Jump to content
Dogomania

Soko

Members
  • Posts

    2984
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soko

  1. Mogę być dzika, ale jak nazwać 15latka który nie zna alfabetu i nie ma wpojonych zasad moralnych, jest dosłownie niebezpieczny?
  2. Za obszerne rozwinięcie problematyki zawartej w pisaniu - ja dałam kilka odniesień do obecnych czasów, do jakichś znanych innych historii miłosnych. Na dwa pozostałe pytania bez lekcji byłoby trudno odpowiedzieć ;) chociaż trzecie by uszło. Ale czytając książkę nie zwracam uwagi na jej konstrukcję czasu. "Naszą szkapę" przerabiałam niespełna miesiąc temu :D z tym, że każdy uczeń miał po prostu przygotować osobną nowelę i mi przypadła właśnie ta.
  3. To ja nie wiem, może w muzycznych jest inna skala :D
  4. Wczorajszy sprawdzian z treści "Nad Niemnem" miał trzy pytania: opis małżeństwa Emilii i Benedykta, konstrukcja czasu w powieści i odniesienia do ideałów pozytywistycznych. Nie czytałam, dostałam 6. Jeśli umie się pisać i było na lekcji, to nie ma się problemu. Ona znudzona jego wieczną harówką, globus histericus, Benedykt ciągle pracuje by utrzymać majątek, chce jak najlepiej wychować syna. Tyle trzeba wiedzieć, by się rozpisać na półtorej strony papieru kancelaryjnego na samo pierwsze pytanie. Nie mam motywacji by czytać książek, które mnie nudzą, wychodząc na ich nieczytaniu tak samo dobrze. :) A tak z ciekawości, jaka jest problematyka "Naszej szkapy"? Omawiałam tą nowelę i ja i polonistka mamy na ten temat odmienne zdanie ;)
  5. Mój dziadek za naukę zabrał się tak naprawdę po liceum :) tak się zabrał, że teraz sobie tłumaczy z angielskiego, wcześniej był wice-prezesem w firmie. Więc już dawno nie było tak, że "tego nie było". a_niusia czytajcie ze zrozumieniem. Nie wybieram się na polonistyczne, chyba bym tam umarła! Ale mogłabym, mam wstęp załatwiony.
  6. Nie chwalę się - napisałam to by pokazać, że czytanie lektur NIE jest potrzebne by zapewnić sobie miejsce na studiach polonistycznych, współpracę z księgarnią i powygrywać jakieś konkursy. A czy jest potrzebne do tego, by móc się nazwać człowiekiem wykształconym to kwestia indywidualna. Słownictwo jest uboższe, bo takie są wymagania większości ludzi, którzy łaskawie sięgną po jakąś książkę. Czytelnik chce dojść szybko do sedna sprawy, czytać szybkie, błyskotliwe dialogi. Jednak jeśli ktoś chce to wygrzebie książkę wartą uwagi i nie musi czuć się ubogi w tym zakresie. Jedyne czego nie wyniesie czytając współczesną książkę, której akcja dzieje się często w przeszłości, to "namacalnej" wiedzy o twórczości wcześniejszych epok.
  7. To, że Sienkiewicz więcej wkładał w swoje książki nie znaczy że ludzie, którzy lepiej od niego odbierają Llosę mają ubogie słownictwo (tego dotyczyło porównanie) :)
  8. Dokładnie, każdy ma trochę inne rozumienie słowa "podstawa". Wybaczcie, ale mój najkrótszy dzień w szkole trwa do 18 i potem NIE CHCE mi się przebrnąć przez coś, co mnie nie fascynuje.
  9. Nie napisałam nigdzie, że znam lektury, tylko że znam ogólne cechy dzieł które powstawały w danej epoce. A to że przerobienie lektury na lekcji wystarcza, by zdać maturę i dostać 6 z wypracowania wcale nie motywuje do tego, by wreszcie po którąś z nich sięgnąć ;)
  10. Jak mówię istnieją wyjątki. Tyle że tych naprawdę fascynujących pisarzy z innych epok po prostu się często nie przerabia ;)
  11. Nie, są nudne, bo powstały w epokach które nie odpowiadają mojemu wyczuciu stylu literackiego, po prostu nie są dla mnie pod wieloma kątami na to patrząc. Są wyjątki, np. Edgar Allan Poe. Wszystko powstało na podwalinach czegoś, ale to nie znaczy, że mam się w to zagłębiać poza ogólnymi informacjami. Wiem, że był sobie Zeus, były sobie mity, co niektóre z nich znam, wiem że wielu pisarzy w następnych epokach odnosiło się do nich, ale nie muszę czytać wszystkich mitów Parandowskiego, które były i może są dalej lekturą, przynajmniej u mnie. Wiem, jakie były założenia epoki, co było dla niej charakterystyczne, czym cechowały się dzieła, które w niej powstawały. Tak samo jak historia muzyki - każdy czerpie z tego, co było wcześniej, ale to nie znaczy jeszcze że na własną rękę słucham oper i analizuję partytury, następnie je porównując ze sobą.
