Dardamell
Members-
Posts
747 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dardamell
-
Gdyby mi się ktoś do domu wkradł i w porę nie zauważył psich misek to mógł by mieć w pewnym momencie duuży problem. Nie dlatego, że suka szczególnie agresywna i mordercza. A dlatego, że jak ktoś wchodzi do domu to ona jest cicho i nasłuchuje co się dzieje, więc gdyby nie miski to można się nie zorientować, że w domu jest pies i przypadkowo się na niego natknąć wchodząc do niewłaściwego pomieszczenia. Jak znajduje się na ogrodzie to do nas nawet nikt nie wejdzie, bo się nie odważy. Suka staje w pozycji grożącej, ale nie z miną "koleś jesteś PEWNY, że chcesz wejść?". Jej mina nie wyraża chęci pozostawienia decyzji osobie przy ogrodzeniu. A to wszystko bez szczekania, warczenia, czy innych odgłosów. To jest właśnie styl molosów. Postawa nie zostawiająca wątpliwości co do ewentualnego działania. Spike, a jednak nie zrozumiałeś. Co z tego, że mój pies nie zareaguje źle na gościa dopóki mu na to nie pozwolę? i co z tego, że nie rzuci się sam z siebie? i co z tego, że za nimi nie łazi jak cień? i co z tego, że słucha każdego jednego polecenia za pierwszym razem (bo nienawidzę się powtarzać)? I co z tego, że jak idę do łazienki to pies idzie ze mną? Ale będzie czujny i będzie obserwował, a samo to może w gościach powodować strach. A chyba nie po to ich zapraszamy, aby czuli się niekomfortowo.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Dardamell replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Itske']wow, ale musisz mieć kasy!!!!!!!!! :evil_lol:[/QUOTE] Oj, chciałabym, chciała. Im mniej idiotów tym łatwiejsze będzie moje życie. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Dardamell replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A to, że ona się taka jako "wybitna" wśród rasy trafiła to wiem. Specjalnie unikałam wszystkich myśliwskich ras, bo mieszkam na wsi gdzie jest pełno dzikiej zwierzyny. Pierwszy raz poszła za zającem ale nie dogoniła, byłam pewna, że poszła aby pogonić, dopiero jak mysz na ogrodzie dorwała i zabiła po czym łyknęła zorientowałam się, że chyba nie o samą pogoń chodzi. Następne za czym poszła to dzik. Jak jest na spacerze i zaczyna iść stylem krokodylim (nisko przy ziemi z łapami na boki aby nikt nie mógl jej ruszyć) to od razu wiadomo, że w pobliżu są dziki i trzba ją stamtąd natentychmiast zabrać. A jak pięknie chodzi po tropach, naturalny talent, przy naucę "wystarczyło" nakierowac ją tylko na ślady rozkładane przeze mnie a ona już sama wie najlepiej co ma robić. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Dardamell replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Chodziło o sam sens. W dzieciństwie mieszkała z nami suka kaukaza (podobno nienawidziła dzieci, ale jak się okazało nienawidziła dzieci poprzedniego właściciela). Suka miała tylko jeden cel w życiu - pilnowanie co robi sąsiad za płotem. Na spacer szła tylko wzdłuż płotu a potem wracała bo nie było już widać sąsiada, więc nie było i sensu dalszego spaceru. Z Kaukazem był tylko przykład psa nie tropiącego, możesz sobie tam wstawić każdego inengo psa oprócz tropowca/posokowca. Nie, moja suka nie lubi sobie pogonić zwierzątek, moja suka poluje na zwierzątka. To dwie rózne rzeczy. I tak, rzadka cecha u rottków. Raczej gonią bo ucieka a nie aby zjeść. Ona tropi, namierza, rusza w pogoń, łapie, zabija i zjada. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Dardamell replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Whisky, masz racje, że pies to pies, ale (!) z uwagi na niegdysiejszą użytkowość różnych ras w różny sposób uczy się ich pewnych rzeczy. Zarówno gończy polski jak i ON mają świetny węch, ale to ten pierwszy sprawdzi się lepiej w roli posokowca i to z nim będziesz miał więcej kłopotów na leśnym spacerze jak wyczuje zwierzynę , ten drugi natomiast w mniejszym stopniu bedzie zainteresowany tropami zwierząt. Jednego i drugiego musisz nauczyć wracania na komendę i pilnowania się na spacerach ale tak jak z OK będzie łatwo (pilnowanei właścicieli na spacerze) tak GP da Ci przy tym w kość i to bardzo. To jest ta zasadnicza różnica, jaką a_niusia stara Ci się wyjaśnić. -
Tak, moja biegająca radośnie kulka aż do 2 roku zycia nei była terytorialna aż "nagle" zaczęła być i wszyscy, którzy nie są stałym elementem otoczenia (np. sąsiedzi są stałym elementem otoczenia ale ich goście już nie) są pod ścisłą obserwacją, czy aby czegoś nie knują.
