Jump to content
Dogomania

Hanako

Members
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hanako

  1. [quote name='Instant'] Co do studiów, to ja bym jednak pozwoliła dziecku iść w kierunku jakichś swoich zainteresowań, o ile brzmi to sensownie. Potem jak będzie narzekać na studia, to można będzie mu powiedzieć, że samo sobie wybrało :diabloti:[/QUOTE] dziecko i tak polezie za wezwaniem duszy, nie po to przewalczyło pół rodziny i nie polazło na polibudę :evil_lol: tylko dziecko ma czasem ciut za dużo wezwań duszy i ma jeszcze jeden, ostatni dzień na zrobienie rekonesansu. jesteś redaktorem? jesteś po polonistyce? kiedyś o tym myślałam, ale nie, ja bym się chyba wykrwawiła w takiej pracy.
  2. ja wię, że ja nie jestę fotoblożankę... ...ale tak pobocznie ogarnęłam, że i asiak i Instant pracują z językiem, tak? czy możecie dziewczyn powiedzieć, jakie języki obce konkretnie? dziecko zdało maturę i musi wybrać studia =.= może koleżanki behawiorystki pomogą.
  3. [quote name='xxxx52']a widzialas crash z pasami bezpieczenstwa ktorymi byly dzieci albo dorosle osoby zamocowane? Co to da?[/QUOTE] naprawdę nie widziałaś nigdy crash testu z manekinami ludzi zapiętymi w pasy? pasy się nie rozpinają. gdyby pies był mocowany oryginalnymi pasami, to też by się nie wypinał, ale pies jest mocowany szelkami i to wiele zmienia - nieważne jest to, że zapięcie pasów działa, jeśli wszystkie części szelek, każde zapięcie i wpięcie do samochodu się rozsypuje. przy prawdziwym wypadku można sobie takimi szelkami tyłek podetrzeć. właściwie to podejście obrazuje cały ten wątek - kłótnia o to, że dla psa lepsze jest to, co pies woli lub właściciel myśli, że woli, a nie to, co jest obiektywnie bezpieczne, komfortowe i co jest racjonalnie najlepszym rozwiązaniem.
  4. [quote name='Bogarka'] Vértes podskoczył a mama grzecznie powiedziała włascicielowi ze nie powinno sie takich duzych psów spuszczac.[/QUOTE] a co ma rozmiar do wiatraka?
  5. foxhound angielski - wyhodowany do pracy na polowaniu, doskonale radzi sobie w interakcjach z otoczeniem, czy to psy, czy to konie, czy to dzieci (a przynajmniej tak twierdzi literatura i Turid Rugaas). jako pies myśliwski z pewnością wymaga podstawowego szkolenia i doskonale wypracowanego odwołania, ale moim zdaniem to może być kandydat dla was. niestety, brak mi wiedzy w temacie dostępności tej rasy u nas.
  6. [quote name='Darianna']nie bądź frajerka, płatny tymczas otwórz - ludzie tu na tym kokosy robią :cool3::cool3::cool3:[/QUOTE] alebo jeszcze przemyślniej - bezpłatny, czyli taki z miłości, tylko o karmę i kasę na weta proś i paczaj ten układ: koszty żadne, piesy są, a na dogo ogarnie cię powszechne uwielbienie.
  7. mi wpadł do głowy manchester terrier, jak wyżej już wspomniano.
