-
Posts
301 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SAIKO
-
[QUOTE]Nie odniosłeś się do filmiku z małym białym psem atakującym nożyczki - to dopiero pokazuje "cudowny" warsztat pracy pana zaklinacza, nie? I wybraź sobie, mój pies urządzał podobne rodeo u weta przy okazji obcinania pazurów. Obecnie suczowe pazury obcinam ja, zupełnie bezstresowo, po całe serii odwrażliwiania psa na mordercze obcinaczki ;-) Kurde mol, da się? No niemożliwe :roll:[/QUOTE] Przepraszam, zapomniałem dodać:) Tu masz rację to było niemądre i nieodpowiedzialne, można inaczej to rozwiązać.
-
Ogarnięcie w pełni „przekazu” Cesara nieodłącznie wiąże się z -po polsku rozumianą- MENTALNOŚCIĄ. Pozerom dużo wygodniej jest stosować od dawna znane i nie zawsze działające schematy, bo stosując te schematy dalej mogą być pozerami. Żeby zrozumieć, te metody działają jedynie wtedy, kiedy stosuje się je całościowo. Jeżeli ktoś myśli, że może stosować je na wyrywki, to znaczy, że nie rozumie o czym nawija Cesar. A ktoś, kto nie rozumie jego przekazu, nie może (z powodzeniem) stosować jego metod.
-
Proszę Cię...mogłaś podać pełne odcinki, a nie zmontowane- to się nazywa manipulacja, wszystko wyrwane z kontekstu. Jeżeli mam już coś powiedzieć o tych filmikach to powiem tylko tyle, że każdy widzi w nich coś innego, Ty duszenie, Ja wysoko ustawioną smycz, która uniemożliwia dosięgnięcie człowieka, Ty widzisz kopanie, a Ja korekte poprzez dotknięcie w tym wypadku nogą, inne "kopanie" to obrona Cesar'a przed pogryzieniem, zasłania się nogą przy jednoczesnym korygowaniu. [QUOTE]no sorry ale sie nie zgadzam z takim rozumowaniem chyba ze cos nie dopisałas. podobne rzeczy przeczytalam w ksiazce Millana dot. tego ze caly czas musimy byc czujni i gotowi do dzialania zeby pies czuł w nas przewodnika. Ludzie to gdyby tak bylo to nasze psy dawno juz by nas zjadły na obiad bo co zrobic jak jestes chory i wychodzisz z psem na spacer ledwo człapiac bo masz gorączke albo jakis bol ci dokucza, idziesz jak paralityk albo zgarbiony jak staruszek i co!!! Twoj pies niechybnie sie na ciebie rzuci zeby obalic twoje przywodctwo:evil_lol: Ja na spacerach chodze prawie caly czas zgarbiona bo sie po prostu garbie i jakos mnie psy słuchaja a mam ich kilka i nieraz nie dwa mnie cos boli wiec ide jak ciezko chora staruszka i tez mnie psy słuchaja. Oczywiscie jak cos od nich chce to oprocz głosu uzywam takze mowy ciała i moim psom to wystarcza zeby byc posłuszymi [/QUOTE]W przypadku hybrydy, wilka tak by się właśnie stało... (skopiowane z drugiego tematu- nie chce mi się pisać dwa razy to samo).[QUOTE]Podstawą metod Cesara jest "poprawny spacer z psem" uważa, że to jest najważniejszym elementem uzyskania dominacji/autorytetu czy cokolwiek nad psem. Argumentuje to tym, że chodzenie w stadzie polega na tym, że to przewodnik/samiec lub samica alpha stoi na czele, dyktuje tempo, kierunek- stoi na czele, a stado dostosowuje się. Poprzez zmęczenie psa spacerem pokazujemy, że to my jesteśmy przywódcą stada. [/QUOTE]Jeżeli lubisz mieć psa przed sobą- Twoja sprawa, nie wnikam, ja wolę mieć psa spokojnego i uległego idącego obok nogi. Ps. Jestem facetem:). Ps2; to nie husky tylko mieszaniec wilka i nie jest nakręcany- kolejny dowód na manipulację filmikiem, bo gdybyś obejrzała w całości wiedziałabyś o czym jest mowa.
-
[QUOTE]jak to zrobić? [/QUOTE] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=ps8g86khGFE&feature=relmfu[/URL]
-
[QUOTE]W takim razie błędnie zakładasz. Odcinkiem takim był odcinek z takim wilkowatym psem, sytuacja działa się na drodze, pies rzucał się na inne psy. Pod koniec nawet Milan pokazał pogryzioną rękę. [/QUOTE] Chodzi Ci o odcinek, gdzie były dwa wilki? odcinek poświęcony hybrydom? jest grubo ponad 100 odcinków- nie pamiętam dokładnie wszystkich, więcej danych to znajdę sobie na dysku lub wyślij link.
-
[QUOTE]A to, że Milan tak mówi, to oznacza od razu, że ma rację? Skąd wie, jak pies to odczuwa? Sądząc po tym, że po długotrwałej walce z psem (podduszanie na smyczy, przygwożdżenie do ziemi), mówi, że pies właśnie się rozluźnił (a on jest zwyczajnie wyczerpany walką), to wiedzę na ten temat ma raczej dość kiepską. Dla mnie byłoby bez różnicy czy mnie ktoś kopie będąc spokojnym, czy będąc wkurzonym. Dlaczego miałaby to być różnica dla psa? [/QUOTE]Wychodzi w tym poście brak Twojej wiedzy...no sorry, ale cały czas mówię/mówimy o "prawidłowym" korygowaniu...Jak możesz to podaj chociaż jeden odcinek, gdzie pies jest tak sponiewierany, że pada z wyczerpania "walką" z Cesar'em...z góry zakładam, że nie podasz, bo nie znajdziesz... Podduszanie smyczą- sprostuje... pies jest smyczą "szarpnięty"- krótko po czym smycz jest luźna - to jest także korekta. A sceny kiedy pies się kręci/wije na smyczy no cóż...zapewne gdyby laik tak zrobił to po czasie musiałby odpuścić bo pies "dusiłby się" to normalne, ALE znowu wspomnę o energii:) jeżeli jest właściwa to pies po chwili odpuszcza i to widać na filmie- nie pada z przemęczenia. To samo np, gdy pies jest agresywny za siatką... facet robi to podobnie jak z tym "duszeniem..." panuje nad emocjami- jest spokojny i asertywny- pies przejmuje jego stan/energię i wrzuca na luz/odchodzi- ulega... [QUOTE]Jeśli chodzi o to co było uwzględnione kilka postów wcześniej - mam tu na myśli zapędzania Pitt bulla do kąta. Nie aprobuje takich metod, wykonywanych przez osoby niedoświadczone, które uważają, że skoro Millan tak potrafi to oni również. Może to skończyć się tragedią. Nie zapominajmy również o tym, że inny stosunek ma Nasz pies do osób obcych, a inny do nas samych. Jeżeli nagle z osób kompletnie nieasertywnych zamienimy się w osoby ciężko dominujące, to jest to oznaką dla naszego zwierzaka, że coś z naszą psychiką jest nie tak. Zmiany dokonywane przez nas nie powinny być radykalne, ale stopniowe, wtedy unikniemy bezsensownych konfliktow z naszym pupilem.[/QUOTE]Co do pita, bez właściwego nastawienia pies by nie uległ, był młody i nauczył się kąsać- działało na domowników. Pies miał 1 rok, nie był agresywny, był nerwowy- w kącie, jest podekscytowany i kontroluje ludzi co czyni go dominującym. Nie ma zaspokojonych potrzeb, a właściciele próbując go korygować byli skupieni na zrobieniu korekty przez co stawali się sfrustrowani- pies zachowuje się w ten sposób, bo wszyscy są sfrustrowani, głośni i niepewni dlatego pies nie wie co ma robić- wystarczy zgarbiona postawa ciała i już jesteś dla psa niepewny (głównie na spacerach).
