Jump to content
Dogomania

lenkaaaa2

Members
  • Posts

    268
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lenkaaaa2

  1. Można spróbować z tą cieczką, Jolerka dziś widziałam z nosem przy trawie calutki czas szedł za moim blokiem. Wiedziałam, że Hera się odnajdzie! :multi:Super! U mnie pod blokiem widuję psiaka coś trochę przypominającego doga. Ma niby obrożę, ale i wszystkie żebra na wierzchu. Jest chodzącym szkieletorkiem :( Je tak łapczywie, że z palcami. Jest nieufny jak Jokerek. Szok z tymi bidami i dąbrową. Mam pomysł żeby iść na Dąbrowę, popytać i może właściciele domniemani Jokerka pomogą go złapać nawet jeśli go nie chcą to może pomogą. Trzeba iść z foto i popytać może?
  2. [quote name='Roszpunka']Oprócz klatki będzie potrzebny transport, jeżeli wreszcie się uda...[/QUOTE] transport popołudniami ja z mężem oferuję i mam nadzieję, że będzie w końcu potrzebny, że psisko da się złapać! Jeśli tylko mąż nie zostanie dłużej w pracy. Tylko nie za późno, bo mąż o 4.00 rano wstaje w przyszłym tygodniu. Dziewczynki macie mój telefon Roszpunka i Pasja jak coś to dajcie znać.
  3. [quote name='Poszukiwany']Aktualne płacze, ale chyba wiem czemu. Ma na nosie jakąś ranę, jak by go ktoś udrapał. PS.Nie sugerujcie się, że nie jestem zalogowany na forum, tutek przeglądam codziennie :)[/QUOTE] Dokładnie, ja też jestem tu codziennie przynajmniej raz tylko się nie udzielam. Brak pomysłów. Jokerlka pewnie psiak jakiś przy atakował, albo samochód. na człowieka to on jest za sprytny. :( biedactwo płacze gdzieś samo na osiedlu.
  4. [quote name='Lolalola']olga masz swieta racje,wszystkiego trzeba probowac,sytuacja robie sie tragiczna i tez mi sie zdaje,ze ktos go "oprawia"i dlatego on taks strasznie boi sie ludzi i nie da sie NIGDY zlapac,jedno jest pewne,ze na bank potrzeba mu weta skoro tak placze:(...............o starych firanach tez myslalam.......strasznie sie boje,ze w koncu bedzie za pozno...:([/QUOTE] Dobry pomysl z tymi firanami, czy obrusami. Futro płacze na dworze, a ja siedze w ciepłym domku :( szoook serce pęka.
  5. [quote name='Roszpunka']Zawsze można (a nawet trzeba) przywiązać do siatki kilkumetrową linkę - tak na wszelki wypadek właśnie.[/QUOTE] tak jak linka będzie to ok. To jest rewelacyjne rozwiązanie. Nie mogę już psychicznie wczoraj go nie widziałam nigdzie, a tu jeszcze dowiaduję się, że płakał :( szok. Biedaczyna nasza
  6. [quote name='inga.mm']Witajcie. Chciałbym opowiedzieć Wam o sobie. Byłem psem. Nie szczeniakiem, ale też nie starym. Miałem czarną sierść, taką trochę dłuższą. Z życia nie pamiętam zbyt wiele dobrego. Tak właściwie to w ogóle niewiele pamiętam z życia. Któregoś dnia straciłem dom, ciepło, jedzenie, rodzinę. Pojechali na wakacje, a dla mnie nie było tam miejsca. Znalazłem się w okolicy, której nie znałem. Przeganiany przez ludzi i inne psy, jesienią znalazłem miejsce na opuszczonej posesji. Miałem nadzieję, że dam sobie radę. Przecież moi przodkowie polowali! Niestety, nie umiałem upolować jedzenia, bo gdzie w betonowym lesie można upolować coś? Mijały dni, mijali mnie ludzie, ale nikt nie pomyślał, że mógłby mi dać chociaż kawałeczek kiełbaski, chlebka, mięska. Przyszła zima. Przyszły święta. Ludzie szli na Pasterkę. Szli do kościoła wiele razy. O mnie jednak nie pomyśleli. A ja byłem coraz słabszy. Nie wiem jak przetrwałem zimę. Udało się. Myślałem, że wiosną