Jump to content
Dogomania

SAIKO

Members
  • Posts

    301
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by SAIKO

  1. [QUOTE]Byłeś i widziałeś? Bo zauważyłam, że zwolennicy teorii dominacji mają bardzo dziwaczne poglądy na temat tego, co robią dzikie psowate a czego nie robią. Jak porównać to z rzeczywistością, nagle okazuje się, że zasady typu jedzenie pozorowane czy przechodzenie najpierw przez drzwi zostały wyssane z palca. W lasach i na sawannach nie ma drzwi, a przez wąskie przejścia stado przechodzi tak, jak jest najkorzystniej dla powodzenia polowania i nie zawsze pierwszy jest lider, a osobnik o najlepszym węchu/słuchu lub po prostu najszybszy. Podobnie z jedzeniem - pierwszeństwo absolutne mają młode przed osiągnięciem dojrzałości płciowej - stąd bujdą na resorach jest rzekome wzorowanie z natury pozorowanego jedzenia przy psie w wieku np. 7 miesięcy. Podobnie zwolennicy TD żywią dziwne przekonanie, że jak pies jest podporządkowany to natychmiast bez szemrania odda nam kość czy zabawkę - nie wiem kto to wymyślił, ale w stadzie dzikich psowatych jest zupełnie inaczej; każdy, nawet najniżej stojący w hierarchii osobnik będzie bronił swojego żarcia warcząc i szczerząc zęby, bo jego utrata oznacza śmierć głodową, i guzik tego osobnika obchodzi, czy chce mu to zabrać lider, czy nie. Stąd całkowicie naturalne jest to, że pies warczy kiedy chcemy zabrać mu kość, i nie oznacza to wcale, że nas zdominował. Owszem, można nauczyć psa, by tę kość oddawał - mozna pozytywnie z miłym skutkiem, można siłą i na pozór skutecznie, dopóki do jedzącego psa nie podejdzie ktoś słabszy czy dziecko :diabloti: ale nadal nie znaczy to, że oddawanie nam żarcia ma coś wspólnego z hierarchią, bo tak jak pisałam, u dzikich psowatych to nie występuje. Teorii dominacji to kłaniam się ja :evil_lol: bo jeden z jej głównych głosicieli, autor książki [I]Okiem psa[/I], czyli John Fisher, który przez długie lata badał behawior psów i psowatych, i przez większość życia ową teorię dominacji głosił, po tych wszystkich latach pracy i obserwacji wycofał się całkowicie ze swoich poglądów na temat hierarchii, alfy i podobnych i przed śmiercią wydał książkę, w której oznajmia, że psio-ludzkie relacje są oparte na zupełnie innych zasadach. Książka niestety nie została nigdy wydana w Polsce, za to sama teoria dominacji w międzyczasie znalazła na świecie naśladowców typu Jan Fennel (która też chyba ostatniej książki Fishera nie przeczytała), plus całą gromadę zwolenników, którzy sypią jak z rękawa wyjaśnieniami wszelkich psich zachowań w analogii do wilczego stada, obnażając przy tym powalającą niewiedzę na temat faktycznego funkcjonowania stada takowego :smile: Podpieranie się teorią dominacji i zwalanie wszystkich nieodpowiednich zachowań psa złą pozycją w stadzie zaczyna u niektórych zakrawać na obsesję... Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, kiedy ktoś niszczenie mebli przez znudzonego psa albo lęk przed hukiem zaczyna tłumaczyć dominacją. Sama nie wiem, może TD tak lubią ludzie mający jakieś specyficzne problemy ze swoim ego? [/QUOTE] Szczerze to nie jestem zwolennikiem takich metod jak; pierwsze przechodzenie przez drzwi od psa, czy właśnie żądanie oddania bez niczego zabawki...to już jest także moim zdaniem "absurdalne". Nie czytałem w pełni książki "Okiem psa" i nie znam tych wszystkich niuansów przedstawianych przez tego "pana". Jestem jednak jak najbardziej "za" metodami przedstawianymi przez Cezara Milana i tu także nie jestem jakimś "specjalnym fanem" zauważyłem, że jego metody działają w porównaniu do pozytywnych, które w przypadku trudniejszych psów średnio lub nawet słabo się sprawdzają. Nie jestem także szkoleniowcem, bo raczej jestem za młody...:) wciąż się uczę i powiem "szczerze" że ciekawi mnie ta dyskusja. W pracy z własnym psem koryguję złe zachowania, a dobre nagradzam jednak dążę do tego, aby pies mnie szanował, szanował moją i czyjąś przestrzeń i wiedział, że "nic złego nie zagraża ze strony otoczenia".
  2. [QUOTE]SAIKO, naprawdę wierzysz w te bzdury o teorii dominacji? Naprawdę? [/QUOTE] Najnowsze badania udowodniły dwie rzeczy; pies jest psem, ale nie bardzo rozumie że jest innym gatunkiem niż człowiek...wiele swoich zachowań czerpie z "pradawnej wilczej natury", jest hierarchiczny - to fakt, jak może to sobie ustawi człowieka, różni go od wilka tylko to, że korzysta z obecności człowieka...:)
  3. Miawko, yulquen, Myślę, że każdy z nas ma rację :), przedstawiając swoje argumenty chodziło mi o to, aby pokazać "nie tylko na podstawie książki" że właściwa akita była przez 300 lat doskonalona w jednym celu, a w tym okresie polowanie było dodatkowym zajęciem. Oczywiście, że przodkowie znacznie dłużej polowali niż walczyli. Wnioski chyba nie muszę przedstawiać, bo każdy jak mówiłem ma rację :). Na pewno mój maluch jeszcze nie raz wprawi mnie w osłupienie, ciekawi mnie jeszcze czy wasze kitki mimo tego co już wiecie wprawiają was w zdziwienie lub zachwyt:) ?
  4. Moja Akita też nie lubi dzieci...przecież nic złego mu nigdy nie zrobiły, wręcz przeciwnie... Myślę, że Twój pies wie i zdaje sobie sprawę z tego, że dziecko jest słabsze oraz że nie dostarcza "jedzenia" więc traktuje je gorzej w drabince hierarchii...jeżeli pies warczy przy Tobie na dzieci to nie pokazuj mu, że to akceptujesz (tracisz w tym momencie w jego oczach)...wytrąć go z tego stanu, niech dzieci karmią psa, np gdy powiedzą mu siad niech dostanie smakołyk chodzi o to, żeby Twój pies zauważył że ze strony dziecka nie ma zagrożenia, wszystko stopniowo nie od razu wielkie pieszczochy przez dzieciaki tylko na początku dawanie smaczków za wykonane polecenia...:) Tak jak mówiłem, że wydaje mi się iż Twój bulimek nie życzy sobie okazywania większego szacunku innemu psu niz on sam, gdybyś miała dwa psy i zaczęła byś okazywać większy szacunek/pieszczoty w obecności psa, który w tej relacji jest dominantem to mogło by się skończyć szybką awanturą...
