-
Posts
23493 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Everything posted by kiyoshi
-
dziękuje, zajrzałam na ich strone i wow! ale fajni ludzie, sama chciałabym ich poznać :) :) już bym chciała tam pojechać......dam znać Pani Oli równiez o tym miejscu. dzięki Anula, brzmi to wszystko bardzo dobrze i jest najbliżej. Opinie na fb doskonałe no właśnie...mnóstwo jest tych cudotwórców, a niektórzy nawet nie koniecznie lubią zwierzęta (inne niż swoje)...tego się najbardziej boje, żeby nie wyrzucic pieniędzy w błoto na byle kogo :( oby los nam sprzyjał....
-
A kojarzysz może tą osobe? http://behawioryscicoape.pl/behawiorysci/338 Kasiu, podeślij link do tego behawiorysty online, poprosze panią Ole żeby wypełniła. DO Wrocławia oni nie dadzą rady dojeżdżać na szkolenia:( tam by było najlepiej, ale to faktycznie jest bardzo daleko:( najbliżej jest ta Nysa... też własnie uważam, że bez pracy to nic się nie uda...i też mam trochę mieszane uczucia, czy to będzie inwestycja z pokryciem...czy młodzi znajdą czas:( ale niby teraz wakacje... Sowa ma racje, że Kori nie ma doświadczeń ŻADNYCH z normalnym życiem:( ... eh...co robić?
-
Kasiu dzięki że jesteś. WIesz, że ja też tak pomyśłałam, ale nie zgadza się wszystko. Kori potrafi tez niszczyć gdy młodzi są w domu, wystraczy, że np. zaczną oglądac ciekawy film!! i nie patrzą na niego, to już powoduje że zaczyna niszczyć. Jak mi Pani Ola pisała, wszystko zaczęło się od tej nieszczęśnej karty kredytowej...zaraz po niej pogryzł drewnianą łyżke..a potem zaczęły się meble... Nie wiem czy po tej karcie oni nie podjęli jakiejś niewłaściwej reakcji? czegoś co go dodatkowo sflustrowało...wydaje mi się, że oni nie potrafią go dyscyplinować i obawiam się, że behawiorysta na odległość to nie jest to czego szukamy :( ja bym chciała żeby ktos na żywo to zobaczył. Ta Pani Ewa- wizytatorka- szuka mi kogoś w okolicy, pytałam tez anecik, myśle, że Dexterka też może miec tam kontakty ale jest na urlopie...troche nie chce jej przeszkadzać, ale jak nie będzie wyjścia to spytam. Podstawowe szkolenia- komendy itd znalazłam w Nysie, to dosyć blisko i sądze, że wchodziłoby w gre później, ale behawiorysty nie ma:( Potrzebny jest też ktoś kto pójdzie z nimi i Korim na spacer. Kori nie miał absolutnie żadnych konfliktów z innymi psami w hoteliku, a teraz ma sporo konfliktów... chociaż z drugiej strony ma tez psich kolegów, z którymi jak już zacznie się bawić, to jest bardzo niezadowolony, gdy ma wracać do domu:( :( chciałby pewnie ciągle tak ganiać... eh..
-
Powiem Wam, już tylko kończąc temat...że Kubuś chyba jest szczęśliwszy u nas w schronisku niż był w tym domu...2 dni chodził otępiały a teraz cieszy się, super spaceruje po swoich terenach obszczekując starych "wrogów", w kojcu odpoczywa...nie szuka nikogo, nie widać żeby tęsknił...pierwszy raz coś takiego obserwuje. A ja po tych wszystkich przeżyciach dalej "sprawdzam" stare domy. Pisałam do Kromci- mam nawet nowe zdjęcia, nadal jest grubiutka, ma swój charakterek i czasem wydaje się jakby była głucha;) oczywiście słuch szybko wraca gdy jest coś co się Kromci podoba..zadzwonie jakoś w tym tygodniu, a może uda się jakoś zrobić wizyte poadopcyjną. Pisałam do ŚLiwki...tylko wycinek Pani wiadomości Wam wkleje: Abi jest naprawdę darem, Felka to fiu bździu, a Abi wyczuwa moje nastroje pocieszy podczas gorszych dni. Nie wiem jak do tej pory mogłam bez niej żyć Napisałam też do FRUZI i mam 2 nowe zdjęcia :)
-
tak...ale chyba tu też się rozeszło o pieniądze :( szkolenia tez kosztują...w dodatku jak teraz szukamy kogoś w okolicach Kłodzka to za bardzo nikogo tam nie widać, żadnej szkoły :( myśle, że konsultacja z behawiorysta jest konieczna, min 2 h. A dalej powinno być takie szkolenie. Od rana jestem z Pania Olą na łączach i naprawde trudno mi rozgryźć co się w tej głowie Korcia dzieje. Nie chce niczego doradzać żeby nie zaszkodzić....