będzie jakoś łatwiej. Cały czas miałem nadzieję, że ktoś mnie zauważy i polubi. Choć troszkę. Niestety. Minęła wiosna przyszło lato. Moja sierść z czarnej i gładkiej zrobiła się brzydka, matowa, poplątana, sklejona błotem. Psy nie umieją się czesać, więc nie mogłem poradzić sobie z kołtunami, w które wplątywały sie robaki, liście, patyki. Głód był straszny. Nie miałem siły chodzić. Nóżki mi się przykurczyły. Robaki lęgły się w mojej sierści i zżerały mi skórę. A ludzie przechodzili. Do pracy, do szkoły, do sklepu, do kościoła. A mnie nie chcieli widzieć. Tak jakbym był przezroczysty. Chciałem, żeby ten koszmar skończył sie jak najszybciej. Umrzeć! Po prostu umrzeć, żeby skończyły się głód i cierpienie. Któregoś dnia, gdy już nie wierzyłem, że coś może się odmienić, pojawili się ludzie. Płakali. Z mojego powodu. A mnie było wstyd, że widzą mnie w takim stanie. Przecież, gdy byłem ładny, nikt mnie nie chciał, to teraz, gdy nie byłem już nawet podobny do psa, chcieliby mnie? A jednak. Wzięli mnie do lekarza. Nie wiele pamiętam z tamtego czasu. Oglądano mnie, wiele mówiono, potem nic nie mówiono i znowu mówiono. Niektórzy płakali. Czy to przeze mnie? Przepraszam, nie chciałem nikogo zasmucać. Potem zaczęły się badania. Dużo badań. Niektórzy mówili, że nie mam dużej szansy na życie, niektórzy nic nie mówili, ale byli tacy, którzy wierzyli, że uratują mnie. Ja też chciałem w to wierzyć. Starałem się jak mogłem. Jednego dnia znalazłem sie w DOMU!!!! Kanapa, tapczan, dywan, ciepło i ludzie. Ludzie, którzy mnie głaskali, przytulali. Już wiedziałem, że mam swoją RODZINĘ! Znowu czułem, że warto żyć. Starałem się pozbierać. Próbowałem. Na prawdę próbowałem. JA próbowałem, ale moje ciało nie miało już siły. Mamo Nesco, daliście mi coś, czego nikt mi nie dał - MIŁOŚĆ. Ja Was też pokochałem. Dla tych chwil warto było cierpieć te męczarnie bezdomności. Byliście czymś i kimś, o czym i o kim każdy psiak może marzyć. Czułem się bezpieczny i kochany. Niestety. Nie miałem siły walczyć. Teraz jestem w Raju. Tu nic mnie nie boli, nie jestem głodny. Bo tu nie ma ciał. Tu są nasze DUSZE. Nie wierzcie, że psy nie mają duszy. To nie prawda! Pies, kot, koń i inne zwierzęta mają dusze. Nie może być inaczej, bo przecież każdy z nas czuje, myśli, kocha albo nie kocha, boi się lub cieszy. Nawet rozmawiamy. Pies z psem, kot z kotem, koń z koniem. Na ziemi nie rozumiemy się za dobrze między gatunkami, ale tu wszyscy rozumieją się. Nie ma żadnych podziałów. Nie ma ludzi, psów, kotów, koni, krów, papużek. Tu są dusze. Jestem jedną z nich. Patrzę na Wasz smutek i chciałbym Was pocieszyć. Ale przede wszystkim chciałbym podziękować. Chciałbym podziękować ludziom, którzy przyszli mnie uratować. I tym, którzy próbowali mnie ratować i leczyć. I tym wszystkim ludziom, którzy dawali pieniążki na moje leczenie. I tym wszystkim, którzy wierzyli w moje życie. I tym, którzy pomagali jak umieli. I wszystkim Ciociom z Dogomanii. I Wujkom. I ich znajomym. I ich rodzinom. Ale nade wszytko chcę podziękować mojej Rodzinie. Mamie, Tacie i ich dziecku. Za ten czas z nimi, który pozwolił mi przejść na tamta stronę z godnością i miłością, których już nikt i nic mi nie zabierze, póki moja dusza będzie trwała. Dopóki się znów nie spotkamy. Będę z Wami zawsze Duszek, tym razem prawdziwy. No to po mnie. Ryczę jak dziecko!! :bigcry:
