Jump to content
Dogomania

Dardamell

Members
  • Posts

    747
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dardamell

  1. Ula, to fajnie i ja też się cieszę, że pies jak i Ty trafiliście na siebie. Ale nie możesz generalizować. Ty trafiłas na takiego a jakbyś trafiła na innego? Moja koleżanka wzięła kiedyś ze schronu całkiem niedużego kundla, coś jakby średniak ale ciut mniejszy. I niestety, albo jej nie powiedzieli albo nigdy nie miał "napadu" w schronie. Otóż pies raz w czas (pierwszy raz po kilku tygodniach pobytu u niej) zaczynał biegać jak opętany za swoim ogonem (stereotypia) ale podczas tych ataków był agresywny i rzucał się na osoby będące w pobliżu. A teraz wyobraź sobie, że ten pies byłby wielkości rotta. O tym mówię, a nie o tym, a nie o niektórych "rasach". Może gdyby schrony miały ciut więcej pieniędzy na lepszą diagnostykę. Najgorsze co można zrobić to zupełnie bez pomyślunku w chwili emocji pójść do schroniska i wziąć psa, bo naczytaliśmy się jak to wspaniale i cudownie. Sama mam w domu psychola, który jest w stanie zaatakować człowieka, nie ma szczególnych oporów, ale znam go bardzo dobrze i wiem czego trzeba unikać, aby psychol nie wypłyną na wierzch i jak zareagowac gdy jednak wypłynie. I to z perspektywy tego mojego psychola patrzę na branie lub nie przeze mnie psa z adopcji.
  2. A to, to tak.
  3. Isa, ja większośc z tego co piszę znam jeszcze z liceum. Do tego w rodzinie lekarze starego pokolenia, którzy jeszcze leczyli i potrafili wyciagac logiczne wnioski, potrafili patrzec krytycznie na każdą przeczytaną informację i ocenić jej przydatność przez pryzmat wiedzy już posiadanej. Mnei od dziecka uczono tego samego - samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków, nie brania wszystkiego co przeczytam czy usłyszę za pewnik tylko konfrontowania tego z posiadaną już wiedzą. Dodatkowo na biologii też zdarzało mi się uważać i pewne rzeczy zapamiętywać, ale może to akurat zasługa świetnego nauczyciela.
  4. I znów dubel. Co jest z tym forum nie tak?
  5. Ulv, dokładnie tak samo było z moją suką. Jedyne co mi przychodziło do głowy to autyzm. Kiedyś z ojcem pomyliliśmy sutek (nieparzysty i znajdował się podpachą w takeij odległości od pozostałych, że trzeba było się porządnie przyjżeć aby dostrzec w nim jednak sutek) z kleszczem. Suczydło nie piszczało, nie wyrywało się nic. Po prosu leżała i czekała aż skończymy. Dla mnie to była tragedia. Nie ten charakter. Tak jak PaulinaBemol napisała, z twardym dominantem zyje mi się dobrze, wiem co, kiedy i jak ale z innym już jest trudno. Obecna ma prawdopodobne zaburzenia psychiczne (w trakcie diagnostyki) ale charakter, taki jak ja. I jest OK, jest to czasem męczące, czasem przychodza chwilę zwątpienia ale pracujemy i potrafimy.
  6. Przez 11 lat żyłam z psem lękliwym. Ale nie tak zwyczajnie lękliwym ale takim, który, gdy sie bał to odpływał. Zero kontaktu, tępy wzrok zawieszony w przestrzeni. Pracowąłam nad tym? Tak. Ale ile mnei to nerwów i samozaparcia kosztowało to moje. Ja się zwyczajnie do takich psów nie nadaję. Męczyłam się przez 11 lat i basta. To nie dla mnie. Zdecydowanie łatwiej jest mi z takimi psami jak pisze Sybel, bo one wymagają innego zestawu cech charakteru niż psy lękliwe czy bardzo niepewne. To pod tym kątem trzeba wybierać psa. Nie pod kątem wyglądu, bo brzydki pies jakoś nikomu niczego nie umniejsza. Ale pies z zupełnie różnym temperamentem od naszego to tragedia i niesamowite wzajemne męczenie się.
  7. filodendron, no błagam, nie mów, że naprawde nie widzisz, że ludzie pomimo iż statystycznie żyja dłużej to mają o wiele gorsze zdrowie niż niegdyś. Tak, to wina postępu medycyny. Kiedyś się nie bawiono w ratowanie każdego noworodka, skoro jego organizm nie mógł przeżyć to umierał ergo nie rozmnażał sie dalej przez co nie przekazywał złych genów ergo kolejne pokolenia nie przekazywały dalej z pokolenia na pokolenie chorób dziedzicznych. Ale po co pomyśleć, przecież wszyscy jesteśmy zdrowi i szczęśliwi... szkoda tylko, że starsze pokolenie ma sie coraz gorzej. No, ale skoro nie widzisz to pewnie jest Ci łatwiej w życiu. Jak już wspomniałam wcześneij, zawsze zamiast użyć szarych komórek możemy wpasowac się w główny nurt i nei zastanawiać się nad niczym.