-
Ile razy słyszymy; pies był na szkoleniu, ale... byliśmy u behawiorysty/trenera, ale ten coś tam... pies ma już 2 ostrzeżenia i jeżeli będzie kolejne pies zostanie zabrany... Cesar pomógł setką psom, a właściwie to ich właścicielom, którzy podobnie jak co niektórzy na forum, w programie także mówili "nie podoba mi się to, że pies ma być tak zdecydowanie dotykany..." itp, po czym padało "co zrobiłeś/jak...?" albo "jeszcze nigdy nie był taki spokojny...", "kurczę to działa...", spokój jest potężniejszy od frustracji pozerów, którzy uważają że wiedzą, a tak naprawdę guzik wiedzą. To samo mogę pisać o programie Victorii, którego jeszcze nie poznałem w pełni- zdołałem oglądnąć kilka odcinków, gdzie jej metody i 10 minutowe przyglądanie się psu w domu i mówienie "ten pies jest niewychowany..."itp, mi się nie podoba- przykład napalonego bulteriera (seksualnie), ale nie mówię, że jest to be ponieważ jeszcze nie ogarnąłem jej filozofii- na ocenę przyjdzie czas, póki co na spokojnie się temu przyglądam- z rezerwą i dystansem- na chłodno i bez emocji, niektórym radzę to samo, ale wobec Cesar'a :). Jeżeli ktoś dobrze nie ogarnia tematu tylko oglądną kilka odcinków, poczytał na forum opinie innych, że coś jest be... niech się zastanowi o czym wg mówi... Filozofię Cesar'a po części opisałem wraz z soniaM w drugim temacie Cesar Millan "Zaklinacz psów".
-
[QUOTE] I choć pozornie Milan o tym mówi, to tak naprawdę jedno mówi, drugie robi. Bo nie da się osiągnąć zaufania psa, gdy się go "zdecydowanie dotyka" (czyt. szturcha), "uspokaja" (czyt. poddusza) czy wyprawia inne cuda wianki. Jest duża różnica w podejściu "pies musi się podporządkować swojemu liderowi, wtedy człowiek ma nad nim kontrolę" a "pies ma wsparcie w swoim przewodniku, wtedy człowiek ma nad nim kontrolę". [/QUOTE]Sam Millan "mówi", że między dotykiem (wykonuje się będąc zrelaksowanym), a tzw, podduszaniem, znęcaniem itp, jest bardzo mała granica, chodzi głównie o energię- spokojną i pewną siebie. W momencie, gdy skupiamy się na momencie skorygowania psa dotykiem zapominamy o energii, prawidłowym oddychaniu itd,- wtedy można to nazwać tzw, znęcaniem ponieważ wpada się w stan niepewności i frustracji, a dla psa są to niezrozumiałe sygnały i zachowania (widzi Cię jako niezrównoważoną osobę, która "bez" powodu dla psa atakuje go). Po Twojej wypowiedzi wnioskuje, że słabo znasz metody Cesar'a ;).
-
Ze staffikiem miałem większy kontakt tylko na wakacjach (sąsiad), w podobny sposób opisywał właściciel charakter tego psa co Martens i mówił, że nie jest specjalnie "trudnym" psem. Jedyny problem to właśnie ta ekscytacja i masa energii. Właściciel brał psa wcześnie rano aby z nim pobiegać (sam sporo biegał- kilka km), następnie zostawał pies z jego żoną w domu gdzie w południe znów był wyprowadzany na spacer, wieczorem także spacer i coś tam jeszcze (nie pamiętam). Mówił także, że trzeba "mądrze" rządzić w domu w taki sposób aby pies nie uważał się za "króla". Dodam, że stosował "millanowskie" podejście, pies sprawiał wrażenie ułożonego. Dlatego lenie i pozerzy na pierwszego psa nie powinni brać staffika, ale dalej tak uważam, że może to być pierwszy pies :) i wolałbym aby mój pies tak się zachowywał niż ciągła "czujność" z którą walczę u Akity, nie mam w pełni "jeszcze" w sobie wyrobionego nawyku niefrustrowania się- to jest trudne :), a w momencie gdy "obcy" pies (który ma agresywną mowę ciała), którego nie znam pojawia się w pobliżu powoduje u mnie lekkie spięcie- kitka zaraz to czuje i próbuje załatwić sprawę po swojemu. Ze znajomymi psami nie mam tego problemu. Póki co mało co rzadko widzę staffiki na ulicach, miałem okazję mieć przez miesiąc takiego psa za sąsiada- trochę mimo wszystko mało... więc nie mam zamiaru się "wymądrzać" :eviltong:, jako właściciele mimo wszystko wiecie więcej ode mnie, bo przecież obcujecie z nim na co dzień;).
-
Stafik to najłatwiejsza do wychowania rasa z ttb, jak najbardziej nadaje się na pierwszego psa, no chyba że ktoś jest leniem i przy pierwszym ugryzieniu szczylka "płacze". Wystarczy pokazać mu w domu kto jest "szefem", ganić za złę zachowanie, a nagradzać za uległość i posłuszeństwo. Wczesna socjalizacja z dziećmi i zwierzętami daje korzyści w postaci delikatności wobec nich. Głównym problemem, bądź wyzwaniem jest właśnie znalezienie sposobów na rozładowywanie jego energii i tyle ;).
-
A widzieliście odcinek Zaklinacza psów poświęcony w całości wychowywaniu szczeniąt? jeśli nie to polecam ;), [QUOTE]A tak jak pisałam, nie ma chyba łatwiejszej rasy niż owczarek niemiecki; trzeba naprawdę bardzo się postarać (tudzież nie starać w ogóle), żeby zepsuć psa tej rasy. [/QUOTE] Właśnie "chyba" onek nie jest taki łatwy do ułożenia jak się co niektórym wydaje- sam się nie wychowa, a przykładem tego są psy agresywne, dominujące będące problemem wielu właścicieli myślących w ten właśnie sposób. Pozostawiony labek samemu sobie, rozpieszczany w domu itd, w większości jest psem przyjacielski i tylko raz w górach spotkałem osobnika, który chciał zjeść mi szczylka, pozostawiony w ten sam sposób onek na większości będzie sprawiał problemy...