-
Nie ma co się wysilać i Spike'owi tego tłuamczyć, bo nie zrozumie. Nigdy takiego psa nie spotkał, więc dla neigo to brak wychowania. Trafiał na konkretny typ charakterów u psów z drobnymi zmianami i nie rozumie, że są tez inne charaktery. Nie zrozumie, że sa rasy, któe będą adorować każdego kogo właściciel wprowadzi do domu ale po wyjściu gościa poza posesje, ów gość już nie może sie samodzielnie wrócić po coś czego zapomniał bo pies go nie wpuści i już. Są też rasy stróżujące (nie jak ONki, ale właśnie pastuchy z azji), które są od tego aby stróżować samodzielnie. I nie ma szwendania się gości po domu. Jak wejdą to mają siedziec na tyłkach w jednym miejscu i już. Albo psy takowe się zamyka i goście moga się swobodnie poruszać. Co nie oznacza, że pies za drzwiami przestał być czujny i pilnować tego co się w domu dzieje.
-
Jak mój ojciec chciał suce pokazać kto tu rządzi to wyszło, że jednak ona. W pojedynku na "kto pierwszy mrugnie" (czytaj ugnie się przed drugim) przegrał z kretesem. Nic nie jest w stanie pobić zachowania "nie".
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Dardamell replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
a_niusia, pomimo, iż moja suka to nie pies myśliwski a rott to ma bardzo silny popęd łowiecki i nie przerwany łańcuch zachowań łowieckich. Ona nie rusza w pogoń za zającem/kaczką/sarną/dzikiem aby sobie pogonić czy taki o zew natury się nagle odezwał. Ona rusza a pogoń aby złapać-zabić-zjeść. Poluje na myszy, ptaki, krety, kuny - wszystko to co znajduje się w jej zasięgu. A pomimo to, na spacerach, głównie jak jesteśmy same to odzywa się w niej instynkt obronny i nie odchodzi nie dlatego, że się mnie pilnuje tylko dlatego, że mnie pilnuje przed otoczeniem. Ja występuję u niej jak bardzo ważny zasób. -
Ale pies asertywny nie będzie na Tobie wymuszał niczego warczeniem, szczerzeniem zębów czy atakami. On ma swoje sposoby dostosowania otoczenia pod siebie. Albo będzie tak jak on chce albo nie będzie w ogóle. I cały myk to przekonać go, że to co ty chcesz jest tym, co on chce w danej sytuacji. Przykład kompromisu z psem: moim zdaniem pies nie śpi na moim łózku, zdaniem psa pies śpi zawsze na moim łóżku - kompromis: pies śpi na moim łóżku, ale wchodzi tylko, gdy ja powiem, ze może i schodzi w tej samej sekundzie jak powiem, że ma zejść. W sytuacji opisywanej przez PaulinaBemol, tej z darciem ryja i odwracaniem się psa odwłokiem - moja suka po prosty stoi i patrzy na człowieka z miną w stylu "nie".
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Dardamell replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A to z linką to w dużej mierze zależy od psa. Ja muszę trzymać psa na lince, ale nie dlatego, że ucieka i nie wraca. Wręcz przeciwnie. Moja suka po spuszczeniu jej z linki nie odchodzi ode mnie na krok. Na lince biega sobie na jej odległość. Po puszczeniu linki dalej biega na jej odległość ale już pilnie obserwuje gdzie jestem. Ale fakt, u normalnych psów trzymanie ich na lince oznacza, że nigdy nie nauczą się wracać na wołanie i pilnować na spacerach. -
Tu nie chodzi o wielkość psa a o jego charakter, bo możesz trafić na olbrzyma o charakterze lizusa a możesz trafić na chi, która ustawia całe otoczenie i nie ma na nią mocnych.
-
Dogociotki, to dziwne niekiedy stwory, które oburzają się na wiele rzeczy, uważając jak niektórzy w tym temacie, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za bezdomność psów i naszym obowiązkiem jest przygarnianie psów ze schronisk nie zadając żadnych pytań.