  8. można się w temacie psów bez smyczy spierać, można wysuwać argumenty o tym, że na pewno nie podbiegnie i o tym, że nigdy nie wiadomo, czy nie podbiegnie naprawdę, ale obóz psów biegających luzem nie uwzględnia jednej kwestii: komfortu psychicznego innych. jestem miłośniczką psów, która - co odkryłam stosunkowo niedawno i ze sporym zdziwieniem - psów się boi. właściwie nie psów ogółem, a psów idących luzem w pewnym oddaleniu od człowieka. myślę, że to może mieć dużo wspólnego z czasami, kiedy miałam dziesięć lat i słodkiego papisia, z którym biegałam na spacerki i z pewnym imponującym mastifem tybetańskim, który spacerował 600 metrów przed swoją właścicielką, a na nasz widok zapalały mu się oczy i uskuteczniał misję wgniecenia mnie z moim papisiem w ziemię. bezgłośnie, nawet niespecjalnie agresywnie, ot, sześćdziesiąt kilo opierało mi się o ramiona a potem na mnie kładło. i kapało śliną. właścicielka nawet nie przyspieszała kroku na widok takiej sytuacji - po prostu dochodziła w swoim czasie, ściągała ze mnie tego psa i bez słowa szła dalej. a ja, nie wiedzieć czemu, byłam taką ciapą, że nigdy nikomu o tym nie wspomniałam. i jakoś tak do dziś mi zostało, że kiedy widzę psa oddalonego od przewodnika - nawet nie o 600 metrów, wystarczy mi dziesięć lub nawet głupie pięć - to cała w środku się spinam. być może właściciel wie, że jego pies jest super-hiper zsocjalizowanym geniuszem szkoleniowym i w moją stronę nawet nie spojrzy bez komendy, ale ja tego nie wiem. dla mnie to jest obcy, zupełnie nieprzewidywalny pies, którego zamiarów nie znam i w dużym stopniu nie mogę przewidzieć, a ponieważ nasze społeczeństwo w dużej części składa się z idiotów, to nie mam żadnej gwarancji, że oto idzie geniusz, a nie niewychowany agresor pana zdziśka. więc sobie myślę, że może to niewychowany agresor. i wpadam w lekką panikę. więc olewając temat odwoływalności, zamkniętych i otwartych terenów, znających się społeczności i tak dalej w ten deseń, apeluję o szacunek dla innych. społecznie przyjętą zasadą powinna być kultura wobec otoczenia na spacerach, kultura polegająca na tym, że w pełni panujemy nad swoimi psami i dajemy o tym znać. nie wymagam koniecznie smyczy dla wszystkich, ale wymagam jasnej informacji w moim kierunku: to jest mój pies, ja nad nim panuję i gwarantuję, że nie stanie ci się krzywda. więc skoro wasz pies jest ileś metrów od was, a wy widzicie, że z naprzeciwka ktoś idzie, proszę, przywołajcie psa. skróćcie smycz. pokażcie, że macie pełną kontrolę. bo ja trochę schodzę na zawał, a co najgorsze w tym wszystkim, psy z którymi idę wyczuwają mój zawał i zaczyna się robić niesympatycznie. umiejcie patrzeć szerzej, poza swoje psiarstwo. umiejcie zobaczyć innych ludzi i ich potrzeby.
  9. gdybym miała kiedykolwiek mieć shih tzu, taką fryzurę bym sobie u niego zażyczyła :loveu:
  10. spokojnie, Cytryna (mogę pominąć artystyczne rozwinięcie nicku?). sznaucery są szczekliwe, zwłaszcza rozmiar miniaturowy - mają po prostu wysoki próg pobudliwości w tej kwestii, większość z nich (choć oczywiście nie wszystkie) ma wbudowany tryb: widzę/słyszę/czuję coś podejrzanego, to szczekam. w skrajnych przypadkach przeradza się w: widzę/słyszę/czuję cokolwiek, to ujadam. masz rację, to jest do wypracowania. wymaga konsekwentnego właściciela, który będzie kładł duży nacisk na ten problem i da się wypracować, że sznaucer nie będzie szurał pod drzwi z wściekłym ujadaniem za każdym razem, kiedy usłyszy człowieka idącego po schodach, czy dzwonek do drzwi, czy upadający nóż. mówię po prostu o codziennych, bardzo typowych sytuacjach, które powtarzają się regularnie i niejako można na nie psa "odczulić". należy się jednak spodziewać, że w sytuacjach dla psa nowych, nietypowych, wyjątkowo ekscytujących - sznaucer będzie szczekał. taka jego natura i kropka. byłaś na wystawach, więc albo wybierz się na jeszcze jedną i sprawdź, jak odbierasz poziom głośności na ringu (a wystawa to dla większości psów sytuacja, w której emocje sięgają szczytu) albo odwiedź najbliższą hodowlę i zaobserwuj, jak dźwiękowo reagują na ciebie mieszkające w niej psy. musisz sama dla siebie określić, czy to ci przeszkadza bardzo, czy to jedynie lekki minus. żeby pies nie był chorobliwie szczekliwy, przydałoby się, żeby był zrównoważony, nielękliwy - z tym w niektórych hodowlach jest problem, w miniaturach można często spotkać psy rozhisteryzowane, z jednej strony napędzane własnym lękiem, z drugiej nieznajdujące oparcia w właścicielu, który olewa zachowanie psa. normalna miniatura będzie szczekliwa, aż nadto czujna, ale to szczekanie powinno występować w określonych okolicznościach i zwięzłej formie alarmującej, nie powinny się zaś zdarzać psie niekończące się serenady na zmianę z sesjami wycia na każdy najlżejszy szmer. to nie jest pies, który oszczędza swoje struny głosowe na informowanie o realnych zagrożeniach, sznaucer chętnie informuje wszystkich o wszystkim - ale ty możesz zdecydować, czy będzie to robił ze strachu, czy z własnej natury i jak często będzie sobie na to pozwalał.