  7. Wiecie co... tak siedzę i myślę cały dzień (przynajmniej próbuje myśleć) :eviltong: ja to pojęcia nie mam o łapaniu psa na taką siatkę.... a jak by się tak poplątał w tą siatkę i uciekł gdzieś z nią zaplątany? Wtedy to by lipa była i bida dla psiaka. A wiecie jaki to sprytny cwaniak u niego wszystko jest możliwe. Sama już nie wiem :roll:
  8. [quote name='olga7']Nadal mnie martwi to ,że nawet gdyby Joker wszedl do tej budy to moglby być bardzie narażony na bandyckie zachowania niektorych wrednych ludzi .ktorzy być może już teraz pobili go ostatnio a może to ten facet także ,ktory rzucal w niego kamieniami ? Albo ci nudzący się mlodzi piwosze z tamych okolic ? W budzie moglby zostac osaczony i nie bedzie mial drogi ucieczki albo nie zatruje się podstępnie podlożoną zatruta karmą ...Jesli spi na dworze to ma zawsze drogę odwrotu i ucieczki ,a w budzie można go zablokowac znienacka i zrobić mu dużą krzywdę ,nie wspomnę już o sposobach .:shake: Tylko chyba zlapanie Jokera przy użyciu siatki ratuje go od tego co może go niedlugo spotkać gorszego ze strony podlych ludzi . Może takie sieci rybackie by się nadaly ,ale trzeba by znależć kogoś kto je ma -może jakieś Kolo Wędkarskie by pożyczylo na jakiś czas ? Bo kupić to chyba dość drogo by bylo .[/QUOTE] Siatki rybackie nie są takie drogie jak się wydaję, a na Jokerka warto zainwestować. Zresztą nie ma innego wyjścia, bo złapać się nie chce dać. Pożyczyć siatki od wędkarza się chyba nie da, bo trzeba by ją troszkę poprzerabiać żeby też mu się krzywda nie stała od zwykłej takiej siatki. Jak Roszpunka pisała obciążyć po bokach, zrobić duży kwadrat z niej... a przerobionej takiej nie oddamy potem.
  9. [quote name='Roszpunka']Pisanie postów o tak barbarzyńskiej porze powinno być karalne ;) A tak serio, to niech się gremium na temat siatek wypowie - można je połączyć w jedną kwadratową płachtę i trochę obciążyć brzegi. W takiej formie powinna się sprawdzić i może jeszcze kiedyś przydać...[/QUOTE] :cool3: A tak wpadłam, bo maż do pracy rano wychodził. No można by coś zrobić z tych siatek i w końcu złapać tego łobuza. Jak coś to piszcie ja obiecuję do siatek się dołożyć, siatka się później nie zmarnuje przecież. Trzeba coś pokombinować, ja zadzwonię do taty czy takiej siatki nie ma na działce gdzieś... coś mi się kojarzy. Jak tylko będzie miał napiszę. Teraz to już naprawdę pic w nocy i Jokerkowi coraz zimniej! Trzeba próbować wszystkiego! Chciałam go kiedyś nakarmić jak biegł pod moim blokiem i jak by jadł z ręki złapać za kudełki na brodzie, a mąż by wtedy na pętelkę ze smyczy, ale na chceniu się skończyło :/ Joker pobiegł, a mnie i moje jedzonko miał w nosie.
  10. [quote name='Roszpunka']Kochana, ja spać przez niego nie mogę... W końcu w desperacji sama się na niego rzucę :shake: EDIT: Przejrzałam Allegro - może coś takiego by się nadało? [URL="http://allegro.pl/siatka-zabezpieczajaca-maskujaca-okno-pilka-i1881632952.html"]http://allegro.pl/siatka-zabezpieczajaca-maskujaca-okno-pilka-i1881632952.html [/URL] albo takie [URL]http://allegro.pl/2d-siatka-do-siatkowki-950-x-100-cm-gwarancja-i1884537304.html[/URL][/QUOTE] Widziałam te siatki jak szukałam ale na jednej pisze, ze to na okno, a na drugiej do siatkówki, dlatego uwagi na nie nie zwróciłam, ale fakt takich typowo dla psów nie ma. Ale jeśli stwierdzicie, że te się nadadzą, bo ja to się nie znam, z chęcią się dorzucę do siatki.
