keksik
Members-
Posts
203 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by keksik
-
[URL]https://www.facebook.com/prawowet.result[/URL] to może się ich dopytać? :)
-
[URL]http://prawoweterynaryjne.pl/index.php/artykuly.html[/URL] Warto przeczytać opracowanie prawnika na temat tego, co w świetle nowej ustawy mogą lub muszą robić gminy.
-
Ciekawe, jakiej długości był ten za długi łańcuch. I co to znaczy "za długi" według sądu, bo według ustawy ustalona została tylko minimalna długość wynosząca 3 m. Mam nadzieję, że facet będzie się odwoływał. Ten wyrok to bzdura. Kobieta wtargnęła na teren cudzej posesji i dała się pogryźć psu... I jeszcze ma być wynagrodzona za własną głupotę?
-
A powiedz mi, dlaczego, jak tylko się komuś wytknie niezgodność jego postępowania z prawem, to od razu chce usypiać albo oddawać psa? Z tego, co tutaj czytałam, są inne sposoby. Jeśli chodzi o twoje pytanie: oczywiście, że możesz wezwać policję. Niestety muszę uprzedzić, że policja i sąd mogą podejść do tej sprawy dość niechętnie, no bo jak to: płacz dziecka przeszkadza? Dzieci są od tego, żeby płakać. Dlatego najprawdopodobniej przed wezwaniem policji najlepiej najpierw porozmawiać z sąsiadami i spróbować rozwiązać sytuację na drodze porozumienia. Może jakieś wyciszenie pokoju, przeniesienie pokoju dziecka do innego pomieszczenia, z którego już go nie będzie słychać, ustalenie, w których godzinach potrzebujesz absolutnej ciszy.
-
Robi to ten, z kim gmina ma umowę. Idź do gminy i się zapytaj, z kim zawarli umowę o usuwanie zwłok padłych zwierząt, co stanowi zadanie własne gminy art. 3 ust. 2 pkt. 15 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach [url]http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19961320622[/url] Firma zbierająca odpady to firma zbierająca odpady, nieważne czy nazwiesz ją komunalką czy jakoś inaczej.
-
[quote name='gryf80']nie wiem kto martwe psy powinien "sprzatnac"jeśli sa bezpańskie-schronisko?[/QUOTE] Nie, firmy zajmujące się utylizacją padłych zwierząt.
-
Jak mieszkałam w bloku sąsiedzi piętro niżej kupili sobie wilczura. Jak nikogo w domu nie było wył non stop. Zauważaliśmy to głównie w weekend, bo wciągu tygodnia wszyscy byliśmy albo w pracy albo w szkole. O ile wiem nikt się nie skarżył i sąsiadom złego słowa nie powiedział. Ale gdyby za ścianą mieszkał ktoś, kto pracuje na nocną zmianę, jest ciężko chory albo pracuje w domu, to takie kilkugodzinne wycie byłoby nie do zniesienia. Akurat w kwestii hałasu uwrażliwiła mnie znajoma, która od kilku lat musi znosić dziecko ćwiczące w bloku grę na fortepianie. Niby to nie szczekanie, ale ilość decybeli podobna. Dobrze jest zrobić tak jak mówi Sybil i sprawdzić, czy faktycznie pies szczeka, ale jeśli się okaże, że szczeka (nie musi to być kilkugodzinne szczekanie, wystarczy, że reaguje na każdy hałas za ścianą, czy drzwiami), to jako mieszkaniec bloku współdzielący przestrzeń mieszkalną z przynajmniej kilkoma osobami, powinniśmy uszanować prawo innych do ciszy i spokoju. I jeszcze jedna przestroga: Policja ma obowiązek reagować na każde tego typu wezwanie - nieważne, czy to pora nocna czy nie.
-
Zakładam, że pies żyje dłużej niż trwa przeprowadzenie remontu... Każdy inaczej odbiera hałas, tak więc nie bardzo można podać konkretne liczby. Ale jeśli kogoś interesują konkrety, to proszę: [url]http://www.ntlmk.com/norma-wewn.htm[/url] Należy jednak pamiętać, że jeżeli komuś pies wyje i szczeka przez wiele godzin dziennie i wpływa to negatywnie na jej/jego zdrowie, to wystarczy zaświadczenie od lekarza. Każdy z nas ma w końcu gwarantowane prawo do wypoczynku w swoim domu. Naprawdę tak trudno wam zrozumieć, że ktoś może nie chcieć, żeby jakiś pies sąsiada szczekał mu za ścianą? Jesteście w stanie litować się nad zwierzętami, ale ludzie to już nie zasługują na przyzwoite traktowanie? Właściciel psa nie jest w stanie stwierdzić, czy hałas jest uciążliwy dla sąsiada. Tylko osoba, która jest dręczona hałasem jest w stanie to określić. Każdy z nas ma inny poziom wytrzymałości.