  8. Spike, ale jeżeli Twój pies nie ma sensacji po mleku czy twarogach to możesz mu je podować, skoro lubi niech ma w nagrodę. Ale podawanie nabiału nie zwalnia z uzupełniania wapnia w diecie psa. Nabiał w tym zakresie nie pomaga. Oczywiście można tak jak filodendron iśc za głównym nurtem, zamiast wysilić się i przeanalizować pewne dane, które podane sa nam niemal na tacy, a swoją teorię zakończyć "zabawnym" stwierdzeniem (prawdopodobna odpowiedź na owo to postęp medycyny i brak selekcji naturalnej). Ale można też samemu na ten temat pomyśleć dłużej używając własnych szarych komórek.
  9. To morsem nie było. Klikanie było normalnie a hasła rzucane pod nosem coby pies jednak nie usłyszał, bo ona to taka ą ę i wulgaryzmów nie lubi. Suka pożyje jeszcze z jakieś 5-6 lat, więc masz czas na odwiedziny. Najfajniejsze jest ćwiczenie z przegenialnymi bażantami, które nie wiedzieć czemu zamiast odlecieć bniegną kilkadziesiąt metrów zaraz przed psim nosem a jak jednak zdecydują się odlecie to robią to w ostatniej chwili, np. gdy pies już na nie przypadkowo siada.
  10. Sybel, to ja Cię zapraszam na sesje treningową mojego psa. Chcesz, to zobaczysz na żywo. Dam Ci nawet poklikać. To nie jest tak, że metody pozytywne działają tylko na małe słodkie pieski. Na duże bydlaki nie mające oporu ruszyć na człowieka czy wypatrujące zwierzyny aby dogonić-zabić-zjeść (w odróżnieniu od pogonić, bo to fajna zabawa) również. Tylko trzeba dobrze znać popędy psa i wyjść daleko poza schemat smakołyk/zabawka.
  11. dubel się zrobił
  12. Z psów myśliwskich mogłabym miec gończego polskiego. Pomimo, iż nie jest to twardość charakteru rotta to jego strona użytkowa bardzo mi pasuje. Nie jako dzikarza ale jako tropowca i posokowca. Nie do zabawy w myśliwego ale do zabawy z tropieniem. P.S. Ja mam klikerowego rottweilera. I nie używałam klikera do siad czy daj łapę ale do "k***a, nawet jak sarnę dogonisz to i tak jej nie zeżresz więc na nią nie poluj" oraz do "k***a, ja chce tylko przejśc a nie zabrać Ci kawał mięcha więc zębów używaj do gryzienia a nie lecenia na mnie".
  13. No ja bym się bała wziąć ze schroniska dorosłego rotta z twardym charakteremi niewiadomą przeszłością. Wolałabym aby 50 kg wściekłego rottweilera jednak nei ruszyło na mnie ze wściekłością dlatego, że się od komara odganiam a ten myślał, że chce go uderzyć. Do mnie nie pasują psy o delikatnej psychice. Nie dlatego, że ich nie lubię ale dlatego, że ja z nimi a one ze mną by sie męczyły. Obecnei mam psa zleksza walnietego na umyśle, który przez 99,99% czasu jest zupełnei normalny i spokojny a przez te 0,01% jak mu coś do łba strzeli to leci na Ciebie z mordą robiąc piekny odcisk szczęki na przedramieniu. Ale to mój pies i wiem kiedy i co powoduje u niego taką a nie inną reakcję i wiem jak go na tyłku usadzić aby bardziej nie rozjuszyć. A obcy pies to loteria albo sobie poradzisz albo nie. Adopcje trzeba przemyśleć i nastawić się na wszystko co możliwe. Nie każdy chce milusińskiego goldena czy maluśieńkiego jamnika.
  14. filodendron, ale mleko krowie nie uzupełnia wapnia niezbędnego do budowy kości. Zwróć uwagę w jakich krajach jest najwięcej osób z problemem osteoporozy i porównaj to sobie ze spożyciem mleka i nabiału. Hasło kampanii nie powinno brzmieć "pij mleko, będziesz wielki" tylko "pij mleko będziesz kaleką". Kampania nie była robiona z myślą o naszym zdrowiu a z myślą o przemyśle mleczarskim. Jeżeli chcemy wapń uzupełniać to mączką ze skorupek jaj a nie nabiałem. A to, że pies lubi. No cóż, są gusta i gusta. Do odłożenia sadełka na zimę używała bym raczej skór drobiowych i tłustych części zwierząt a nie pustych kalorii z makaronu. Że zapychacz to wiem, ale to jest zapychacz obniżający jakość posiłku. Wg mnie zupełnie zbędny i do zastąpienia.
