczęło dziać się cokolwiek innego z jakimś organem wewnętrznym u niego.[/FONT] [FONT=Verdana]Zjadł normalną porcję swojej moczonej w wodzie karmy 3 h po ostatnim spacerze, nie potrafię sobie wytłumaczyć, co spowodowało skręt żołądka. I dlaczego w ten sposób jego życie się zakończyło. [/FONT] [FONT=Verdana]Magnus został pochowany na cmentarzu dla zwierząt pod Wrocławiem "Tęczowy Most" z rana na następny dzień, a z nim bezpowrotnie po dużym kawałku naszych serc (TZ go bardzo pokochał). Nie ma nagrobka, nie wiedzielibyśmy, w którym miejscu leży, więc dzisiaj umówiłam się z właścicielem, pokazał nam miejsce w którym spoczywa Magnusek. Zostawiłam mu jego piłeczkę. [/FONT][FONT=Verdana]I jeszcze jedno chciałam dodać: Sama z siebie byłam świadoma, że nadal mieliśmy szanse wyleczyć Magnusa, bardzo znikomą, ale mieliśmy. Jednak droga do zdrowia sama w sobie okazała się za ciężka dla niego, za trudna, zbyt bolesna, a Magnusek był za słaby. Byłaby gehenną dla niego. Weterynarz powiedział, "trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie dość". "[/FONT]
- 100 replies
-
[COLOR=#000000]Magnus odszedł za TM, próbuję się pozbierać[/COLOR]
-
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Magnus odszedł za TM, próbuję się pozbierać -
... Magnus za TM ... Maguś, .... Cel z bazarków może iść oczywiście na inne potrzebujące psy, to wasza decyzja. Po Magnusie został dług. Guchypies, byłoby cudownie, jeśli to właśnie dzięki Tobie Magnus mógł w ostatnich dniach swojego życia dzięki Trocoxilowi tak swobodnie podskakiwać na trawce i nam wchodzić po schodach, gdybyś jednak podtrzymała cel swojego bazarku. Zapłaciliśmy też 140 zł za miejsce na psim cmentarzu dla Magnusa. Nie wiem co pisać, od czego zacząć a na czym skończyć.
- 100 replies
-
Niestety z pieniędzy, które na niego zbieramy, opłacana jest również karma dla niego - aktualnie 88 zł miesięcznie. Patrząc jak konto maleje jak odliczamy karmę ... przeznaczone na jego leczenie tak naprawdę, żal serce ściska. Każdy chciałby, żeby Magnus był zdrowy, ale brzuszek też trzeba napełnić, chłopak musi jeszcze przytyć, nabrać sił. Bardzo chciałabym, żeby znalazły się deklaracje stałe na karmę dla niego, żebyśmy co miesiąc nie musieli odejmować mu z pieniędzy na leczenie. We wtorek mamy badanie na chorobę autoimmunologiczną, wyniesie to ok. 240 zł, trzeba zapłacić jeszcze za leki na tarczycę. A faktura za operacje nadal "wisi". Walczymy, bo wiemy, że Magnus z dnia na dzień czuje się lepiej i że jest bardzo realna szansa na jego wyleczenie - na naprawienie krzywdy, którą wyrządził mu człowiek odpowiedzialny za opiekę nad Magnusem, a który zawiódł, przez co Magnus musiał latami znosić niewyobrażalny ból. Proszę w imieniu Magnusa o deklaracje miesięczne stałe na karmę - 5 zł miesięcznie to dla Magnusa 2 dni, w którym ma pełny brzuszek. Jeśli nie możecie w ten sposób pomóc, proszę skopiujcie moją sygnaturkę jeśli żadnej nie macie i roznieście proszę tą prośbę na forum. Może ktoś jeszcze zainteresuje się losem Magnusa i nam pomoże.
