-
Posts
3972 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by dziuniek
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='beataczl']dziuniek -Bursztynek jest u Ciebie na ds czy dt? i jak On sie ma.. jak sie zachowuje ,czy jest zdrowy?[/QUOTE] Bursztynek u mnie na DS, muszę mieć chociaż dwa psy na dalekie wyprawy ;) . A na poważnie nie brałabym psa, żeby go komuś potem wciskać, raczej dla przykładu, jak dom potrafi być z gumy ;). Na BDT nadal chce brać bidaki z Palucha, ale obecne trzy w ciężkim stanie to już limit moich możliwości czasowo-psychicznych, no i doba nijak się nie chce rozciągnąć. Bursztynek zdrowy jak rydz, grzeczny jak aniołek, do psów, kotów i dzieci idealny, czystość zachowuje, niekonfliktowy (a w moim stadku to się bardzo liczy). Prawda, jaki modelowy do ogłoszeń? Ale figa z makiem! I pomyśleć, że wybierając go ze zdjęcia, nie wiedziałam o nim nic kompletnie. Ja to mam szczęście! Nie lubi i boi się tylko panów w mundurach i czapkach (niestety takie uniformy noszą "łapacze" z Wojtyszek) oraz starszych, siwych pań, pewnie jakaś czarownica mu dokuczyła. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Chciałam trochę rozweselić wątek i zobaczyć, kto jest z czasów jednego jedynego języka obcego w szkole ;) -
W lipcu na Kosodrzewiny przyjęto już 57 psów!!! [SIZE=5]HYCEL WCIĄŻ DZIAŁA!
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Oczywiscie żadna......... Tak tylko się mądrzę :diabloti: ;-), dla [I]paddierżania razgawora[/I][/QUOTE] Czy nie "pradałżania" przypadkiem? -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Jak podnoszę Miśka (a czasem muszę), to zdarza mu się pisnąć właśnie tak, jakby go bolało. -
[quote name='xxxx52']najwiecej reklamy moze zrobic w okolicach Wojtyszek[/QUOTE] Obawiam się, że to wiejskie tereny i ludzie nie mają głowy do adopcji. Poza tym zwróć uwagę, że te psy są właśnie z gmin łódzkich i okolicznych, czyli to tamtejsi ludzie ich się pozbyli. W samej Łodzi są trzy schroniska, a adopcje idą jak krew z nosa.
-
[quote name='stzw']I niestety zrobi miejsce następnemu... Przelewanie wiaderkiem wody w rzece.[/QUOTE] Tam nie przyjmuje się psów, gdy zrobi się miejsce, tylko jak pies bezpańsko lata po terenach gmin, z którymi są umowy. Każdy zabrany stamtąd będzie miał dom, a w Wojtyszkach znajdzie się zawsze miejsce na następne. Trudno jednak tutaj edukować ludzi, żeby nie porzucali psów: jak ktoś jest nienormalny (bo dla mnie taki człowiek nie ma sprawnego mózgu), to zawsze psa wyrzuci. Przecież te psy nie pojawiają się jak grzyby po deszczu z grzybni, tylko od "kochających" właścicieli. Póki nie będzie obowiązkowych rozwiązań prawnych (czipowanie psów, podatek), to zwierzęta będą wyrzucane. Ale nie można czekać, bo te, które tam są, zginą do tego czasu marnie. Proszę, rozsyłajcie linki do tematu "Wojtyszki", może ktoś adoptuje psa właśnie stamtąd.
-
No i jak zawsze i tak niedobrze i siak. Nie było listy-źle, jest-też źle. Ojejej. A ja i tak muszę przeglądać reklamy bazarków, bo nie dostaję zaproszeń na wszystkie, buuuu.
-
Czasem na dogomanii poszukuje się dla kogoś psa podobnego do zmarłego pupila, albo ktoś chce adoptować zwierzę o określonych cechach zewnętrznych (mały, kudłaty, duży, jamnikowaty itd.), zawsze można pogrzebać w zdjęciach psów z Wojtyszek. Każdy uratowany stamtąd zyska życie.