-
PaulinaBemol, to wcale dziwnie nie brzmi i nie wygląda. Pseudodalmatynka wpatrzona we mnie jak w bóstwo najważniejsze i nie podejmowała żadnej decyzji tylko czekała na moją (nie liczą ataków na rottki) mniej mi pasowała niż rottka, która nie zrobi nic czego zrobić nie chce i trzeba ją przekonać, ze to co wymagasz jest tym co ona chce zrobić a działanie jest podejmowane zanim ja "pomyślę", że trzeba zareagować a uczenie zachowań to sztuka kompromisów. Ta druga to właśnie taki charakter jak mój i dlatego się świetnie ze sobą dogadujemy. Ale tego nie zrozumie nikt, kto z takim charakterem do czynienia nie miał. Taki charakter znaleźć mamy ogromne prawdopodobieństwo wśród ras obronnych, gdzie taki charakter jest normą a zdarzają się psy o innym natomiast malusieńkie wśród, np. seterów, gdzie takie charaktery się zdarzają natomiast normą jest lizustwo. To jest ogromna różnica pomiędzy wyborem szczenięcia rasowego a nie rasowego. Wiadomo, że na kanara nie porwie się osoba, która nie jest asertywna, bo sobie z nim nie poradzi. Charakter jest dziedziczony. Dziedziczony po przodkach jest próg pobudliwości (który może być inny u potomstwa ale większa możliwość, że będzie w tych samych granicach) i dzieczony jest stopiena gresywności (tak samo może być inny ale w wiekszości będzie podobny jak u przodków), dziedziczony jest temperament, pewność siebie, etc. Ja bym nie chciała spotkać na swojej drodze histeryka samodzielnie podejmującego działania, który w pierwszej kolejności się ga po asortyment zachowań agresywnych. Biorąc psa zhodowli nie mamy 100% gwarancji nie wystąpienia takiego charakteru, ale patrząc po przodkach czy rodzeństwie z innych miotów psa i suki możemy minimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia takiego zestawu cech u naszego psa. Dla mnie istnieją dwie możliwości wzięcia psa - rasowiec z hodowli albo schronisko. To drugie w sytuacji gdy nie mamy ściśle określonych wymagań odnośnie charakteru lub możemy z części zrezygnować. I to nie jest ani snobizm ani "rasizm". Tylko trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Bo co z tego, że "uratuję" psa ze schronu, skoro ja z nim a on ze mną będziemy się resztę życia męczyć. Biorąc to wszystko do kupy i dodając do tego to co pisałam w tym temacie wcześniej, czyli różne zaburzenia u psów a także ich MOŻLIWE zwichrowania doswiadczeniami życiowymi możemy zacząć zastanawiać się i podjąć ŚWIADOMĄ decyzję, czy kupować psa z hodowli czy brać ze schroniska.
-
Maron, ale to normalne, ze ona nie gryzie. Nie musi to nie gryzie. Tak jedzą psy, odszarpują kawałek i łykają, jak się nie da to zwracają i dogryzają aby znowu połknąć. Dlatego albo ogromne kawały do gryzienia albo mniejsze kawały do łykania. Filodendron, napiszę tylko jedno. Psy i ich przodkowie żywili się surowym mięsem, kośćmi, podrobami i z niewielkimi odchyłami w latach chudych przez kilkaset tysięcy lat. Przez kilkaset tysięcy lat ich organizmy dostosowały się do tego a nie innego sposobu żywienia. Jakim zatem cudem w ciągłu około 100 lat przestawiły się nagle na gotowanie i suchą karmę i to jest dla nich najlepsze, lepsze od ich naturalnej diety? Nikt mi nie wmówi, że psy nie nadają się do barfa. Nie można nie nadawać się do tego co jest dla nas naturalne. Tak jak pisała Isabelle30, za dużo wiem, aby w takie bzdury uwierzyć. I tak dogo-barf, to inny rodzaj żywienia niż barf standardowy. Nigdzie w barfie nie natknęłam się na chociażby mieszanie warzyw z kefirem czy suplementację wapnia nabiałem.
