Jump to content
Dogomania

Hanako

Members
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hanako

  1. koza istny cud, ośmielam się rzec. mam nadzieję, że wniesie w twoje życie mnóstwo radości, a tori już zawsze będziesz ciepło wspominać.
  2. z zimną krwią przyjęłam śmierć własnej matki i nie płakałam na jej pogrzebie. ale po stracie psa rozkleję się jak głupia, wiem o tym tu i teraz. i nie chodzi o to, że nie kochałam matki - kochałam daleko bardziej niż jakiegokolwiek psa w swoim życiu - ale o okoliczności, wewnętrzne reakcje, pewne normy wyniesione z domu. cierpienie zależy od sytuacji, nie stopnia zaangażowania czy miłości. nie uogólniajmy, to jest krzywdzące. i tak jak ludzie są dla mnie gatunkiem ważniejszym niż psy, tak psom pomagam o wiele chętniej i więcej, bo są najzwyczajniej niewinne. podobny stosunek mam do dzieci, aczkolwiek dzieci to po prostu nie moje powołanie i zostawiam to mądrzejszym. uważam, że zwierzęta nie są odpowiedzialne za własne czyny, że winny jest tylko i wyłącznie człowiek, a one w żaden sposób nie mogą się upomnieć o pomoc - i dlatego chcę pomagać. natomiast nie rozumiem - osobiście i prywatnie - uważania miłości do zwierząt za rzecz świętszą, większą, ważniejszą niż miłość do ludzi. ona jest najzwyczajniej w świecie łatwiejsza. jest prosta, prymitywna i banalna, jest łatwa do udźwignięcia, jest zdecydowanie mniej wymagająca. nie mówię, że przez to gorsza, ale zupełnie inna, na zupełnie innym poziomie, nieporównywalna z miłością wobec ludzi. samym zwierzętom też o wiele łatwiej przychodzi kochanie nas - bo najzwyczajniej w świecie są mniej skomplikowane. przyjmuję do wiadomości, że są ludzie, dla których miłość ich psa i miłość do psa są na pierwszym miejscu, uświęcone, czyste, wyjątkowe. ale nigdy ich nie zrozumiem.
  3. nienawidzę was za podrzucenie mi tego wątku - straciłam godzinę, czytając te wypociny i wbijając paznokcie w stół ze złości. to forum mi szkodzi, zwijam żagle i idę do swojej piaskownicy. swoją drogą, czy ktoś tutaj rozumie zakładanie wątku z prośbą i pytaniem tylko po to, żeby zrównać wszystkich odpowiadających z ziemią? bo to już nie pierwszy i nie 183545742 raz na dogomanii. a ty, LadyS, jesteś gupia i się nie znasz i lepiej już nic nie mów, skoro tylko masz białego psa w klatce i co komu po takim białym psie skoro to nawet pies porządny nie jest. o.
  4. gdybym tylko miała możliwość, wszystkie olbrzymy już byłyby u mnie. a tak, to tylko jeden procent pofrunął w kierunku sznaucerów, cichaczem i po kryjomu.
  5. charly, czy ty jesteś weganką?
  6. no patrz, a dla mnie płody to też szczeniaki, taka filozofia życiowa - i nie potrafię rozróżniać wartości życia na życie płodu, życie ślepego szczeniaka, życie widzącego szczeniaka, życie zdrowego psa, życie chorego psa, życie starego psa. dla mnie życie jest warte życiu, nie uważam, żeby jakikolwiek pies bardziej zasługiwał na śmierć niż inny. ekonomia swoje, moralność swoje. osobiście widzę więcej sensu w odratowywaniu ślepego miotu niż w usilnym leczeniu starych i schorowanych bid, które mają nikłe szanse na odnalezienie domu - z ekonomicznego punktu widzenia. ale każdy z nas ma inną wrażliwość i inne poglądy w tym temacie. myślę, że najważniejsze jest, że ktoś chce zapewnić psu nowy dom, nie zaś odratować i wrzucić do schroniska. dla mnie uratowane i szczęśliwe psie życie to uratowane i szczęśliwe psie życie, niezależnie od wieku i okoliczności. i to był offtop z mojej strony, ponieważ do dyskusji nie jestem w stanie nic wnieść - przepraszam. powodzenia w odchowywaniu szczyla i oby zdrowo rósł!