- 100 replies
-
W tej chwili mamy następujące problemy (jeśli uda mi się zrobić lepsze zdjęcia wstawię je tutaj) Guz na szyi: Zaniki mięśni na głowie:
- 100 replies
-
[quote name='monika083']tak, to moj w avatarku, na foteliku:) Dominika, Bruno mial zapalenie tych gruczolow, pierwsza wetka zle go leczyla...masakra byla, teraz jezdzimy regularnie oprozniac, ale trzeba pilnowac, zeby kupki byly twarde, czyli odpowiednia dietka i jest ok.[/QUOTE] Może bym ją nie udusiła, ale poddusiła :shake:
-
Tak myślałam, wrócicie w październiku dopiero ? P.S. Język też ma taki długi jak Keks :)
-
[quote name='Besti']Kawaler z niego niezły:loveu: Rzeczywiście nie widać na zdjęciach zaników mięśni........[/QUOTE] Tak, nie widać [quote name='gluchypies']Ale z niego przystojniak! Coraz piękniejszy jest! :) Super, że się dobrze czuje - oby badania ostatecznie wykazały, co jest nie tak, żeby leczenie było jak najlepsze i najskuteczniejsze.[/QUOTE] Pewnie, najpiękniejszy i największy w dzielnicy :D Dziękuje, ja też mam taką nadzieję, ... takie życzenie. Mimo, że polepszył się jego stan zdrowia i samopoczucie, trzeba być na to przygotowanym, że w każdej chwili może nastąpić znaczne pogorszenie. [quote name='perpe-tua']a jak z mięśniami na główce? na zdjeciach widać zdecydowaną poprawę.[/QUOTE] Nie ma żadnej poprawy. Może dlatego tak się wydaje, ponieważ bardziej błyszczy mu się sierść i jeszcze mniej przez to zaniki na zdjęciach widać. Na pewno na dniach zrobię mu kilka zdjęć ukazujących w pełni "problem" zarówno na głowie jak i szyi.
- 100 replies
-
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dominika84']Te 16 kg też bym odpuściła w ogłoszeniu, bo niby mały, a tak dużo waży. To nie istotne :P [COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Nowy tekst, tj. zmodyfikowany stary (do poprawek): "Przez kilka ostatnich lat Simon prowadził smutne życie w boksie 3/4m, bez spacerów bez wolontariatu bez najmniejszego sensu. Mimo, że cały świat zapomniał o jego istnieniu, Simon wciąż tam był, płakał, czekał, i wierzył, że los musi się odwrócić ... i odwrócił! Wolontariuszka postanowiła zabrać psa do domu tymczasowego i mu pomóc.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Simon mieszka obecnie z innymi psami, z którymi bez problemu się dogaduje. Nie jest wymagający, większość dnia spokojnie śpi w swoim legowisku. Nie trzeba z nim chodzić na długie spacery i bawić się godzinami. Nie ma problemów z dziećmi w żadnym wieku chociaż dla tych najmłodszych nie podda się jako zabawka do ciągnięcia za ogon czy uszy! Grzecznie jeździ autem. Simek udowodnił, że na naukę nigdy nie jest za późno i postanowił nauczyć się kilku sztuczek by zabłysnąć w towarzystwie[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Tahoma][U][COLOR=#0000ff]http://www.youtube.com/watch?v=E_IrdvqXsik[/COLOR][/U][/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Pies dobrze czuje się w mieszkaniu, jak i w domu z ogrodem. Simon jest psem średnim, w kłębie sięga pod kolano, ma ok. 7 lat. Posiada komplet szczepień, jest wykastrowany, zaczipowany, zdrowy i wykąpany. Gotowy do adopcji – niecierpliwie czeka na swój nowy dom![/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Tahoma]W razie potrzeby pomożemy w transporcie na terenie kraju. Simon nie zostanie wydany na łańcuch do budy i kojca. Warunkiem adopcji jest zgoda na przeprowadzenie wizyty przedadopcyjnej i podpisanie umowy adopcyjnej."[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Tahoma] [/FONT][/COLOR][/QUOTE] :shake: O mamo... to o Simku nie o Keksie, przepraszam, już mi się wszystko miesza, ale tu też odpowiedzi nie było czy ok. Dobra, wybierze się stary tekst, czekam tylko na odpowiedź Javeny teraz -
[quote name='perpe-tua']Mam taką nadzieję :) poza tym Maja ma podobny charakter do Keksika - zabaw nigdy dość![/QUOTE] To powinny razem na spacery chodzić, żeby się wyszaleć :)
-
Dobra, nie będzie zbiórki publicznej na konto. Tak, dopisz do pierwszego postu te rachunki. Ja lecę do dentysty
-
Simek wreszcie w swoim domu! DZiekujemy wszystkim!
Dominika84 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[quote name='kora78']juz simka dominika wysle. kizi misie napisz i wyslij na maila do javeny.[/QUOTE] Moment, moment, ja miałam tylko zamówić i zapłacić dla Simona - to zrobię, ale kizi miała tekst ułożyć i zdjęcia wybrać... Przypominam, że Keks również tekstu nie ma, oprócz moich wypocin ostatnich, których nikt nie skomentował. Kizi jak się dogadam i zapłacę Javenie wyślę Ci pm w sprawie Simka, żebyś podesłała tekst i foty, ok ?