-
Posts
2331 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by A&L
-
Ja nie mówię, że wszędzie tak jest. Wiadomo, że są hodowle, które mają za cel dobro piesków, ale w Polsce to chyba jednak mniejszość. Mówicie, że są dobre hodowle, ale co znaczy dobre? Czytałam na którymś forum o bardzo dobrej hodowli (już nie pamiętam jakich psów, ale na pewno były to psy typowo domowo - kanapowe), gdzie psy mieszkały w kojcach na dworze (i tak dobrze, że nie na łańcuchu), tylko gdy przyjeżdżał potencjalny klient, to były wpuszczane do domu i wielce kochane, a wyszło to wszystko na jaw po długich latach. Podobnie mnie skręca jak czytam wypowiedzi kilku osób na forum, które też się zarzekają za r=r, a dopuszczają swoje psy z sukami w typie. Sama na początku jak zaczęłam czytać fora, to bardzo żałowałam, że nie kupiłam psa z papierami, ale coraz mniej w to wszystko wierzę. Z drugiej strony następny pies zapewne będzie z rodowodem, bo marzy mi się wystawiać pieski i ogólnie hodowla. Mimo wszystko dla mnie pies bez rodowodu nie jest nierasowy - jest psem bez rodowodu. Dla mnie pies w typie, to taki, który rzeczywiście przypomina jakąś rasę, ale jednak czymś się różni. Nie wiem jak to wytłumaczyć... Np. jakby pies przypominał niby westa, ale miał długie nogi czy czarne plamy. [B]Kasia[/B] dla mnie psy urodzone bez rodowodu nie są z pseudo. Dla mnie psy z pseudo, to takie, które są papierowe, a żyły w gorszych warunkach, niż niejedne, które urodziły się bez rodowodu. [B]Justyna[/B] skoro prowadzisz rozmowy, to masz w planach kupno psa? :D [B]Dominika[/B] trzeba przyznać, że sunia piękna. Taka malutka, krótka i w ogóle :loveu:
-
Typy hehe, dobre. Dla mnie ta cała zasada r=r, to czysty chwyt marketingowy hodowców i ZK. Z resztą o czym my mówimy... Może za granicą to się jakoś sprawdza, a w Polsce? Śmiech na sali. Przyjeżdża pies z importu, wszystkie suki są nim kryte, później wszystkie szczeniaki są spokrewnione i krzyżowane między sobą, co oczywiście prowadzi do chorób genetycznych, alergii i innych. A to wszystko pod pełną aprobatą ZK. Słyszałam o psie (właśnie z importu), którego sprowadziła znana hodowczyni i działaczka w Związku. Niestety, pies jej się nie udał - był przerośnięty, prawdopodobnie miał wstawione silikonowe jądro, nie powinien być reproduktorem. Ale kogo to obchodzi... Na pewno nie ZK. U nas wszystko się załatwia przez znajomości, plecy itd. Miałam nadzieję, że w wątku hodowli jest troszkę inaczej, ale po zagłębieniu się w temat stwierdzam, że tu jest podobnie, a nawet gorzej. Z resztą z tego, co zauważyłam na forach, to właśnie właściciele papierowych psów skarżą się na alergie, choroby, nie właściciele psów w typie. O czymś to świadczy. Ale pewnie uznacie, że musiałam się pomylić, albo wzięłam za mało wypowiedzi pod uwagę.
-
W takim razie będę bacznie obserwować Lenę, a w razie czego - tniemy!
