-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
Chodzi Ci psy ze schroniska chodzące na spacer z wolontariuszami czy adoptowane ze schroniska? Wiem że jest tam program Lira więc wolontariusze korzystają za darmo z placu i ćwiczą z psami (i o sprzątaniu kup chyba nie słyszeli :diabloti:), poza tym z tego co się orientują czasami tam też wchodzą ot tak żeby sobie pobiegały, ale nie wiem jak często itd. (tak mi mówił trener do którego chodzę na agility i prowadzi psi park, ale raz mi opowiadał więc nie uogólniam). Na samym psim parku schroniskowych nie widziałam. Myślę że ulg nie ma, chociaż nigdy mnie ta kwestia nie dotyczyła więc się nie dopytywałam :)
-
a_niusia tyle że Ty masz wychowane psy i tutaj nikt nie powinien widzieć problemu (chyba że komuś się ludzi i wymyśla preteksty by się czepiać puszczonych psów) :) ale psy którym właściciele nie umieją zorganizować czasu i są pozostawione same sobie.. to już kiepsko wygląda w oczach rodziców małych dzieci.
-
5zł które w 100% idzie na schronisko - serio to taki majątek? Lepiej mandat za puszczanie psa luzem bez smyczy i kagańca? Dla jasności - kto powiedział, że psy się tam zajmują same sobą.. prowadzący uczy właścicieli spędzania fajnego czasu z psami, naprawdę jest ciekawie, a potem wracamy z psami w grupce, wszyscy padnięci :) Plac jest też placem do agility, są przeszkody, także szerokie i niskie wiadukty i palisady, nie tylko takie cienkie i wysokie jak regulaminowe.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Soko replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Bordery i aussie (chociaż te drugie nie aż tak) są coraz popularniejsze, ale co, jak sobie kupię takiego za 3-4 lata najwcześniej, bo to wiem na 100%, to jak się w międzyczasie zrobi ich wysyp na ulicach, to jestem snobem, który kupił sobie popularną rasę - co z tego, że planowałam to kilka lat wcześniej? To jak ocenianie książki po okładce :) widzę właściciela z modnym psem i już uważam go za snoba. A przecież są właściciele yorków, którzy marzyli o nich od kilku lat, jeżdżą z nimi na agility, startują w zawodach, zapewniają atrakcje i traktują jak normalnego psa :) nie można popadać w skrajność - moda istnieje wszędzie. Istnieje moda na wybieranie konkretnych utwórów na dyplom końcowy w szkole muzycznej, istnieje moda na autora książek, na ciuchy i istnieje też moda na psy. Póki im się nie dzieje krzywda, ok. Moja sąsiadka ma starą już jamniczkę i kupiła do tego sobie yorka. Może kupiła go, bo ładnie się prezentują takie pieski na ulicach, są słodkie i ojeja, ale co z tego - skoro wychodzi na spacery i nie chodzi napuszona jak paw? W agility są popularne bordery - więc kupienie psa do sportu też jest spowodowane trochę modą i trochę dobrymi predyspozycjami, charakterem itp. Zawsze będziemy mieli do czynienia z modą :) Co do argumentu "jestem zbyt wrażliwa na schronisko".. cóż, ja też tak mam. Nie wiem, czy kiedyś wejdę do schroniska :) chociaż coraz mi łatwiej z tą decyzją. Ale wiem, że mogę psa znaleźć na dogo, albo na stronie internetowej schroniska i zapytać, czy mogliby mi wyprowadzić psa przed wejście. Proste - ze wszystkim można sobie radzić. Wiem też, że psa ze schroniska będę miała na 100%. Marzy mi się taki staruszek na dożycie, taki bez szans już do adopcji, by mu dać dom na ostatnie lata, miesiące, dni.. obojętnie :) -
U nas jest organizowany psi park, kosztuje 5zł (co idzie na schronisko) i jest położony 10m od parku gdzie chodzą wszystkie psy z miasta, bo jest najbliżej centrum. Ale i tak niewielu osobom się chce tam iść, bo lepiej puścić psa luzem na nieogrodzonym terenie niż luzem na ogrodzonym, z basenikiem i w ogóle.. więc te wybiegi to i tak kiepska sprawa, ludzie na to nie idą, poza tym trzeba byłoby zatrudnić kogoś by tego pilnował - co jeśli znajdzie się tam agresywny pies, którego właściciel uważa, że on tylko się tak bawi?
