rozio
Members-
Posts
341 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rozio
-
[quote name='barb']Viki też usuneli allegro - po raz kolejny.:placz:[/QUOTE] Jak "obrońcy zwierząt" walczą z "pseudohodowcami" to skutki widać nie tylko w necie ale i w rzeczywistości. Ustawa jest chora a ludzie po*******eni. Aż mi szkoda się więcej w temacie wypowiadać. Ludzie się chlają a cierpią zwierzęta. Dzisiaj mi terierowaty sierściuch numer wyciął. Chciałem go wziąść z Kają i moim psem, ale na Kaję zaczął coś burczeć, więc go zostawiłem na małym wybiegu gdzie latał cały dzień. Wychodzę sobie w najlepsze z Kają i moim psiurkiem, jestem prawei przy bramie głównej a tu nagle jakieś terierowate coś do nas podbiega i się mierzy z moim psem :-) Ale gwizdnąłem, sierściuch do mnie podszedł merdając tym swioim przykrótkawym ogonkiem i go zapiąłem na smyucz mojego psa co miałem w kieszeni i wio na spacer :-) Dziura w siatce jest na małym wybiegu (dobrze, że wczesniej nie zwiał) - UWAGA !!!. Zastawiłem ją betonem , trochę siatkę powiązałem rękoma, ale nie miałem kombinerek więc to tylko prowizorka jest (na chwilowe wypuszczenie tam psiurka). Nowy nieufny, trochę wystraszony i niezadowolony z sytuacji. Nie burczy, podchodzi do siatki, nie strzeży zębów ale strach ma wielkie oczy. Na noc został Ozii z Lukim (czy jak mu tam, bo już nie ogarniam tych imion :-)) na głownym wybiegu
-
Wieśniak nawet nie wie, że się ustawa zmieniła dopóki jakaś gówniara z sąsiedztwa go nie podpieprzy na policję. Wtedy wieśniak odda psa do przepełnionego schronu (nie ponosząc żadnych kosztów i odpowiedzialności), w którym spędzi piesek resztę życia i może łaskawie wtedy ktoś go raz na miesiąc z klatki wypuści, a wolontariousze będą się prosić na forach o jedzenie dla psów (jak gdzieś tu spod Warszawy ostatnio ktoś prosił) bo psy codziennie nawet nie dostają jedzenia. Pełnia szczęścia a gminy jak miały w d..ie tak dalej będą miały i wszystko zostanie na barkach wolontariuszy (koszty ogłoszeń, szukanie nowych domów, wyprowadzanie i socjalizacja tych psów). Ta ustawa to typowo polski bubel - zame zakazy, represje a żadnych racjonalnych, życiowych rozwiązań. Krok w tył na kolejne lata a nie do przodu (niestety).
-
Klauzunka - akurat nie do Ciebie pisałem bo tu masz rację z tym oszustwem, ale ogólnie o ustawie bo wg mnie to bubel. Powinni kontrolować hodowców (pseudo czy zrzeszonych) i obrót zwierzętami a nie go zabraniać i robić dobrze hodowcom psów rasowych którzy tylko trzepią kasę. Rasowego, rodowodowego owczarka niemieckiego z opadniętym zadem w zyciu bym nie kupił bo to są kaleki z krzywym kręgosłupem i chorymi stawami. Użytkowe owczarki niemieckie np. używane do ratownictwa lub inne używane w tym celu pieski są w większości nierodowodowe (np. w organizacji STORAT). Rodowodowe, wystawowe się najnormalniej nie nadają, a ustawa ogranicza hodowlę takich psów jako nierasowych. Chyba, że źle rozumuję to mnie poprawcie.