  5. [QUOTE]Matko kochana, co za bzdury :oops: Do stróżowania wybiera się rasy, które są hodowane w tym kierunku. Z beagla nie zrobi się stróża, bo to jest pies myśliwski... Chociaż można oczywiście na siłę trzymać go w ogrodzie i jeśli nie będzie się z nim chodziło na spacery, to z powodu frustracji może zacznie "bronić ogrodu", bo coś przecież musi robić taki aktywny pies, jak beagle... Nie znam przypadku, by pies starał się zapewnić ochronę "stadu", bo poczuł, że jego właściciel jest osobą słabą. Znam natomiast wiele psów, którym właściciele nie wyznaczyli żadnych granic, więc one robią, co im się podoba - np. nie wpuszczają obcych osób na swój teren, gryzą inne psy lub uciekają. Znam owczarki, które pasą swoich właścicieli - może to masz na myśli, mówiąc, że chronią "stado"? Chociaż te akurat psy podgryzają swoich domowników po pęcinach zazwyczaj z nudów i z powodu braku prawidłowych relacji z człowiekiem. No ale nikogo obcego do swoich ludzi nie dopuszczą - to fakt ;-) [/QUOTE] Chodził mi o rasy, które bierze sie pod uwagę w przypadku stróżowania jak onki, rotki dobermany itd, takie które szkoli się w tym kierunku ;) Być może i mają "trochę" w genach tego stróżowania, ale je się przecież właśnie szkoli w tym kierunku, aby wyegzekwować te cechy. Z beaglem to już mi ładnie "pojechałaś"... tu się chyba kłania "teoria dominacji" moim i nie tylko moim zdaniem pies czuje że jego "pan" nie potrafi obronić stada/rodziny i dlatego wykazuje często agresję, aby zapobiec atakowi przez obcego...woli sam zaatakować, ujmując prościej - aby problem był z głowy. Czy w stadzie "dzikich psów" osobnik który nie jest samcem alpha staje w obronie stada? to samiec, bądź samica alpha bierze na swoje barki odpowiedzialność za obronę terytorium, bądź stada. [QUOTE]a moze moglibyscie daci mi jeszcze jakeis wskazowki jak pokazac mojemu Bostonowi ze jestem jego pania a nie jego suczka.. ? ;-)) [/QUOTE] dyscyplina, ćwiczenia - zmęczony pies=szczęśliwy pies, nie rozpieszczaj go tak bardzo "za nic" za to, że sobie odpoczywa lub cieszy się jak "dziecko", koryguj złe zachowania i przede wszystkim bądź pewna siebie/opanowana/zdecydowana i nie wpadaj w panikę jak tylko wpadnie mu "coś" między łapy bo to tylko pogorszy sprawę...reaguj, ale nie panikuj :).
  6. [QUOTE]Witam, chciałabym dołączyć do dyskusji. Interesuje się Akitami właściwie od niedawna (jakieś dwa lata) i mam oczywiście jeszcze mnóstwo do przeczytania w tym temacie, ale jak na razie gdziekolwiek bym nie szukała żadne źródło nie podaje pochodzenia i pierwotnego zastosowania Akit jako pewnego. Z tego co zrozumiałam z dotychczas przeczytanych artykułów, książek i stron internetowych w okolicach Odate, w północnych regionach Honsiu, istniała grupa psów wykazująca pewne podobieństwa (jak wielkość, spiczaste uszy, sposób noszenia ogona) wykorzystywana w różnych celach - do polowań, stróżowania oraz (w XVIII wieku i XIX wieku) do walk. Z powodu tych różnych zastosowań psy te były krzyżowane z wszelakimi rasami europejskimi (od bernardynów, po charty) i azjatyckimi. Dopiero na początku XX wieku Japończycy zainteresowali się ratowaniem i oczyszczaniem rodzimych ras psów, ale w tym czasie "czystych" akit już/jeszcze nie było. Psa którego dziś nazywamy Akitą wymyślono właściwie w ciągu kilkudziesięciu lat, mniej więcej 1920-1960, oczywiście na podstawie badań i dociekań kynologicznych, tym niemniej nie było w tym czasie żadnego żyjącego psiego wzoru, do którego badacze mogliby się odnieść. Poniżej cytaty z kilku opracowań dotyczących historii Akit (zaznaczam, że nie czytałam całości - niestety nie mam do nich dostępu): [/QUOTE] Te psy nie mogły być krzyżowane w przeszłości z rasami europejskimi, ponieważ Japonia przez bardzo długi okres, aż do powstania tosy była niejako odizolowana od reszty, a zwłaszcza od zachodu, więc na pewno nie było krzyżówek z rasami europejskimi...:)
  7. [QUOTE]i tego właśnie nie byłabym taka pewna. polecam poczytać o współpracy wilków podczas polowania. tak, wiem, pies to nie wilk, ale u akit hierarchia jest równie mocno zaznaczona co u ich dalekich krewnych, a w sytuacji posiadania konkretnego celu, jakim jest np. upolowanie zwierzyny, już w momencie złapania wiatru/tropu skupiają na nim wszystkie zmysły. zauważ też, że nikt raczej nie poluje z najedzonymi psami. uczucie głodu, a więc poniekąd instynkt przetrwania jest znacznie silniejszy niż dominacyjne przepychanki. one wiedziały, że gdy skutecznie zapolują, a więc będą ze sobą współpracować, zostaną nagrodzone. ponadto nie sądzę, żeby grupa polujących psów tworzona była przez przypadek czy z 'łapanki' - te psy musiały się wzajemnie znać i ze sobą przebywać, inaczej nie byłyby tak skuteczne. nie wiemy też, czy w danej grupie znajdował się więcej niż jeden samiec (bo co do par nie ma wątpliwości) - w przypadku, gdy były to same suki plus jeden samiec, problem agresji znacznie się zmniejsza. ale to już są moje dywagacje na tzw. logikę, mogę się mylić. tezę, iż akita był głównie psem myśliwskim - podtrzymuję ;-)[/QUOTE] Akity prawie na pewno nie polowały w stadzie, baaaardzo wiele źródeł podaje, że do polowania używano