  7. stzw - pozdrawiam więc, mikołów jest zaiste pięknym miastem. ja z pobliża, może kiedyś wpadnę na twoje futra (;
  8. ta dyskusja jest jak obraz van gogha. stzw, odpuść sobie poważną rozmowę z koleżanką o jakże-wymownym-nicku, jej i tak nie przekonasz (ani nie wytłumaczysz po polsku najprostszych kwestii, jak na przykład - że stowarzyszenia nie zajmują się li i jedynie rozmnażaniem psów), a i potencjalni klienci hodowli z tego stowarzyszenia będą musieli wykazać się zdolnością samodzielnego myślenia, my za nikogo nie możemy decydować. szkoda i nerwów, i klawiatury. tak poza tym, ty naprawdę z mikołowa, czy to był wysublimowany sarkazm?
  9. ...FCI nie jest jedyną organizacją na świecie, która ma prawo wystawiać rodowody. naprawdę. zkwp tym bardziej.
  10. ...a czym życie owcy różni się od życia gęsi? ponieważ sens chyba do mnie nie dotarł.
  11. ale dlaczego to pies pozbawia mnie mercedesa, a nie mercedes psa? skąd taka dziwna, abstrakcyjna hierarchia? mercedes zamiast psa? biedni ci, którzy poszliby na taką wymianę - przebacz im, panie, bo nie wiedzą, co czynią. artykuł przesmaczny - i te wzruszające momenty o rencistkach... ach. polacy lubią sobie patrzeć w portfel, często, gęsto i przy każdej możliwej okazji.
  12. właśnie natknęłam się na hodowlę wyżłów niemieckich pod przydomkiem "THEOGONIA". :roflt: genialne, szalenie zabawne, z dystansem i na miejscu! i co najważniejsze - zapada w musk, głęboko między fałdy. grrratuluję autorom pomysłu. ale i tak za każdym razem i niezmiennie zachwyca mnie hodowla "Z PORZĄDNEJ RODZINY". mniam, cóż za przydomek.
  13. myślę, że przede wszystkim jest to raczej bolesny sposób na utrzymanie psa z dala od ogródka. używanie impulsów elektrycznych w wychowaniu jest mocno dyskusyjne, pomimo, że najczęściej służy nauce komend zapewniających psu podstawowe bezpieczeństwo. tutaj miałoby służyć właściwie tylko i wyłącznie kaprysowi właściciela - ponieważ mamy świadomość, że ogródek nie jest kwestią życia i śmierci - i nie sądzę, aby było to najlepsze rozwiązanie. impuls sprawia ból. może to być ból o różnym natężeniu, ale zawsze ból. pies czuje, jak każde żywe stworzenie i takie ogrodzenie można potraktować jak zastosowanie elektrycznego pastucha dla dziecka, żeby utrzymać je z dala od klatki schodowej i uchronić przed niebezpiecznym upadkiem. to nie wydaje się właściwe, prawda? a tutaj też próbujemy chronić je przed niebezpieczeństwem, nie zaś przed kopaniem dziur. czy doprawdy nie możesz najprościej ogrodzić tego miejsca? pies chyba nie jest w stanie pokonać każdego rodzaju ogrodzenia, skoro nie ucieka z posesji. płot z pewnością zaboli psa mniej.
  14. Hanako

