-
Posts
3978 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Shilomaniak
-
Witam poniedziałkowo, nie wiem czy dzień dobry jeśli to pierwszy dzień po weekendzie i znowu 4 dni do spokoju.
-
Amor trafił do DS, teraz już za TM........
Shilomaniak replied to IKA & SONIA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam chwilkę wolną to odwiedzam - cieszę się, że na dzień dzisiejszy nie ma dołu finansowego. Ale jakby co - to PW znacie :lol: -
Luba - w NOWYM DOMKU! Znalazła mądrych ludziófff!
Shilomaniak replied to Karilka's topic in Już w nowym domu
Jaki mastodont, nabiero rubensowskich kształtów! Trochę krągłości nikomu nie zaszkodzi -
Amor trafił do DS, teraz już za TM........
Shilomaniak replied to IKA & SONIA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem na zaproszenie, finansowo nie dam rady bo mam już inne zobowiązania, ale jak będziecie robić bazarek dajcie wcześniej znać-poszperam wśród rzeczy fantowych. -
Luba - w NOWYM DOMKU! Znalazła mądrych ludziófff!
Shilomaniak replied to Karilka's topic in Już w nowym domu
DZIEKUJĘ :lol: :lol: :lol: Shila w paski, jak rany Julek ;) -
Karina jaką znam: rozmowy przedadopcyjne Shili trwały całymi godzinami, setki maili dotyczących psa, jego stanu zdrowia, jego zachowań i oczekiwań Karilki wobec przyszłego"rodzica" adopcyjnego. Wiedziałam o Shili tak dużo, że wydawało mi się jakbym ją sama wychowała od szczeniaka. A przecież pierwsze miesiące u nas to były niekończące się rozmowy na temat: patrzy się tak, głowę przekrzywia tak, ogon do góry lub do dołu, to robi tego nie robi - i miliony wskazówek i podpowiedzi. [U][B]CZY ZNAMY INNĄ DZIEWCZYNĘ??? [/B][/U] Ja mam bardzo ograniczoną sprawność ruchową i gdy po pierwszych spacerach zorientowaliśmy się, że Shila i smycz to dwa rożne światy NATYCHMIAST zatrudniliśmy szkoleniowca, który NAM i Shili pokazał jak porozumieć się z dorosłym psem, który nie musi od razu nas traktować jako przewodników stada. Ale takie rzeczy widać od razu-czy pies daje sobą kierować, czy próbuje nowych opiekunów "ustawić pod siebie". ADOPCJA DOROSŁEGO PSA Z NIEZNANĄ DO KOŃCA PRZESZŁOŚCIĄ = OGROMNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ WOBEC SIEBIE, OTOCZENIA I WYADOPTOWANEGO PSA
-
Ja MUSZĘ włączyć się w rozmowę, nie brałem udziału w adopcji Gamzy, natomiast muszę odnieść się do pewnych faktów. Po pierwsze Pan jako prawny właściciel psa / nie lubię tego zwrotu, bo pies jest naszym przyjacielem/ winien zadbać o właściwe leczenie psa, czego Pan prawdopodobnie nie uczynił, bo pies ma chore uszy w dalszym ciągu, a pisanie o nieznajomości stanu psa mija z prawdą, przecież Pan parę dni po przyjęciu psa wszedł na wątek i przeczytał wszystko na temat psa i jego przeszłości; 1. pies schroniskowy z nieznaną przeszłością 2. pies chory wymagający specjalistycznego leczenia 3. pies przebywajacy w domu tymczasowym gdzie nie wyrządził żadnych szkód 4.pies biegajacy luzem po parku, pies przebywający na zlocie miłośników psów, pies nieagresywny po wyjściu ze schroniska. To tyle na temat psa. Jeśli Pan ma jakąkolwiek wiedzę na temat stworzeń , a mniemam że tak jest, napewno wie Pan że zmiana środowiska jest dla takiego psa ogromnym stresem, co może wiązać się przede wszystkim z próbą ustawienia nowego środowiska pod własne dyktando- przecież Pan wiedział ,ze pies nie ma historii psio ludzkiej. Sygnałem dla Pana powinno być warczenie przy misce, warczenie przy próbie odbioru patyka czy jakiegokolwiek przedmiotu. Pies jest łupowy, to powinno Pana "zmusić " do pracy z psem. Piszę z pozycji człowieka , który związał się z psem adoptowanym też od tej samej osoby. Też pierwsze dni spacerów z Shilą to było pasmo szarpania się z psem na smyczy, ja sobie radziłem , moja żona niestety nie , leżała na ziemi. Po konsultacji z Karilką decyzja - trener . Przyjechałą dziewczyna, wzieła psa na smycz i pies przeszedł całą trasę spacerową spokojnie , przy nodze. To mi otworzyło oczy, miałem trzy psy w swoim życiu,ale pierwszy raz trafił się pies