-
też tak pomyślałam...dlatego z samego rana odpisałam swoją "wizje"....że możemy albo poszukać szkoleniowca/ behawiorysty i poprosić o "zdiagnozowanie" problemu, wtedy będzie można coś pomóc bo na odległość nie mam pojęcia co się dzieje (dołozymy do kosztów)...albo moga odwieść psa do hoteliku, jesli uznają że tak będzie najlepiej....ale...ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu Pani Ola napisała, że absolutnie go nie odda tylko chce zrozumiec co się dzieje?? i pomóc psu przejśc ten okres bunty... SZUKAM więc SZKOLENIOWCA/ BEHAWIORYSTY- Kłodzko i okolice!! Najlepiej jakiegoś szkolenia grupowego, bo moim zdaniem a) Kori jest rozpieszczony i na zbyt wiele mu pozwolono b) potrzeba mu psiego towarzystwa...Szukam tez osób które chciałyby się dołożyć do takiego szkolenia...(nie mam pojęcia jakie to mogą być ceny... ) w najgorszym wypadku zrobie bazarek. Czy ktoś z Was może polecić jakies kompetentne osoby z tamtych terenów?? prosze
-
dzisiaj mam niestety gorsze wieści Trudno mi to zrozumiec, bo minęły 2 tygodnie od poprzednich wiadomości, gdzie z psem nie było żadnych problemów. Zauważyłam, że niestety najtrudniej jest wydać młode aktywne samce do adopcji... Nie wiem co tu radzić....przeczytajcie: Dzień dobry. Dzisiaj pisze niestety z gorszymi wieściami. W ostatnim czasie Kori zrobił się bardzo niegrzeczny. Zaczął niszczyć w domu, w ogóle się nie słucha. Cierpliwie to wytrzymywaliśmy i korygowaliśmy zachowanie ale brakuje nam powoli sił. Na behawioryste obecnie nas nie stać, więc prosimy o jakies wskazówki i pomoc. Kori zaczął podgryzać nam meble drewniane, mimo że ma multum zabawek którymi się bawić nie chce. Poza kartą kredytową ktora leżała na szafce nauczył się wskakiwać na BLAT KUCHENNY i wszystko co na nim jest po przyjściu do domu jest strącane i pobite. Aktualnie kupujemy trzecią maselniczke i musimy ją chować do szafki, ponieważ upodobał sobie ciepłe masło. Do tego ZJADŁ drewnianą łyżkę do połowy. Najgorsze że zaczął się załatwiać w domu, nawet po przyjściu ze spaceru, a nie są one krótkie i wychodzimy z nim po 4-5 razy dziennie. Mam wrażenie że Kori w ogóle się z nami nie zżywa,gdy się zostawi delikatnie otwarte drzwi próbuje uciec.. Naprawdę brakuje nam sił, prosimy o jakąś pomoc, dlaczego tak się może dziać i jak możemy sobie z tym poradzić. Nie chcemy żeby pogryzł wiecej mebli, ponieważ nie są naszą własnością, a właścicielka raz na jakiś czas sprawdza stan mieszkania. Zaznacze że zaczął się dziwnie zachowywać jakieś 2 tygodnie temu, wczesniej wszystko było okej i nie było problemu Wspomnę też że ostatnio na spacerze rzucał się do pieska, trzymałam go za szelki i nie wiem czy przypadkiem czy nie ale zawarczał na mnie i pokazał kły i bałam się że mnie ugryzie, pierwszy raz mu się zdarzyło żeby aż tak się podburzyć do innego psa. Naprawde nie wiem co robić
-
Super, super, super! DO mnie owieczka na kanapie przemawia ... skoro tak sie wychowała i to jest jej dom :) Powodzenia śliczna suniu.