  11. to bardzo podobnie jak ja - dla mnie koń pachnie koniem, nic strasznego, ale perfumować też bym się tym nie chciała. natomiast znam osoby, które zapach konia uważają za jeden z najpiękniejszych na świecie.
  12. dzięki za pw, dzięki za wyrozumiałość i pomoc. teraz już na spokojnie będę się ogarniać w temacie i, miejmy nadzieję, w swoim czasie zostanę oddaną koniarą. ewentualnymi wątpliwościami będę się dzielić. z ciekawości - dla ciebie konie śmierdzą, pięknie pachną, nie mają zapachu, brak opinii? w otoczeniu mam chyba wszystkie warianty i to jest niejako fascynujące.
  13. dzień dobry! uspokoiłaś mnie tym postem, bo ostatnio faktycznie popadam w ostrą paranoję na punkcie koni - moja niewiedza wywołuje u mnie strach i niepewność, czuję się z nią dziwnie, zwłaszcza, że na bieżąco mogę ją kontrastować z wiedzą okołopsią. u psów wiem do kogo mogę zwrócić się zawsze po radę, u koni nie mam pojęcia od kogo miałabym zacząć. ogólnie więc wielkie, ładne, różowe "dziękuję" za ukojenie moich skołatanych nerwów. wnioski są proste: głęboki oddech, przestać histeryzować i znaleźć porządną szkółkę. ja jestem ślązaczka, dokładnie dziewucha spod gliwic i wiadome jest, że dobrze byłoby, gdyby szkółka była bliżej niż dalej, ale jestem w miarę elastyczna. będę się mocno rozglądać, otoczenie na pewno też pomoże w temacie. postaram się znaleźć kogoś "normalnego" w moich oczach. złożoność konisiowej psychiki na razie lekko mnie przytłacza. pamiętam mój wewnętrzny szok - jak to nie ma postawy dominującej, uległej, lękliwej? o co chodzi? ...aaa, roślinożerne. kiedy pierwszy raz usłyszałam o szkoleniu konia klikerem, przewróciłam się razem z krzesłem ;) jakoś nigdy wcześniej nawet nie przyszła mi do głowy taka możliwość, ale kiedy o niej usłyszałam, wszystko wydawało się być logiczne. nawet bardziej logiczne niż u psów, szczerze mówiąc. a macie też ideę palenia miski - znaczy, ten tego, żłobu? :evil_lol: jeździectwo naturalne brzmi dobrze, ja sama jestem nawiedzona, może się dogadam w temacie, poczuję wspólne wibracje i ten teges. jak coś, to będę uderzać jak w dym i zasypywać pytaniami. naprawdę, wielkie dzięki. dupoklepstwo leśne brzmi dobrze ;) pingwiniarstwo... dowiedziałam się o nim w sumie od d...rugiej strony, bo jakoś nigdy nie miałam nawet wyobrażenia, że w jeździectwie istnieją takie podziały. natknęłam się kiedyś na artykuł o westernie i stojącą za nim filozofią i tam przewinęło się pojęcie pingwina, więc ja w te pędy tym śladem, i czytam, i czytam, i oczom nie wierzę. nie wpadłabym nawet na pomysł, że można z jeździectwa zrobić takie coś, dla mnie cała frajda zakopana pięć metrów pod trawnikiem. a zawody to już jest w ogóle nie moja bajka, zresztą to nigdy nie była moja bajka, ja jestem człowiekiem kompletnie wypranym z ambicji, jeśli chodzi o moje zwierzęta. ale co kto lubi, ne.
  14. jak za fryzurami yorków nie przepadam, tak ten jest zrobiony cudownie. letaa, w jakim mieście pracujesz?