  11. Myślałam o tym. Gdy była by taka siatka tylko... Jak Joker śpi, a ktoś przechodzi nawet bliziutko to on nie zwraca nawet uwagi, nawet pyszczka czasami nie podniesie. Wtedy można by rzucić taką siatkę. Tylko siatka musiała by być profesjonalna, nie jakiś tam szalik z którym ucieknie. Szukałam na Internecie takich siatek, z ciekawości o cenę, ale nie znalazłam. Jeśli dało by się wypożyczyć tylko z kont.... Idę szukać dalej w necie...
  12. [quote name='PaSja Hera']Pisala mi Teresa,ze byla nakarmic Jokera.Poruszal sie dziwnie,jakby go ktos pobil:(Jak starala sie dotknac zapiszczal......Budy nadal nie akceptuje,ale mysle ,ze pomalu...[/QUOTE] Właśnie tacy są ludzie i dziwić się potem, że psina się boi :-( Mąż mi wczoraj gdzieś zniknął jak poszłam do sklepu. Zamknął mi samochód, czekałam ze 30 minut na niego :angryy: A on pobiegł w osiedle za Jokerkiem jak go zobaczył, z saszetką pedigree, myślał, że nas wszystkie wykiwa i go złapie przy karmieniu :lol:
  13. [quote name='Poszukiwany']Jesli Cię to uraziło to przepraszam, obiecuję poprawę. Ale lubię porządek.[/QUOTE] Masz rację Poszukiwany troszkę nabałaganiłyśmy na wątku :p Sorki. Wracajmy do tematu Kudłacza naszego upartego.
  14. [quote name='Roszpunka']Jakby Ci to napisać, żeby Cię nie urazić a żeby jednak dotarło... Nie wp...ierniczaj się tam, gdzie nikt Cię nie prosił. Nie zachowuj się, jakby to był Twój wątek. Wszyscy staramy się być mili wobec Ciebie, ale to wcale nie upoważnia Cię do takich wpisów. Jeżeli uraziłam Cię czymkolwiek - przepraszam. Po prostu Joker daje tak popalić, że puszczają nerwy... A on dalej beztrosko biega po osiedlu.[/QUOTE] Roszpunka napisałam Ci już wszystko co myślę na PW i również Cię tam przeprosiłam i przepraszam i tu, małe nieporozumienia wkradają się wszędzie, jesteśmy tylko ludźmi. Każdy to zrozumie.:diabloti:
  15. Przepraszam wszystkich za małe nieporozumienie. Jokerka dziś widziałam pod moim blokiem biegnącego, do południa.
  16. [quote name='Roszpunka']Nie, nie miało być śmieszne. Nie odpowiadam za to, jak mój wpis odebrałaś. Przeczytaj dokładnie, co napisałam - na pewne rzeczy nie mamy wpływu i musimy się z tym pogodzić, bo równie dobrze Joker może wpaść pod samochód, ktoś mu może przyłożyć kamieniem w głowę albo strzelić do niego z wiatrówki - wszystko to jest równie prawdopodobne jak otrucie. Ale skoro z powodu budki ktoś może wpaść na pomysł podłożenia trucizny do jedzenia Jokera, może lepiej ją zlikwidować? Jeżeli masz inny pomysł, bardzo proszę - napisz. Bo jeżeli to ma być pisanie dla pisania, to niestety ale nazwę to sianiem paniki. Bardzo się cieszę, że się udzielasz, myślisz i piszesz...Wiesz, kilka z nas po wielu wieczorach spędzonych z Jokerem, stara się znaleźć sposób na jego schwytanie odmienny od dotychczasowych, bo te najwyraźniej nie działają. Nie rozumiem powodu, z którego tak na mnie naskoczyłaś, pewnie nie muszę. Nie zamierzam się z Tobą kłócić tutaj na forum, więc bądź tak miła i jeżeli masz do mnie jakieś żale, pisz na PW.[/QUOTE] Wiesz ja nie zamierzałam się z Tobą kłócić, ani na forum ani na PW. A z mojej strony nie odbieraj tego jako naskok na Ciebie, bo ja Ci właśnie próbuję wytłumaczyć, że to Ty naskakujesz,nie zabraniaj nikomu wyrażać swoich myśli i poprzednich przejść. Roszpunka nie mówię, że buda to zły pomysł, piszę tylko jakie konsekwencję działy się jak u mnie były takie rzeczy. Nie mówię, że tutaj w przypadku Jokerka musi być to samo. Do większości moich wypowiedzi odnosiłaś się nawet nie o tym wątku mówię nie panikuj, nie siej paniki.... A kłócić się nie mam zamiaru, nie mam powodu. Napisałam tylko co myślę. Kłótnie są tutaj zupełnie zbędne, [U]my mamy się teraz jednoczyć,[/U] [U]bo chodzi o dobro psa, mamy działać wspólnie, a nie kłócić się na PW o byle co.[/U] W końcu nie mamy po 10 lat, żeby dochodziło między nami do takich sprzeczek od słowa do słowa. Prawda?