-
Co do ustawy to: 1. Ustawa nie zabrania sprzedaży zwierząt nierasowych, tylko zabrania rozmnażania ich w celach handlowych - a to zasadnicza róznica wg mnie. Mogę mieć rasowego lub nierasowego pieska i go legalnie sprzedać/odsprzedać - takie jest moje zdanie. Żeby kogoś posądzić o nielegalne sprzedawanie zwierząt trzeba mu najpierw udowodnić przed sądem, że rozmnożył je w celach handlowych, a nie kupił go wczesniej a teraz odsprzedaje, lub np. znalazł całego miotu pod śmietnikiem i sprzedaje, zeby pokryć koszty utrzymania. 2. Czy wiesniak po przetrzymaniu 12 gdzoin psa na łancuchu dł. min 3 m, nie mający ogrodzenia posesji wg Was przez kolejne 12 godzin bedzie z nim chodził na spacerze, czy zamknie go w budzie lub komórce na kolejne 12 ? Chyba wolałbym być na tym łańcuchu przez 24 godziny. 3. Kto z Was optujących za rasowością piesków ma psa z rodowodem za kilka tysięcy zł lub komu tatuś czy mamusia kupiła takiego pieska na życzenie (może by jakąś sondę zrobić na forum)? Czy Wasze pociechy nie dają Wam szczęścia właśnie dzięki pseudohodowcom lub przypadkowym kryciom? 4. Kontrowersyjna sprawa kopiowania (uszy i ogony) - wielkie larum się zrobiło w temacie (może nie w tym wątku akurat) ale o sterylizacji i kastracji jakoś nikt nie wspomina i uważa, że to normalka, że można to robić tylko, że ustawa wyraźnie mówi: [FONT=TimesNewRomanPSMT]"Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierz[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ę[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]tach s[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ą [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]dopuszczalne dla ratowania[/FONT] [FONT=TimesNewRomanPSMT]ich [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ż[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ycia lub zdrowia oraz dla [B]koniecznego ograniczenia populacji..." [/B]a nastepnie precyzuje wg mnie kiedy taka konieczność zachodzi tj;[/FONT] [LEFT][B][FONT=TimesNewRomanPS-BoldMT]"Art. 33a.[/FONT][/B][/LEFT] [FONT=TimesNewRomanPSMT]1. W przypadku gdy zwierz[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ę[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ta stanowi[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ą [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]nadzwyczajne zagro[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ż[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]enie dla [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ż[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ycia, zdrowia[/FONT] [LEFT][FONT=TimesNewRomanPSMT]lub gospodarki cz[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ł[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]owieka, w tym gospodarki [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ł[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]owieckiej, dopuszcza si[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ę [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]podj[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ę[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]cie[/FONT][/LEFT] [LEFT][FONT=TimesNewRomanPSMT]dzia[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ł[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]a[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ń [/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]maj[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ą[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]cych na celu ograniczenie populacji tych zwierz[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]ą[/FONT][FONT=TimesNewRomanPSMT]t."[/FONT][/LEFT] [LEFT][FONT=TimesNewRomanPSMT]Wobec powyższego wykonywane sterylki i kastracje, które są często warunkiem zawartym w umowach adopcyjnych stosowanych przez schroniska są zgodne z prawem czy nie? Jak dla mnie [B]kastrowanie czy sterylizowanie dla widizimisię wcale nie jest zabiegiem dla koniecznego ograniczenia populacji[/B] i dla mnie to bardziej niż kopiowanie ogona (duży pies może np ciągle go kaleczyć uderzając o kanty ścian, lub jego ogon narażony jest na nadeptywanie, przytrzaśnięcie itp. przypadki) podpada pod znęcanie się. [/FONT][/LEFT]
-
[quote name='karolciasz28'] A w sprawie Lukasa cisza?[/QUOTE] Tego to ja nie wiem - Cioteczki kontrolują sytuację z adopcjami a mnie to tylko słuchy dochodzą :-)Widziałem, że ogłoszenie w jego sprawie wisi na głównym przystanku w Boguchwale. Mogę mu porobić i temu nowemu zdjęcia w sobotę lub niedzielę za dnia jak trzeba?
-
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
rozio replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Wykorzystałem ten patent Aguli i był spokój. Kaja dzisiaj bez objawów chorobowych na spacerku, ale od dzisiaj dostaje luminal. -
Sonia - ZBIERAMY DEKLARACJE NA HOTEL I SZKOLENIE!!!!
rozio replied to Agula99's topic in Już w nowym domu
Co do Soni to była dzisiaj na spacerku z moim (zrównoważonym i spokojnym) psem. Przywitała się elegancko, gdy mój stał z ogonem w pionie ale żadnej nieładnej akcji nie podjęła. Spacerek przebiegł w ogólnej atmosferze wzajemnej ignorancji mimo, że się spotykali na wąchaniach i nie było nawet burknięcia z jej strony. Po drodze spotkaliśmy Magdę z córką, która ją wyczochrała po boku (czego raczej nie lubi) i nie skonczyło się to żadną akcją ze strony Soni. Suka daje się zdominować na spacerze i jak trzeba to można ją elegancko prowadzić przy nodze. Coraz więcej merda ogonem i widać, że jest trochę bardziej ufna. Ogłaszajcie laskę - moim zdaniem nie ma na co czekać -
Dzisiaj był na spacerku. Zaczał bardzo nieładnie, na starcie próbował mnie zdominować i troszkę zaczął rozrabiać, to zrobiłem mu spacerek w 80% na krótkiej smyczy przy nodze (bez puszczania go przodem) i wrócił już grzeczny jak baranek i pięknie przepuszczał mnie pierwszego przez bramki :-) Po drodze spotkaliśmy ludzi, pogadaliśmy (standardowo micha mu się cieszyła i ogon latał), a pieski za ogrodzeniami po takim szkolonku ignorował i się wogóle nie wyrywał :evil_lol:. Ponoć Magda mu jakiś domek wyszukała i ktoś ma w jego sprawie zaglądnąć do przytuliska. Oby się chłopak pokazał z jak najlepszej strony.
