Jump to content
Dogomania

Moli@

Members
  • Posts

    14649
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by Moli@

  1. Witamy Kerus już sam, ochoczo zaprasza do zabawy, takiej prawdziwej w gryzaczki, obejmuje rękę łapkami podgryza, liże. Z biegu wskakuje na kanapę kładzie się obok - rozpycha się... To nie ten sam psiak... Do domu też już wbiega wachlując zadartym do góry ogonem.
  2. Kerusek miewa się dobrze, jest coraz cieplej słoneczko świeci - chłopczyk częściej i chętniej wychodzi do ogrodu. Chłopak pilnuje się podwórka, otwarta brama wjazdowa nie budzi zainteresowania, obcy ludzie - w domu szczeka, warczy na podwórku z godnością oddala się jak najdalej. Uwielbia pieszczoty, przychodzi kładzie się obok np na kanapie łepek na kolana i głaskaj mnie. Albo kołami do góry - teraz po brzuszku. Bardzo milusiński psiak. Dziś był jeden telefon w sprawie Keruska, niestety Pani zrezygnowała - powód - Kerusek znaczy teren, coraz rzadziej ale zdarza się. Trudno powiedzieć w 100% czy to ze względu na wzrok czy hormony. Chyba jedno i drugie. Doris66 wielkie dzięki za ogłoszenia
  3. [quote name='Pipi']Moli@, napisalam o... No i zreszta nie tak to bylo jak napisalas. Dajmy juz spokoj, prosze. Natalce wysiadl internet i dobrze, ze tego nie czyta. .[/QUOTE] Pipi Ty musisz to wałkować? Przeprosiłam, usunęłam wpis a Ty dalej swoje. Było tak, no przekazanie odbyło się przy następnej wizycie, bo było późno, zabrałam z samochodu Kerusa z Wiarusem i odjechali. A co do karmy, to zgłupiałam, zachodziłam w głowę, jakim cudem… fakt raz, jeden raz dosypałam do pozostałych miseczek, bo nie miałam siły schodzić do piwnicy a tam trzymam Bocha. A dziś przesypywałam 2kg paczkę Bosch do takiego samego pojemnika – objętość powinnam wiedzieć/pamiętać nie równa się wadze. Te 2 kg to właściwie cały pojemnik. Nie powinnam tego pisać, ale poryczałam się z tego wszystkiego. Jedno jest pewne mam nauczkę do końca życia.
  4. [quote name='jaanna019']Moil@ zacytuję samą siebie bo może nie widziałaś. Tak ja pisałam o alkoholu, bo widzisz jak M. ktoś nie przypada do gustu to ma od razu etykietkę, np. że alkoholiczka.[/QUOTE] To w takim razie ja przepraszam, chyba źle zrozumiała/przeczytałam... Tak, jestem bardzo zdenerwowana całą to sytuacją, jest mi bardzo przykro, że zostałam tak potraktowana. Jeszcze raz powtórzę, skrzywdzić, zrobić przykrość jest łatwo wyjaśnić sytuację, przyznać się do błędu to już trudniej.
  5. [quote name='Pipi']to po co przekraczasz granice, hmmmm? z ta wodka wyskoczylas? po co? juz sama raczej nie wiesz co piszesz. Juz daj spokoj. Przyszlas tu na watek i zaczelas mnie zaczepiac ze szczeniakami. Sama sie zastanow. Ja wszystko rozumiem, nie gniewam sie, tez cie lubie,O ![/QUOTE] Widzisz Pip właśnie tak się zaczyna..., to nie ja zaczęłam temat alkoholu, tak to jest jak jedna Pani...drugiej, widzisz Sama jak to się potem toczy.
  6. [quote name='jaanna019']Więc się nie wypowiadaj a moją wypowiedź traktuj jako oficjalną TOZu.[/QUOTE] Litości... A wypowiedź tak też potraktowałam...