-
Bo jak coś się rusza to trzeba wokół tego skakać itp., nauka od zabawek ;) a rodzice nie uczą dzieci odróżniać plastiku i mechanicznych piesków od żywego stworzenia i dla dziecko to jest to samo, a nawet ciekawsze.
-
Balbina obecnie nie trzeba znać układu okresowego. A rzeczownik, przymiotnik? Wiem, ale tak na dobrą sprawę, nic mi ta wiedza nie daje. Dwóch nauczycieli w szkole potrafi zainteresować tematem, inni usypiają siebie nawzajem, jaki z tego wniosek? Że z niektórymi jest naprawdę źle ;)
-
Mam pytanie, jak ma wyglądać część praktyczna bez psa?
-
Okres I i II wojny światowej przerabiałam na historii jedynie RAZ. Starożytność - co rok. Obawiam się, że obie wojny i czasy po nich są nieco ważniejsze. Tak jest ze wszystkim. Chociażby olimpiada z języka polskiego w gimnazjum - I etap był częścią gramatyczną, a więc taką, w której nie liczy się zasób słownictwa, tylko wykucie regułek, co nie jest najważniejsze, bo ja żadnych regułek nie znam a daję radę ;) w tym roku na zastępstwo przyszła inna nauczycielka od matematyki - pokochałam matmę! Obecnie jest to jeden z moich ulubionych przedmiotów. Nie uczę się, to fakt, ale po prostu na lekcji przedstawiane są nam konkrety w bardzo przystępny sposób i będąc na lekcji, rozumie się całe zagadnienie, dzięki czemu matma nie pochłania czasu w domu. Jest to obecnie jedyny przedmiot, z którego robię zadania domowe, chociaż nigdy przenigdy nauczycielka żadnego nie sprawdziła. Obecnie całą klasą walczymy o to, by została na klasę maturalną ;) WOS? Gadamy o niczym, o pogodzie. PP? Ładowana jest w nas wiedza teoretyczna o różnych zagadnieniach z przedsiębiorczości, ale nic z tego nie wynika. Jest to przedstawiane w tak beznadziejny sposób, że wicedyrektorka na wizytacji w połowie lekcji zasnęła. TI? Odkąd jest informatyka (nie wiadomo dlaczego zwana od liceum TI), robimy Excela, robimy, robimy, robimy. Jakim cudem uczeń ma widzieć sens w takiej lekcji? Nie chodzi o to, czy mu się chce czegoś uczyć czy nie. Ale SENS trzeba widzieć. Polski? Schematy, schematy, schematy, traktowanie jak debili. Piszemy wypracowanie, a ja się nie mogę skupić bo nauczycielka cały czas brzęczy mi nad uchem i podpowiada, co gdzie napisać. Ostatnio zaczęłam nosić do szkoły stopery do uszu. W wielu szkołach jest podobnie, albo sprawdziany polegają na 2+2=?, bo nauczyciele nie potrafią nic wbić uczniom do głowy więc dają za wygraną. Nie wspominając o tych, którzy gubią sprawdziany lub dają je sobie podbierać i potem pytają o ocenę i wszyscy uczniowie z przedmiotu mają 4 i 5. Jakbyście mogli za darmo dostawać dobre oceny, staralibyście się? Uczyli? U mnie w szkole jest jedna nauczycielka, przed którą wszyscy czują szacunek, bez wyjątku. Jedna.
-
Oczywiście, co nie znaczy że człowiek starszy ode mnie ma takie samo podejście jak ja, więc nie wszystko do końca jest kwestią bycia gówniarzem i dzieciakiem.. Po prostu albo się na tym przejadę, albo nie, nie widzę problemu :) będę miała nauczkę, że trzeba było się uczyć, co jest mało prawdopodobne, ale wiem też, że wszystko może mi się w życiu przytrafić. ;)
-
Ale mój dziadek ma siedemdziesiąt lat - i ma moje podejście do nauki ;) dopiero gdy mu się zachciało, w okresie studiów, wziął się za angielski i dokształcanie się.. ale dopiero gdy mu się zachciało. Jak się już zabrał, to nikt nie mógł go powstrzymać :) poza tym nie zaprzeczaj, że raz nauka jest przydatna a raz i tak ląduje się praktycznie na ulicy. Niestety.
-
Piszę to mając mamę, która pisze habilitację, ciotkę, która nie ma stałej pracy, dziadka, który był wice prezesem w firmie, ojca, który jest nauczycielem w szkole muzycznej, dalszą rodzinę, z której też wszyscy różnie z nauką stoją. Po prostu raz się nauka wszystkiego przydaje, raz nie.