  15. asiak, czy ja tu mogę, bo ja, bo ja nie jestem fotoblożanką :placz: bo ja, bo ja w sumie w sprawie konisi, no bo skoro wy tu wszyscy o konisiach, to ja chciałam zapytać, bo zebrała się tu oto szlachetna rada i może co poradzi. otóż ja o konisiach nie wiem nic, null, zero, ale jestem intensywnie przekonywana do zmiany swojego stanowiska w tym temacie, znaczy się, otoczenie jeżdżące namawia, żebym zaczęła jeździć. problem w tym, że ja o konisiach raczej niewiele, więc zasiadłam przed internetami - skarbnicą wiedzy wszelakiej - i nagle się okazało, że można być albo pingwinem, albo westernem, albo pingwinowesternem, że koń może być introwertykiem albo ekstrawertykiem, że koń to generalnie jest nieco bardziej złożony niż mi się wcześniej wydawało, że szkoły są różne, ale nikt nie chce powiedzieć, jakie konkretnie, tu więź, tam palcat, tu więź i palcat, siodło takie albo takie... i tak usiadłam z głową w dłoniach i zrozumiałam, że pewne fakty są nie do przeskoczenia, a mianowicie: koń je trawę, dużo waży i definitywnie nie jest psem. to cholernie komplikuje. ja, cóż, z teorii to ja się mogę do lata podciągnąć, ale praktykę chciałabym zacząć jakoś po ludzku, a tu straszą i straszą. ja definitywnie nie chcę trafić gdzieś, gdzie mi będą poprawiać ułożenie łydki, jakbym się wybierała na zawody i gdzie koń pode mną będzie tylko jakimś rodzajem maszynerii, bo mnie w ogóle taka wizja nie kręci. ja to bym z końmi tak chciała normalnie, trochę jak z psami, jest tu taki o i można się nauczyć razem robić fajne rzeczy. jak mi każą szmyrgnąć konia palcatem, to samobójstwo popełnię, a nie zrobię - mam straszny uraz do niego, nawet nie wiem dlaczego i chyba sporo wody musi upłynąć, żebym mogła go wpasować w moją (przyszłą) wiedzę o koniach jako jedno z narzędzi treningowych. ja bym tak chciała spokojnie, powoli, i tak jakoś... po ludzku? no i ja teraz to już nie wiem, gdzie iść, czego szukać, o co pytać i jak to tak? najprościej byłoby w szkółce, ale szkółki to ponoć badziew. lekcje indywidualne ładnie kosztują, a biorąc poziom mojej wiedzy, cały kurs kosztowałby wręcz bajecznie. co robić, co robić? otoczenie jeżdżące nie pomaga - wszyscy to pingwiny i jakoś nikt nie rozumie moich problemów, są wręcz zdziwieni. :help1: o, taki ładny post walnęłam na forum o pieskach.
  16. [quote name='evel']Jest tylko jeden problem - nie umiem kląć po niemiecku :diabloti:[/QUOTE] a to faktycznie scheisse.
  17. [quote name='ulvhedinn']No łatwe nie są ;) Generalnie mamutki do ludzi są raczej łagodne, w dodatku "niepilnujace". Ale do psów to zupełnie inna sprawa. [/QUOTE] wow, jestem w sumie lekko zdumiona. to znaczy - spodziewałam się pewnych problemów, w końcu to pierwotniaki, ale pozytywnie nastawiły mnie dwa malamuty, które od jakiegoś czasu mieszkają praktycznie obok mnie. ułożone, posłuszne, idą grzecznie obok nogi właściciela, cichutkie, zupełnie obojętne wobec ludzi. wiem, że biegają w zaprzęgach - i że ich właściciele zrywają się o nieludzkich porach na poranny spacerek ;) jakoś tak nie pasuje mi do nich wizja psa-mordercy, a tu proszę, wszystko się może zdarzyć.