  7. [quote name='Pipi'] To jest pieseczek z tym oczkiem. Siedzi tu na deszczu i patrzy jak sprzatam(Moli@ widzisz?) [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy56/628612/1413721/47440494_p2131873.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy56/628612/1413721/47440816_p2131858.jpg[/IMG] [/QUOTE] Widzę, widzę biedny maluszek, ładny z niego będzie piesek
  8. [quote name='Pipi']. . . naprawdę?[/QUOTE] Tak Pipi DOGO jest portalem publicznym, piszemy..., czasami bardziej czasami mniej ale moim zdaniem zawsze należy pamiętać, że pewnej granicy nie powinno się przekraczać. Rzucać oskarżeń. To co mówi jedna Pani drugiej Pani w rozmowie prywatnej to jedno, a to co się pisze to już inna bajka. TOZ prowadzi sprawę, jest stroną pokrzywdzoną i jego przedstawiciele powinni się wypowiadać. Osoby postronne, nie w temacie, moim zdaniem nie.
  9. [quote name='jaanna019']:) no zniewalające normalnie. Wiecie co ja nie wiem jak jeszcze i co zrobić i jak tłumaczyć i czy tłumaczyć - nie wiem. To jest portal poświęcony pomocy psom i ja mam dylemat od lipca czy nagłośnić sprawę owej Pani M. czy nie? Czy dogomaniacy powinni wiedzieć o jej poczynaniach czy nie? Bo mi się wydaje, że to nie jest spara "wewnętrzna" ta osoba okradła psy, a wszystkie psy są nasze - prawda?.[/QUOTE] Nie bardzo rozumiem, zadano mi pytanie opowiedziałam. Co w tym takiego "zniewalającego normalnie" Ludzie tak mają, że trzepią językami na prawo i lewo szukając sensacji, z braku zajęć albo usiłując kopać pod kimś dołki. O obecnym kierownictwie TOZu też zaczynają krążyć legendy... Sądzi Pani, że każdą bzdurę, lub niczym niepotwierdzony fakt należy podawać do publicznej wiadomości, że każdy może bez konkretnej wiedzy, na podstawie tego co usłyszał. Rozkręcić aferę jest bardzo łatwo - zakończyć wyjaśnić - to już nie takie proste.
  10. [quote name='jaanna019']:) no zniewalające normalnie. Wiecie co ja nie wiem jak jeszcze i co zrobić i jak tłumaczyć i czy tłumaczyć - nie wiem. To jest portal poświęcony pomocy psom i ja mam dylemat od lipca czy nagłośnić sprawę owej Pani M. czy nie? Czy dogomaniacy powinni wiedzieć o jej poczynaniach czy nie? Bo mi się wydaje, że to nie jest spara "wewnętrzna" ta osoba okradła psy, a wszystkie psy są nasze - prawda? Ta osoba nie rozlicza się z pieniędzy zebranych na dogo i fb alebo przynajmniej robi to po łebkach i byle jak. I nikogo to nie interesuje. Dlaczego? Bo ta osoba twierdzi, że to moja prywatna nagonka i opowiada na ten temat różna historyjki. Dla zobrazowania natury tej osoby opowiem tylko jedną historię. Kiedy zaczęło być dla mnie jasne, że z pieniędzmi dzieją się cuda i dążyłam usilnie do wyjaśnienia sytuacji "wewnątrz" byliśmy tuż przed rozprawą w sprawie głodzonych dogów z Bielska. Żeby występować w sądzie jako oskarżyciel w imieniu tych umęczonych psów potrzebowałam upoważnienia zarządu. I wtedy ta osoba wraz z drugą, której zrobiła swoiste pranie mózgu zaszantażowała mnie, że dostanę upowaznienie do reprezentowania w sądzie jak napiszę rezygnacją z funkcji prezesa i tym samym wyjdę z zarządu (wtedy byłabym odcięta od wglądu w dokumenty finansowe i nie mogłabym doprowadzić sprawy finansów do etapu w jakim jest dziś, czyli zarzutów prokuratorskich postawionych tej osobie). To była rozmowa przy świadkach. Powiem, że zostałam poniżona jak nigdy w życiu ale zacisnęłam zęby i prawie skamlałam o te upoważnienie. Z mojej strony padło pytanie: "Czy ty mnie szantażujesz dobrem psów? Czy dla ciebie ich życie jest tu kartą przetargową? Przecież one na tym ucierpią." Wiecie co odpowiedziała? Że ma to w dupie, że najwyżej ucierpią i wrócą do właścicieli. A jak nie podpisze rezygnacji to ona rozp..oli cały toz i ją to gówno obchodzi. Taka to jest mentalność tej osoby. Odnośnie adopcji Łatki to w tozie nie ma umowy adopcyjnej. Biedny pies oddawany jako szczenię kilka razy byle komu i byle jak przez tę osobę, skrzywdzony i wypaczony.[/QUOTE] Pani Jaanna019, to wszystko są bardzo poważne zarzuty i powinny zostać wyjaśnione tu nie ma najmniejszych wątpliwości, ale powinno się mówić o faktach i mówić pisać powinny osoby które mają konkretną wiedzę, które w tym siedzą. Gdybanie, snucie domysłów, szczucie się nawzajem nie wnosi nic dobrego, sprawy nie wyjaśni a tylko rozmyje temat. Dlatego powtarzam, nie wiem, nie znam, za przeproszeniem "nie mielę ozorem"