-
[quote name='xxxx52']szkoda,gdyz przepisy te i przestrzeganie ich , ulatwia zycie ,a poza tym wazne jest miec zawsze dobre kontakty ze sasiadami.[/QUOTE] Nie, to bardzo dobrze :) Masz prawo do ciszy i spokoju 24 godziny/dobę, a nie tylko w nocy od 22 do 6. Nie wszyscy prowadzą taki sam tryb życia, więc nie można ustalać odgórnie, że od tej godziny do tej jest cisza a potem róbta co chceta.
-
[quote name='xxxx52']Psy nie powinny szczekac od 10 wieczorem do 6 rano1. W ciagu dnia ciagle szczekanie tez nie powinno byc dozwolone.[/QUOTE] W polskim prawie nie ma czegoś takiego jak "cisza nocna." Hałasowanie w ciągu dnia, które zakłóca czyjś spokój jest karalne. Cisze nocne są najczęściej częścią regulaminu spółdzielni, który jak mam nadzieję wszyscy wiedzą, nie jest aktem prawnym o wyższej randze niż ustawa.
-
Pies ma możliwość szczekania, gdyż posiada struny głosowe. Jeżeli jednak swoim szczekaniem zakłóca spokój sąsiadów, o jakiejkolwiek porze dnia i nocy, to ci mogą wystąpić na drogę sądową na podstawie art. 51 kodeksu wykroczeń. "Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka", a każdy, nawet osoby pracujące na drugą zmianę i śpiące w ciągu dnia, mają prawo do odpoczynku.
-
Nie mówię, co ja robię ani co ja bym zrobiła. Informuję jakie są przepisy prawne. A pies nie jest po to, żeby szczekać. I nie mówimy tutaj o miejscu publicznego użytku, tylko o bloku mieszkalnym.
-
Legalna w świetle obowiązujących przepisów prawnych :)
-
W Stanach (i nie tylko) mają po prostu inny sposób na problem bezdomnych zwierząt i ich niekontrolowanego rozmnażania. Masowo je zabijają. Nie mówię, że robi to tylko PETA. Robią to tam wszystkie schroniska. PETA też nie zabija najwięcej zwierząt, ale za to 90% zwierząt, które do nich trafiają poddają eutanazji, wiele w ciągu pierwszych 24 godzin - inne schroniska zabijają dużo więcej psów i kotów, ale stanowi to około 50% zwierząt, które do nich trafiają. PETA też sukcesywnie zmniejszyła ilość psów i kotów oddawanych do adopcji. Kiedyś były to setki, a teraz pojedyncze przypadki. Wygląda to tak, że się poddali. Problem bezdomnych psów i kotów ich przerósł i zapomnieli, że są za etycznym TRAKTOWANIEM zwierząt a nie za etycznym ZABIJANIEM zwierząt. Mam tylko nadzieję, że w Polsce nie zostanie wprowadzony sposób określania agresywności psów stosowany przez np. RSPCA, bo wtedy podobne traktowanie zwierząt zostanie i u nas zaadoptowane.
-
Najwyraźniej prawo w Stanach im na to pozwala. Ludzie są leniwi i zawsze pójdą po najsłabszej linii oporu.
-
To była krótka wymiana zdań - bez żadnego fizycznego dowodu :) Byłam trochę zaniepokojona tym eksportem, więc się dopytałam. I o ile w nowelizacji będzie nadal: "Art. 48 1. Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu go świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje." to uboju rytualnego nie można przeprowadzać, ponieważ jest on w swojej istocie ubojem bez ogłuszenia.