-
bosz, no mozna ręce załamać jak nic. Wy dalej nie rozumiecie co my pisałyśmy? Nie ważne skąd mamy psa czy hodowla czy schron - zdarzają się różne psy z różnymi problemami, w tym psychicznymi. Wszędzie się takie zdarzają. I tak jak agresywny jamnik pośle nas na SOR tak agresywny bernardyn pośle nas wprost do kostnicy. Więc chyba jest ogromna różnica w wadze psa. Charaktery psów też sprawiają ogromną różnicę, bo co innego jest lizus, który wszystko dla nas zrobi, co innego jest pies niezależny, który nas albo oleje albo oleje a co innego pies asertywny, który będzie dostosowywał otoczenie do siebie a nie odwrotnie. Ty masz łątwego dużego psa ze schronu i super. Ale różne osoby tu mają różne doświadczenia z różnymi charakterami i przez pryzmat swoich doświadczeń patrzą na adopcję psa ze schroniska.
-
Maron, sorry, że w tym temacie, ale jedyny "problem" jaki widzę z barfem u suki to zamrażarka. 1. Nie musisz dawać jej twardych kości, nie musisz jej dawać całych kości - mogą być zmielone, nie musisz jej dawać kości - możesz zastąpić mączką ze skorupek jaj. 2. Małe kawałki, takie do łatwego połknięcia lub duże kawały aby musiała przysiąść i na spokojnie pogryźć. Znam psy, które na surowiznę początkowo patrzyły jak na truciznę lub zastanawiały się co z tym zrobić, ale po "chwili" nauki wcinały jak się patrzy. Czasami wystarczy spażyć aby pies sie nauczył. Największy problem mają psy, które całe życie były na suchym. Barf jest o tyle wygodny, że modyfikujesz go pod psa, trzymając się ogólnych zasad i wciąż jest barfem. Pies Isabelle30 raczej nie jadł by tak jak moja suka a moja suka na diecie psa Isabelle30 zdechła by z głodu, bo niektórych rzeczy nie tknie i już. Królik - ble, chyba, że się ześmierdnie, nutria - ble, koźlęcina - ble. Za to je to czego większość psów nie chce, np. płuca wołowe są powodem do "tańca szczęścia" nad michą. Z suchą karmą nie ma tej wygody, bo jak pies nie chce to trzeba szukać innej. Wątek o barfie na dogo mnie osobiście przeraził i to bardzo. Gdybym tak miała psa karmić to by mi dawno wykitował. Co do karmy suchej to niestety musisz szukać "mokrej" karmy suchej. Im suchsza sucha tym więcej pies będzie pił. Patrz po składach na wilgotność.
-
Beatrx, psy meneli nie są takie dlatego, że ci menele to wspaniałe osoby. Większość osób za bardzo się trzęsie nad swoimi psami i na wiele typowo psich rzeczy im nie pozwala. Menele, pomimo, iż menele to w większości szanują to, że pies jest psem i pozwalają mu nim być. To psy mają się pilnować ich a nie oni psów. Oni nie będą chronić psa przed atakiem innego, bo sami wtedy ucierpią. Więc ich psy uczą się tych konfliktów unikać. Psy menelów są "idealne" bo musza takie być.
-
Ja karmię czymś pomiedzy barfem a WP (bardziej w stronę WP), ale w barfie też są różne szkoły poczynając od proporcji 80/20 kończąc na proporcjach 100/0. Filodendron, mi zwróciłaś uwagę, że każdy pies jest inny i do niego trzeba dobrać metodę zywienia a chyba sama właśnie o tym zapomniałaś. Mojej suce nie służy model ogólnie promowany, czyli 80/20, za to bardzo służy okazjonalne dawanie zieleniny. Do RMB to jeszcze bardzo bardzo daleko. Zanim zaczniemy opowiadać niestworzone rzeczy o barfie to może najpierw dokładniej zgłębmy temat.
-
Maron, wiem, że nie temat, ale jak nie sprostuję to się uduszę. Warzywa i owoce są w barfie dodatkowo. U mnie są okazjonalnie, nie są stałym składnikiem diety. Od czasu do czasu pies dostanie jabłko czy gruszkę a jak widzę, że by chciał to dostanie warzywa z zupy. Raz na jakiś czas to z raz albo dwa w miesiącu.
-
Za żadne skarby świata nie wymieniłabym jej na innego psa, nieważne jak normalnego, bo z nią już się nauczyłam żyć i wiem co i jak. Ale właśnie mając takiego świra bałabym się adoptować dorosłego dużego psa, o którym nic nie wiem. Aczkolwiek jest bardziej przewidywalna niż jej poprzedniczka (dalmatynka z pseudo), choć tamta nie miała takich zachowań. Nie licząc nienawiści do rottweilerów. Każdemu po kolei właścicielowi spotkanego w parku rottka musiałam tłumaczyć, że zapinam psa, nie z uwagi na ich psy tylko zachowanie mojego. Potrafiła mijać spokojnie rottka, aż jej się "przypomniało", że ma do nich jakieś ale i atakowała. Raz tak dwie młode sunie wystraszyła - już je minęła i nagle się obróciła i zaatakowała. Szczęśliwie skończyło się tylko na ogólnym zdziwieniu wszystkich.