  12. Och tak, widać to także po wygranych w konkursach literackich - patrz ja, która od 5 podstawówki żadnej lektury nie tknęła :) Nie rozumiem czym różni się czytanie Llosy od czytania Sienkiewicza, oboje wzbogacają słownictwo tak samo. Tak, dla mnie lektury są nudne. Wlokące się niemiłosiernie opisy przyrody, które są tematem każdego wypracowania; zachwycanie się nad zupełnie innymi cechami wyglądu, innym sposobem obycia niż teraz; co mnie to teraz obchodzi? Niektóre tylko lektury dotykają problemy istniejące do dziś.
  13. Chodzi mi o to że na lektury nie muszę marnować czasu bo i tak wszystko co na sprawdzianie, maturze - to wszystko jest przerobione na lekcji. Pewne schematy wypracowań są. W tym roku cała klasa maturalna (ja II lic) wyszła tak zadowolona, że nie wiem, bo był temat który był robiony w szkole. Nieliczne są przypadki, że coś jest nieprzerobione. Poza tym lektur nie czytuję, bo mnie najzwyczajniej w świecie nie interesują i koniec kropka. Próbuję, ale nigdy nic z tego nie wynika.
  14. Panbazyl no widzisz, np. Wera jest dość duży cykor, ale do samochodu wsiadła raz - spadł deszcz jakby grad padał, więc nie najlepsze doświadczenie, drugi - objechała cale osiedle dookoła spokojnie. Naprawdę wiele nie trzeba, ale ludzie najchętniej w ogóle by się nie wysilali. Katastrofa i szkoda psa :roll:
  15. Uwielbiam Llosę, natomiast szkolnych lektur nie trawię. Od dawna żadnej nie przeczytałam, a ze sprawdzianów 5 i 6. Dlaczego? Bo wszystko co trzeba umieć robi się na lekcjach. Tym sposobem ludziom nie chce się czytać.
  16. Zdaje się że było to jakieś warzywko? :D
  17. Też się poryczałam. Szkoda że takie obrazki i ich przesłania trafiają tylko do ludzi z sercem, a nie zwyrodnialców którzy tak czy inaczej krzywdę zwierzętom robią i robić będą :(
  18. Zapytaj też, czy moglibyście ćwiczyć socjalizację np. właśnie z jego psem ;) nie wiem czy już pisałaś - skąd jesteś?
  19. Jedno tylko zdjęcie mogłoby mnie oszukać. Ale np. ta szczur/mysz - oczywiście technika niesamowita, sama bym tak nie potrafiła, ale widać, że malowane ;)
  20. W piątek miałyśmy fajowe agility ale oczywiście nie było aparatu. A tak poza tym to muszę faktycznie coś powstawiać na YT, ale to zawsze tak długo trwa, że mi się odechciewa na samą myśl o tym ;)
  21. A ja nie znam tego testu na książkę.. ale pewnie wylosowałabym książkę :D chociaż pieniążki nie byłyby złe :P Koala "cząstkowy" mi się aż tak nie podobał a w całości - miodzio! ;)
  22. Zaczekajcie z tą dyskusją zaczętej od (nie)udanej prowokacji, idę po popcorn, będzie się działo. :D
  23. Niech więc sprząta po sobie jak chodzi, bo przecież na jej butach jest tyle piachu który zabrudza ulice.
  24. Jezu, jak Ty się kobiecino czepiasz, aż Ci odpiszę, żebyś miała radochę z udanej prowokacji :diabloti: Dla jasności, na Happy wpadłam może dwa razy przez całe nasze bytowanie na torze agility. Mój post był przekolorowany, co podkreśla emotikonka :D. Miał na celu w zabawny sposób ukazanie że można stać i że może to wywołać mniej efektów ubocznych niż szaleńcze bieganie. Po prostu biegam szybko i czasami mi się nogi plączą ale nigdy nie robię tego na odcinkach gdy jest ewidentne zagrożenie wpadnięciem na siebie. Doping dla mnie jest istotny, np. w tunelu, moje krzyczenie bardzo zwiększa prędkość Happy. Czasami stoję, czasami chodzę, czasami truchtam, czasami biegam. Kiedyś Happy mnie gryzła gdy biegłam, teraz nie ma z tym problemu, ale nie robię tego non stop i często w ramach ćwiczeń wysyłam ją stojąc w miejscu, odbiegając w inną stronę, itd. Czy teraz zaspokoiłam Twoją ciekawość? Z góry zaznaczam, że nie oczekuję przetrawienia mojego postu ze zrozumieniem, jako że nawet prostej prośby o poruszanie tematu mojego i Happy w mojej galerii nie rozumiesz. Interpretuj sobie to dowolnie. Dziękuję serdecznie :)
×
×
  • Create New...