  11. [quote name='Randa']Ot Pani Molly, Pani tu sobie luźne pogawędki robi, to ja pani przykładem też, tak tylko zapytałam o koleżankę, bo straszne rzeczy mnie dochodziły i broń Boże o żaden konflikt nie chodzi, tylko o jakieś pieniążki i sprawę w prokuraturze. I się o pani nie wypowiadam, bo Pani nie znam i nie wiem co pasuje , a co nie pasuje i jest be. No ale nie ma co gadać po próżnicy, bo szkoda wątku zaśmiecać. Pipi pokażesz te szczeniaki w końcu i kilka słówek o nich, mówiłaś, że jeden nie widzi na jedno oczko...[/QUOTE] O pieniążkach i prokuraturze wiem tyle co z DOGO i od jumanjiany - jak mówiłam plotek nie powtarzam..., niech zainteresowane osoby biorą w tym udział - wtedy nie będzie, że jedna Pani drugiej Pani tylko konkrety. A swoją droga to fajnie dowiedzieć się z DOGO o istnieniu nieznanych koleżanek, szok człowiek nie wie, że je ma, ale dogomania oświeci
  12. [quote name='Randa']Molli, podobno z monią3a dobrze teraz żyjesz...no właśnie a jak tam jej sprawy się mają? Na wątkach czytałam o jakiśch przekrętach czy co. Co to się teraz na tej dogomanii dzieje...[/QUOTE] Od Pani Moni adoptowałam przed 3 laty Łatkę – z ogłoszenia. Po kilku miesiącach pomogła nam przez TOZ wysterylizować 3 przygarnięte bezdomne kotki – dla jasności – zapisałyśmy się obie do TOZu jednorazowo opłacają roczną składkę – 2 x po 100 parę zł ( o ile dobrze pamiętam kwotę). Czyli summa summarum uczestniczyłyśmy w tym finansowo też. Informowano nas pisemnie o zebraniu – czyli ślad w dokumentach powinien być. I tyle, już wszystko jasne? A jak jest Pani ciekawa to powinna szukać odpowiedzi/informacji u źródeł. [FONT=&quot]Rozumiem, że Pani zdaniem i nie tylko Pani, ktoś, kto nie chce rozsiewać plotek jest be, nie pasuje do tego miejsca – DOGOmanii. Powtórzę po raz enty, nie znam podstaw konfliktu, nie znam osób zaangażowanych, nie wiem, co jest prawdą a co nie - nie mam zamiaru zabierać głosu[/FONT]
  13. [quote name='Pipi']Tak Moli@ narazilam te biedne stworzenia na smierc. I powiem ci wiecej, ja je po prostu sama do rowu wrzuce, wiesz> A ty jak jestes taka wspaniala, to moge ci je odstapic, za darmo. Bierz, ratuj te malenstwa. Wiedzialam, ze jak napisze o tym, to bedzie afera. Ale sie cieszycie, prawda? A wiesz co ci powiem jeszcze???? pocaluj mnie w (?), a zgadnij w co? Ten sie smieje kto sie smieje ostatni. Vicky62 znalazla mi panel na Allegro za 60 zl, a siedzenia, komplet za 120 zł:eviltong:A zreszta, samochod rzecz nabyta, wazne, ze jezdzi. I u mnie w stodole jeszcze 6 stoi, chcesz zobaczyc? Sa tacy, ktorzy widzieli. Psa mi szkoda, ze musiala sie denerwowac kilka godzin i nie spala, tylko ciezko pracowala. Halinko, bardzo nieładnie postepujesz, [B]nie idz ta drogą[/B]:shake::diabloti:[/QUOTE] Poziom Pani wypowiedzi jest żenujący. Ktoś się śmiał? Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym "kto się śmieje ostatni"
  14. Kerusek nisko się kłania Dziś po raz pierwszy Kerusek szczekał, ale nie dyskutował z psami, tylko poganiał mnie… Śniadanko było trochę później, niż zwykle, bo ok. 8 i Kerusek poganiał – szybciej, szybciej syp do miseczek. Oj gdyby jeszcze szczekał jak chce wyjść na siusianko to byłoby cudnie. Dziś mieliśmy gości i mały słysząc obce głosy niechętnie wychodził, nie chciał podejść, barometr do dołu i do domu.