-
[QUOTE]A swoją drogą- Akita chyba jest trudniejszy do wychowania niż np. Staffik? (Ja mam min staffika-sukę). [/QUOTE] Tak Akita jest trudniejsza, a to ze względu na bardzo duży indywidualizm jaki sobą wykazuje i temperament ta rasa, mniejsza już o to do czego była "udoskonalana" przez 300 lat w swojej historii, poza polowaniami na grubego zwierza. Trzeba sobie u nich zapracować na szacunek, ale za to mają fantastyczny charakter, świetnie potrafią wyczuć sytuację, potrafią poprawić człowiekowi humor gdy coś im wpadnie do głowy, nie lubią natarczywych osób, ponieważ same dobierają sobie przyjaciół wśród ludzi. Mieszkanie pod jednym dachem z kitką sprawia, że nie można się nudzić... to są kombinatorzy, często na pozór lenie i miśki do których na ulicy sporo osób chce podejść po czym są zaskoczeni że pies nie chce dać się pogłaskać namolnej "pani". :)
-
Wzorzec United Kennel Club Głowa - powinna być średniej długości i prostokątna w kształcie. Czaszka - płaska i najszersza na wysokości uszu. Policzki - uwydatnione, skóra nie pomarszczona. Pysk - kwadratowy, szeroki i głęboki. Dobrze zaznaczone szczęki pokazują siłę. Dopuszczalny tylko zgryz nożycowy. Uszy - cięte lub nie, osadzone wysoko na głowie, wolne od fałd. Oczy - okrągłe,szeroko rozstawione, nisko i głęboko osadzone w czaszce. Kolor dowolny. Nos - powinien mieć szerokie nozdrza. Każdy kolor jest akceptowany. Szyja - muskularna i lekko wygięta w łuk, powinna się zwężać od ramion do głowy. Wolna od fałd i zmarszczek. [COLOR=#B1B17F][B][U]Ramiona[/U][/B][/COLOR] - silne i muskularne, z szerokimi, spadzistymi łopatkami. Grzbiet - krótki i silny, powinien mieć lekki spadek od kłębu do zadu. Nieco wygięty w lędźwiach, które powinny być lekko "podkasane". Klatka piersiowa - głęboka, ale nie za szeroka, z dobrze wysklepionymi żebrami. Żebra - dobrze wysklepione zwarte, zachodzące głęboko do tyłu. Ogon - krótki w porównaniu z rozmiarem psa, nisko osadzony i zwężający się ku końcowi. Nie powinien być noszony powyżej linii grzbietu i nie może być cięty. Kończyny - przednie powinny być duże, okrągłej kości, proste i równoległe do siebie. Śródręcza pionowe. Łapy mają być średniej wielkości, nie wykręcone ani na zewnątrz ani do wewnątrz. standard wymaga łap skierowanych do przodu. Tylne powinny być lekko kątowane i lżejsze, ale stosownie silne. Uda raczej długie i dobrze umięśnione. Chód - lekki i sprężysty, nie kołyszący i nie stąpający-"inochód". Sierść - lśniąca, krótka i sztywna w dotyku. Każdy kolor i znaczenia są dozwolone. Waga - nie jest ważna natomiast preferuje się dla suk od 13,6 kg do 22,7 kg, a dla psów od 15,9 kg do 27,2 kg. American Dog Breeders Association SYLWETKA - pies kwadratowy, tzn. długość od kłębu do zadu = wysokości mierzonej od kłębu do ziemi. Gdy pies stoi normalnie, z pęciną lekko wysuniętą poza staw biodrowy, wydaje się trochę dłuższy niż jest w rzeczywistości. Stosunek wzrostu do masy ciała powinien być proporcjonalny. SZYJA - długa, dobrze umięśniona od karku do nasady czaszki. BIODRA - długie, spadziste, szerokie. OGON - nisko osadzony, długością sięgający trochę powyżej pęciny. Gruby u nasady, stopniowo zwężający się, zwisający w dół jak rączka staroświeckiej pompy. KOŃCZYNY tylne: kość udowa krótsza niż podudzie, staw kolanowy na wysokości 1/3 górnej części tylnej nogi. przednie: grube, masywne. Na pierwszy rzut oka przednie i tylne kończyny powinny robić wrażenie ciężkiego przodu i delikatnego tyłu, jednak przy silnych udach to tył jest najbardziej muskularna częścią ciała. Łapy małe i mocno osadzone na śródręczach i śródstopiach. Chód lekki i sprężysty. KLATKA PIERSIOWA - głęboka i eliptyczna, dobrze wysklepiona na górze, zwężająca się ku dołowi. RAMIONA - trochę szersze niż klatka piersiowa przy 8 żebrze, łopatka szeroka i płaska, pod kątem 45 stopni lub mniejszym w stosunku do podłoża, pod tym samym kątem, ale w przeciwnym kierunku powinna być kość ramienna, łokcie zaczynają się pod klatką piersiową - kości ramienne niemal równoległe do kręgosłupa. PRZEDRAMIONA - tylko trochę dłuższe niż ramiona, silnej kości, dwa razy grubszej od kości śródstopia przy pęcinie. GŁOWA - wielkości 2/3 szerokości ramion, o 25% szersza w policzkach niż szyja u podstawy czaszki. Odległość od tyłu głowy do stopu = odległości od stopu do koniuszka nosa. Grzbiet nosa dobrze rozwinięty, pysk pod oczami znacznie szerszy niż u nasady uszu. Kufa prosta, dobrze rozwinięta żuchwa, brak obwisłych warg. Głowa widziana z góry lub z boku wygląda klinowato, z przodu wydaje się okrągła. ZĘBY - zgryz nożycowy, kły ściśle zachodzące na siebie przy zamkniętym pysku (górna szczeka za dolną). Kły szerokie przy dziąsłach, zwężające się w kierunku końców. Zęby mocne i zdrowe, bez braków. OCZY - widziane z przodu - eliptyczne, z boku - trójkątne. Małe i głęboko osadzone. SKÓRA - gruba i luźna, bez fałd. Dobrze dopasowana do psa, fałdy pionowe jedynie na szyi i klatce piersiowej, nawet u psa w dobrej kondycji fizycznej. MIĘŚNIE - długie, z przyczepami głęboko w dole kości, daleko poza stawami. SIERŚĆ - każdej kombinacji kolorów, krótka i szczeciniasta, z połyskiem. Psy tej rasy są cenione za siłę, waleczność i odporność na ból. Posiadają jednocześnie przy takim zestawie cech zrównoważony temperament. Istnieją osobniki w tej rasie posiadające cechy gameness - niepohamowanie do walki pomimo bólu. American Staffordshire Terrier robi wrażenie psa o dużej sile w stosunku do swojego ciężaru i wzrostu. Jest to pies mocny, umięśniony, a zarazem zwinny, czujny na sygnały otoczenia. Jest zwarty, o niezbyt długich kończynach, nie podkasany. Głowa: Średniej długości, dobrze wysklepiona. Czaszka