z którym trzeba pracować. Chodzę z psem na tresurę już rok , różnica jest widoczna , ale to nie zwalnia mnie od tego, aby dowiadywać się jak pies reagował na spacerze, co zrobił, albo czego nie zrobił. Pies jest jak człowiek, jeśli pojawia się dziecko należy całe życie przyglądać się zachowaniu tego człowieczka, bo poza miłymi chwilami są też niemiłe, które pojawiają się teoretycznie nie wiadomo skąd, o czym Pana Mama jako nauczycielka z wieloletnim stażem winna wiedzieć. Jeśli pies przewrócił Pana Mame dlaczego pAn nic z tym nie zrobił, tak wynika z Pana wypowiedzi. Pies sam z siebie nie nauczył się lęku przed podniesioną ręką, jeśli nawet to trauma z przeszłości, w jakiś sposób musiała się odezwać w psychice. Nie jest argumentem to że Pana Mama była nauczycielem i dlatego Pana nie biła, ja też byłem przez dwa lata nauczycielem w szkole średniej, odszedłem ze wzgledu na zarobki-niskie, ale tam właśnie widać jak można "sterować " zachowaniem drugiej strony. Używanie inwektyw w stosunku do Pana i Pana Mamy nie było w najlepszym tonie, ale proszę popatrzeć się na cała sytuację tak; Mnóstwo osób tu na forum widziało psa przed adopcją i widziało psa stabilnego, radosnego - czy ci ludzie się mylą czy tu mowa o innym psie. PIes ma skrzywioną psychikę teraz i to wymaga znowu pracy. A propos karmy; jeśli pies dostawał określoną karmę należało stosować taką jak dotychczas, zmiana karmy winna być poprzedzona próbkowaniem , rozumiem że Pan uznał a priori że to wystarczy bo jest tekst hypoalergiczna- ale czy to dotyczyło wszelkich uczuleń? Pana praca ; proszę Pana ja też pracuję 7 dni w tygodniu , mam własną firmę i też walczę o klienta jak Pan, natomiast mam psa na dobre i złe, muszę znaleźć czas minimum trzy razy w tygodniu/ pomijając szkolenia sobotnio niedzielne/aby pies pracował, nie nosząc kłody , tylko aport, chodzenie w rozproszeniu przy nodze, komend i ich właściwego wykonania. Jeśli Pan bywał na dogo, czemu Pan nie zadał pytania osobie która Panu oddała psa, lub też innym osobom , które się zajmują behawiorem. Za moją treserkąto nie pomyłka- zawsze trzeba nauczyć człowieka właściwego obchodzenia się z psem a potem dopasować relacje tak aby żyć normalnie, gdzieś Pan popełnił błąd a pies ucierpiał. Pisze PAn jeśli było tak źle , to czemu pies teraz cierpi i tęski, po prostu pies Pana pokochał, aw drugą stronę nie zadziałalo. Nie czytuje Pan informacji o psie zakatowanym przez właściciela, a pies do końca łasił się do swojego Pana. Pies kocha swego Pana niezależnie od sytuacji, więc proszę nie używać takich argumentów. Leki, no cóż , rozumiem że Pan bywał przez te dwa miesące u weta i ma Pan stosowne wpisy w książeczce, recepta musi być wykupiona w " ludzkiej" aptece, a musi być wystawiona, bo apteka pewnych leków nie sprzedaje bez stosownych wpisów na papierze, a dodatkowo musi być dopisek dla psa ze względu na refundację dla ludzi- dla psa niestety nie. Lekarstwo było stosowane ze wzgledu na wynik posiewu, a że jest nieskutecznie mimo wszystko autorka wątku napisała o tym, a Pan to przeczytał-wracam z uporem maniaka do Pana wpisu o tym że wątek Gamzy zaczął Pan śledzić parę dni po adoptowaniu psa. Pozdrawiam Krzysztof Kołubiec
-
Luba - w NOWYM DOMKU! Znalazła mądrych ludziófff!
Shilomaniak replied to Karilka's topic in Już w nowym domu
Kurczaki, jednak będę zmuszona założyć sobie konto na FB :diabloti: -
Żeby się donosicielstwo:evil_lol: nie lęgło -dziś tylko pół godziny ranne, 1 /słownie jedna/ godzina zajęć w szkole, tylko 1,5 godz. w lesie z zabawą z koleżanką ON-ką, udało się dziewczyny wyłapać gdy juz zaczeły sobie Cs-y nieciekawe wysyłać, przelotne spotkania z afganami, gończym polskim i dam już jej odpocząć aż do wieczora. Doszliśmy do tego że suka przechodzi ze mna przy nodze/ tzn. ja przy jej nodze/ cały kilometr, może nie jest nam to do niczego potrzebne, ale umiem już chodzić taki długi odcinek bez problemów. Shila:loveu: Teraz kupimy koziołka i zaczniemy trenować przynoszenie na komendę.