-
[quote name='beataczl']dziuniek a jak Ty zalatwilas zabranie psa? zobaczylas na ich stronce ( czy Bursztynek mial jakis nr , bo imie pewnie nie?), zadzwonilas umowic sie,pojechalas z dow.osobistym ,przyprowadzili Ci psa ,spisali umowe? jak wyglada ta umowa czy inny papier jesli jest. Dokładnie tak, wybrałam psa ze zdjęcia, zadzwoniłam, (podając ostanie cyfry chipa) okazało się, że jeszcze nie ma zdjętych szwów po kastracji, zadzwoniłam za kilka dni, umówiłam się i przyjechałam. Spisałam bardzo prostą umowę, bez żadnych specjalnych warunków i wypełniłam ankietę, skąd zainteresowanie tym psem i schroniskiem i jakie ono na mnie zrobiło wrażenie(!), a przecież nic nie oglądałam i jaki był stan psa, nie omieszkałam napisać, że brudny, śmierdzący i skołtuniony. (chociaż na Paluchu jest w tym względzie tak samo). Przynieśli psa, bo w ogóle nie chciał iść, potem obejrzał go weterynarz (bez mojego udziału) i już mogłam go zabrać. Adopcje są darmowe (w końcu mają pieniądze od gmin), dostałam ksiązeczkę ze szczepieniami, odrobaczeniem itd. Sobota co druga, ale wszystkie dni powszednie bez niedziel. Ja też tego nie rozumiem, urzędnicy są zadowoleni, że wypełnili prawo: spisali umowy na odławianie psów, płacą za to i jest ok. A gdzie potem lądują te psy i co się z nimi dzieje, to już inna inszość. http://www.youtube.com/watch?v=FH0jZyiouc4&feature=player_detailpage Na Kosodrzewiny wszystko wygląda prawie normalnie (bo nie można wybierać psów i oglądać schroniska), ale w Wojtyszkach musi być już masakra. Jest 15 lipca, przyjęto 45 zwierząt, czyli na miesiąc kilkadziesiąt, adopcji tylko kilka. Jeżeli pomnożymy tylko te 90 psów razy 12 miesięcy, to wyjdzie 1080 rocznie. Liczba adopcji jest znikoma, dlatego to jest takie niepokojące, , bo w ciągu ostatnich 5 latach musiało tam trafić co najmniej 5000 zwierząt!!! Jak trzech lekarzy może to ogarnąć??? Opiekunowie- pisałam wyżej. W ogóle nie wiadomo, co tam się dzieje. Łódzkie schronisko Medor i Wojtyszki obrzucają się błotem (przeczytane na oficjalnej stronie "hotelu dla zwierząt"), ale w Medorze wszystko jest jawne, wolontariusze itd., a tu nawet stronę adopcyjną na facebooku zamknięto.
-
[quote name='stzw']Chyba zamknięte na nowe psy a nie, że zamknięte na głucho. Tak zrozumiałam. Te, co są to tam będą do końca. Jakiegokolwiek.[/QUOTE] Wcale nie jest zamknięte na nowe psy, ciągle właściciel-hycel wyłapuje nowe, w lipcu już kilkadziesiąt, wystarczy wejść na ich stronę. [QUOTE]I pytanie do dziuniek - jak chcesz te psy ratować? Masz możliwość wejścia do schronu i zabrania psa?[/QUOTE] Każdy może adoptować psa stamtąd, ja też to zrobiłam tydzień temu, "na dobry początek", mimo że mam już swoich kilka. [QUOTE]Na czy konkretnie ma polegać ratowanie?[/QUOTE] Chcę rozpropagować akcję adopcji psów z tego schroniska. Ludzie wciąż adoptują psy, dogomaniacy im w tym pomagają. Oczywiście na dogomanii jest mnóstwo potrzebujących, szukających domów zwierząt. Tylko w innych schroniskach są wolontariusze, lekarze, ogólny dostęp. Tam psy, które pojadą do Wojtyszek, są właściwie skazane na śmierć. [B]Przeczytaj uważnie to, co ja napisałam[/B] i na podanej stronie w pierwszym linku. Właściciel odstawia miesięcznie ileś tam kilogramów "psiej padliny". Tam zwierzę to nie konkretny Mikuś czy Mika, to bezimienny właściciel czipa. Po kilku latach nie ma i jego, bo gdyby żyły wszystkie psy, odłowione od kilku lat, to byłoby ich kilkadziesiąt tysięcy. Wojtyszki to moloch, nabijający kasę właścicielowi, to jakieś monstrum w Polsce.