szeroka. Wyraźnie widoczne mięśnie policzkowe. Stop wyraźnie zaznaczony, uszy osadzone wysoko. Uszy: Mogą być cięte lub nie. Preferowane są uszy niecięte, które powinny być krótkie, załamane w płatek róży, lub wysoko załamane do przodu. Uszy wyraźnie obwisłe stanowią wadę. Oczy: Ciemne, okrągłe, głęboko osadzone, szeroko rozstawione. Powieki nie mogą być różowe. Kufa: Średniej długości, w części górnej zaokrąglona, o linii wyraźnie opadającej pod oczami. Szczęki silnie zarysowane. Szczęka dolna powinna być mocna, zdolna do silnego chwytu. Wargi: Równe i zwarte, bez odcinków obwisłych. Uzębienie: Górne siekacze dotykają zewnętrznej powierzchni siekaczy dolnych. Trufla: Zdecydowanie czarna. Szyja: Ciężka, nieco wygięta, zwężająca się od łopatek ku nasadzie głowy. Średniej długości. Nie ma podgardla. Tułów: Ramiona silne i umięśnione. Szerokie, ukośnie osadzone łopatki. Górna linia: Grzbiet jest krótki, nieznacznie od kłębu ku zadowi. Zad krótki, łagodnie opadający do nasady ogona. Lędźwie lekko wysklepione. Klatka piersiowa: Żebra dobrze wysklepione, szerokie i płaskie, dobrze związane między sobą. Kończyny przednie rozstawione, aby umożliwić rozwój szerokiej i głębokiej klatki piersiowej. Ogon: Stosunkowo krótki w proporcji do rozmiarów psa, nisko osadzony, wyraźnie zwężający się ku cienkiemu wierzchołkowi. Nie zawinięty, nie powinien być noszony powyżej grzbietu. Nigdy cięty. Kończyny przednie: Proste, o silnym, zaokrąglonym kośćcu. Pionowe sródręcze. Brak najmniejszego wygięcia ku przodowi. Kończyny tylne: Dobrze umięśnione, o wydłużonych stopniowo zwężających się podudziach, nie wykrzywione ani do środka, ani na zewnątrz. Łapy średniej wielkości, zwarte i dobrze wysklepione. Ruch: Elastyczny, bez kołysania się, nietoczący. W kłusie ruch symetryczny (nieskośny). Szata: Sierść krótka, przylegająca, twarda w dotyku i lśniąca. Maść: Dopuszczalne wszelkie typy umaszczenia, jednolite, kolorowe, i łaciate, choć umaszczenie jednolicie białe, z ponad 80% przewagą bieli, czarne podpalane brązem i wątrobiane nie znajduje uznania. Wszelkie odchylenia od cech charakterystycznych, opisanych we wzorcu, stanowią wady, które muszą być oceniane w zależności od stopnia ich występowania. Samce powinny mieć oba normalnie wykształcone jądra w mosznie. American Staffordshire Terrier współcześnie jest wykorzystywany jako pies rodzinny.
-
Właściwie to coś w tym rodzaju chciałem napisać:), lektury które przedstawiłaś w większości znam i także polecam, ale wczytany byłem w nie około 2-3 lat temu i nie pamiętam wszystkiego za szczegółami. Psy TTB zawsze podziwiałem i nawet chciałem sobie takiego sprawić, ale na przeszkodzie stanęła "mama" do której nie docierały pozytywne argumenty przemawiające za rasą- widziała tylko krwawą bestię z telewizji i opinii znajomych... W kręgu poszukiwań był także Dog argentyński, ale ostatecznie padło na Akitę japońską i nie żałuję :). Chciałbym mieć w domu jeszcze DA lecz wpadając na taki pomysł mogę się jedynie popukać w głowę ;p. Znalazłem coś ciekawego na pewnym forum, podane przez pewnego użytkownika co do różnic pita i asta, myślę że to bardziej nakreśli niektórym różnice między rasami. 1.Generalnie jest to ta sama rasa zarejestrowana w dwu różnych federacjach pod różnymi nazwami. 2. Ze względu na przyjęte później wzorce tych ras (zobacz wzorzec rasy) niektóre psy spelniające oba wzorce są zarejestrowane w obu federacjach, w jednej jako pit w drugiej jako ast. np. pies z czerwonym nosem nie może być zarejestrowany jako ast, ale może jako pit, podobnie z psem ktory ma więcej niż 80% ciała w kolorze białym. Pit może być w dowolnych kolorkach, pod warunkiem że ma bardzo krótką i przylegającą sierść. Po sprowadzeniu tych psów do europy, wykształcono tu trochę inny wzór asta (tendencje wystawowe) i asty europejskie stały się bardziej masywne, cięższe i z większymi głowami, dlatego w europie widać już wyraźną różnicę między astem i pitem. W stanach nie jest już ona tak widoczna. Przykład; zarówno asty jak i pity w stanach ważą od 16 do 30 kg. Porownajcie to do wagi astów w europie. Zaręczam że przeciętnego asta z USA od pita nie odróżnicie po budowie.
-
To przechodzenie pierwszym w drzwiach to na chłopski rozum- nie narażanie psa na atak i atak psa na obcego, który wyskoczy z zaskoczenia... Co do jedzenia to to, że ja jem pierwszy śniadanie a dopiero później je pies nie jest niczym strasznym...jest mi przy tym wygodniej i tyle. Kto co lubi...ktoś kto chce dać psu najpierw jeść niech to robi- jak mu wygodniej, nie moja brożka...:).
-
Pitbulle nie zostały uznane przez FCI właśnie przez ich bojowe przeznaczenie. Sam wzorzec pita jest w USA, a dokładnie w UKC w AKC rejestrowany jest jako ast i jego wzorzec jest bardziej zróżnicowany- od przypakowanego po smukłego. Jest to dość skomplikowane i dużo by pisać, ale mówiąc ogólnie jest tak jak mówię. [QUOTE]Druga rzecz- mówimy tu PITY... A to Pitbulle, Pit dog to jeszcze inna "rasa", a raczej krzyżówka już typowo do walk wyhodowana w Stanach (jak Ban-dogi itp) przy łączeniu głównie z mastifami... Co do reszty historii bullowatych- Martens już napisała, one wszystkie (tez bullterrier, zwany kiedyś "białym Hinksa") pochodzą od staffika (Staffordshire Bullterrier)- tego najmniejszego przedstawiciela swojej "rodziny" TB ;-)[/QUOTE]Mówiąc pit mam na myśli pitbulla, a w Stanach w kręgach osób bawiących się w walki pit jest najczęściej nazywany buldogiem. Co do historii powstania bulli jest wiele wersji i sporo niejasności...w tej chwili nie mam dostępu do książek, bo jestem w górach ale jak będę miał to luknę i coś napiszę, bo nie chce nic namieszać pisząc z głowy.