psa i sukę, "...Akita otrzymywał miano Matagi - Inu, czyli wytrawnego psa myśliwskiego, kiedy wykazał się dużą odwagą w łowach. Sprawdzeniem takiej odwagi mogło być upolowanie przez parę psów (psa i sukę) dużego odyńca lub też osaczenie srogiego japońskiego niedźwiedzia - Yezo i przytrzymanie go w ten sposób do czasu nadejścia myśliwego, który włócznią bądź też strzałami (z łuku) dobijał tego zwierza. Jak podają źródła, w wyjątkowych przypadkach psy same rozprawiały się z Yezo, o czym zresztą wspomniałem już wcześniej. Wśród innych zadań, jakie powierzano polującym akitom było także napędzanie ryb do rozstawionych sieci rybackich oraz aportowanie ptactwa wodnego, trafionego wcześniej strzałą myśliwego. Wiązało się to z faktem, że akita był zawsze doskonałym pływakiem, w czym pomagały mu wydatnie rozwinięte błony pławne u palców, a także podwójna okrywa włosowa, chroniąca doskonale nawet przed najzimniejszą wodą. Dodatkowym atutem w takiej pracy była cecha, którą angielscy kynolodzy określają terminem "soft mouth", co znaczy dosłownie miękki pysk - czyli taki, który pozwala na aportowanie zwierzyny bez jej uszkodzenia." Jeżeli chodzi o to dlaczego akita przestała walczyć to już mówię; otóż wraz z nastaniem tzw, okresu Meiji (1868 - 1912) Japonia postanowiła otworzyć się na zachód, zaowocowało to importem europejskich ras walczących...Szpice niejako wyparto z pozycji niepokonanych psów i zaczęły odnosić porażki. Psy w typie molosoidalnym były dużą konkurencją dla rodzimych japońskich "wojowników", które już tak często nie zwyciężały. W efekcie Japończycy postanowili wyhodować doskonalszą rasę bojową - tosę, która miała bardzo wąską specjalizację. Pies ten zaczął stopniowo wypierać niepokonaną akitę. W tych starciach z tosą akita nie wytrzymywał konkurencji i zaczynał stopniowo przegrywać przez co z biegiem czasu zszedł na dalszy plan. W dalszej części książki, gdy jest mowa o tosie, autor wspomina dlaczego tosa nie powstała na bazie akity, a mianowicie akita nie była jednak tak popularnym psem jak by się mogło wydawać, dlatego Japończycy stworzyli tosę na bazie Shikoku - Ken. Twoim zdaniem jeżeli akita nie został pierwotnie stworzony do walk to skąd ma takie umiejętności? Jak wytłumaczysz to, że np, mój szczeniak w wieku 3 miesięcy potrafił dwukrotnie podczas zabawy, którą brał na poważnie...przewrócić i siedzieć na szyi mieszańca bernardyna z kaukazem w wieku ok 6-7 miesięcy? jeżeli porównamy wagę...tamten nie przewrócił się sam, to mój maluch go wywalił...a wyglądało to mniej więcej tak; stojąc na tylnych łapach niejako nacierając ciałem - klatką przewraca tamtego psa, po czym stojąc w rozkroku nad jego szyją nie pozwala mu wstać...i uwierz mi tamten także chciał w pewnym momencie zdominować malucha, ale ten o dziwo sobie nie pozwolił...skąd on miałby takie umiejętności, gdyby nie właśnie z genów przodków, którzy walczyli na ringach...? czy teriery też mają takie umiejętności? nie...oprócz tzw, zacięcia nie mają nic co mogło by im pomóc w walce...co innego ttb, czy da, to są psy które mają umiejętności walki nad wyraz dobrze rozwinięte, a większość wie do czego były tworzone. Akita także ma "to coś" co pozwala mu "dokopać" większości psom i to większym...Czy mentalność Japończyków pozwoliła by, aby pies który jest żywym pomnikiem i narodową chlubą tego kraju oficjalnie był uznany za psa z historią podobną pitbulowi? To takie moje przemyślenia, ale myślę że właśnie niee...Zauważ, że tosa nie jest tak wychwalana jest jedynie japońskim psem do walk - oficjalnym i wielbionym ale tylko na ringach...
  8. W tej książce autor także przytacza właśnie te polowania z sokołami/jastrzębiami:) gdzie szkolono właśnie oba gatunki do pewnej współpracy...ale jak zaznacza było to "dodatkowe zajęcie" to chodzi o psy, które nazywano Matagi Inu czyli wytrawny łowca..."...Tak więc akita był też w swoje historii wytrawnym i wszechstronnym łowcą, cenionym bardzo przez japońską szlachtę za swoje umiejętności, odwagę, lojalność i zdolności dostosowywania się do najróżnorodniejszych sytuacji, ale przede wszystkim (o czym bezspornie świadczą materiały źródłowe) był on psem bojowym. Selektywna hodowla w tym kierunku, trwająca bez mała 300 lat, odcisnęła wyraźne piętno nie tylko na jego umiejętnościach walki, ale przede wszystkim na jego temperamencie, który (mimo że znacznie złagodzony przez ostanie 100 lat hodowli pod kątem wystawowym) pozostał jednak typowy dla psów walczących.".
  9. Tak przy okazji dzisiejsza akita ma w swojej krwi domieszki genów tosy, a to dlatego że niejako próbowano na nowo sprawić, aby ta rasa na nowo stała się niepokonana...nie myl akity amerykańskiej u której jest znacznie w większym stopniu dolana krew molosów i owczarków niemieckich ja mówię o dodaniu krwi tosy u akity japońskiej, aby sprawić by ten pies był sprawniejszym wojownikiem... "Akita także popadł w zapomnienie jako fighter pomimo podejmowanych przez miłosników tej rasy odrodzenia jego dawnej bojowej przeszłości. Jednym z takich poczynań było krzyżowanie akity własnie z tosą. Miało ono na celu zwiększenie u akity agresywności oraz ogólnych zdolności bojowych..."