-
To pies z hodowli, którego mam od szczeniaka. Ot, taki egzemplarz mi się trafił. I to jest to co pisze Martens, takie psy się trafią - po prostu. Ja miała to szczęście z nią, że gdy zaczęła "szaleć" to znałam ją na tyle dobrze, że wiedziałam jak ją szybko i sprawnie uspokoić i odwieść od niecnych zamiarów. Dodatkowe, moje relacje z nią są na tyle silne, że ruszając na mnie suka się kontroluje (po zawiśnięciu mi na ręce albo nie zostawia śladów w ogóle, albo malutkie zaczerwienienie, którego po dniu juz nie ma), ale w stosunku do innych już nie kontroluje siły ataku. Nie wyobrażam sobie co by było gdyby trafił mi się taki pies już dorosły, którego nie za dobrze znam.
-
[quote name='ulvhedinn']Mój Pałek nigdy nie tknął szczenięcia ani suki- inne samce traktował jak wrogów do utylizacji. Przed atakiem na poważnie nie pokazywał NIC- po prostu skakał z zębami (na szczęście nauczył się gości i ludzi zaprzyjaźnionych traktować uprzejmie, tzn ostrzegać). Na szczęście nie atakował bez powodu (tyle, że miał sporo powodów). Nie tolerował przymusu w najmniejszym stopniu. Zagrożony- sam stanowił śmiertelne niebezpieczeństwo, mały 8 kg pies... Ciekawe, że inne psy to wyczuwały i omijały padalca dużym łukiem. On nawet nie musiał się starać, wystarczyło, że patrzył [/QUOTE] To właśnie do takich psów mam niestety szczęście. Obecnie jedno takie szczęście śpi mi właśnie pod nogami. Nie było problemu z zaszczepieniem, nie było problemu z obmacaniem bolącego kolana, nie było problemu z przeczyszczeniem i zakropleniem ucha. Pani wet dostała zębami jak chciała poprawić obrożę przeciwpchelną. Obce psy chyba zawsze widziały, że coś z nią nie tak. Starały się jej unikać a jak się nie dało to atakowały, pomimo, że ona nie zrobiła im nic złego. Ona nie od początku taka była. Teraz wiem, że można było wcześniej przewidzieć, że coś się dzieje, bo pewne "objawy" były. To co się dzieje teraz zaczęło się uwidaczniać tak na poważnie około 2 roku życia. A to nie jest pies mały, nie jest też 20kg. To dorodna, ponad 40kg rottweilerzyca, która samą siłą rozpędu może zrobić dużą krzywdę. I to właśnie do takich psów mam cholerne szczęście. Ja nie mam nic przeciwko życiu z takim psem, tylko wolałabym aby mnie takie zachowanie nie zaskoczyło u dorosłego obcego mi psa. Największy problem z moją suką to to, że to bardzo sympatyczny pies, który jest bardzo pozytywnie nastawiony do całego świata. Ona lubi psy, ludzi, kocha dzieci, uwialbia inne zwierzęta. Ale do tego ma niestety nasrane we łbie, pomimo, że nie spotkało jej w życiu nic złego. Ludzie, którzy ją codziennie widują ale nigdy w sytuacji, gdy ma napad złości (tak, moja suka miewa takowe) nie są w stanie uwierzyć, że coś takiego ma miejsce. Ile to ja się juz ludziom natłumaczyłam, dlaczego nie pozwalam pogłaskać tak sympatycznej mordki to moje. Dlatego też, Itske, jak najbardziej skorzystam z pomocy przy wyborze kolejnego psa.
-
No ja niestety mam to głupie "szczęście" (lub jest to zwykła złośliwość losu), że trafiam na psy zwichrowane. Nie wiem, może ja zwyczajnie przyciągam świrów lub takie psy podświadomie wybieram.
-
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
Dardamell replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
Nie nazwałabym tego zachowaniami lękowymi a ostrożnością. Wątpię aby była to "pamięć gentyczna" do zapachów raczej jeden ze składników instynktu samozachowawczego psów.