-
Warszawka pozdrawia Ciotkę emigrantkę z przyległościami, jak sytuacja na froncie ?:evil_lol: My tu z M&S czekamy na ciasto :cool1:. Jako młoda mamusia musisz dużo piec i częstować nas.
-
W Starej Miłośnie, ul. Fabryczna , startuje się z osiedla i maszeruje się ok. 2- 3 km. przez las, głusza jak diabli nagle zabudowania i knajpka, własnoręcznie lepione pierogi, z jagodami, z mięsem, pielmieni i kiełbasy z dzika, jelenia, jakieś zupki i piwo smakowe, jagodowe, wiśniowe i różne takie tam. Grzaniec też jest, ale ta atmosfera , mnóstwo ludzi generalnie niekoniecznie znających się a razem rozmawiających przy ognisku, my to mamy dobrze bo można się napić i na dwóch kończynach wracać. Knajpka się nazywa na Dakowie, wygooglać sobie można.
-
.[quote name='M&S']Moje też zadowolone :)[/QUOTE] Siakieś głupie albo co , co prawda moja też szaleje jakby nie widziała że mnie się nie chce. No ale cóż jeszcze trochę do ciepełka nam brakuje, tylko że psi niekoniecznie będą szczęśliwe przy 30 st. na plusie:eek2:. Teraz małe i białe za szybą a my zaraz na szkolenie z właściwego zachowania pana przy psie, żeby wstydu Shili nie przynosić. Miłej niedzieli.
-
[quote name='M&S']Moje też zadowolone :)[/QUOTE] Siakieś głupie albo co , co prawda moja też szaleje jakby nie widziała że mnie się nie chce. No ale cóż jeszcze trochę do ciepełka nam brakuje, tylko że psi niekoniecznie będą szczęśliwe przy 30 st. na plusie:eek2:. Teraz patrzę przez okno, znowu pada cos małego i białego na dodatek a my zaraz na szkolenie. Miłej niedzieli.
-
Pies padł:evil_lol:. Rano pół godziny spacerowania śniadaniowego , potem 1 godz. chodzenie po śladach:lol:, potem 1 godz. treningu w grupie , zrobiło się cieplej to grupa sie pojawiła na zajęciach, trochę nowych piesów - tu bardziej chodzi o rozproszenie , okazało się że jak Shili dać dużo wolnego to dziewczyna dostaje hopla i szaleje zapominając o świecie całym, ale to prawdopodobnie związane z tym że dawno się nie widziała ze znajomymi, musiała poszaleć a ja stałem i z lekka się wk...łem . Ale nie ma co się wściekać, bo tak pięknie chodziła z komendami , że głowa mała- cała nauka nie poszła w las. W tzw. międzyczasie naprawiliśmy bordera, a właściwie jego pana, jak wracaliśmy z chodzenia po śladach spotkaliśmy ich przy mostku z kraty, pan stał a pies usiłował przejść suchą nogą przez kanałek/ a właściwie teraz przy ociepleniu - kanał/, bo chadzał po lodzie do tej pory, a na mostek bał się wejść bo dziury , to teoria pana. Naprawa polegała na wytłumaczeniu że jak się założy smycz i pan pomaszeruje to pies nie będzie miał wyjścia i też łaskawie potupta. Zajeło mi to z 5 min., ale pan dał się namówić, oczywiście trzeba było wytłumaczyć bo pan usiłował iść tyłem do przodu i tłumaczyć pieskowi ; no chodź , nie bój się malutki, no pan cie prosi:crazyeye:.W końcu pies przeszedł w jedną, w drugą i poszliśmy na szkolenie . To już drugi pies "naprawiony" na mostku dzięki Karilce i jej smyczy, no są powody do dumy:lol: Wróciliśmy do domu o 12.15 , a o 13.30 towarzystwo domowe zgarneło psa na spacer do lasu , do naszej knajpki leśnej , tam szaleństwo z psami, do lasu chadzają ludzie z Anina, Radości , Falenicy i Starej Miłosny- jest ognisko, kiełbaski, pierogi i coś na gardło, tak więc w sobotę i niedzielę psów jak mrówków szalejących na łączce obok wyszynku. Wróciła o 16.30, goście w domu to nawet pospać się nie da, wyszedłem jeszcze na godzinę koło jedenastej, teraz psa po prostu nie ma,nieprzytomna, odjechała i tylko łapy biegają przez sen same. Jak będzie cieplej to jeszcze rower dojdzie do kompletu, zamęczą psa po prostu:cool3:.
-
Luba - w NOWYM DOMKU! Znalazła mądrych ludziófff!
Shilomaniak replied to Karilka's topic in Już w nowym domu
Luba, luboczka eh... miały być nowe foty, nawet trochę artyzmem powiało (akty :diabloti:). Cioteczka Myngey pewnie zalatana... -
Ale prześmieszna w tym za dużym ubranku :evil_lol: