-
Posts
42079 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by _Dunaj_
-
Rozjeżdża i nie tylko, pocudowali, nie moge się połapać. A co u Hanusi?
-
Charty na tymczasie u Eden - Lenka i Lucky znalazły dom.
_Dunaj_ replied to aisai's topic in Już w nowym domu
Fajnie je znów widzieć -
Charty na tymczasie u Eden - Lenka i Lucky znalazły dom.
_Dunaj_ replied to aisai's topic in Już w nowym domu
To absurd jakiś, normalnie jest zezwolenie na charta, sztuk raz, a czy to afgan czy inny nie powinno mieć znaczenia, bzdura i głupota urzednicza to jeszcze może do zezwolneia imię wpisać i płeć, ojejku szkoda psiny i szkoda ludzi -
Zaglądam do Hanusi, trzymam cały czas kciuki za domek
-
Jestem tego samego zdania, trzeba czasu i gdzieś w środku mam nadzieję, że się uda, ale jeśli furciaczek stwierdzi, że agresja jest nie do opnaowania, to trzeba wybrać i podjąć ta trudna decyzję, bo skazywać psa na ciągłe siedzenie w kojcu, albo narażanie opiekunów nie ma sensu. Hamer, masz szansę daj pomóc sobie wariacie
-
I ja zaglądam
-
Mam świadomość, że masy nie da się porównać, czasami mam siniaka po zabawie, albo ostanio jak mi się Tosiek na kolana władował też są zasinienia, masa robi swoje. Ale opisałam historię Patii w skrócie, bo to był bardzo agresywny pies, a jednak się udało, trzeba mieć nadzieję, że i z Hamerem się uda.
-
Charty na tymczasie u Eden - Lenka i Lucky znalazły dom.
_Dunaj_ replied to aisai's topic in Już w nowym domu
Też czekam na wieści -
Mielismy charcicię polska odebrana od faceta, który ja tłukł i chciał zrobic z niej psa plicyjnego, osiągnął tyle, że weszła pod stół i nie było mowy, żeby ja wyciągnąć, odebrała ja hodowczyni, ale z jej stadem nie dogadywała się, znalazłysmy drugi dom wydawało sie dobry, a po 3 tygodniach wróciła w dodatku z martwiejącą rana łapy. Z moimi psami sie dogadywała, zresztą miałam jej brata i siostrę, więc została u nas dopóki nie znajdziemy domu, ale wczesniej nie uspokoimy i nie wyleczymy (i tak została potem na zawsze). Była tak agresywna, że rzucała się na własny cień, z psami ok., ale człowiekowi nie dawała podejść, zmiana opatrunku to oczywiście kaganiec, dorosła osoba trzymająca druga zmieniająca. Tylko chart choć wysoki zdecydowanie lżejszy. Wykorzystałam do tego swoje psy, które ona zaczynała nasladować i tak powoli nas akceptowała, ale przez pół roku podając posiłek miałam grube rękawice ochronne na ręku. Zreszta był to jedyny nasz pies, który mnie ciapnął i to dwa razy. Ale udało się zrobilismy z niej domowego pieszczocha, jednak dla obcych do końca była nieufna, nie atakowała pierwsza, ale nie można było podejść bez uprzedzenia w jej stronę lub pogłaskać, chyba, że po dłuższej obserwacji sama podeszła, bo kilka osób zaakceptowała, no i trzeba było uważac jak jakis facet przychodził, bo tych nie tolerowała (zaakceptowała tylko męża i syna, który był jeszcze dzieckiem, miał chyba 7 lat). Została z nami po tylu przejściach nie moglismy jej oddac i jeszcze jedno wiedziałam , że nikt do domu mi sie nie wkradnie, bo wpuścicc owszem wpuściła, ale żeby wyjść bez naszej wiedzy mowy nie było usadzała w jednym miejscu i jeszcze pozostałymi psami pokierowała tak, że nie było sznas sie ruszyć. Może i z Hamerem się uda
-
Podobna sytuacje miała moja koleżanka z chartem polskim, ale takim bardzo dorodnym wielkości doga, też nie było słodko, prawie cały czas chodził w kagańcu jak przyjechała z nim do nas to TZ powiedział, żeby zdjęła mu kaganiec i ruszył z zębami do niego, ale natychmiastowa no niestety dość mocna rakcja usadziła psa, tak jakby uznał jesteś mocniejszy i od tamtej pory słuchał go od słowa i mnie zaczął słuchać. Kiedys musiała wyjechać i został u nas na kilka dni i jakos go opanowaliśmy, a nastepnym razem zostawiła u koleżanki i ją złapał zębami, ewidentnie ulegał tylko męskiej mocnej ręce. Przestała sobie z nim radzić i niestety uspiła. Był psem wykupionym z łańcucha od kłusownika na Ukrainie i chyba przywykł do tekiego traktowania, okazywanie dobroci traktował jako słabość i dominował. Zanim jednak sie zdecydowała na ten krok to przez 3 lata dostawał jakieś leki i było lepiej, tylko na skutek ciagłego przyjmowania leku cos mu z nerkami sie działo i trzeba było przestać. Miewał chwile, że sam podstawiał głowę do pogłaskania ale tylko wtedy, bez jego osobistej zachęty nie można było go dotknąć
-
Dianka w typie ast- zmarł właściciel Sosnowiec
_Dunaj_ replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
I z domkiem nadal cisza? -
Zagladam do dziewczynki