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='beataczl'] poki Misia nic nie boli nie cierpi to niech drepcze po tym swiecie.. [/QUOTE] Niestety wcale nie wiem, czy go nie boli, zwierzęta zupełnie inaczej znoszą cierpienie niż ludzie, szczególnie ból przewlekły. Nie skarżą się, nie jęczą. Podobno nowotwór płuc nie boli, ale kiedy Misiek kaszle, to myślę, że jednak cierpi. -
Oj babeczki, babeczki, za dużo macie czasu do dyskusji w wakacje...W końcu nie da się raz na zawsze ustalić: hopkam, czy nie , wchodzę czy nie, nikt od nikogo nie może tego wymagać. A przyznam, że wchodzenie na bazarek, bo jest na początku listy(z powodu podnoszenia) jest i tak trudne, bo nie widać całego tytułu, czego on dotyczy. Jak już wszyscy będą wiedzieć o reklamach bazarków, to każdy będzie wchodził z reklam i nie będzie problemu, bo wbrew pozorom, nie wszyscy się reklamują. I przyznaję, że dużo osób przychodzi z zaproszenia, jeżeli obejmuje ono nie tylko treść bazarku, ale parę słów o zwierzaku, dla którego jest robiony. Kilka razy po prostu wpłaciłam grosz bez kupowania, bo wzruszyło mnie nieszczęście psiaka.
-
[COLOR=#0000cd][B][SIZE=3]Proszę o niewpisywanie gołosłownych komentarzy, niewybrednych uwag i pogróżek odnośnie Wojtyszek. Ten wątek nie służy do tego, tylko do konkretnej pomocy psom stamtąd.[/SIZE][/B][/COLOR]
-
A to Bursztynek po metamorfozie, gdy wróci do swojej pierwotnej postaci, też umieszczę jego zdjęcia. [IMG]http://i42.tinypic.com/2iwa5mq.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/2n7mhrb.jpg[/IMG]
-
Być może niektórzy spotkali się już z tym tematem, np. na facebooku, ale pragnęłabym nagłośnić go i tutaj, szczególnie że Dogomania jest portalem dla dogomaniaków. Chciałabym, żeby ci, którzy trafią na te stronę, poczytali sobie, co następuje: [SIZE=4][B][URL]http://www.obrona-zwierzat.pl/wojtyszki.html[/URL] [URL]https://www.facebook.com/StopWojtyszkiRatujmyPsyZWojtyszek?ref=stream[/URL] [SIZE=5] [/SIZE][/B][SIZE=5][FONT=arial][B][URL]http://ttv.pl/archiwum/48401,t-bus-i-psi-interes,0.html[/URL] [/B][/FONT][/SIZE][B] [URL]http://hotelzwierzat.com/nowo_przybyle.php?id=12[/URL] [/B][/SIZE][SIZE=5][URL="http://www.youtube.com/watch?v=IQr938XNoVI"][COLOR=#0000cd]http://www.youtube.com/watch?v=IQr938XNoVI[/COLOR][/URL][/SIZE][SIZE=4][/SIZE] [B][SIZE=4][URL]http://www.petycje.pl/7967[/URL][/SIZE] [/B] Zdjęcia, które są wykorzystywane na banerkach o tym schronisku przedstawiają obraz tragiczny, zestawienia dotyczące ilości psów "unicestwianych" w tamtejszym schronisku są aż niewiarygodne. Ludzie apelują, składają do sądów doniesienia (w większości umarzane), telewizja robi co jakiś czas reportaże, licząc na większą oglądalność, a urzędnicy zachowują się tak, jakby mieli bielmo na oczach. Fakty, co do których nie ma wątpliwości, są następujące: [SIZE=3][B]-właściciel schroniska ma podpisane umowy ze stu kilkudziesięcioma gminami -każda z tych gmin ma u niego kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt psów nawet kilka lat -codziennie hycel wyłapuje co najmniej kilka psów, w miesiącu liczba ta dochodzi do kilkudziesięciu -po