  15. [quote name='Pipi']O ta, Demolka bedzie sie nazywala, za kare [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy56/628612/1413721/47269283_p2091697.jpg[/IMG] Nie mam gdzie jej umiescic. Myslalam,ze w samochodzie pomieszkaja. No ale po tym co zrobila, wypuscilam i biega z tymi dziecmi u mnie po uliczce. Probowalam wziac do domu, ale ona dzieci broni i rzuca sie na psy. Jutro niestety ja odwioze z powrotem..[/QUOTE] [FONT=&quot]Przepraszam, jak to wypuściłaś/wyrzuciłaś matkę ze szczeniakami na „uliczkę”. Przecież za kilka metrów jest droga, wzdłuż której są głębokie rowy, wypełniające się wodą, jeżdżą samochody, na uliczce też topi się śnieg – naraziłaś życie tych psów. Sunia i szczeniaki mieszkały w stodole gdzie były na tą chwilę bezpieczne. Było sucho, ciepło. Ty sama zabrałaś je wiedząc, że nie masz dla nich miejsca. [/FONT] [FONT=&quot]. [/FONT] [FONT=&quot][/FONT]
  16. O matko, Pipi jak można praktycznie dzikiego [B]psa zamknąć w samochodzie, zabrakło wyobraźni…?[/B] Do głowy by mi nie przyszło, że można jakiegokolwiek zwierzaka zamykać w samochodzie, w klatce czy bez. Ale co ja tam wiem, przecież znęcam się nad psami. [B]Krytykować innych najłatwiej, siebie się nie widzi.[/B]
  17. [quote name='kerad']Przejrzałem zamieszczone ogłoszenia Stefci i jakby to tak delikatnie napisać żeby nikt nie poczuł się urażony :) Spróbuję (chociaż pewnie i tak mi się oberwie)...za wyjątkiem jednego fajnego i w miarę dobrze zrobionego zdjęcia, pozostałe są niestety fatalne! Stefcia wyglada na nich jak za przeproszeniem mały, czarny potworek z wielką głową i żebym się mylił, ale mało prawdopodobne by swoim "zdjęciowym" wyglądem kogoś urzekła. Nie jest to miejsce na wykład o fotografii...ale tak w wielkim skrócie - fotkę robimy z perspektywy psa (nie od góry czy od dołu) ale w miarę równolegle, krótko mówiąc - trzeba przykucnąć albo zniżyć aparat (nie dotyczy wyrośniętego doga :D ) Zdjęcia wykonane z góry czy z dołu robią z psa (również z człowieka) karykaturę, albo postać wydłużają albo skracają. Nie podchodzimy z cyfrówką do psa za blisko, wyolbrzymiona głowa nieładnie wygląda - jest nieproporcjonalna do reszty ciała - za duża, no chyba że jest to zamysł artystyczny to co innego. Starajmy się unikać fotek z przodu - efekt króliczych oczu również szpeci na zdjęciu, no chyba że poprawimy jakimś programem graficznym, światło zewnętrzne daje lepsze efekty niż flesz (po polsku...na zewnątrz fotki są milsze oku niż wewnętrzne z lampą błyskową :) ). I na koniec...żeby wybrać 3 ładne fotki do ogłoszenia, wypadałoby zrobić psu kilkadziesiąt ujęć o ile nie więcej, najlepiej w różnych odstępach czasowych...I już na sam koniec...pozdrawiamy Stefcię ;)[/QUOTE] Święta racja, doskonale wiem, że zdjęcia są do kitu, tak jak mówiłam, mam problem, jak przykucam to biegnie, jest z nosem w obiektywie. Miała być sesja zdjęciowa - dla Wiarusa i Stefci, zdjęcia robione w plenerze, niestety ze względu na późną porę, już było ciemno, nici z tego. Do zrobienia fajnych potrzebne są dwie osoby. Pozdrawiamy