-
[QUOTE]Błagam, to na serio?[/QUOTE] Tak, para alfa/samiec alfa/samica alfa daje sygnał do ataku/polowania, a co do tego który osobnik atakuje pierwszy to już zależy (braki w pamięci). Zresztą teraz jak tak sobie czytam to jest masa nieścisłości i różnych wersji, więc sam już nie wiem; raz piszą że atakują (wszystko po zagonieniu ofiary) wszystkie osobniki, gdzie indziej że alfa daje sygnał i wtedy atakuje reszta... najlepiej byłoby samemu to zobaczyć i zweryfikować :), albo jak będę miał czas to sam poszperam i znajdę odpowiedź. Z tego co pamiętam z programów to wydaje mi się że włąsnie tak jest, ale jeżeli jest inaczej to podaj mi źródło na którym opierasz swoje zdanie.
-
[QUOTE]Przełóż to sobie teraz na psy - to normalne, że pies warczy, broni żarcia, co nie znaczy że tak ma być, bo od tego jest właśnie wychowanie. Tylko ono nie powinno polegać na przepychaniu się z psem siłą na zasadzie "ja tu rządzę, więc ja zabiorę", ale na umiejętnej pracy z psem, żeby po prostu przestał uważać człowieka za zagrożenie dla swoich zasobów. Siłą można też osiągnąć efekty, tylko pytanie co zrobi pies, kiedy owo dziecko zechce zabrać mu kość pod Twoją nieobecność (a pies dobrze wie, że dziecko jest słabsze i dzięki metodom "na dominację" wie też już, że gnat będzie mu zabierany) - pomijając możliwość wygaszenia warczenia i uzyskania w ten sposób psa pozornie oduczonego agresji, który w pewnym momencie wybuchnie i poważnie pogryzie... [/QUOTE] A kto mówi o przepychaniu, szarpaniu czy coś w ten deseń? Wcale nie używałem siły w takiej sytuacji bo po co skoro pies reaguje na "ejj" itd, a że pies powiedzmy został skorygowany w taki sposób nie jest przejawem użycia "siły" jako takiej np, szarpnięcia za fałd szyjny- dla mnie to już jest użycie siły, ale takie akcje to ostateczność, to samo przewrócenie psa na bok, bądź nadepnięcie na smycz gdy sytuacja tego wymaga. Nigdy nie uderzyłem psa w "Kufe" ani w tyłek- to tak dla jasności :). Dominacja...nie wiem czym jest dla Was, ale dla mnie jest to; określenie zasad, wychodzenie na spacery i robienie tego na co ja mam ochotę (spacer bądź zabawa), karmienie wtedy kiedy ja o tym zdecyduję, skorygowanie psa za niepożądane zachowanie - choćby i próba wymuszania jedzenia przy stole, zabieranie miski po posiłku, przechodzenie pierwszym w drzwiach, jedzenie wcześniej od psa - to jest ta właśnie "strasznie brutalna dominacja" którą tak wiele osób potępia. Żeby odpowiednio skorygować należy najpierw znać mowę ciała swojego psa, reagować na symptomy itd, wiadomo że laik, który zobaczył w telewizji jak pewien facet tak robi, np przewraca psa na bok, będzie tak robił zawsze gdy wydaje mu się, że pies powiedzmy zaraz będzie chciał np, skoczyć na kogoś, warknie przy jedzeniu itp,. są tacy delikwenci i przez to są te "problemy" spowodowane metodami Cesar'a. Powiedzmy, że pies warczy przy misce i wg tego co mówicie np, jest karany za warczenie...ok nie będzie warczał, ale jego mowa ciała będzie zdradzać, że coś jednak jest nie tak zgadza się? Metody Cesar'a polegają na tym, aby stosować się do wszystkich części układanki inaczej to nie działa i mogą dziać się problemy. To fucha 24/7, gdyby było tak jak mówicie, że pies będzie kipiącą bombą to raczej bym to zauważył... trzęsie się przy jedzeniu, jest pobudzony, inaczej ustawia uszy, jeży futro, inaczej się ustawia, inaczej patrzy mu się z oczu- tylko nie warczy bo mu nie wolno... ale jest inaczej, pies jest zrelaksowany, uległy, spokojny, posłuszny itd, nie trzyma na siłę w pysku żarcia, nie je zachłannie... to samo z zabawkami- nie zwiewa warcząc z zabawką w pysku. Jeszcze nikogo nie pogryzł, nie capnął ostrzegawczo ani nic więc zakładam że jest ok:). Aha i jeszcze jedno, pies jest tak uczony że gdy coś mu się zabierze to zaraz to odzyska, a jak nie to dostanie coś w zamian, dlatego wie że nic mu nie grozi:). Pies może i zdaje sobie sprawę, że dziecko jest słabsze, zresztą podobnie jest jak ma się ogromnego psa z którym raczej trzeba mieć wielką krzepą i być sprytnym aby go w podbramkowej sytuacji przewrócić na bok. Chodzi właśnie o to, aby dzięki tym zasadom dominacyjnym pies nie miał możliwości wdawania się w przepychanki z dzieckiem, nie zna jego możliwości- więc nie wie że jest silniejszy (dopóki nie spróbuje, a wystarczy głupie przeciąganie liny). Czy wierzycie, że moja siostra czy chrześnica (w tym wypadku jest trochę inna sprawa:)) przepychały się z psem, aby się ustawić?? :). Akitki nie są głupie, za to są bardzo pomysłowe, pełne sprytu i jeżeli tak się nie da to będą próbowały aż do skutku :cool3::cool3:.
-
Co do red nose to jest to grupa pitbulli z old family, które charakteryzuje czerwona, czerwona z białym lub wątrobiana sieść, czerwony nos i pazury. Rzecz jasna, psy te nie były hodowane dla koloru sierści, lecz dla waleczności, ale ponieważ były hodowane w bliskim inbredzie, to kolory u pitów dominujące, takie jak cętkowany, czarny czy piaskowy zanikły gdzieś w kolejnych pokoleniach. Jest to stara linia psów irlandzkich na ogół małych (kiedyś, ponieważ w USA nabrała dopiero dzisiejszych "kształtów") rozmiarów, słynących ze swojej waleczności. Generalnie od nich wywodzą sie wszystkie pity i amstaffy.