kwarantannie, sterylizacji i kastracji na ul. Kosodrzewiny psy są wysyłane do Wojtyszek, gdzie liczba ich przechodzi w tysiące -w Wojtyszkach psy umieszczane są luzem na ogrodzonych terenach po kilkadziesiąt, karmione są z ziemi, co na oficjalnych stronach schroniska jest wyraźnie widoczne -w schronisku w Łodzi i w Wojtyszkach nie można oglądać psów w boksach i na wybiegach, przy adopcji są doprowadzane do recepcji -nie ma tam wolontariuszy, a strona adopcyjna została we wtorek zamknięta z powodu zwolnienia pani, która się tym zajmowała [/B][/SIZE] Szczególnie dwa ostanie punkty budzą niepokój; jeżeli wszystko jest w porządku, jak twierdzi właściciel i urzędnicy, to co jest tu do ukrycia??? [SIZE=3][B]Psy są nadal przyjmowane do schroniska!!! [/B][/SIZE] [SIZE=5][B]Co MY możemy zrobić, czekając na oficjalne poczynania "władzy"? Jedynie [COLOR=#ff0000]ADOPTOWAĆ[/COLOR] psy stamtąd! [/B][/SIZE] Adoptować, aby uniknęły bezdomności, bólu, głodu, pogryzień, wreszcie śmierci. Założyłam te stronę, aby o to apelować, [SIZE=3][B]adopcja jest możliwa[/B][/SIZE], nie ma jakiś specjalnych "wymogów", jak gdzie indziej, nie trzeba nic płacić, można wcześniej zadzwonić i umówić się co do przyjazdu. Najlepiej wybrać psa przez internet, ze zdjęcia, niewiele się o nim dowiemy w recepcji, a szukanie na miejscu jest niemożliwe. Wiem, że wiele osób już ma psy stamtąd, ich też proszę o pomoc w rozpropagowaniu tej akcji. Aby uratować chociaż jedną żywą istotę, warto przyjechać nawet z daleka. Aby nie wyglądało to tak, że robię coś cudzymi rękami, pojechałam do Łodzi ( a mieszkam 120 km. stamtąd) i adoptowałam psa. Przywiozłam go pociągiem, przedtem musiałam odwiedzić psiego fryzjera, żeby psa wykąpać i niestety, ogolić do skóry z powodu kołtunów. Piszę o tym, żeby pokazać, że wszystko można, jak się chce! Wszystkie trudności można pokonać. Życie również psie jest tego warte. Nic o psiaku nie wiedziałam, okazał się psim młodym aniołkiem, lubiącym ludzi, psy i koty. Na początku ogromnie zestresowanym, cały czas poddańczo kładł się na plecach i nie dał ruszyć. Trzeba go było nieść i ciągnąć. Teraz ładnie uczy się od moich innych psów czystości (naśladuje ich zachowania na spacerach), w domu jest bezkonfliktowy i wielki z niego pieszczoch. [B][SIZE=3]On jest bezpieczny, ale co z resztą, z tymi czterema tysiącami psów??? Zapraszam wszystkich obecnych i (mam nadzieję) przyszłych opiekunów psów z tego schroniska do wspólnego tworzenia tego wątku. [/SIZE][/B]
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Szafirek trochę odtajał, już nie muszę go nosić na dwór; Karmelek, jak zawsze "kulejąco", Marcus i Dropek zdrowo. Najgorzej Misiek, co dzień o szóstej mam wrażenie, że to będzie jego ostatni dzień i że powinnam podjąć decyzję...:-( Ale potem, kiedy je, trochę przychodzi na mizianie, wylizuje cudze miski, to myślę, że jeszcze nie... [QUOTE][COLOR=#000000]z tymi wijtyszkami to masakra jest[/COLOR][/QUOTE] No właśnie od paru dni mamy jednego biedaka stamtąd. Chcę jakoś rozkręcić akcję namawiania ludzi do wyciągania psów. To jedynie "szary" człowiek może zrobić, bo urzędnicy sprawiają wrażenie zaczarowanych od paru lat. Zrobię na ten temat osobny wątek. [B]Oto Bursztynek[/B] [IMG]http://i42.tinypic.com/2iwa5mq.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/2n7mhrb.jpg[/IMG] -