-
Chcesz powiedzieć, że obywatelski projekt ustawy o ochronie zwierząt de facto LEGALIZUJE ubój rytualny?! O.O //edit: a, nie, o ile nie usuniecie nakazu ogłuszania sprawdzałam to z prawnikiem już ale zapomniałam :)
-
[quote name='Jurek2050'][B] Zaproponowano także przepisy, które - w ocenie autorów - mają ograniczyć ubój rytualny zwierząt. [/B][/QUOTE] Nawet nie wiecie jak za każdym razem, gdy czytam te słowa sekretarza Butry, skacze mi ciśnienie i mam ochotę walić głową w ścianę albo roztrzaskać o nią laptopa. [B][U]UBÓJ RYTUALNY JEST W POLSCE ZABRONIONY!! OD 2002!! NIE MA CZEGO OGRANICZAĆ! KTOKOLWIEK PRZEPROWADZA UBÓJ RYTUALNY: ŁAMIE PRAWO!! [/U][/B] O tym, że jest zabroniony wiedzą wszyscy. Ministerstwo Rolnictwa też. Sam sekretarz Butra tak napisał. Wczoraj potwierdzali to poseł Suski i Polaczek, a jeszcze wcześniej Napieralski. Uwaga koleżanki: to tak jakby prawo dążyło do ograniczenia przestępczości a nie do zlikwidowania przestępczości. Fajnie, że nie blokują prac nad nowelizacją, ale błagam: pamiętajcie o tym, że ubój rytualny jest ZAKAZANY. Nie musicie tego jakoś dodatkowo wpisywać w ustawę, nie musicie tego ograniczać. Jego nie wolno w Polsce przeprowadzać. Po prostu. Zapis o zakazie eksportu jest totalnie, kompletnie zbędny, bo nie możemy importować i nie możemy wytwarzać, więc nie ma co eksportować. <Idzie napisać kilka pouczających maili...>
-
Smutne by było, gdyby nawet pomysł ustanowienia odrębnego organu do ochrony praw zwierząt został zatrzymany. Ministerstwo Rolnictwa kompletnie się do tego nie nadaje. Z tego, co wiem MRiRW planuje przedstawić swój projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który ma za zadanie dostosować ją do przepisów unijnych, ale biorąc pod uwagę to, jak oni interpretują przepisy unijne, to należy się bać.
-
Może wyłapywać tylko wtedy, gdy ma możliwość zapewnienia im miejsca w schronisku.
-
@lis Należy się tylko cieszyć, że myśliwi to idioci (sorry LadySwallow -> to tak dla większego efektu ;) ), którzy nie potrafią czytać ustaw. To, że się chwalą tym publicznie jest raczej smutne. Przed rokiem 2002 również można było strzelać - nie patrz się tylko na ustawę o ochronie zwierząt - ustawa prawo łowieckie również mówi o ochronie dzikich zwierząt. Ale ustaw z czasu PRLu nie chce mi się czytać. W 2002 zostały ustanowione zasady techniki prawodawczej i to dzięki nim nigdy nie będzie można zabronić myśliwym strzelania do psów w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia ludzi lub dzikich zwierząt. Jak miało się cokolwiek zmienić, skoro zmiana zapisu w art. 33a ust. 1 NICZEGO w polskim prawie nie zmieniła? (oprócz tego, że ustawa już nie zezwala myśliwym wprost na zabijanie bezdomnych zwierząt) Przecież ustawa nie ma żadnej magicznej mocy sprawczej, która spowoduje, że nagle padną trupem wszyscy myśliwi, którzy strzelają nie do tych zwierząt, co trzeba... Nazywałeś mnie naiwną, ale lepiej przypatrz się sobie... Naprawdę próbujesz kłuć ludzi na tym forum bezmyślnymi właścicielami, którzy puszczają swoje psy w świat, "żeby się wybiegały"? Serio?
-
Wytłumaczmy sobie coś: myśliwi ZAWSZE mieli prawo strzelać do psów, gdy uważali, że zagrażają dzikiej zwierzynie - i w poprzedniej wersji ustawy i w obecnej poprzednia wersja art. 33a ust. 3 do wymówki, że "ten pekińczyk atakował sarnę, więc do niego strzeliłem" dopuszczała jeszcze "ten pudel wyglądał mi na zdziczałego, więc do niego strzeliłem" zmiana art. 33a ust. 3 zmieniła tyle, że obecnie mogą stosować tylko jedną wymówkę, a dodatkowo ustawa wskazuje na bardziej humanitarny, niż poprzednio sposób radzenia sobie z wałęsającymi się psami dodatkowo ustawa o ochronie zwierząt nie może i NIGDY nie będzie mogła zabronić strzelania do psów w przypadkach bezpośredniego zagrożenia, ponieważ wtedy ograniczałaby prawa wynikające z innej ustawy, a to jest niedopuszczalne wszyscy, którzy jęczą, że ta ustawa zwiększyła prawa myśliwych w ogóle nie wiedzą, o czym mówią, nie przeczytali ustawy, albo po prostu nie potrafią czytać ze zrozumieniem