  15. [quote name='Itske']a na czyj koszt? :eviltong: Dardamell, zlituj się, połowę populacji trzeba by wykastrować! :diabloti:[/QUOTE] dołożę z własnej kieszenie za kastrowanie idiotów w mojej okolicy.
  16. To o chrupach akurat o Robercie było a nie o Spike'u. Wciąz nie wiem co jest wartościowego w twarogu i makaronie.
  17. Nie do Ciebie, ogólnie. Najbardziej irytujące jest to, że najwięcej do powidzenia nt barfowania - kosztów, wygody - mają osoby, które nigdy tak nie karmiły. Przez co wiele osób czyta, że drogo i ich nie stać, więc nawet nie próbują. Mnie osobiście wiecej problemów robiło karmienie suchym, w szczególności, gdy karma się kończyła a kuriera ni widu ni słychu. Koszta też miałam wtedy większe.
  18. Ja jestem za kastrowaniem idiotów. Niekastrowani powodują u mnie agresję a sami mnożą się na potęgę.
  19. Tylko na boga nie wmawiaj nikomu, że to jest drogie czy czasochłone, bo to nie jest prawdą.
  20. Filodendron, ja wiem, że psy są różne, ale nikt i nie wmówi, że dla psa lepsze są suche, dosmaczane chrupki, do których wiele rzeczy dodawanych jest potem, bo obróbka je zabija. Nikt mi tez nie wmówi, że syntetyczne suple są lepsze od naturalnych. Co na krakvecie wiele razy Robert niestety polecał. Z jakieś 4 lata temu chodziłam z moja kotką do weta, bo cierpiała na PNN. Pani wet stwierdziła, że coś koty słabe są ostatnimi czasy, bo wielu ma takich pacjentów, co im narządy wewnętrzne zaczynają siadać. Oczywiście Pani wet nie powiązała tego w żadne sposób z rodzajem karmienia - głównie suchą karmą. Co do psów na suchym i ich wieku. W rodzinie był niegdyś pies-olbrzym, średnia życiowa waga to 75kg. Dożył pięknego jak na takiego psa wieku - 15 lat. Całe życie karmiony chrupkami pedigree. To, co mnie najbardziej przekonuje to stan zdrowia psów starszych a nie tych w sile wieku. Bo stan zdrowia psów w sile wieku to żaden wyznacznik. Ja suchym chrupkom mówię stanowcze nie. Gotowane do mnie, jako tako przemawia, ale pod warunkiem braku wypełniaczy i nabiału. Po co to psu? [U]Co takiego daje psu nabiał? Co takiego daje psu makaron? [/U]Ja jestem dosyć ortodoksyjną barfiarką, chociaż nie do końca typowym barfem karmię. U mnie nie ma warzyw, okazjonalnie daję psu owoce. Nie podaję zwierząt, które w moim rejonie nie występują. Dla MOJEGO psa barf jest najlepszy. A na temat pogladów Roberta wypowiadać się nie będę, bo w grunice rzeczy to faceta lubię.
  21. Spike, ale z telefonu korzystać umiesz prawda? Ja do koła łowickiego nie chadzam. Wchodzę na stronę internetową (po Twoim udziale w forum widzę, że to zrobić umiesz) i sprawdzam terminarz polowań. W odpowidnim czasie dzwonied o skupu i się dowiaduje o możliwości. Do rzeźni również nie chadzam, dzwonię i pytam. Jest tez możliwość aby Pani z mięsnego zadzwoniła i popytała, ale wiadomo, że bez pośredników jest taniej. Owszem, jeżeli nie chce nam sie tyłka z domu ruszyć, wydac czasem lekkow ięcej to wszedzie znajdziemy argumenty przeciw. Barf to nie ideologia ale spośób karmienia jaki w naturze wybrałby pies. Dlaczego uważam, że najlepszy? Bo widzę po mojej suce z dysplazją, ze lepiej i chętniej się porusza. Nie ma wzdęć, bąków, sraczek, zatwardzeń. Nie ma olbrzymich kup, do których bez maski nie da się podejść. Czyli jednak lepszy jest ten barf niż inne karmienie. Argumenty typu mój pies jest zdrowy i radosny na suchych bobkach czy gotowanym do mnei zupełnie nie przemawia. Pogadamy za kilka lat jak psu zacznie siadać wątroba lub nerki lub stawy lub układ pokarmowy a weterynarz nie bedzie potrafił znaleźć przyczyny, bo przecież pies karmiony, jego zdaniem, dobrze. Dlaczego zostałeś zaatakowany? Może dlatego, że próbujesz nam wmówić, że to droga "zabawa", pomimo, że wiemy, że tak nie jest. Ja chcę dla mojego psa jak najlepiej. Szanuję to, że jest psem. Nie uważam, że przez to jest gorszy od człowieka. Szanuję jego naturę i właśnie dlatego nie będę oszczędzała na nim. Jeżeli chce ciąć koszty to ruszan tyłek i idę szukać tańszych rozwiązań, ale nie kosztem jakości bo to sie mioja z celem.