-
Jak juz mowa o tym brazowym pyszczku, to mam kilka pytań. Każdy west tak ma? No i jak zapobiegać, bo Lenia niby jeszcze nie ma, ale to podobno u takich młodych rzadko występuje, a wolałabym tego uniknąć :) Pytanie kierują oczywiście głównie do [B]Dominiczki[/B] - naszego westowego kosmetologa :D
-
[B]Kasia[/B] Lena jest ogólnie dziwnym psem (jak na westa i to młodego). Jest bardzo spokojna i ułożona. U niej to chyba "rodzinne", bo jej ojciec też jest taki i 2 siostry również (tylko z tymi osobami z rodziny Leny mam kontakt). Dla mnie wydawało się to dziwne, bo to w końcu młody pies i do tego west. Z resztą Lenia jest specyficznym psem. Badania wyszły dobre, więc to zapewne jej natura. [B]Dominika[/B] strasznie jestem ciekawa tych angielskich piesków. Swoją drogą znacząco tu upada teoria Was - zapalonych popleczników zasady r=r i całego tego hodowlanego bełkotu. Skoro tamte pieski tak się różnią od polskich rasowych, to coś tu jest nie tak. Chyba któreś z nich nie są westami. Wzorzec jest jewden, to dlaczego tamte psy są inne? Z resztą u nas w Polsce dla mnie hodowle to jedno wielkie śmiechu warte. [B]Natalia [/B]Lenki największym problemem jest wybór łóżka w którym ma spać :D [B]Bianka[/B] rzeczywiście nietypowe imię :) [B]Ania[/B] dziękujemy ;) [B]Misia[/B] to Ciebie też poproszę o imię, jeśli można :) i dziękujemy. [B]Justyna[/B] ostrość dobra, bo w końcu zrobiłam zdjęcie aparatem, nie telefonem :D [B]papillonek [/B]jak tam Włochy, turystko? :D No i powiedz jak masz na imię (wydaje mi się, że wiedziałam, ale nie pamiętam :P) My wczoraj wróciłyśmy z Warszawy. Było trochę przygód (tych miłych i nie). Z niemiłych to powiem, że po drodze zepsuło mi się auto :( Szczęście w nieszczęściu, że w Łodzi, bo z Częstochowy do Łodzi jechałam sama i gdyby mi się tam zepsuło, to nie wiem co bym zrobiła... A w Łodzi jechałam już z TZ (musiałam się pochwalić, że wiem, co to znaczy haha :D) w stronę Warszawy w wtedy xkdjfgid - zepsuło się. Ja oczywiście jak to ja, tak się napaliłam na wyjazd, że zdecydowałam, że wsiądziemy w pociąg, no i pojechaliśmy ;). Z tych atrakcyjnych przygód, to Lena się wybawiła, bo cała niedzielę byliśmy nad wodą - pływała, tarzała się w piachu i tak w kółko. Niestety zdjęć znad wody nie mam ;/ W piątek Lena była u fryzjera, więc jest teraz piękna i czyściutka :loveu:. Niestety okazało się, że miała kleszcza i stan zapalny :( Zdjęcie z pociągu (sama tam wlazła): [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/9130/18072011412.jpg[/IMG]
-
a co z wielbicielami Leny?! :D
-
No to podoba Ci się golenie czy nie? :D
-
matko, w zyciu bym na to nie wpadła... bardziej bym poszła w stronę technologa zwierzęcego :D [url]http://www.dogomania.pl/galeria/p/60434/[/url] - zobacz psina bardzo podobna do Leny po goleniu
-
[B]Dominika[/B] no to super miałaś wycieczkę :) Może pochwalisz się jakimiś zdjęciami angielskich piesków? [B]Silky [/B]zaraz będą kolejne :) Przy okazji - jak masz na imię? Pytam, bo nie lubię pisać po nazwach nicku. [B]Bianka[/B] spoko, spoko zaraz będą następne, a w sobote jedziemy do Warszawy, więc postaram się też coś porobić. Majtasy kupię ale to przy okazji. I Ciebie też zapytam - jak masz na imię? :D [B]Ania [/B]dziękuję za miłe słowa :) [B]Kasia [/B]ja tam kocham wszystkie psy, ale jednak wolę mieć pewność co z nich wyrośnie :D Ale muszę przyznać (po raz kolejny), że Twoje są wyjątkowo udane - w szczególności Lenka :loveu: A teraz zdjęcia: [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/174/dsc01109bn.jpg[/IMG] [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/6681/dsc01118c.jpg[/IMG] [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/2840/dsc01111ry.jpg[/IMG] [IMG]http://img851.imageshack.us/img851/7788/dsc01143n.jpg[/IMG]
-
co to jest do cholery TZ? Ciągle gdzieś to widzę i nie wiem :oops:
-
O matko :D To na jakimś obozie westowym byłaś czy jak? :eviltong:
-
[B]Dominika [/B]to gdzie Ty byłaś, że Kleks zdążył się tak zmienić? :D [B]Justyna [/B]a duży miałaś problem z przyzwyczajeniem Doti do majtów? Kilka fotek :) Tak, wiem, że nie powinna, ale to tak w drodze wyjątku ;) [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/9136/ssssssac.jpg[/IMG] Tosia - kosmita :D [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/3887/dsc01044pd.jpg[/IMG] Felek :) [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/5831/dsc01188s.jpg[/IMG] A to moje ulubione zdjęcie Tosi :loveu: [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/4281/dsc00979cm.jpg[/IMG]
-
Któż to nas odwiedził :D W sumie słuszna uwaga z tym papierem. Co tam słychać u Kleksiora? :D
-
Boje się tych cieczek ;/ Ja raczej zainwestuję w majtasy, bo mam dom po remoncie, nowe łóżko itd. więc wolę nie ryzykować... Ile takie gacie kosztują? Nie pochwaliłam się Wam, a Leń zaliczył pierwsze pływanie :-D Co prawda w basenie, przy domu, ale dała radę :eviltong: Myślę, że będzie zdolną pływaczką :cool1:
-
w typie westa :)
-
Śliczny ten Twój chłopiec :) Ma rodowód?