  10. [QUOTE]wg mnie może być, właśnie poprzez selekcję hodowlaną i dolew krwi przeróżnej maści w ciągu kilku wieków, który wpłynął na złożoną osobowość obecnej akity i utrwalenie pewnych cech. zresztą, zadam Ci analogiczne pytanie - czy pies, który z natury wie, jak skutecznie polować, mimo że nigdy nie był tego uczony i u którego w wielu przypadkach mało wykonalne, a przynajmniej arcytrudne jest zniwelowanie instynktu łowczego mógłby służyć przede wszystkim do walk? poza tym zauważ, że to myśliwstwo w wykonaniu akity jest diametralnie różne, niż większości ras określanych jako myśliwskie właśnie. akita jest bardzo wszechstronnym i sprawnym myśliwym - wytropi, wypatrzy, osaczy, w wielu przypadkach dogoni lub złapie, a jak trzeba lub gdy będzie miała taką możliwość to zabije, przy tym jest niesamowicie bystra i odważna - niewiele jest tak 'wielofunkcyjnych' ras, więc myślę, że z tego względu pierwotnie służyła przede wszystkim na polowaniach, będąc wyjątkowo cennym pomocnikiem. skłaniałabym się jednak ku wersji mieszanki matagi inu z m.in. molosami używanej w walkach. pomijając, że powszechna, jest dla mnie bardziej logiczna i lepiej udokumentowana. w każdym razie i przeszłość myśliwska akity, i ta bojowa są faktami, temu nie można zaprzeczyć. [/QUOTE] Masz trochę racji, ale... Akita jak właśnie podaje wiele źródeł był lub miał być wykorzystywany przede wszystkim do polowań i to głównie właśnie na dziki jelenia a nawet niedźwiedzie. Jednak nie trzeba mieć dużej wiedzy, żeby wiedzieć że w polowaniu na tak duże zwierze jakim jest niewątpliwie niedźwiedź znacznie lepsze efekty można uzyskać w przypadku polowania większą ilością psów...Ale w przypadku "właśnie" akity takie niejako grupowe polowanie skończyło by się wielką "bitwą" zagrażającą nawet człowiekowi...(czy polujące teriery które także były hodowane w tym kierunku - w kierunku polowań - osaczenia, zabicia, wytropienia itd, są agresywne wobec siebie? nie... one współpracują, a akita nie będzie współpracować z psem tej samej płci a nawet i przeciwnej...bo takie przypadki także się zdarzają, właśnie dlatego, że jej głównym zajęciem były walki psów i ukierunkowana hodowla w tym celu...ta rasa zwłaszcza w przeszłości nie dogadywała sie z innymi psami - nie oceniajmy dzisiejszej akity u której temperament jest jednak znacznie łagodniejszy...) te psie "gladiatory" z pewnością zaczęły by ze sobą walczyć a nie ze zwierzyną łowną...dlatego brano sukę i psa do polowania, żeby ograniczyć a nawet wyeliminować "spiny" pomiędzy psami.
  11. Cóż myślę, aczkolwiek nie wiem czy prawidłowo że bulmastif (rozumiem, że to o niego chodzi w 1 punkcie) jest w tej relacji psem dominującym...jeżeli pies jest brany na ręce, który jest być może niżej w drabince od pierwszego stara, a bardziej nie podoba mu się to, że temu psu niejako jest w tym momencie okazywany większy szacunek od niego. Prawdopodobnie chodzi o przywrócenie do "pionu" psa, a że akurat jest w rękach opiekuna to agresja jest skierowana także na niego... Co do drugiego punktu to myślę, że; *jeden pies niejako "żąda" podporządkowania się drugiego psa, który nie chce ulec...nie jestem pewny, ale pozycja boczna, w której ustawiony jest pies oznacza stan gotowości do konfrontacji, to są subtelne sygnały które ciężko dostrzec...nieco wyżej uniesiona głowa jednego z psów, chwila kontaktu wzrokowego, to są naprawdę subtelne sygnały które czasami ciężko nam odczytać, ale dla psa są wyraźne. Co do trzeciego; jamnik pokazuje uległość wobec bulmastifa, popuszczanie moczu jest tego już chyba dość bardzo wyraźnym sygnałem... agresja podczas podania miski jamnikowi jest chyba zrozumiała...zwłaszcza jeżeli jest to jego miska i w dodatku na terytorium jamnika - to norma:). Pies stara się bronić "swojego". Drugą sprawą jest to, że nieodpowiedzialnie jest dawać jedzenie dwóm obcym psom i w dodatku gdy tylko jeden je...bardzo często spina jest gwarantowana w takich sytuacjach... Być może się mylę, a może mam troszeczkę racji...ciekawy jestem czy choć trochę trafiłem:). Także chętnie posłucham w tym wypadku kogoś bardziej "obeznanego".
  12. [QUOTE]Czyli wszystkie psy stróżujące to takie, które zdominowały właścicieli? :razz: W takim razie jakiekolwiek stróżowanie i obrona zaprzecza podporządkowaniu nam psa...[/QUOTE] Nie zrozumiałaś mnie i to kolejny raz...w dużej większości psa, który ma stróżować "szkoli się w tym kierunku", a pies który sam z siebie "nie mający naturalnych niejako w genach cech stróżowania" stara się zapewnić ochronę "stadu", który czuje, że jego właściciel jest osobą "słabą" wie, że to na jego barkach spoczywa ochrona rodziny...np, właśnie akita która sama z siebie jest świetnym stróżem...akurat w jej przypadku nie chodzi o zdominowanie właściciela, ona ma to po prostu w genach... [QUOTE]No to po prostu nie widziałeś skrajnie pobudzonego psa za siatką. Taki pies potrafi rzucić się z furią na przykład na furtkę, którą zamyka mu ktoś przed nosem, i ją pogryźć. Potrafi też przekierować agresję na drugiego psa ze swojego stada, który akurat napatoczy mu się pod nogi. Pies szczekający sobie za siatką, a pies z furią próbujący się rzucić na psa za nią przechodzącego to dwie różne sytuacje. Gdyby omawiany tu pies tylko sobie trochę za tą siatką szczekał, to raczej nie wyskakiwałby przez płot na ulicę i nie był niemożliwy do odciągnięcia przez opiekunkę, i pewnie nie byłoby tego wątku... I owszem, coś tu jest nie tak, dlatego właścicielka psa ma problem...[/QUOTE] Masz rację, że aż takiego nie widziałem...ale CiociaSamoZlo nie pisze o tak "nieprawdopodobnej agresji" do takiego to raczej nikt normalny by nie podszedł łapiąc go np, za futro i odciągając...to logiczne, że ta agresja przeniosła by się na tą osobę...Fakt, że pies skacze za siatkę nie oznacza, że przejawia aż taką agresję to tak jakby zostawić otwartą furtkę...pies po prostu znalazł sposób na wydostanie się za "płotu". Ze swoim psem także chodzę obok siatki za którą biega i szczeka "odsłaniając zęby" onek i wyobraź sobie, że potrafi podejść do niego starsza "pani" (oczywiście nie staruszka) i go uspokoić, wybić właśnie z tego stanu. Dzięki dyscyplinie która jest podstawą pies dobrze się słucha i poprzez wybicie go z tego stanu może go odwołać. [QUOTE]Pies musi mieć ruch, zajęcie i KONSEKWENTNEGO opiekuna. Jeśli ktoś chce to wyolbrzymiać i nazywać dominacją czy szefowaniem, liderowaniem - jego sprawa, aczkolwiek zauważyłam, że takie podejście do sprawy kończy się zazwyczaj sprowadzaniem pracy z psem do pokazywania, że "ja tu rządzę" i przekonaniem, że to rozwiąże każdy problem, bez zaspokajania potrzeb psa (ruch i praca) oraz nauki samej w sobie. [/QUOTE] Nie mówię przecież o szarpaniu psa za kark, czy przyciskania do ziemi...to jest jak to ujęłaś "ja tu rządzę" mówię o normalnych korektach, które mają na celu wybicie psa z niepożądanego zachowania...ruch i dyscyplina to podstawa - nie wspominałem bo było to już dobrze opisane również przez Ciebie :). [QUOTE]Jak słyszę o metodach szkoleniowych większości lekarzy weterynarii, włos mi się jeży na głowie. Pomagałam prostować już niejednego psa, który problemów behawioralnych nabawił się po stosowaniu rad szkoleniowych od weterynarzy. Weterynarz to nie behawiorysta, ani szkoleniowiec, i jako sam lekarz weterynarii nie posiada ŻADNYCH kwalifikacji do poradnictwa w kwestii układania i szkolenia psów - więc "weterynarz tak robi" to dla mnie żaden argument.[/QUOTE] Rozumiem, że to z autopsji, ale weterynarz do którego ja uczęszczam z moją Akitą ma naprawdę sporą wiedzę...ma ona już drugiego samca akity nie wspominając o wcześniejszych trudniejszych rasach które miała...jej pies jest naprawdę "normalny" np, wczoraj podczas wizyty wyobraź sobie, że ten pies leżał w otwartej furtce...ja byłem ze swoim szczylkiem ok 3 metrów od niego i tamten nawet nie warknął...nie podniósł się ani nic...po prostu leżał i obserwował...nie powiesz mi, że to mógł być przypadek, bo weterynarz świadomie nie odciągnęła psa...a chyba wiesz jakie są akity, ta kobieta po prostu ma "zdrową relację" ze swoim psem, który wie jak to ujęła "że to nie on jest tutaj szefem" oczywiście gdyby mój szczeniak do niego podszedł to został by sprowadzony do parteru, ale chcę tutaj pokazać jaką tolerancję potrafiła wyrobić u swojego psa...:).