-
[QUOTE]No tak, ale efekt Twojej kontroli nad zabawami jest taki, że Twój pies nadal nie wie, kiedy przekracza granice. Ja do socjalizacji szczeniąt, które nie respektują reguł psich zabaw biorę mojego dorosłego boksera. Bo wiem, że on im krzywdy nie zrobi, ale też wiem, że znacznie lepiej niż ja pokaże malcowi "o co kaman". Efekty są naprawdę znakomite - w odpowiednim momencie zastosowane właściwe bodźce. W przedszkolu zdarza się, że jedno szczenię jest bardziej "ustawiające", ale wtedy rolą trenera jest nauczenie właścicieli kiedy i jak należy ingerować. Dla mnie skuteczna socjalizacja z psami polega na tym, że jej efektem jest pies, który rozumie język innych psów i go respektuje. [/QUOTE] Tu musiałabyś się głębiej zapoznać z historią kitek w Japonii, wiem o czym mówisz ale u niego genybiorą górę i dlatego trzeba to kontrolować, a uwierz mi że potrafi zadziwić pomysłowością. Gdybym miał możliwość spotykać się wcześniej regularnie z kimś kto ma normalnego psa to byłoby tak jak mówisz, ale w kotlinie kłodzkiej mało jest osób które ogarniają o co chodzi lub są (na pewno są) ale ja nie mam z nimi kontaktu. Zauważ, że szczenie rozwijające się przy matce nie ma większych problemów z agresją. To człowiek jest winny, więc i ja także nawaliłem brakiem doświadczenia itd, ja to mówię otwarcie bo nie miałem wiedzy takiej jak teraz- chociaż dalej uważam że jeszcze mało wiem:). [QUOTE]A zastanawiałeś się nad tym PO CO pies warczy? Bo większość psów warczy, żeby uniknąć walki - informują w ten sposób, że są skłonne zaatakować w danej sytuacji. Nie wiem w jaki sposób odejście dziecka (zwiększenie dystansu) miałoby być uleganiem psu? Uważam, że dzieci powinny także szanować psa - jeśli pies broni przed dzieckiem zasobów np. kości, to lepiej nauczyć dziecko, żeby się oddalało od psa w takiej sytuacji niż przekonywać, że tego mu zrobić nie wolno, bo "ulega psu"... Zastanawiam się też dlaczego wg. Ciebie "nie wolno" psu warczeć na dziecko (no bo to właśnie mówisz swojemu psu)? A jeśli dziecko wkłada mu paluszek w oczko, to co pies ma zrobić? [/QUOTE] No wiadomo, ostrzegają:). No własnie dzieci powinny szanować psa, a rolą rodzica jest dopilnowanie tego, bo dzieciak co pcha ołówki w oko psa nie jest świadomy tego że tak nie wolno, że psa to może boleć itd, tu nawala rodzic/opiekun. A to, że pies broni zasobów - jedzenia, zabawki itd, to wina złej hierarchii w domu. Jeżeli pozwala się na to, aby pies był wyżej niż dziecko powoduje ugryzienie, pozbywanie się psa- oddanie do schroniska itd, a co najgorsze porzucenie bądź nawet zbicie w lesie bo i o takich sytuacjach słyszałem. Miałem problem, że Saikyo warczał na moją 11 letnią siostrę oraz na roczną chrześnicę. Nie wyobrażam sobie tego, że pies ważący 40-50kg będzie rozkazywał w ten sposób małolatom, że mają spadać od jedzenia... W tej chwili siostra może wyciągać psu jedzenie z pyska i pies jest spokojny, pozwala na to itd, chrześnica może głaskać psa jedzącego z miski, wcinającego kość, czy nawet odebrać na komendę np, but jak jej gwizdnie dla zabawy. Jeżeli było by tak, że warczy to musiałbym pewnie psa izolować w niektórych sytuacjach bo mogło by się to różnie skończyć, a ja jestem tylko człowiekiem nie nie jestem w stanie wszystkiego wychwycić. Co do komend to mnie przeramowałaś:)
-
[QUOTE]"Half & half" nazywano wczesne miksy bulldoga z terrierami, jeszcze w Anglii; najbardziej eksterierowo odpowiadające obecnym staffikom (szczególnie nieco na siłę w UK stwarzanej odmianie irish sbt). Do USA wyjeżdżały zwykle już dość dobrze wyrównane psy, i z nich dopiero powstał typowy APBT, więc trudno mówić, że współczesne pity nazywano half & half, i to jeszcze najczęściej.[/QUOTE] Masz rację dlatego napisałem "Współczesny pit w SWOJEJ HISTORII miał wiele nazw" :) [QUOTE]Pomiędzy olewką problemu "bo on tak ma" a robieniem z ttb na siłę labradora jest jeszcze dużo miejsca, którego Ty uparcie nie dostrzegasz ;-)[/QUOTE] Tu właśnie widać jak różne mamy podejście:) Ty uważasz, "taka rasa..." ja uważam "i co z tego skoro mogę go ogarnąć..." po to się ma psa aby poświęcać mu swój czas, aby być odpowiedzialnym za to co się wzięło i potrafić go wychować bez większego zważania na to jaką jest rasą... Fakt faktem, że inaczej się pracuje z pudlem, a inaczej z owczarkiem czy pitem, ale jeżeli dana osoba godzi się na to, żeby jej pies był postrachem osiedla, aby obchodzono go na spacerach z łukiem to sprawa danej osoby...Dla mnie rasa nie jest najważniejsza przy pracy z czworonogiem. Zwierzę → pies → rasa → osobowość/charakter/imię. Chyba nie widziałaś stojących obok siebie pita i amstafa. Dla przypomnienia; pit jest wysokim smukłym psem z długą szyją, długie spadziste biodra, które powinny być szerokie. Głęboka klatka piersiowa dobrze wysklepiona na górze, ale zwężająca się ku dołowi. Na pierwszy rzut oka jest to pies szczupły i umięśniony. Amstaf jest psem o dużej masie i grubej kości. Różnice w wyglądzie są spore i ten co ich nie widzi to albo nie chce ich widzieć, albo nigdy nie widział prawdziwego pita:).
-
[QUOTE]Posiadacz asta czy pita powinien być przygotowany, że prędzej czy później jego pies może być agresywny dla innych psów. Bo do tego zostały stworzone - miały zagryzać inne psy. Oczywiście, są takie osobniki, które będą łagodne do innych psów. Będą też takie, które będą się aż pienić na widok psa. I nie można tu zarzucać: ten pies jest źle wychowany i nie ułożony. Bo genów nikt nie zmieni. To tak jakby mieć pretensje, że pies myśliwski węszy i próbować go tego oduczyć. Uważam, że wychowanie i socjalizacja przede wszystkim, ale pies to pies i rządzą nim instynkty. [/QUOTE] Wiesz... ludzie są różni, każdy ma różne doświadczenia i w różny sposób patrzą na świat... Jedni podchodzą do problemów takich jak twój z nastawieniem „ok, to taka rasa, one tak mają i już, nie ma sensu z tym walczyć”, a inni myślą sobie „kurcze, w końcu to człowiek, a nie pies wynalazł żarówkę, jestem od niego mądrzejszy i mogę go ogarnąć”. Jedni działają w oparciu o schematy, które czasem się sprawdzają, innym razem zawodzą, a drudzy „ryzykują” otwarcie się na metody, których nie wykorzystują ci pierwsi - często z bardzo pozytywnie zaskakującym (wszystkich) skutkiem. [QUOTE]Bo praktycznie rzecz biorąc jest. W USA ten sam pies może być zarejestrowany w jednej organizacji jako ast, w drugiej jako pit. Ast to taki zarejestrowany w FCI pit, hodowany na wystawy, a nie do walk. Jest pewien rozdźwięk w hodowli jednych i drugich; hodowla astów często idzie raczej w efektowny muskularny wygląd; pita jako psa typowo sportowego w sprawność i charakter, co determinuje nacisk na nieco inne cechy. Niemniej jednak biorąc pod uwagę pochodzenie ras to nie jest błędem stwierdzenie, że to jedno i to samo; zresztą masa hodowli astów kładzie nacisk na sport, a masa hodowli pitów na wygląd. Więc jak to rozgraniczyć, skoro amstaff to po prostu linia pita na siłę zarejestrowana jako inna rasa, bez specjalnych krzyżówek...? Podział tak naprawdę jest głównie na papierku. [/QUOTE] Tak, interesujący jest fakt, że to włąśnie ludzie od "sportów walki" jako pierwsi prowadzili dokładne zapiski odnośnie wczesnych psów walczących jak i opracowywali ich rodowody. To co dzisiaj jest rutyną przy prowadzeniu ksiąg rodowodowych pitów czy amstafów było zapoczątkowane i prowadzone na szeroką skalę kilkadziesiąt lat temu przez hodowców psów walczących. Współczesny pit miał w swojej historii wiele nazw; najczęstsza to half and half co odzwierciedlało pochodzenie tego psa. Były też am. bulteriery, yankee teriery i inne. Ale nie ważne:) W USA są właśnie dwie organizacje UKC i AKC- gdzie uznało pitbulla pod zmienioną nazwą Staffordshire Terrier. Później zwiazek uznał angielską rasę Staffordshire Terrier, a AKC ponownie zmienił nazwę rasy na AMERICAN STAFFORDSHIRE TERRIER. UKC uznaje amerykańskiego pitbulteriera, który jest właśnie rejestrowany w AKC jako amstaff. Teraz mimo wszystko różnice między rasami są duże i nie powinno się mówić że to ten sam pies- chociaż jest to porypane i masz po części rację, a trochę jej nie masz.