    Katowice CACIB 2012

    @maga18: bezczelnie zedytowałam posta, chyba zanim zdążyłaś odpisać - dziękuję ślicznie! jako klasyczna łosica zaczęłam sprawdzać szczegóły po fakcie i do niektórych rzeczy doszłam sama, więc postanowiłam zmodyfikować zapytanie (; pójdę, zaczepię, pomacam sznaucery po brodach. będzie ekstra.
  15. Hanako

    Katowice CACIB 2012

    ja bym się całkiem chętnie wprosiła, ale nie mam pojęcia, jak działa ten biznes. kiedy można poprzeszkadzać hodowcom? czy oni tam czekają jak te łosie od rana? czy są rzeczy istotne, o których obserwator powinien wiedzieć? o, i czy na cacib pojawiają się tłumy, czy raczej można się poruszać?
  16. [quote name='Sybel']Co do sierści, to ja osobiście nie znam psa, który by nie liniał. Naprawdę. Gubią mniej, czy więcej, ale ludzie też linieją - choć z głowy. Także na cud domu bez sierści bym nie liczyła. Długowłose psy wywołują kule toczącej sie sierści, więc po prostu trzeba czesać psa i odkurzac mieszkanie - i tyle.[/QUOTE] ja tam wolę kule sierści niż to igliwie, które się sypie z krótkowłosych. faktycznie, w teorii szorstkowłose powinny sypać się mniej, za to wymagają czasochłonnych zabiegów fryzjerskich, pudle tak samo. nie ma rasy idealnej, należy przyjąć, że wraz z przybyciem psa do domu zmienia się wiele rzeczy, w tym i częstotliwość odkurzania.
  17. po zwalającym z nóg niusie, że sznaucer miniaturowy zaliczany jest do terrierów, ukłoniłam się grzecznie i podziękowałam... oskiok: jeśli z internetem wszystko OK, odcinek o owczarkach znajdziesz tutaj: [url]http://animal.discovery.com/videos/dogs-101-german-shepherd.html[/url]
  18. nie wszyscy dzielą tak zwierzęta. nie miałabym problemów ze zjedzeniem świnki morskiej, konia, kota, psa... odpowiednia kultura albo odpowiedni poziom głodu - załatwione. oczywiście, można to nazwać okrucieństwem, brakiem serca, jak tam sobie ludzie o innym światopoglądzie chcą. ja się nie poczuwam do winy za postępki, za które cała reszta zwierzęcego świata nie jest obwiniana. aczkolwiek za warunki życia tych zwierząt, jak już wspomniałam, i owszem. i fakt, powinnam bardziej się zaangażować.
  19. ladyswallow - symulujesz, symulujesz tylko i wyłącznie dlatego, że mięso smakuje ci jak cholera i bez niego umarłabyś z tęsknoty - a tak masz idealną wymówkę. fanatyzm nie jest dobry, nikt się nie musi spowiadać ze swoich problemów zdrowotnych, bo wegetarianizm nie jest wszechobowiązujący. lady zasygnalizowała tylko, że są sytuacje, w których obecność mięsa w diecie jest konieczna i choć to rzadkie przypadki, warto o nich pamiętać.
  20. stop, stop, stop, chwila. napisałaś, że nie jesz mięsa zwierzęcego. mamy jakieś niezwierzęce? bo jak ostatnio sprawdzałam, to rośliny nie składały się z mięśni... i z tego co pamiętam z lekcji biologii, ryby należą do królestwa zwierząt. ba, mają nawet układ nerwowy - więc czują. i też są karmione świństwem, antybiotykami, czasami żyją w przepełnionych stawach hodowlanych, przy odłowach najzwyczajniej zdychają z posklejanymi skrzelami - kto by miał czas każdemu śledziowi w łeb palnąć... więc ja pytam: w którym miejscu tutaj ideologia?
  21. nie będę wykłócać się o wyższą rację z kimś, kto tak się odnosi. możesz wierzyć w co chcesz, to wolny kraj - ja nadal popieram teorię, w której wzbogacenie diety o pełnowartościowe białko zwierzęce miało istotny wpływ na rozwój mózgu. twoje wyśmiewanie i obrażanie mnie absolutnie nie wzrusza, bo prawdopodobnie zapomniałaś, że można się jeszcze posługiwać merytorycznymi argumentami.
  22. saiko: wystarczy, dzięki. nie sugerowałam ci, że preferujesz dominowanie psa lękliwego, po prostu dotąd dane mi było czytać twoje posty o psach normalnych/dominujących, więc chciałam poznać twoje zdanie na temat lękliwych. no i już znam. dzięki za poświęcony czas.
  23. sabina02 - ja o teorii ewolucji, a ty o...?
  24. ja zwierzęta kocham, bardzo - na talerzu też. poglądy mam takie a nie inne, podejście czysto użytkowe, uznaję się za mięsożercę, właściwie - jestem skłonna uwierzyć, że to dzięki mięsożerności jesteśmy dziś homo sapiens a nie orangutany. śmierć zwierząt mnie nie wzrusza, ani ryb, ani ptactwa, ani koni, ani psów. owszem, warunki tej śmierci bardziej. owszem, właściwie nic z tym nie robię i to jedyne ciąży na moim sumieniu. ale uważam, że mimo wszystko mogę zmienić to inaczej niż przez wegetarianizm, który w żadnym stopniu ideologicznie do mnie nie przemawia. widziałam "wzgórze nadziei" i scenę zabicia kozy. chciałabym, żeby zwierzęta, które ciumkam, tak umierały. ja ludziom do talerza nie zaglądam i nie mam absolutnie nic przeciwko wegetarianom, ale nie lubię, kiedy mnie nazywać mordercą, brutalem i człowiekiem bez serca. a niestety, zdarzyło się.
  25. bez psa nie mam tam po co wpychać paluszków, niestety. a można ewentualnie przyjść podpatrywać mistrzów przy pracy? (;
×
×
  • Create New...