  13. Autor oczywiście powołuje się na źródła, nie pisze nic co by sam wymyślił. Jako takiej bibliografii nie ma na końcu książki, ale napiszę z tekstu źródła na jakie się ten autor powołuje; *H. Saito - uznany japoński autorytet w dziedzinie świata zwierzęcego, *Japoński kennel Club "Warta także zacytowania jest w tym miejscu - dość pobieżna, co prawda - historia rasy opracowana przez Japoński Związek Kynologiczny, a zamieszczona przez C. Semencica w jego książce zatytułowanej "Świat walczących psów". Historię tę C. Semencic znalazł w broszurce opracowanej przez Japanese Kennel Club, a zatytułowanej "Japońskie psy" : Akita był pierwotnie średnich rozmiarów psem myśliwskim z dawnych czasów w okręgu Tohoku, położonym w północno - wschodniej części Japonii. Został on przekształcony w psa walczącego w okresie pomiędzy erą Edo (1600 - 1868) a erą Taisho (1912 - 1926), stając się stopniowo znany pod nazwą akita i współcześnie rozprzestrzenił się po całym świecie jako dużych rozmiarów rasa o japońskim pochodzeniu, reprezentująca Japonię". Po za tym autor powołuje się dość często na różne "liczne źródła historyczne" nie podając niestety ich pochodzenia. [QUOTE]...w książce większość opisanych przez autora azjatyckich psów jest przedstawiona 'nieco' inaczej, być może jest to próba wywołania sensacji. nie wykluczam też, że Japończycy mogą robić nas w balona :lol:[/QUOTE] W książce jest opisana oprócz akity; tosa, shar - pei, jindo, thai ridgeback. Czy ja wiem, czy Japończycy mogą robić nas w balona? autor (na pewno nie azjata:)) jest raczej wielkim fanem pitbula, a na inne rasy walczące patrzy nieco z "rezerwą" i nie sądzę, żeby specjalnie kreował z np, akity "psa walczącego". Podaje przykłady niektórych źródeł, które mówią, że kitki były przede wszystkim myśliwymi, gdzie wyraźnie je krytykuje...Po za tym, czy pies który z natury i u którego niemal nie da się usunąć "nietolerancji" i chęci spiny z innymi psami może być psem przede wszystkim do myślistwa? nie sądzę...umiejętności walki akity, zacięcie, wrodzona agresja do w stosunku do innych psów i inne cechy moim zdaniem potwierdzają to co mówi autor...akita ma psychikę psa walczącego, chociaż nie aż taką jak sprzed 100laty. Wkleił bym także linki na fora amerykańskie, (gdzie opisują akitę właśnie jako psa używanego do walk...i w dodatku używanego do dzisiejszych nielegalnych walk, gdzie radzi sobie "podobno dobrze". Ogólnie amerykanie mają spory szacunek do tej rasy i mówią często o odpowiedniku japońskim, a rzadziej właśnie o amerykańskim...) ale chyba nie dam rady odnaleźć ich, ponieważ kasuje mi się regularnie historia w przeglądarce...myślę, że jeżeli ktoś dobrze poszpera to także to znajdzie.
  14. o jakich rasach mówisz w punkcie 1 i 2?
  15. [QUOTE]A jeśli mogę spytać - skąd masz te cytaty? [/QUOTE] Dalekowschodnie psy bojowe - Daniel Capricorn historia akit jest tam dość dokładnie opisana
  16. [QUOTE]Natomiast, jeśli stosujesz metody, jakie opisałeś - to cóż współczuję tak Tobie, jak Twojemu psu...[/QUOTE]Stosuję i stosuje je także wet, który także ma akitę i to drugą...a jego psiak przy otwartej, czy zamkniętej furtce w lecznicy nie "zaatakuje" żadnego psa i jest "normalny". Być może nie mam takiej wiedzy o owczarkach jak co niektórzy tutaj, ale pies musi wiedzieć że on nie jest "szefem" tylko jest nim człowiek - pewny siebie, a nie udający takiego... [QUOTE]I tak lekko o tym piszesz, że rozumiem, że jak dziewczyna dostanie kłapnięcie w rękę bądź twarz od skrajnie pobudzonego psa, to oddasz jej kasę za leczenie?[/QUOTE]skrajnie pobudzony pies to raczej jest podczas spiny, a nie szczekający za siatką...jeżeli właściciel nie może dotknąć psa gdy ten jest podjarany no to coś tu jest nie tak...niektóre osoby tak wyolbrzymiają niektóre zdania że aż przykro się robi... Jeżeli właściciel jest osobą niepewną i nie potrafi psu pokazać, iż nic złego się nie dzieje to "pies" czując niepewność przewodnika bierze na siebie obowiązek obrony stada... [QUOTE]Z przykładu o przyjeździe cioci z innym psem... Ty naprawdę wierzysz, że dzięki metodom Millana wprowadzisz sobie na teren dorosłego samca akity innego dorosłego obcego samca, i będzie sielanka, bo Ty jesteś liderem? :lol:[/QUOTE]A czy ja mówię w tym momencie o akicie, czy o onku? hmm? akita to nie onek i powinnaś wiedzieć, że ta rasa pewnych rzeczy nie toleruje... [QUOTE]tak chyba on sam puknął by Cię mocno w głowę, gdyby zobaczył co wyrabiasz - polecasz obcej dziewczynie, żeby szturchała sobie ręką rozjuszonego psa nad którym nie panuje...[/QUOTE]co wyrabiam...wiesz co nie wyolbrzymiaj pewnych zdań...powiedziałaś że nie panuje, skąd to możesz wiedzieć? to wygląda tak jakby sie go bała...a jeżeli się go boi to wiadomo, że pies który czuje się alphą nie da się dotknąć komuś kto jest niżej w drabince...i to zwłaszcza w momencie "wybuchu agresji". Lepiej spotkaj się z behawiorystą lub szkoleniowcem i niech ta osoba sama oceni sytuację, bo jeżeli nie czujesz się na siłach to może faktycznie się nie zabieraj za naprawienie psa.