-
[QUOTE]zgodzę się z przedmówcami.mogę podać przykład na własnym psie(pit bull 42 kg)[/QUOTE] 42kg?? to chyba jednak nie pit bull :) chociaż wiele osób mówi na swoje asty- pity myśląc, że to jest ta sama rasa:). [QUOTE]Możesz nauczyć psa ignorowania psów, nawet ignorowania zaczepek, ale nie zmusisz asta, żeby dał się zagryźć, uciekł, polubił psa, którego odbiera jako rywala. [/QUOTE] Ktoś kiedyś wrzucił link z filmikiem jak onek pogryzł będącego na smyczy asta czy pita, który nawet nie warknął- nie pamiętam ale na pewno był dorosły. Tematu na forum niestety nie pamiętam oraz czy było to na tym też nie wiem, ale filmik mi się przypomniał. [QUOTE]Na pewno nie są to psy dla każdego. Jak już pisałem, każdego psa można zepsuć. Nie robię z nich "pluszowych misiów" ani morderców. [B]Odpowiednio[/B] prowadzony pies na pewno nie będzie zagryzał wszystkiego co się rusza. [/QUOTE] To oczywiste, że nie dla każdego ale niestety sporo osób myśli inaczej. Przykład- mój sąsiad, kupił suczkę asta (pręgowana- bardzo ładna), zaczął ją rozpieszczać i nie docierało do niego to, że tak nie wolno! oddał psa w wieku 8 miesięcy, gdy suczka zaczęła sprawiać problemy... Te psy podczas zabawy często coraz bardziej nakręcają się na obroty- łamią granice, są przy tym natarczywe i w ferworze zapasów ciężko je uspokoić. Należy z nimi postępować rozważnie, stanowczo, ale bez agresji. Trzeba być czujnym na pierwsze przejawy agresji, gdyż można je łatwiej wyeliminować. Ta zła sława jest podobna do tej jaką miały jeszcze niedawno rottweilery, ludzie lubią napędzać/wyolbrzymiać tworząc portrety psów morderców, chodzi także o napędzanie strachu w społeczeństwie co w konsekwencji prowadzi do tego- zakazany owoc smakuje najlepiej i tak właśnie jest z popularnością tych psów w "typie" w pewnych środowiskach, które rajcują walki, dowartościowanie się silnym psem, który podbudowuje ego słabego właściciela.
-
[QUOTE][FONT=Arial]Dla wielu jest to na pewno cos zupelnie nowego, bo gdzie indziej tego nie wyczytali. I co ma byc w tym zlego, ze akurat ma sie to od Millana? Co jest zlego w tym, ze ludzie sa zachwyceni takimi odkryciami i ze je przypisuja Millanowi? To nie jest nic opantetowanego, gdzie inni autorzy mogliby zglaszac jakies pretensje z tego tytulu. On sam tez tego nie patentuje. On tylko przypomina to, co wlasciwie kazdy powinien wiedziec, gdyby zyl tak, jak sie zylo kiedys tam, czyli w naturalny sposob, a nie znajac zycie tylko teoretycznie. Wiekszosc dzisiejszych dzieci zna np. krowy i kury z obrazkow albo z okna samochodu. Skad maja miec rozwiniety naturalny instynkt, jak obchodzic sie ze zwierzetami? To mozna zdobyc tylko przez praktyke, a Millan pomaga, dajac pare prostych wskazowek, ktorych sam nauczyl sie nie z ksiazek, tylko zyjac jako dziecko z psami, zyjac jako dorosly z psami, obserwujac je i pracujac z nimi. [/FONT][FONT=Arial]To nie jest zaden teoretyk, tylko ktos na wskros praktykujacy to, co glosi.[/FONT] [FONT=Arial]Nie znaczy to, ze to jakies nieobalalne prawdy. Ale jest to cos, co sprawdza sie w praktyce, a w koncu o nic innego nie chodzi. Tyle, ze aby to ludziom przekazac, trzeba to jakos nazwac, bo ludzie akurat glownie w ten sposob wymieniaja miedzy soba informacje – za pomoca jezyka. Jak sie to nazwie, tez nie ma wiekszego znaczenia – czy jest to slowo dominacja, asertywnosc, czy inne. Chodzi tylko o to, zeby jakies okreslenie bylo rozumiane przez innych. [/FONT] [FONT=Arial]Czepianie sie slow i teorii swiadczy wg. mnie o niezrozumieniu tematu, o ktory mu chodzi.[/FONT][/QUOTE]Czy danie psu jeść kiedy Ty chcesz, zabieranie miski jak pies skończy jeść, czy wyjście na spacer kiedy Ty chcesz i jak chcesz to okrutne "akty dominacji"? Przecież to podstawy, tylko ludzie tak głupio to rozumieją myśląc i kojarząc to z biciem, kopaniem i jeszcze innymi abstrakcyjnymi pojęciami. Podpisuję się pod tym co pisze soniaM :). TV show, książki, dvd, konsultacje, to że się wypromował oznacza tylko że facet jest zaradny mając przy tym wypromowaniu trochę szczęścia :). Fakt ten może wkurzać autorytety, gdyż jakiś chłop z prowincji nie znający ani jednego słowa po angielsku stał się światowej sławy gwiazdą/celebrytą. To do niego przychodzą "gwiazdy" po pomoc, a nie on do nich. Ma ok 40 psów, więc to trochę kosztuję więc skąd ma na to wziąć kasę? Jest cwany i tyle, a że pomógł setką psom ustrzec się zastrzyku o czymś jednak świadczy. [QUOTE]Witki opadają. Chyba żaden normalny psychicznie pies nie weźmie na poważnie podrygów 3-miesięcznego szczeniaka, więc nie sposób na tej podstawie oceniać agresji wobec innych samców u TTB. 3-miesięczne szczenię to dla dorosłego samca żaden rywal, właściwie nawet nie samiec. To dzieciak. To tak jakbyś Ty chciał połamać 10-latka, za to że brzydko się do Ciebie odezwał. Ciekawe, jak ów ast zachowałby się, gdyby pierwsze spotkanie z Twoim psem miało miejsce, gdy Twój miał np. 2 lata - to co opisałeś, to w ogóle nie jest przykład do podanego zagadnienia. [/QUOTE] Niemal każdy dominujący samiec nie pozwoliłby na zachowania dominacyjne gówniarza i zaraz sprowadziłby go do pionu chociażby samym warknięciem, czy przyciśnięciem do ziemi. Link do badań kiedyś dawałem już na tym forum, skończyło się tym że ktoś powiedział że są mniej więcej o kant dupy bo pokazało je NG- stacja programu Cesara.