  17. [quote name='Roszpunka']Gdyby ktoś miał zamiar otruć Jokera, to było wystarczająco dużo czasu, żeby to zrobić - nie ma znaczenia, czy psiak ma budkę, czy nie. Nie siej proszę paniki, na pewne sprawy nie mamy wpływu, chyba, że ktoś na ochotnika będzie chodził za Jokerem 24/24h. Zgłaszasz się?[/QUOTE] Roszpunka to miało być śmieszne tym ochotnikiem? Nie wyszło Ci. Nie sieje paniki tylko pisze racjonalnie, ja też robiłam budy dla kotów z kartonów i wyściółki dla psów pod oknem jak mieszkałam na parterze. Wiem czym to się kończyło. Wiem też, że tak być w przypadku Jokerka nie musi i oby nie było. Całym sercem trzymam za to kciuki żeby w końcu się udało! Udzielam się, piszę, myślę, martwię się o bezdomnego psa po porostu, paniki nie sieje jak to zawsze piszesz.
  18. Żeby mu nikt tylko pod bude nie podłożył trucizny! U moich rodziców pod blokiem kotki solidnie nakarmiono pysznym mięskiem z mielonym szkłem. Starsza schorowana kobitka widząc leżące piszczące z bólu maleństwa zabrała do lecznicy na swój koszt! Ech Ci ludzie. Jak ten facet co wcześniej o nim pisałyście, dalej czepia się Jokerka?
  19. Jestem na zaproszenie Martika@Aischa. Podnoszę, tylę mogę na razie. Maciusiu trzymaj się kochany :( Będę zaglądać do Ciebie.
  20. No tak. W sumie jak by tylko takie wesołe zdjęcia przesyłali to by było podejrzane. Dobra wracajmy do Jokerka ;) A o Zazce jeszcze nie raz będę pewnie informować jak dostane nowe foto ;) Pewnie przytyje po sterylce ;)
  21. Szkoda, że te akcje tylko wieczorkiem :/ ja w przyszłym tygodniu wieczorami odpadam :roll: Ale trzymam kciuki za was cioteczki i za wujaszka Poszukiwanego! :p
  22. [quote name='PaSja Hera']Bo Małolat Poszukiwany mimo naszym prosba ,do domu od razu nie poszedl.Poszedl jeszcze raz pod 113 i zobaczyl Jokera spiacego w krzakach! CIOTECZKI PROSZE ROZGLADAJCIE SIE ZA TAKIM PSIAKIEM:[url]http://tablica.pl/oferta/zaczipowany-larspomocy-IDpDBH.html[/url][/QUOTE] Taaaa, no pięknie! Poszukiwany sam wrócił tam o tej godzinie?? Kiedy następna łapanka naszego kudłatego spryciarza?
  23. [quote name='savahna']Dzieki lenkaaaa,ze mi podesłałaś info.Super wiesci. Widać,że ma dobry kontakt z chłopcem.... I tak sobie myśle,że dla Ciebie najlepszym lekarstwem na tesknotę za Zazą byłby inny biedak w potrzebie....;) Zaza z tego co widać ma się świetnie. Darzy chłopca zaufaniem...Zrobiłaś kawał dobrej roboty dając jej szansę...Martwię sie tylko trochę, tym,że piszesz,iz chciałabyś ja zabrac do domu. To chyba nie na serio, co?:roll:[/QUOTE] Serio, ale wiem, że to nie możliwe, ludzie pokochali psiaka, są dla niej dobrzy, a z nową właścicielką Zazki mam super kontakt mailowy, pisze mi się z nią extra, super kobitka. A ja z mężem będziemy się powoli rozglądać za inną małą bidą, przynajmniej na DT. Nie można wiecznie patrzeć na innych ludzi, w tym przypadku na teściów i siostrę męża. Musiałam wstawić to foto dla was cioteczki, pokazać jak Zazulka przytyła i ją ma błyszczącą sierść, śpi w pościeli, ma super małego właściciela... :)
×
×
  • Create New...