  18. [quote name='Grey']" Gdzie się podziały niemieckie pieprzaki ,gdzie są , gdzie !!!!!!!!!!!!!! "[/QUOTE] w niemczech może? tym bardziej, że tu nawet nie ma pieprzaków, także szerokiej drogi i pomyślnych wiatrów. ty, jak tak chcesz nawracać na stary typ rasy, to idź może nauczaj hodowców, a nie groomerów, bo coś te twoje postulaty w nieodpowiednim kierunku są wystosowywane. doginka, kuruj rączkę, kuruj, bo jak się kiedy dorobię sznaucera i okażę się być upośledzona w temacie pielęgnacji, to go będę wozić do warszawy na trymowanie :roflt:
  19. po pierwsze, z problemem polecam udać się tutaj: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/124223-Jak%C4%85-ras%C4%99-mam-wybra%C4%87-vol-2"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/124223-Jak%C4%85-ras%C4%99-mam-wybra%C4%87-vol-2[/URL] tam zobaczy go więcej osób i lepiej doradzi. ale skoro planujesz psa ze schroniska, czy on koniecznie musi być w typie rasy? co, jeśli poszukałabyś aktywnego kundelka w odpowiednim dla siebie rozmiarze, oswojonego z dziećmi i kotami? to daje ci naprawdę szerokie spektrum poszukiwań i - prawdopodobnie - jeszcze lepsze dopasowanie do twojej rodziny niż w przypadku schroniskowca w typie rasy. napisz, co o tym sądzisz, najlepiej w proponowanym przeze mnie wątku - nie róbmy bałaganu na forum ;)
  20. [quote name='rozi']Mam nad nim kontrolę, w życiu nie miałam psa, który by się nie słuchał, ale jeśli jego kontakt z innym psem może - według ciebie - skończyć się śmiercią, to mamy sytuację nienormalną. Pozwalając nastoletniej córce pójść do dyskoteki, powinniśmy być przygotowani na to, że zostanie zgwałcona/zabita? Może tak, takie są czasy, ale normalne to nie jest.[/QUOTE] powinniśmy być przygotowani i to nie są żadne takie czasy, tylko to jest świat. świat zawsze był do kitu, no imaginujesz sobie? i w czasach prehistorycznych, i w piątym wieku przed naszą erą, i w czternastym wieku naszej ery, i w 2013 - zawsze znajdzie się facet z chrapką na młodą dziewczynę, zawsze znajdzie się niezdiagnozowany wariat, który ją zabije. tacy są ludzie i takie są realia i dlatego nastoletnie córki na dyskotekach stosują specjalne środki ochrony, zwane koleżankami, a także nie zostawiaj swojego drinka, nie oddalaj się od grupy i miej przy sobie telefon. i tak samo, zawsze znajdzie się niepełnosprytny ktoś, kto wyjdzie na spacer z agresywnym psem nad którym nie panuje. no i co, kiedy twój szczeniaczek się na niego nadzieje? będziesz stała i tupała na niego nóżkami, bo on nie-miał-prawa, nie-miał-prawa? jakoś tak strasznie dziecinnie to brzmi. mam pierwszeństwo na przejściu dla pieszych, więc wbiegnę pod tira, a jak mnie rozjedzie, to i tak wygrałam. przejdę się późną nocą po mieście w bikini, przecież mam pełne prawo, nikt mi krzywdy nie zrobi. pomijając fakt, że w temacie psa realnie prawa nie masz (chyba, że jesteś z magicznego miejsca w polsce, gdzie nie ma obowiązku trzymania psa na uwięzi), nie rozumiem braku chęci chronienia psa z twojej strony. nie jesteś w stanie tego zrobić dla dobra szczeniaka, bo ty masz prawo, masz prawo, masz prawo? życie to nie je bajka i tyle chyba w temacie.
  21. jestem bardzo ciekawa, kto cię tutaj poniża, zastrasza i tobie ubliża. ciekawa byłabym dokładnych cytatów, ale ponieważ pewnie nie będziesz w stanie ich wymienić, to sobie odpuszczę. ja ci tak na uszko przekażę, że otwarte forum i wolność słowa to jedno, a funkcjonowanie w społeczności to drugie. to, że każdy może pisać i mówić, co mu się tylko żywnie podoba, nie oznacza jeszcze, że reszta musi klaskać uszami z każdą wypowiedzią każdego i nie może skrytykować użytkownika - bo to, co dostajesz, to krytyka, nie obrażanie. forum dyskusyjne jest odzwierciedleniem normalnej, realnej dyskusji między ludźmi i w normalnej dyskusji, jeśli ktoś opowiada wierutne bzdury, to się na to ostro reaguje. to właśnie cię tutaj spotkało, ponieważ mieszasz mocno w wątku, którzy czytają nowi użytkownicy nie wiedzący jeszcze, że twoje wypowiedzi być może należałoby ignorować. możesz łatwo wprowadzić kogoś w błąd, wypowiadając się na temat kwestii o których widać, że nie wiesz prawie nic. ale ty, kiedy wytyka ci się braki w wiedzy i nieścisłości w wypowiedziach, nie prostujesz, nie argumentujesz, skądże i po co. ty stwierdzasz, że nacjonalizm się na dogomanię zakradł. no po prostu wszyscy jesteśmy nacjonalistami, choć nie mamy pojęcia gdzie mieszkasz, i to stąd ta nasza "agresywna" postawa, a teraz idź w pokoju.
