Najważniejsze, że jest kochany, a na spacery warto mieć ze sobą kaganiec, u mnie Cormac jest do ludzi bardzo pozytywnie nastawiony z psami różnie bywa, 3 razy się zjeżył w czasie spaceru, ale Leoś mógłby złapać jak mu coś nie będzie pasowało, cały czas na tym pracujemy potrafi na męża i syna burknąć. Pamiętam kiedyś jak moja charcica się zachowała wracałyśmy z Warszawy pociągiem więc na wszelki wypadem miała kaganiec, siedziałyśmy na dworcu i przechodził koło nas zawiany facet akurat koło nas się zachwiała i nie wiem czy zapach czy to zachwianie spowodowało, że wystartowała do niego, gdyby nie kaganiec mogło być groźnie a tak może mu tylko oko podbiła, normalnie na spacerze była zawsze spokojna, karna i opanowana, zdarzyło sie to tylko ten jeden jedyny raz, sama byłam zaskoczona