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
dziuniek replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Nie można w ogóle wejść na wasz wątek.... -
Do zamnkniecia Szukam litościwej dogomaniaczki z Łodzi
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Jesteśmy już w domu z psiakiem, ostrzyżonym i wykąpanym na Beskidzkiej. Był tak brudny i zdredzony, że trzeba było go ostrzyc do skóry. Ale odrośnie, zresztą jest lato. Dziękuję wszystkim, którzy rozświetlili mi trochę łódzkie spa i taksówki. Schronisko rozświetlę Wam ja za kilka dni w nowym wątku. -
Do zamnkniecia Szukam litościwej dogomaniaczki z Łodzi
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='ewatonieja']na admieckiego jest przychodnia cztery lapy, maja tez usluge kapania [URL]http://www.lapy1.linuxpl.info/zakres-uslug/[/URL] to jest niedaleko stacji kolejowej Lodz-widzew, praktycznie widac ja z przystanku tramwajowego[/QUOTE] Salon widać, ale trzeba zamawiać wizytę, bo głównie przyjmują na Beskidzkiej 61. -
Do zamnkniecia Szukam litościwej dogomaniaczki z Łodzi
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lodzianka1']Jestem łodzianką i znam miasto bardzo dobrze jesli zadzwonisz pomogę Jesli to pies z kosodrzewiny to zadzwon i poproś aby go wykąpali dla nich to chyba nie problem pozdrawiam[/QUOTE] Dziękuję! [QUOTE][COLOR=#3E3E3E]Powodzenia, Dziuniek!![/COLOR][/QUOTE] Dziękuję! -
Staruszek Morgan po 5u latach dostał szansę - Morgan za TM
dziuniek replied to Hossa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Smutny ma Morganek wzrok, ale to taka uroda, mój Marcus też patrzy, jakby się martwił, a chyba nie ma czego;) -
Do zamnkniecia Szukam litościwej dogomaniaczki z Łodzi
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Dziuniek, a co Ty znów wyciągasz za biedę, Kobieto??[/QUOTE] Wiedziałam, że jestem śledzona :crazyeye: ;) A na poważnie: muszę rozpocząć na dogomanii akcję wyciągania psów z pewnego schronu, więc sama jadę na zwiady. Postanowiłam uratować osobiście chociaż jednego, może nie będzie taka bieda, jak się go już wyciągnie. Ale nie mogę robić czegoś "cudzymi" rękami. -
Do zamnkniecia Szukam litościwej dogomaniaczki z Łodzi
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lodzianka1']Nie mogę ci pomóc bo mam zwierzaki i małe mieszkanie ale mogę zapytać w sklepie zoo przy lidlu za kąpanie i strzyżenie pudlowatego zapłaciłam 40zł .myślę że ludzie ci pomogą jeżeli nie jestes łodzianką w razie co to służę swoją osobą mój tel 42 648 00 66 pozdrawiam[/QUOTE] Dzięki za odpowiedź, zapiszę sobie Twój numer:lol: Problem w tym, żebym nie musiała z psem przez całe miasto szukać np. psiego spa. Bo też w Łodzi się za bardzo nie orientuję. Może będę dzwonić po informacje, jeśli pozwolisz. Poniedziałek na razie zmienił się na wtorek. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='beataczl']podawalas wyzej link -a tam znalazlam ,,adopcje w Dniu Psa" jaka bieda..:( to ja juz nie wiem wyglada na to ze Wojtyszki dalej przyjmuja...