  18. Witam Keruś z każdym dniem czuje się pewniej, śmiało porusza się po mieszkaniu, ogrodzie. To odważny piesek, w kontaktach z innymi psami pewny siebie – np. nie ma ochoty na zabawę – mruknie lub warknie ostrzegawczo. Miseczki broni, ja mogę wkładać rękę, gdy je, mogę go głaskać – merda ogonem, ale psy nie mogą podchodzić – warczy ostrzegawczo. Czyli reaguje jak większość psów. Gdy leży na swoim legowisku to inny piesek nie może się koło niego położyć, nie lubi – pomrukuje. Lubi kontakt z człowiekiem, sam przychodzi na głaskano, zawołany szybko przychodzi. Reaguje na imię – trzeba tylko głośno wołać – potrafi umiejscowić gdzie się znajduję, w ogrodzie też. Chłopczyk nie potrafi jeszcze powiadamiać o chęci wyjścia na siusianko, nadal kręci się pod drzwiami – trzeba obserwować. Nadal zdarza się zrobić w domu, ale coraz rzadziej. W nocy śpi spokojnie. Nie niszczy w domu, można go spokojnie zostawić. Pieska coraz więcej, futerko zaczyna odrastać, nabiera połysku. Pojedziemy na zdjęcie szwów to sprawdzimy wagę i zostanie zaszczepiony. Jest dobrze. Piesek otrzymał preparat od pcheł i kleszczy. Łojotok wyleczony, skóra już się nie łuszczy.
  19. Witam Keruś czuje się dobrze. Proszę Państwa bardzo dziękuję za zainteresowanie losem psiaka, za tak liczne wpłaty na jego utrzymanie. Chyba wszyscy jesteśmy tym zaskoczeni. Nie wszystkim dogomaniakom to się spodobało. Bardzo proszę nie robić wpłat i proszę o podjęcie decyzji co z nimi robimy. Na innym z wątków toczy się „sąd” nade mną. Piesek dostał dom i niech tak zostanie. Jest w dobrej formie, niech żyje spokojnie. Oczywiście będziemy się pokazywać - zdjęcia informacje o psiaku.
  20. Ja kończę swój aktywny udział na DOGO, myślę, że o to chodziło niektórym dogomaniakom. Jeżeli uważacie Państwo, że dom tymczasowy, który rezygnuje z pieniędzy za opiekę, pielęgnację, miejsce, który pokrywa koszty przejazdów, który stara się zorganizować bezpłatne sterylki jest zły, to proszę korzystajcie z płatnych. Opiekować się psami które są u mnie będę nadal, one na tym nie ucierpią!
  21. Na koniec Jeżeli są do mnie pretensje za to, że zdecydowałam się razem z Doris66 nie odwozić Stefci na ulicę, że za 30 zł miesięcznie postanowiłam utrzymywać sunię, opiekować się nią, a jeżeli nie znajdzie się chętny domek – w miarę szybko to sunia zostanie u nas. Zabierając Kerusa nikt nie wiedział jak to się dalej potoczy, chętnych nie było. Jedna osoba która się zgłosiła zniknęła – wiek, stan małego zniechęcił. Piesek nieadopcyjny…, za moment wszyscy o nim zapomną i Keruś będzie u nas żył jeszcze przez długie lata… ale tego już się nie bierze pod uwagę. Jumanjiana ma pretensje, że sama opiekowała się znalezionym szczeniakiem, że TOZ jej nie wspierał…, ale dlaczego wyżywać się na mnie?