  22. [quote name='Rinuś']blabladolki też pokazują ząbeczki [/QUOTE] marszczący się wściekle blablador mnie ómarnął :lol!: chyba jeszcze nigdy nie widziałam blabladorka w stanie poirytowania, nawet, jeśli udawanego na rzecz publiki. ale właśnie, jak dochodziłyście do takich pięknych uśmiechów, moje panie?
  23. [quote name='asiak_kasia']a propo warczenia na komendę-moj rot to potrafił, oj robiło wrażenie, prawyie 50kg bydlątko z zebami na wierzchu :loveu:[/QUOTE] to był rodzaj sztuczki warunkowanej w jakiś sposób, czy "tak wyszło"? bo, nie ukrywam, fascynuje mnie to szalenie i chciałabym, żeby mój przyszły pies umiał odegrać taką szopkę :evil_lol:
  24. [quote name='xxxx52']Uwazniej przeczytaj,co za bzdury piszesz. Poniewaz mam 20 lat kontakt ze schroniskami w Polsce to wiem jakie dostarczano,oczywiscie ze bez papierow,chyba ze je na kokardce zawiesza i na ulice wyrzuca.Poza tym gdzie sa ci dobrzy hodowcy.?nawet ci co wystawiaja (nie wszyscy )to zostawiam bez komentarza. Poza tym te osoby co znam a maja i mieli wspaniale kochane spaniele (czarny i czarno brazowy).gdzie kupili to nie wiem ,bo nie mialy papierow.Juz to widze jak hodowca bedzie selekcjonowal szczeniaki ,ktore pod wzgledem charakteru i zachowania .jak on to robi?[/QUOTE] ty weź już nic nie mów, bo się pogrążasz - mieszasz sprawę psów schroniskowych i rasowych, zresztą, wydaje się, że pojęcie "rasowy" ma dla ciebie zupełnie inne znaczenie niż dla reszty społeczności dogo. "rasowy" to jest taki, co wygląda jak jakaś rasa, c'nie? :diabloti: no, ale skoro twoi znajomi mieli kochane spaniele bez papierów, to trudno się dziwić, że nie możesz sobie wyobrazić, jak wygląda selekcja hodowlana. a skoro nie możesz sobie tego wyobrazić, to oczywiście musi to być bujda na resorach. przestań siać zamęt w kwestiach, o których nie masz bladego pojęcia.
  25. Instant, ja, jako cichy fanatyk pudli, powiadam - pudel! pudle są suuuper, co część z nas regularnie próbuje tutaj udowadniać (; myślę, że w temacie robienia z tych psów maskotek - najważniejsze jest podejście właściciela, bo jeśli ty będziesz widziała w tym psie psa, to z niego będzie fantastyczny, normalny pies. otoczenie odgrywa tu mniejszą rolę, bo choć oczywiście jest sporo osób, które z pudla mogą się nabijać, to gdybyś wzięła samca pudla dużego - najlepiej w kolorze czarnym, jak udowadnia polska mentalność - to wydaje mi się, że niezbyt wiele osób odważyłoby się takiego psa zaczepić. więc tutaj poniekąd nie widzę problemu. dla mnie problematyczne w temacie pudli są hodowle, bo chociaż jak na razie nie orientowałam się szczegółowo i nie znam praktycznie wcale rynku, to z wierzchu wygląda to trochę przerażająco. osobiście nigdy nie byłam fanką wymuskanych fryzur i te galerie napuszonych loczków mnie przerażają, zwłaszcza, jeśli hodowla nie wspomina o żadnym innym aspekcie swoich psów... jestem więc ciekawa - i tu rzucam pytanie w eter - czy mamy coś takiego jak linie użytkowe pudli? albo chociaż hodowle z selekcja pod kątem pracy? skoro chcesz zawężać listę, to ja proponuję, żebyś wymieniła wady, które widzisz w wybranych przez siebie rasach. będzie je można porównać, sama odniesiesz je do swojego życia i sprawdzisz, które są zauważalnymi przeszkodami, a które drobniutkimi usterkami.
×
×
  • Create New...