  17. [QUOTE]Saiko....Akity słyżyły do polowań...po to powstała rasa...to, ze w czasach wojny przekwalifikowano je jako psy do walk to raczej efekt uboczny cech, które posiada ta rasa.... ;-)[/QUOTE] No niestety, ale się mylisz...zresztą jak pewnie jak większość osób. "Akity zostały wykreowane w celach walki na psim ringu, a ich dodatkowym (niejako ubocznym ) zajęciem były polowania na grubego zwierza. Nie znaczy to jednak, że były one (jak podają to niektóre publikacje) psami typowo myśliwskimi. Jest najnormalniejszą w świecie rzeczą, że różne rasy walczące doskonale sprawdzają się jako świetni myśliwi" przykłady? pitbull, dog argentyński który także powstał na bazie psów bojowych. "W okresie panowania rodu Tokugawa - znanym w Japonii jako era Edo, który trwał od 1603 do 1867 roku, wielki pan Satake, założyciel gałęzi drzewa rodowego Satake z Akita Han, promował organizowanie psich walk. Senior feudalny Satake posiadał duży fort w mieście Odate w prefektórze Akita. Zachęcał on swoich poddanych do gromadzenia psów o wielkiej sile i wytrzymałości ze wszystkich sąsiednich okręgów dla organizowania w Odate krwawych pojedynków. Walki te miały między innymi na celu pobudzanie ducha bojowego u jego samurajów. Były też one jednocześnie doskonałą rozrywką dla ludności wiejskiej zamieszkującej te, często odcięte od reszty Japonii przez zaspy śnieżne, agrarne obszary kraju. Z czasem walki te osiągnęły niesłychaną popularność w całej prefekturze Akita, a zwłaszcza na terenach wokół miasta Odate i trwała ona właściwie aż do końca okresu Taisho - tzn, do 1926 roku." Właściwa historia Akity - jako samodzielnej i odrębnej od innych japońskich szpiców rasy - rozpoczęła się gdzieś około roku 1600. Wiele szczegółów tej historii jest nieznanych i owianych mrokami tajemnicy, podobnie jak i samo pochodzenie mieszkańców prefektury Akita.........Z dokumentów tych jasno wynika, iż przodkiem akity, tak samo jak i innych współczesnych japońskich szpiców, był średnich rozmiarów pies myśliwski. Pies ten, na drodze selektywnej hodowli, trwającej w przybliżeniu około 300 lat, przekształcił się w rasę stricte bojową, osiągając większe rozmiary i psychikę typową dla ras walczących. Poprzez ową specjalizację "oddalił się" nieco od swoich rodzinnych krewniaków, którzy pozostali psami średnich rozmiarów, mających przeciętnie od 48 do 56 centymetrów wysokości, przez co można je uważać za rasy bardziej pierwotne od wyolbrzymionego akity, zmienionego zarówno pod względem wymiarów, jak i pewnych cech temperamentu" Tak dla ciekawości "...ówczesne psy walczące nazywano psami Odate, a powszechnie dzisiaj na całym świecie nazwa akita została nadana mu dopiero w 1931 roku, kiedy to okrzyknięto go naturalnym, czyli żywym pomnikiem i narodowym psem Japonii."
  18. Gdyby rady tej "znajomej" były mało wartościowe to uwierz mi miałbym spore kłopoty z moją Akitą, która w wieku 5-6 miesięcy jest niesamowicie dominującym psem i daje (a raczej już się to zmienia) się prowokować na spacerach przez te małe agresorki...mimo sporej socjalizacji. [QUOTE]Powyższe to najprostszy sposób na to, by pies ostatecznie znienawidził przedstawicieli swojego gatunku. Zamiast tego należy: - wypracować przywołanie tak, by pies reagował na nie mimo ogromnego pobudzenia - ćwiczy się najpierw w małych rozproszeniach, potem w coraz trudniejszych sytuacjach. Martens opisała ćwiczenia z linką powyżej - o to właśnie chodzi - wypracować inne komendy tak, żeby pies je wykonywał w dużych rozproszeniach - nauczyć psa, co ma robić na widok innego psa - np. ma przybiec do nas i czekać, co mu każemy robić[/QUOTE] Twoim zdaniem same ćwiczenia z linką wyeliminują agresywne zapędy tego psa...? Jeżeli nie pokażemy psu, że nie akceptujemy takiego zachowania to w przyszłości jak ma wyglądać przykładowo; przyjazd cioci z innym psem...? Pies będzie myślał, że jego "stado" jest zagrożone i atak jest jedynym rozwiązaniem. Nie mówiłem o poprawie posłuszeństwa psa, bo to już ujęła Martens, ja wspomniałem jak rozwiązać problem agresji na inne psy... [QUOTE]To jest bełkot z Cesara Milana... A tam wyraźnie piszą "nie stosować tego w domu".[/QUOTE] Bełkot? to że przy psie nie powinno się być zestresowanym jest dla Ciebie bełkotem? nie rozumiem..., pies wyczuwa naszą energię, emocje i nastrój...jeżeli w stanie zagrożenia Ty jesteś zestresowana to jak ma być spokojny pies Twoim zdaniem? Fakt że tak tam jest napisane, ale to się raczej odnosi do nieumiejętnego stosowania metod tego Pana...tak przynajmniej ja to rozumiem. [QUOTE]Przywoływanie obcego psa, gdy nasz jeszcze nie ma wypracowanych strategii poprawnego zachowania wobec psów, to proszenie się o kłopoty. A korygowanie obcego psa, to trochę jak zabawa odbezpieczonym granatem... Niejeden człowiek został pogryziony w takiej sytuacji. Po co to robić? Jeśli chcemy, żeby psy się dogadały można je wziąć na spacer tzw. "równoległy" - żeby szły obok siebie, a nie naprzeciwko. Trzeba to zrobić na neutralnym gruncie, żeby żaden nie miał powodu bronić swojego terenu. Strategia unikania obcych psów jest potrzebna w początkowym etapie pracy nad takim zachowaniem, bo im częściej takie zachowanie się powtarza, tym bardziej się utrwala. Natomiast, żeby "iść w miasto" i nawiązywać kontakt z obcymi psami trzeba wypracować przywołanie i podstawowe posłuszeństwo - bez tego ani rusz. Jednocześnie trzeba wykorzystywać okazję - jeśli koło ogrodu pojawia się obcy pies, należy odwołać własnego, jeśli nie reaguje, to go zabrać od płotu ZANIM przeskoczy i przekonać go do współpracy. Poza tym jeśli chcemy, żeby nasz agresywny pies obwąchał Bogu ducha winnego innego psa, załóżmy mu kaganiec. Jeśli obcy pies pogryzie naszego agresora, to trudno, ale naprawdę pomysł, żeby nasz agresywny pies miał okazję użyć zębów wobec cudzego psa, to po prostu skrajna nieodpowiedzialność.[/QUOTE] Masz po części rację, ale to dlatego, że zbyt ogólnie to napisałem...prawda jest taka, że nikt normalny raczej nie pozwoli na kontakt psa z szwendającym się agresorkiem... chodziło mi bardziej o normalne psy, które dadzą się dotknąć, a nasz w początkowej fazie socjalizacji będzie w kagańcu...Jeżeli nasz pies będzie podniecony to nie wolno pozwalać na kontakt... takiego psa należy uprzednio uspokoić i dopiero wtedy pozwolić na poznanie, a każdy przejaw agresji skorygować... Nie wspominałem także o wybieganiu nadmiaru energii psa bo o tym też już była mowa, ale sama dyscyplina i rozładowanie energii nie sprawią że ten pies stanie się owieczką...Jeżeli pies ma agresję terytorialną "jak to ujęłaś" to prawdopodobnie ma też problem poza terytorium i dodatkowo to, że odgrywa się na mniejszych psach może być skutkiem, ale też nie musi złego doświadczenia w przeszłości.