  22. Piesek miał podawane witaminy od pierwszego dnia pobytu, powiedziałam, że ja podaję wszystkim psiakom – rozumiem, że wzięły się z powietrza. Kiedy Pani je kupiła? Wapno w tabletkach Oddałam też – gryzaki, ciasteczka wątrobowe – ciasteczka przywiezione razem z pieskiem. Oddałam zabawki, jedna z zabawek z miękkich paseczków gumowych w środku z metalową kulką – nie nadaje się dla psa – może połknąć – Wiedza Pani w tym temacie jest ogromna. Psiak je dużo, rośnie – ja zimą zwiększam porcje – jakie były temperatury? Czy psiak jest zamorzony, chudy, sierść ma matową, czy to jest malutki piesek? Wydając pieska – 5 osobom, zapytałam czy Wiarus wygląda źle, czy są zastrzeżenia – nie było. Wiarus je bardzo łapczywie – jak świnka z miseczki. Do jedzenia jest zawsze chętny – ale tu już opiekun powinien wiedzieć ile i kiedy powinien dostać. Wczoraj okazało się, że moje psy zachowały się inaczej – zareagowały na przyjazd samochodu – szczekały. Dlaczego? Bo mówiłam prawdę, za pierwszym razem spałam, psy też. Nie czekałam na gości w nocy, do głowy by mi nie przyszło jechać do kogoś o takiej porze beż zapowiedzi.! Nie potrafiła Pani sensownie wytłumaczyć, dlaczego nie napisała na DOGO, że przyjedzie po nocy i w jakim celu doprowadziła do zadymy. Jeżeli ma Pani pretensje, do TOZU – jak zrozumiałam do ich byłych pracowników to proszę to wyjaśnić, a nie wyżywać się na innych.
  23. [quote name='jumanjiana']od dłuższego czasu opowiadasz nam, że nie używasz zimą samochodu, bo Ci się akumulator niszczy, dlatego jeździliśmy z Grzesiem po Kerusa, dlatego woziliśmy Wiaruska i Kerusa do weta. było po 20stej jak wyjeżdżaliśmy z Białegostoku - nie ma chyba żadnych autobusów o tej porze. masz rację, nie miałam żadnej pewności, miałam głupią nadzieję, że zachowasz się jak odpowiedzialna dorosła osoba.[/QUOTE] W tej chwili przegiełaś, bo wiesz dokładnie w jakim celu jeżdżę do Białego i jaki samochód jest mi potrzebny - co przewożę. W tym momencie już wszystko jasne.
  24. W niedzielę Pani pracowała? Z rozmowy wynikało że nie a nawet gdyby to po pracy można - dla chcącego nic trudnego. Proszę nie kłamać, naprawdę nie chcę snuć domysłów dlaczego, z jakiego powodu Pani tak się zachowuje i usiłuje wmówić wszystkim, że chcę na siłę zostawić psa. Powiedziałam wyraźnie - decyzja należy do Pani, prosiłam tylko o info - jak jest i kiedy ktoś przyjedzie po psa. Wcześniej Pani pisała, kontaktowałyśmy się bez problemu, czyli można było.
  25. [quote name='Vicky62']Moim zdaniem, nie jest ważne czy były połączenia czy ich nie było.Ale skoro jumanjiana jechała taki kawał drogi i nie zostały jej otworzone drzwi, a pora nie była aż tak późna 21.30. To tu Moli@ zachowala sie bardzo nie ładnie.Wystarczyło oddać psa i po sprawie.Tego kompletnie nie rozumiem :shake:Czy tu chodziło o jakąś zagrywkę czy zemstę ze strony Moli@?:roll: Nie rozumiem skąd nagle taka zmiana Moli@ w stosunku do jumanjiany.Jeszcze nie dawno czytałam same pochwały co do niej na watku...że dawno nie spotkała tak kulturalnej młodzieży ect.[/QUOTE] Pomyliłam się...bywa Jeżeli jak mówi jumanjiana nie odebrałam w niedzielę telefonu to mogła zostawić wiadomość na DOGO, jestem codziennie rano - nie byłoby problemu, niedomówień wszystko jasne. Panna jumanjiana nie wiedziała czy jestem w domu czy nie - brak odpowiedzi na SMS - to po co jechała? Doskonale wiedziała, że mam ostatnio dużo spraw do załatwienia w Białym - pewności nie mogła mieć. Walenie w drzwi o takiej porze kojarzy mi się tylko z jakimś nieszczęściem, nikt z moich znajomych nigdy by się tak nie zachował bez powodu. Do głowy nie przyszło mi kto stoi za drzwiami, nim zbiegłam z góry, przeżyłam koszmar.
×
×
  • Create New...