-
[QUOTE]Metody pozytywne nie oznaczają, że odwracamy uwagę psa od każdego innego psa. Jeśli Twój pies chciał ustawiać inne psy, to znaczy, że był niewłaściwie socjalizowany. Skoro chciałeś odwracać jego uwagę, zamiast pozwolić mu na kontakty ze zrównoważonymi psami, które nauczyłyby go właściwych zachowań psich, to nie wiedziałeś co znaczy być przewodnikiem psa. Nie należy oduczać psa szczekania czy warczenia - to prosta droga do wychowania osobnika, który atakuje bez ostrzeżenia. Trzeba psa nauczyć, że oprócz groźby są inne strategie radzenia sobie z nieprzyjemną sytuacją. Posłużę się przykładem mojej suczki, która trafiła do mnie z agresją lękową i wygaszonymi sygnałami ostrzegawczymi (ona gryzła bez ostrzeżenia - żadnego warczenia, szczekania nic - po prostu strzał zębami, jak się wystraszyła człowieka). Nauczyliśmy ją, że w sytuacji napięcia w obecności obcego człowieka łapała w pysk poduszkę, jeśli była w domu, a patyk, jeśli rzecz działa się na spacerze. Warczenie było nagradzane zwiększeniem dystansu od bodźca. Dziś mam suczkę, która po pierwsze boi się znacznie rzadziej, a zanim ugryzie... warczy :smile:[/QUOTE] Wtedy tak, był źle socjalizowany, ponieważ każdy przejaw dominacji "dzisiaj" przerywam i koniec, raz nie odpuści, drugi, trzeci i koniec zabawy. Wcześniej pozwalałem właśnie (przez miesiąc, może dwa), aby skakał na plecy innym psom, aby stawał z innym psem na tylne łapy i próbowały się ustawiać. Wtedy pies nie miał wybijane z głowy, że taka zabawa nie ma mieć miejsca- wręcz przeciwnie, bo przecież on musi dobrze poznać psią mowę ciała- ok poznał, ale teraz zbyt pewny siebie. Miałem może pozwalać, by powiedzmy taki średniej wielkości labek deptał po 3 miesiecznym szczylku? czy miałem pozwolić, aby dostał za skakanie łomot od dorosłego/większego bardziej dominującego psa tak jak często ma to miejsce w psich przedszkolach (nie mówię o pogryzieniu, ale o zdecydowanym zadeptaniu, przyciskaniu, gdzie pies takiej rasy zdecydowanie nie poddałby się- widziałem na własne oczy jak mój maluch mając 3 miechy za nic nie dał się zdominować 6 miesięcznemu mieszańcowi bernardyna z kaukazem właśnie w takiej zabawie. Znając charakterystykę rasy po części wiedziałem że szczeniaki w wieku 3-5 miesięcy będą chciały się już ustawiać), gdzie często jest to niekontrolowane? nie dziękuję. Zdecydowanie wolę na własną rękę być przy zabawach i je kontrolować. Właściwa socjalizacja to dobieranie odpowiednich, zrównoważonych psów, a nie zbieranina pełnych ekscytacji psiaków. Takie jest moje zdanie na ten temat. Nie oduczam psa warczeć/szczekać, może nie sprecyzowałem bo tu chodziło głównie o spacery, kiedy mały odwracał głowę do ujadającego psa za płotem- dlatego starałem się go czymś zając, odwrócić jego uwagę. Inaczej się podchodzi do psa przejawiającego cechy dominujące, lękliwe, ekscytacji czy obsesji. Inaczej pracuje się z psem, którego łatwo można złamać, a inaczej z upartym osłem. Inaczej z psem, który jest chętny do spiny, a inaczej z psem który panikuje. [QUOTE]W sytuacji, gdy mój pies warczy na dziecko, pierwsze co robię, to przerywam sytuację - żadne korygowanie - jeśli to mój pies, to chwytam go za obrożę, dziecko proszę o oddalenie się powoli, bez krzyku. Jeśli to obcy pies - dziecko proszę o zastygnięcie w bezruchu, a sama rozdzielam je ciałem, jeśli się da (miałam taką akcję kiedyś, z obcym podhalanem agresywnym do ludzi - wymknął się pańci z posesji, a ta nie umiała go przywołać, przy drodze bawiły się dzieci, które oczywiście zaczęły piszczeć i machać rękami... gorąco było, ale skończyło się na straszeniu).[/QUOTE] Ja przerywam korygując powiedzmy "ejj" lub "nie wolno" także wchodzę między psa, a dziecko po czym to pies ma odejść, a nie dziecko bo to oznacza że mu ulega -to w domu, a na dworze podobnie, chociaż zależy jeszcze od wielkości psa bo stawać na widok małego ledwo dosięgającego piszczeli to przesada :). [QUOTE]Jeśli pies nie wykonuje poleceń przy innym psie, to znaczy, że nie opanował ich w dostatecznym stopniu.[/QUOTE] Niekoniecznie, akurat mój wykonywał komendę gdy był spokojny i uległy. W stanach ekscytacji przy innym psie trzeba było już powtórzyć kilka razy. Siad, leżeć, wstań- i tak w kółko nie sprawdzają się u nas, muszę go wtedy wybić z tego stanu i tutaj właśnie kluczem jest zareagowanie zanim pies wkręci się na obroty, bo wtedy trudniej to zrobić. Mój jak zobaczy, że coś przed nim zwiewa prowokuje go do polowania, a że instynkt ma silny to nie łatwo nad tym zapanować. Głównie dlatego, że nie obwieszcza obecności zdobyczy ;p. Wtedy przestawia mu się mózg, ale ciągle nad tym pracuje i jeżeli się połapie co kombinuje to udaje się go odwołać.