  19. Mój maluch to akurat dominator i w wieku 5 miesięcy "mimo socjalizacji" nie patrzy czy to wielki amstaff, bernardyn czy onek, każdy pies musi mu ulec...podczas zabaw często się zapomina i za dużo sobie pozwala przez co jest przeze mnie korygowany. Kluczem jest odpowiednia socjalizacja o czym nie dawno zdałem sobie sprawę. Nie można puścić psy od tak i czekać co się stanie. Jeżeli któryś z psów przejawia zbyt wyraźną dominację trzeba to natychmiast korygować. Ty jako lider musisz w takich sytuacjach wkraczać i uspokoić oba psy, dopiero po opadnięciu energii pozwalamy na dalszą zabawę. [QUOTE]... brak tolerancji dla swojej płci w momencie osiągnięcia dojrzałości płciowej jest wzmiankowana w opisach rasy, należy mieć to na uwadze, ale i solidnie przy tym akitę zsocjalizować, nie olewać na zasadzie 'przecież i tak będzie agresywny wobec psów'. socjalizacja najprawdopodobniej nie uciszy instynktu, ale znacznie ułatwi panowanie nad psem, a przewodnik pozna reakcje, które zwiastują jatkę. z książek polecam np. 'Sygnały uspokajające' Turid Rugaas, bardzo się przydają podczas psich zabaw. niestety, niezsocjalizowane psy często ich nie używają, a wtedy do bójki niedaleka droga. W Twoim przypadku zdecydowałabym się na szczeniaka płci męskiej, tak jak pisze[B] *Aga*[/B].[/QUOTE]To że w opisie rasy jest wzmianka o braku tolerancji nie powinno dziwić, gdyż pies ten był przede wszystkim stworzony do walk a myślistwo było tylko jego dodatkowym zajęciem. Mimo to nie powinno się mówić, że rasa z góry jest agresywna. Kluczem jest właśnie właściwa socjalizacja i pokazanie psu kto jest liderem w związku człowiek - pies. W przypadku Akity niemal nom stop trzeba korygować niepożądane zachowania tak, aby pies wiedział że nie ma "zagrożenia ze strony obcego i nie ma sensu tak się zachowywać". Fakt, że aby Akita nie terroryzowała każdego spotkanego bliżej psa trzeba się natrudzić w pracy, to uważam że na podstawie co prawda jeszcze 5 (prawie 6ścio) miesięcznego szczeniaka...który przejawia takie dominacyjne zachowania należy przede wszystkim korygować i jeszcze raz korygować...dzięki czemu widzę postępy u mojego malucha i zaczyna się "normalnie zachowywać".:) Pozdrawiam,
  20. [QUOTE]moj owczarke ma juz ponad 4 lata, przez ostatni rok zauwazylam ze zrobil sie strasznie agresywny w stosunku do innych psow - w szczegolnoisci do malych! w domu jest jeszcze jeden pies, 8 letnia suczka, kundelek ale ją akceptuje (ona jego nie za bardzo). Po przejawie agresji pies został wykastrowany, ale minęły juz dwa miesiące po zabiegu i nie zauwazylam zadnej roznicy. Zdarza mu sie wyskoczyc przez ogrodzenie (1,60cm!) jak zobaczy innego psa.. Nie wiem jak powinnam reagowac i w czym tkwi problem, wczesniej nie zauwazylam u niego takiej agresji. Bardzo prosze o pomoc i rade [/QUOTE]Większość z tego co przytoczę "przytoczyła" mi pewna znajoma, myślę że się nie obrazi jak to wykorzystam :). Kastracja ma sens tylko wtedy nim hormony zaczną buzować (okres mniej więcej ok 8 miesiąca życia w zależności od rasy i od osobnika)...kastruje się psa w celu uniknięcia niepożądanych zachowań/dominacyjnych. Pies, którego właściciel nie "ogarnął" przed zabiegiem, po zabiegu najprawdopodobniej będzie sprawiał takie same problemy. Zabieg "po" niczego najczęściej nie zmienia:). Problem moim zdaniem tkwi w tym, że twój onek przejął pozycję lidera... jako lider musisz zapobiegać niepożądanym zachowaniom. Jednym ze sposobów jest dyscyplina - nie mylić dyscypliny ze złością i frustracją, to błąd wielu osób – sfrustrowany człowiek kreuje sfrustrowanego, niepewnego, trudnego psa. Dyscyplina kreuje normalnego psa. Kluczem jest nie branie błędów psa personalnie "do siebie". Musisz zainicjować/skorygować sytuację - chodzi o wytrącenie psa z niewłaściwego zachowania. Możesz użyć dźwięku (syknąć, pstryknąć palcami, klasnąć itd,) lub uderzyć psa dwoma palcami w sposób imitujący uderzenie innego psa - lidera ( w górną część ciała - pysk, głowa, kark). Uderzenie musi byc zdecydowane i na tyle intensywne by pies na nie zareagował. ( dwa wyprostowane palce; wskazujący i środkowy rozstawione na 2-3 cm). Pies, który koryguje zachowanie innego psa, uderza go zębami w górną część ciała. Mówiąc najprościej chodzi o to ,żeby w pobliżu psa być pewnym siebie, nie usiłować sprawiać wrażenie pewnej siebie osoby ale BYĆ pewnym siebie (mowa ciała, zdecydowane ruch, ton głosu ). Dużo zależy od energii człowieka. Koryguj niepożądane zachowania, czy to na spacerach, czy w ogrodzie. To co opisałaś to początek "wycelowania" i może skutkować własnie atakiem (takie skradanie nie tyczy się tylko Twojego psa, widziałem już takie zachowania u innych onków).PIES chcę zrobić COŚ w związku z tym, że obcy tam jest”. Ty pokazujesz mu CO macie zrobić. Uspokój go i kiedy pies przestanie „podniecać się widokiem obcego” przywołaj tamtego psa. Pozwól im się obwąchać. Obserwuj sytuację. Kiedy zobaczysz, że którykolwiek z nich przejawia zachowania dominacyjne (unoszenie łba