-
Dziękujemy :smile: Zaraz odwiedzę Ceziego :smile: Pytanie do właścicieli suczek - kiedy Wasze panny miały pierwszą cieczkę? Pytam, bo nie wiem czy mam już się bać czy jeszcze jest czas :shake: Pytanie nr 2 - zakładacie dziewczynom majty czy dajecie radę bez nich?
-
halo, halo, żyjecie? :razz: Co tak cicho tu ostatnio? :mad::mad:
-
Uff, wyniki dobre :multi: Prawdopodobnie coś ją ugryzło w pyszczek, a to, że jest osowiała, to prawdopodobnie jej natura. Ewentualną opcją jest tęsknota... Przez pierwszy miesiąc jak była u mnie, to cały czas spędzałam z nią (nie pracowałam, nie uczyłam się itd.), teraz pracuję i możliwe, że Lenka zwyczajnie tęskni i dlatego jest taka dziwna. Tym bardziej, że przez weekend (kiedy jestem w domu) jest weselsza. Nie wiem sama co mam już myśleć. Mam tylko nadzieję, że nie cierpi :-(:shake:
-
Jeżeli chodzi o wodę, to Lena ma na to dziwny sposób... Ona pije rzadko, ale pół miski na raz... I tak było zawsze - parę razy nawet zwymiotowała. Co do kleszczy, to używamy Frontline'a, poza tym staram się ją sprawdzać. Jak Lenka była mała (jeszcze przed trymowaniem), to wiadomo, ze po każdej kupie trzeba było myć zadek, i kiedyś myje ją i miała (tak myślałam) kawałek kupy strasznie mocno przyklejony do włosów. Tarłam, tarłam i nic, dopiero jak się przyjrzałam, to okazało się, że to kleszcz ;/ Mam wrażenie, że jej dziwne zachowanie może wynikac z tego, że ona po prostu taka jest... Jeżeli tak, to jest strasznie dziwnym psem... I to jeszcze tak młodym. Eh... sama już nie wiem :-( Jutro wyniki - trzymajcie kciuki! :roll:
-
Też się zastanawiałam nad tą pszczołą i jest to możliwe, bo moja babcia mówi, że była taka sytuacja, jak była z nią na dworze, tyle, że Lena nawet nie zapiszczała. Nie sprawdzałam, czy ma coś spuchniętego, bo nie chciałam jej sprawiać bólu. Od wczoraj jest już lepiej, jeżeli chodzi o pyszczek. Ale ciągle dużo śpi, nie chce się zbytnio bawić i jest jakaś dziwna :( Tak, trzeba czekać do poniedziałku - i z badaniami i z kociakami.
-
Może i coś z zębami - w końcu jest na etapie wymiany... W sumie, to już wszystkie wymieniła, ale może jeszcze coś ją tam boli. Dzwoniłam do schroniska, ale facet nie był w temacie i mam dzwonić w poniedziałek... Dziękuję, że jesteście z nami!
-
Co tam słychać u Dotuchny? ;d
-
Nie mogę się jakoś do tego zabrać... postaram się dzisiaj zadzwonić. Poza tym Lenka wczoraj miała robione badania krwi, bo ostatnio jakoś dziwnie się zachowuje - ciągle śpi, nie chce się bawić i co najgorsze często piszczy, gdy ktoś chce ją dotknąć w pyszczek. Jak bawi się z Tosią i ta ją ugryzie w mordkę, to też piszczy. Ostatnio jak złapałam ją za pyszczek (nie to, że mocno - bardziej pieszczotliwie), to tak piszczała, jakbym ją obdzierała ze skóry :-( I to przez jakieś pół minuty. Nie wiem co jest z nią, mam nadzieję, że to nic poważnego. Dzisiaj dawałam jej tabletkę na odrobaczenie, więc chciałam otworzyć jej pyszczek, to widać było, że jest bardzo zestresowana i nie chciała tego zrobić, gdzie nigdy nie było z tym problemów. Jestem załamana, strasznie się martwię. :placz:
-
Jak tam Nanuś? Mam nadzieję, że wszystko jest już ok.