[/QUOTE] Wątpię, że to ten pies, ale może. Problem największy jest ten, ze tam trafia [B]mnóstwo, [/B]psów i te większe są potem w zbiorczych ogromnych "boksach", a właściwie ogrodzonych terenach. No i nie ma wolontariuszy, pracują tam sami bezdomni, w soboty i niedziele nie ma adopcji i wszystko zamknięte na głucho. Jednym słowem samowolka i fanatyczne zachowania właściciela. A ci, którzy kierują tam psy (gminy łódzkie) nie widzą problemu i płaca ogromne pieniądze za sam "odbiór" (czytaj wyłapanie przez hycla) zwierzaka. Ile tam tragedii tych nieszczęsnych psów, gdy po kwarantannie wyjeżdżają z Łodzi do Wojtyszek, to nie da się opisać. A każde postępowanie "prawne" w Polsce trwa, jak widać latami. Dla większości z tych psów będzie za późno, gdy cokolwiek ruszy się w tej sprawie. [QUOTE]a jak Twoje zwierzaczki sie czuja? co u Was[/QUOTE] Ciężko w upały, zwierzaki głównie "zasypiają" upał [IMG]http://i40.tinypic.com/15mfcbn.jpg[/IMG] Misiek, zobaczcie jaki puchacz! [IMG]http://i42.tinypic.com/6h0nyc.jpg[/IMG] Szafirek zawsze kładzie się między meblami [IMG]http://i44.tinypic.com/2e6ae07.jpg[/IMG] Marcusik elegancko w swoim pontonie [IMG]http://i42.tinypic.com/jinre0.jpg[/IMG] Mały Książę Karmelek, on nigdy nie śpi na podłodze, zawsze na wypranej, pachnącej czystością pieluszce ( przydają się haftowane flanelowe pieluszki moich dzieci) Dropek się gdzieś zagubił, jak robiłam zdjęcia;) A poza tym: Szafirek uczy się chodzić jak ślepiec na krótkiej smyczy. Przed każdą przeszkodą lekko pociągam za smycz, żeby wiedział, że musi uważać. Ale on zawsze ze względu na oberwaną soczewkę w oku bał się dużych, płaskich przestrzeni i schodów, potem trochę się oswoił, teraz wszystko się "zawaliło". Kiedy zaczął mdleć na spacerze, byłam z nim u lekarza, ale nic szczególnego nie było. Myślę, że mógł mieć jakiś mikrowylew. Jeszcze dwa dni temu szczekał i biegał jak wariat. Szkoda mi, że dałam mu tylko dwa lata spokojnego, sytego życia, jeszcze w zeszłym roku jeździł z nami za Warszawę na długie wyprawy do lasu, teraz zostały mu krótkie spacerki na kawałek zielonego skwerka. Misiek kaszle, ale najbardziej nad ranem. No i dyszy w upały, które go meczą. Karmelek też chodzi tylko blisko, bo coraz bardziej boi się ulicy ze względu na stopniową utratę wzroku. Ale zeszłoroczna akupunktura pomogła mu na kręgosłup, bo nie boli go. W domu skacze jak królik i biega za mną tak, że na zakrętach go aż zarzuca, szkoda,że nie na dworze, bo jak tak się wlokę kolejno z tymi moimi biedakami, to ciągle ludzie się czepiają i dają idiotyczne rady. Jeden nawet powiedział, że przepisze mi recepty na potas dla psa, a przecież psy prawie nigdy nie mają niedoboru potasu. Ciągle pytają ile piesek ma lat i pewnie nie mogą uwierzyć, gdy im mówię, że nie wiem, bo to psy ze schroniska. Reszta gromadki w normie, zobacz jeszcze nieostre, ale fantastyczne zdjęcie przyjaciół: co dzień kot przychodzi na pieszczotki do psa [IMG]http://i40.tinypic.com/ibmbmw.jpg[/IMG] Marcus go "iska" i liże, a Hercules jest wniebowzięty!