ponad łeb drugiego, jeżące się włosy na grzbiecie, uniesiony ogon -jak chorągiewka- , powarkiwania etc.) koryguj → zarówno swojego, jak i obcego psa. Jeżeli nie będziesz „rozwiązywał tej sytuacji” wywołasz w psie frustrację. Ciągle będzie widział te obce psy i ta sytuacja ciągle będzie „urywała się" w tym samym miejscu. Jedyne czego on teraz potrzebuje, to wskazówka jak „ma żyć z tym, że na świecie są inne psy” :). Czyli musisz przeprowadzić go przez każde spotkanie. Nie unikaj obcych psów na widok, których reaguje w sposób, który opisałaś lub spina się, bo to najkrótsza droga, do stworzenia psa „agresywnego”, chętnego do spin. Zamiast unikać obcych psów, pokaż mu jak ma się przy nich zachowywać ;) Możesz szybko się zdziwić, bo kiedy wytworzysz klimat "nikt nikomu nie chce tu dać po pysku, wszyscy jesteśmy fajni i chcemy się bawi, a nie szarpać", po chwili psy mogą śmigać po łące jak wariaty i świetnie się razem bawić :) Pozdrawiam,
  21. SAIKO

    Saikyo:)

    Trochę nowych fotek :) [IMG]http://i51.tinypic.com/b5nm12.jpg[/IMG] przyłapany na gorącym uczynku...:P[IMG]http://i53.tinypic.com/8yi0eq.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/33ypfdv.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/1g5de0.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/30udemh.jpg[/IMG] [IMG]http://i52.tinypic.com/2dhdv0i.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/ke6c92.jpg[/IMG] [IMG]http://i51.tinypic.com/29124ib.jpg[/IMG] [IMG]http://i54.tinypic.com/14d2hyw.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/2agud8x.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/33mo2ab.jpg[/IMG] :):)
  22. Witam, Dla próby nawiązania rzeczowych dyskusji zapraszam Hodowców i Posiadaczy tej pięknej rasy w sprawie ukazania prawdy (całej prawdy) o Akitach...Jako, że wielu przyszłych właścicieli jak i tych, którzy mają kilkumiesięczne kulki w domu nie znajdą zbyt wielu rzeczowych informacji w internecie a zwłaszcza w książkach, bo ich zwyczajnie nie ma na Polskim rynku. Sam osobiście podczas zbierania info o rasie i rozmów z Hodowcami nie chciałem zadawać zbyt wnikliwych pytań o tej gorszej stronie, ponieważ na takie osoby z reguły krzywo się patrzy...Na forum Molosy dość rzeczowo jest opisana Tosa dlatego pomyślałem, że dobrze byłoby aby na Dogo też były tego typu informacje....Z reguły "MY MŁODZI" niewiele potrafimy powiedzieć (szerzej) o charakterze naszych pupili, nie mamy wiedzy na co tak naprawdę stać Akitę, jak reagować w ekstremalnych sytuacjach itd, (informacje jakie są dostępne to niestety same ogólniki). Myślę, że nie zostanę zlinczowany za założenie takiego tematu i nikt nie powie, że kogoś kręcą krwawe sporty...chodzi mi o rzetelny zbiór wiedzy, waszych doświadczeń i także rad, które będą dla początkujących bardzo cenne... Pozdrawiam.
  23. Witaj, Obecnie mam szczylka, który kończy 3 miesiące więc posłużę się jego przykładem:P. Zanim zdecydowałem się na Akitę naprawdę sporo szukałem informacji, przeczytałem chyba niemal wszystko co mogłem znaleźć w necie, rozmawiałem z hodowcami itd. Wcześniej, jakieś 4 miesiące temu zmarł nam jamnik...i on był moim pierwszym psem. Mimo, że to był jamnik to mam całkiem ponadprzeciętną wiedzę na temat psów, chociaż wciąż się uczę...Jak wiesz Akita to bardzo charakterna rasa i jest zdecydowanie dla doświadczonych...tu podkreślam słowo "doświadczonych". Powiem Ci, że to co wcześniej wiedziałem o psach, przeczytałem itd to teraz mając mojego rudzielca wiem, że tak naprawdę guzik wiem o psach...i muszę się uczyć na nowo. Powinnaś także wiedzieć, że są bardziej charakterne kitki i te mniej...Saikyo mając 2,5 miesiąca zaczął sprawiać problemy...zdominował moją siostrę (12lat), nie pozwalał sobie na pieszczochy, zdecydowanie ją podgryzał i zdarzyło się, że kłapnął zębami...Dla jasności pies wiedział co mu wolno, a czego nie...miał tzw musztrę od początku:P. Trwało to jakieś 3-4 tygodnie i bywa, że czasami i teraz warknie na nią, choć ćwiczę z nim oraz z siostrą... Co do trzymania psa w bloku to raczej nie ma jakiś specjalnych zastrzeżeń, psy te gównie śpią zwłaszcza gdy jest ciepło za oknem. Wystarczą im tylko dłuższe spacery połączone z zabawą itd Psie przedszkole jak najbardziej:) bo pewnie jak wiesz psy te trzeba socjalizować i jeszcze raz socjalizować, aby w przyszłości móc z nimi "normalnie" spacerować, choć z pewnością starcia z innym psem nie unikniesz...taka już ta rasa jest, że nie toleruje innych osobników tej samej płci. Dobrze ułożona Akita to skarb:) i to dosłownie, więc naprawdę przemyśl zakup...jeżeli czujesz się na siłach, masz twardy charakter:P i nie pozwolisz się zdominować to jak najbardziej Cie namawiam na sprawienie sobie takiej bestyjki...co ja mówię - wilka ;P. Pozdrawiam.
  24. Fajny maluch...:), a skąd go macie...?
  25. SAIKO

    Saikyo:)

    jajko niespodzianka chyba nie bardzo:), czekoladowy zając?:razz: bardziej jednak by pasował rudy zając "wielkanocny":evil_lol::cool1:
×
×
  • Create New...