-
Sonia - ZBIERAMY DEKLARACJE NA HOTEL I SZKOLENIE!!!!
rozio replied to Agula99's topic in Już w nowym domu
niezły tekst, jestem pod wrażeniem, ale niech się przede wszystkim doświadczone Ciotunie wypowiedzą ;) -
Niestety wujek rozio miał dzisiaj robotę i dopiero wrócił do domu. Piesków (oprócz swojego) dzisiaj nie wyprowadził, ale jutro ma nadzieję to nadrobić :-)
-
Sonia - ZBIERAMY DEKLARACJE NA HOTEL I SZKOLENIE!!!!
rozio replied to Agula99's topic in Już w nowym domu
a może coś bardzij w stylu: Piękna labladorka dla odpowiedzialnych ludzi. Jak nikt inny przypilnuje ogrodu i nie wpuści żadnych obcych. Do spokojnego domu bez dzieci i innych zwierząt. -
Sonia - ZBIERAMY DEKLARACJE NA HOTEL I SZKOLENIE!!!!
rozio replied to Agula99's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agula99']oto jest pytanie???[/QUOTE] Ja to bym ją ogłaszał i się nawet nie zastanawiał. Inna to ona nie będzie, w obcych miejscach się podporządkowywuje, jest fajna i nie dominuje. Im dłużej w przytułku bez stałego kontaktu z człowiekiem tym dla niej gorzej. -
[quote name='Agula99']Rozio, czy nie mógłbyś przychodzić w sobotę tak koło 14, jak ja jestem?? Zawsze to była by jakaś pomoc, w szczególności kiedy jest tyle psów i trzeba po 5 razy chodzić, a na dworze zimno! Ja nie muszę wyprowadzać Sonii ani Budrysa, jak chcesz ich wyprowadzać po swojemu, tresować, to ja nie mam nic przeciw temu, ale jakbyś przyszedł i jeszcze wziął córkę, to na dwa razy udało by się nam wziąć wszystkie psiaki, a tak ja dziś łaziłam od 14 do 17:30. Jak już jesteś, to przynajmniej pomóżmy sobie na wzajem :)[/QUOTE] W sobotę o tej godzinie odpada na pewno. Starałem się wychodzić w dni w które Ty nie wychodzisz, żeby psy miały w miarę często te spacery. Na szkolenie Budrysa i Soni nie ma czasu przy tej ilości psów i w taką pogodę a na dodatek ostatnio to mnie te psy zdominowały (po tej przerwie chorobowej) więc o szkoleniu można zapomnieć. Zresztą tu trzeba być konsekwentnym i wszyscy powinni się trzymać kilku reguł postępowania (na co wydaje mi się trudno liczyć, bo każdy ma inne podejscie do psów). Dzisiaj się do nich wybieram, ale o której godzinie to nie wiem. Robię tak, że w dni w które Ciebie nie ma ok. 18 tej biorę swojego psa na spacer i sobie tam idę do przytułku, zabieram Kaję i jeszcze któregoś (a jak jest Ula to i 3. bierzemy) i spacerujemy kołeczko koło kościoła i deptakiem koło głownego przystanku do salonu Mitsubishi z całą tą ekipą. Tu zostawiam mojego psa w domu i kawałek Akacjową wracam tylko z przytuliskowymi. Potem te zostawiam i biorę Budrysa i wracam Akcajową odprowadzić Ulę do domu i w przeciwnym kierunku koło kościowła powrót do przytułku. Na końcu Sonia i Dziadunio krótko (jak daję radę), daję jeść i wracam do domu. Międzyczasie dzwonię do Magdy co jest do zrobienia, żeby nie przychodziła bo ja jestem i załatwiam sprawy za nią. Schodzi tak od 3 -4 godzin, a potem jak już późnym wieczorem wracam, jeszcze mojego na szybkie siku od razu biorę i ... kąpiel (po treningu kondycyjnym) i spanko :-). I tak robię 2 -3 razy w tygodniu. Nie chcę się umawiać na konkretne godziny, bo różnie u mnie z planowaniem dnia bywa, a sobota to już wogóle odpada (na dodatek w porze obiadowej, gdzie akurat wtedy mamy często zaproszenia na obiad do moich rodziców). Moje dziewczyny mają też treningi w Rzeszowie, korepetycje itp. rzeczy i czesto trzeba je albo zawieźć, albo przywieźć, coś załatwić (różne rzeczy wypadają), więc wolę się konkretnie nie umawiać. Jak uważasz, że psy np. mogą być wyprowadzane np 3 razy w tygodniu to możemy się psami podzielić. Jak chcesz ? Magda z tego co wiem wogóle z psami nie wychodzi na spacery.
-
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
rozio replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
jak przeczytałem tą stronkę, to Kaja miała szczękościsk i kapała jej ślina lub to z nosa leciało bo widać było na wykładzinie jaksąś przeźroczystą wydzielinę (niedużo), ale się nie wywróciła na bok tylko przykucnięta przeczekiwała atak. Ale widać, ze była zdezorientowana i nie wiedziała co się dzieje jak wpadła do baraku i dostała tego przyśpieszenia. -
Ozi na małym, a dziadunio na dużym. W tych boksach gdzie dzaidunio siedzi i nutka jest najcieplej i woda na końcu zamarza. Na zewnątrz w michach z wodą robiła się już skorupa lodu.
-
Ozi się często drapie i nie od dzisiaj zauważyłem - może ma pchełki. Dawałyście mu coś przeciw pchłom?