  22. Ale skąd wiesz, że Ciebie nie stać? Jak na razie to bazujesz na cenach, które widujesz codziennie w sklepie a nie na tym jakie masz możliwości. Najgorsze co można zrobić to się zacietrzewić i iść w zaparte. Pierwszy miesiąc wyszedł mnie drogo, bo nie wiedziałam gdzie i jak szukać. Ale kolejne już były tańsze. W sklepach często są promocje, często coś można dostać taniej. Ludzie mają to do siebie, że się nie do końca na kupowaniu mięsa znają. Czy naprawdę kawałek wołowiny, który leży w lodówce sklepowej od wczoraj jest gorszy od tego wyłożonego dzisiaj? Nie! A można go kupić taniej, bo jak ludzie słyszą, że wczorajsze to już nie wezmą. A to jest wciąż dobre mięso. Co innego jakby tam tydzień leżało. Aby karmić gotowymi mrożonkami, to mało kogo stać. Taniej by wyszła już dziczyzna i jagnięcina. I tu dochodzimy do kolejnych aspektów barfowania. Sarnina jest droga w sklepie, dlatego najpierw dzwonimy i dowiadujemy się jakie mamy możliwości w skupie dziczyzny, po wcześniejszym zapoznaniu się z terminarzem polowań koła łowieckiego z naszej okolicy. Co do tego, że kogoś nie stać na właściwe żywienia psa to niestety, ale jak mnie nie stać na wykarmienie olbrzyma to nie biorę rasy olbrzymiej tylko dużą. Jak mnie nie stać na dużego psa to biorę średniego, jak mnie nie stać na średniego to biorę małego. To jest żywa istota, żywy organizm. To co zaoszczędzamy na żarciu karmiąc gorzej jakościowo potem wydamy na weta, gdy pies zacznie się rozpadać od wewnątrz. Olej rybi, a co za problem poszukać i kupić słóry z ryb i domowym sposobem zrobić z nich olej? Żaden, za to koszta się tnie a tnie. P.S. Nie mam pojęcia co to jest wołowina "kobe" ani kawa "kopi luvac". Widocznie jestem na to za biedna.
  23. ke, na moje przecietne dochody i możliwości na ponad 40 kg psa (wazony jakiś miesiąc temu) wydaje około 200 zł miesięcznie (tu możesz sobie dopisać jeszcze koszta suplementów). Dlaczego to jest mało? Bo to nie jest pies kanapowy, ale nie jest też psem podwórkowym. Ma dużo ruchu i zajęc umysłowych (około kilometrowe ścieżki tropowe chociażby) i żre za dwa psy. Tak, kupuję wołowinkę, cielęcinkę, sarninę, gęsinę, kaczki i indyki. Kurczak odpada z uwagi na reakcje alergiczne. Nie uważam, że to zbytek i "dopieszczanie". Widzę to po badaniach okresowych i wydajności fizycznej jak i umysłowej własnego psa. Nie raz i nie dwa słyszałam o ogromnych kosztach wołowiny, raz nawet takie ogromne koszta udało mi się zobaczyć. Ale! Ja nie kupuję mięsa w tak dziwnych kwotach. Mój pies nie potrzebuje wołowiny prima sort. Mój pies potrzebuje wołowinę żylastą, ścięgnistą, z tłuszczem. Taką, jakiej człowiek by nie kupił, bo to "obrzydliwe". Koszty obniża się nawiązując kontakty z hodowcami, rzeźniami, itd. Ty sobie nawet nie zdajesz sprawy ile świetnego mięsa idzie do odpadów, bo wg ludzi to obrzydliwe. Na początku pisałam, ze 200 zł. I tak jednego miesiąca jest to 200 zł, innego 250 zł a kilka następnych tylko 100 zł. Dlaczego? Bo często kupuję na zapas w większych ilościach. Tak jest ekonomiczniej. Jest wiele czynników, które pozwalają obniżyć znacznie koszta ale nie kosztem jakości pożywienia.
  24. Tak jakby nie, ale chyba powinnam się czuć obrażana.
  25. keakea, ale ty tak na serio?
×
×
  • Create New...