-
fajnie że dzikuski zostały na swoim i mają kogoś kto zadba. Dobrze sie to wszystko ułozyło :) to prawda...tylko psa żal...jest nie do poznania po tych 17 dniach ...nieobecny, obojętny...nie wiem co tam się działo... Chyba powinnam zabrać się za wizyty poadopcyjne u moich podopiecznych. Nie wiem jak mi się uda to wszystko ogarnąc, ale po tym co się stało z Kubusiem juz nie wiem jak ludziom wierzyć. Tam tez otrzymywałam zdjęcia, telefony, opowieści...i co? to wszystko było kłamstwo/ gra? a co jak inni też kłamią???? Pani Irenko dziękuje serdecznie za 20 zł deklaracji na sunie.
-
nigdy nie miałam żalu o zwrot psa, bo tez zwykle ludzie oddawali psa z jakimś smutkiem/ żalem/ skruchą, mając faktycznie powody....Skopiuje to co napisałam na Czarnej Liście Domów Adopcyjnych, przeczytacie i oceńcie, czy moje nerwy były uzasadnione czy nie... LWÓWEK 64-310 ul. Pn..... Pan Waldemar W. jego żona i córka. Wpisuje zdecydowanie na Czarną Liste. Proszę doczytać do końca. Rodzina sprawia doskonałe wrażenie. Adoptowali ode mnie psa, którego odebrałyśmy interwencyjnie z łańcucha w stanie skrajnego wycieńczenia i zagłodzenia (był rok na łańcuchu a potem rok u nas w kojcu). Wiedzieli że pies jest energiczny, potrzebuje zmęczenia, wybiegania, jakiś treningów, Pan miał uczyć go komend, miał miec wybieg na ogrodzie bez problemu. Państwo byli na zapoznaniu w schronisku, ok. godzine ich przetrzymałam dając czas by podjęli decyzje. Zabrali. Byliśmy w ciągłym kontakcie, wszystko układało się dobrze.Kubuś/ Niko zostawał sam w domu, ładnie wspólpracował z Panem, nie sprawiał praktycznie żadnych kłopotów, wszyscy byli nim zachwyceni. Prawdziwy "przewrót" nastąpił gdy córka Pana (która rzekomo jest/była wolontariuszką w schronisku dla psów!!!!) przyjechała na wekend do domu. Spytałam wtedy jak spodobał się jej Nikuś i usłyszałam, że córka nie jest zbyt zadowolona bo chciała innego psa, z jakimiś tam uszami (sądze że chodzi o psa jakiejś rasy) ale to miało nie mieć znaczenia. Minęło kilka dni i Pan zadzwonił że zdecydowanie musi oddać psa, bo córka się go boi!! Pies szybko biega po domu, może przewrócić TV i w zabawie próbuje podgryzać ręce. Córka wolontariuszka z psem nie zostanie, a Państwo chcą jechać teraz na wakacje!Jak się okazało równiez żona nagle zaczęła się psa bać!! Praca z behawiorystką absolutnie nie wchodziła w rachube. Dziś Pan odwiózł Kubusia. BYł w szoku że mam jakieś żale/ pretensje, bo wszyscy jego znajomi tak robili, że jak brali psa i im się nie spodobał to oddawali!! nic w tym nie ma dziwnego!! Pan czekał aż oddam mu smycz i obroże w której NIko odwiózł !! zakładam że mają już na oku innego psa, który może być takim samym kaprysem. Dodam że żona Pan startowała w konkursie na Osobowość Roku w swoim mieście...Takie osobowości...w moim konkursie: Serce dla Zwierząt przegrali z kretesem. NIe wydawajcie im psów. Kubuś po 17 dniach wrócił z kanapy do ciasnego boksu i budy- dla Pana żaden to problem i nic złego
-
tak...tez jestem wstrząśnięta :( i nie przestaje myśleć....
-
-
Aktualizacja: MESSI - opuścił schronisko
-
-