-
a_niusia przedmioty na tym poziomie, na jakim funkcjonują w mojej szkole, wierz mi - nic nie wnoszą ;) zarabiając od 500 do 1600zł miesięcznie wiem co mogę robić w życiu. Co MOGĘ - by przeżyć. Jak mi się odwidzi, to nadal robiąc wszystko co dotychczas sięgnę po książki. Nieprzymuszona przez szkołę a przez własną chęć poznania czegoś nowego, jakiejś nowej nauki. Jak mi się nie odwidzi - to będę też szczęśliwa ;)
-
a_nusia szkoda, że doczytałaś tylko połowę zdania - dodałam, że czasami odczuwam pewne braki w wiedzy, obyciu itp. ;) uzupełnianie wszystkiego wedle własnych potrzeb jest moim zdaniem w porządku, czy to gówniarz czy nie.
-
Bardzo niewielki :) mi się nie chce uczyć matmy, czegokolwiek, od kilku lat nie kupuję podręczników a zeszyt mam jeden. Gdybym miała wybierać, wybrałabym niemiecki i historię muzyki. Żyję, potrafię się wysławiać, czytam, zarabiam, wiem tyle ile na danym etapie jest mi potrzebne wiedzieć z różnych dziedzin. Nie czuję, by mi czegoś brakowało - jeśli tak jest, to natychmiast sięgam do różnych źródeł by te braki czymś zapełnić. Wedle własnego uznania i chęci. Proste.
-
Jeśli ktoś nie ma zadatków i żadnych chęci by się uczyć, to powinien mieć jasno powiedziane, że się nie nadaje i niech idzie do zawodówki, ale tak nikt nie powie ;) np. u nas wielokrotnie bywała sytuacja, że jest świetna wiolonczelistka, oboistka a więcej na tych instrumentach nikt nic nie potrafi zagrać więc dla zachowania poziomu orkiestry szkolnej przepuszczano taką osobę ;)
-
Brzmi bardzo ciekawie. Może bym się wybrała. Na razie zapisuję wątek :)
-
Susan Garret podała listę rozproszeń dla psa i kazała je każdemu sobie uporządkować od najmniejszego do największego i w takiej kolejności to ćwiczyć. Następnego dnia Happy drze coś pod stołem.. okazało się, ze to własnie owa lista ;) ale nie chciała pozować do zdjęć :(
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Soko replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
W tym nie, ale wtedy po co mieć psa? Tego się nie uniknie, psy często np. po piciu wody rozchlapują ją na wszystkie strony.. i obślinienie murowane ;) -
Olson, no to zaproponuj chociaż jeden czy dwa wspólne spacery. Po jednym, dwóch pies nie powinien dostawać takiego kręćka i córka mogłaby z nim wychodzić. edit: tak na dobrą sprawę mogłabyś założyć psu wątek i można by go pewnie za stówkę odkupić i umieścić w hoteliku.
-
Ja mam identycznie z Werą. Po miesiącu gapienia się na szczeniaka na łańcuchu poszłam, zapytałam czy mogę wyprowadzać, odmówiłam pieniędzy (żeby im się nie odwidziało jak kiedyś nie będą mieli zapłacić). Powiedziałam, że dużo by mi to dało, że się tresurą interesuję, behawiorystyką, studia, itepe. Nic nie mówiłam o tym, że źli są bo psa na łańcuchu trzymają czy dlaczego, czy że powinni z nią wychodzić, spuszczać itp., tylko że ja mam prośbę i ja bym chciała i czy oni by mogli ;) Tak poza tym nie wiem czy są to warunki które jakaś służba uznałaby za niewłaściwe.. ale możesz próbować dzwonić, bo pies nie ma zapewnionej wystarczającej ilości ruchu, a taki jest przepis.
-
DONA rednose-ka ... po 2 latach w końcu w swoim domu!!
Soko replied to Kajusza's topic in Już w nowym domu
amstaffuf :lol: -
Podpalany spanielek New pilnie poszukuje DS!
Soko replied to Misia&Ruby's topic in Cocker spaniel angielski
Podnoszę!!! -
Moim zdaniem łagodniej je zaokrąglić..
-
rodzice, Ty sobie to najpierw wycinasz i odrysowujesz, czy zupełnie na żywioł idziesz? Tysia, super :) mi się fafle boksera nie podobają, jakoś tak sztywno zwisają