Jump to content
Dogomania

doris66

Members
  • Posts

    8238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by doris66

  1. Caillou jest coraz bardziej podobna do Rudej. Jak tak siedzi na tym kamieniu to jakbym Rudą widziałą. Ruda siada tak samo i tak samo patrzy. Czy Caillou jak się do niej mówi, przekrzywia głowę, mruga oczami i wydaje się, że słucha i rozumie wszystko co zostało powiedziane? Ruda tak właśnie robi.
  2. No właśnie czy sie denerwuje i ślini w trudnych warunkach?
  3. Ja nigdy nie brałam udziału w takim głosowaniu, to zielona jestem. Może ktoś bardziej doświadczony sie odezwie i pomoże. Trzymam kciuki za PIpi . Ona musi wygrac. Pomózmy jej.
  4. No i ptaki różne i ozdobne też. Ptaki też kocham. Paw i pawiowa muszą byc. Koni się boje bo są za silne jak dla mnie , krowa niekoniecznie , bo mleka nie lubie ale psy i ptaki i kury to tak i zawsze i wszedzie. I was wszystkich wtedy zaproszę do siebie, Z psami, końmi , krowami i co tam jeszcze u siebie macie. Ale to za jakieś 10 lat będzie, jak TŻ się zgodzi. Bo ostatnio coś tam przebąkiwał żebym zapomniała o domku na wsi bo w ciągu roku będę miała ze 100 psów. A on sie ze mną ożenił a nie z Wiolettą Willas.
  5. Dobre buty mam i kurtke tez mam. Ale w zeszłym roku jak przez 4 dni i noce lało to nawet nieprzemakalne buty i kurtka mi nie wystarczyły . Codziennie przemakaliśmy do majtek Ale Bieszczady zostały zdobyte a jakże. Ja z psami po górach nie chodzę . One zawsze zostają w domu od opieką mojej córki ( dorosłej i czekaja na mnie.) Po górach chodzę z mężem i jego przyjacielem, czasami ktoś "spoza kręgu" się do nas dołączy. Zawsze jest super. Nocujemy w Ustrzykach Górnych i tam mamy bazę, ale chodzimy po całych Bieszczadach. Busem podjedzamy pod wejście na szczyt, łazimy 6-10 godzin i busem wracamy do bazy. W Bieszczadach takie busy to juz norma. Pod każdym wejściem stoją albo sa telefony, dzwonisz i jedzie. W tym roku w maju zaliczyłam 4 dni w Bieszczadach . Była super pogoda. Dobrze odpoczełam . Chciałbym kiedys w schronisku zanocować ale reszta sie nie zgadza. Oni zawsze chcą mies kolacje , kąpiel i dobre spanko. Tak spotykałam na szlakach ludzi z psami, nigdzie tez nie widziałam zakazu wprowadzania psów. Kiedys nawet jednego psa, który pewnie sie zgubił sprowadzałam na dół do Ustrzyk. Ale później okazało się ze to bezpański pies, mieszkał pod sklepem i chodził w góry z każdym kto chciał go zabrać.
  6. Doris to by wzięła wszystkie szczeniory od Pipi . Ale Doris jest poza domem 12 godzin codziennie i mieszka w szeregówce można powiedzieć. Doris ma 2 psy zabrane z ulicy i na więcej nie moze sobie pozwolić. Ale Doris pomaga Pipi w wychowaniu i utrzymaniu tej bandy i bardzo się martwi i kibicuje wszystkim szczeniorom. a Wilczek jest tartaczny czyli "mój" i jest niesmiały i martwię się o tego psiaka. Ale jak kiedys kupię chałupke na wsi to dt macie zagwarantowany. Podobno marzenia się spełniają moze i moje się spełni. Dom na wsi i wszedzie psy, psy i jeszce raz psy.
  7. O jejku jak fajnie tam u was. Cyba tez kiedyś "zdradzę Bieszczady z Karkonoszami" .
  8. Dwa pierwsze i najstarsze w stadzie Puszka i Sonię tata przygarnął bo ktoś je porzucił na wsi ( tata mieszka na podlaskiej wsi ). Ludzie przeganiali te psiaki a jeden facet zastawił na nie wnyki bo ponoc kury dusiły. Nic podobnego bo u taty razem z kurami biegaja po podwórku i nic sie od lat nie dzieje. NO i pewnego razu tata wstał bardzo wcześnie rankiem i usłyszał jak gdzieś niedalekp płacze pies. Poszedł tam i co zobaczył.? Puszek wpadł w te wnyki i zahaczył sie za szyję. Na szczęście nie szarpał sie zbyt mocno i nie zrobił sobie krzywdy. Był bardzo wystraszony. Tata zabrał go do domu a zaraz potem przyszła do Puszka Sonia, bo chyba jest jego siostrą . Sonia tez została. Następna była Łatka, sunia najkochańsza ze wszystkich, bardzo opiekuńcza dla reszty stada, a Łatkę tata znalazł na drodze jak jechał na targ. Była wtedy szczenięciem. Ostatnim, najmłodszym psem jest Neronek - pekińczyk. Tato zawsze marzył o piesku takim jak pekińczyk ( mój brat ma sunię pekinkę i tata ja bardzo kocha i zapragnął miec takiego psiaka ). A więc w tym roku w prezencie dostał od brata Neronka. Neronek ma teraz 5 miesięcy. Jest psiakiem uroczym. Łacia mu matkuje a Puszek broni jako najstarszy członek stada. Wszystkie żyja w ogromnej zgodzie ale hierarchia stada jest zachowana. Nie ma z nimi żadnych kłopotów.
  9. Super Fasolka trafiła. Widać, ze tam na nią czekali, ale co z Wilczkiem. On taki nieśmiały i płochliwy. Boziu, zeby tylko szybko sie przyzwyczaił do ludzi. Pipi jak myślisz on bedzie miał tam dobrze. A jak sie nie otworzy na tych ludzi to co?
  10. Chodziłaś z synkiem i Caillou czy z resztą rodziny też? Wiem ,wiem jak się chodzi w górach. Chodzę w Bieszczadach. Czy sunia byłą grzeczna na szlakach.? Gdzie spaliście.?
  11. [quote name='Jasza']Doris - popłakałam się. Usciskaj tatę mocno. Uwielbiam ten wąteki i uwielbiam czytac co piszecie. Jak Lajla? Dogadała się z Caillou?[/QUOTE] Aha, zapomniałąm dodać , że ten pies wtedy został u nas i przeżył z nami 18 lat. Długich , pieknych lat. Miał na imie Bukiet ( to od puchatego ogona który nosił rozłozony jak bukiet kwiatów ) i był w typie kaukaza. Wielki, puchaty misio.
  12. No to pierwsze koty za płoty. Pionierską wyprawę w Karkonosze Caillou ma za sobą Mała zmęczona księżniczka, śpi słodko pod drzewkiem. A tak swoją droga to nieźle musieliście ja pociągać po tych górach, skoro tak padła zmęczona.
  13. Pipi miłość do zwierzat ma po mamie a ja mam po tacie. Do dzis pamietam tatę jak przynosił mnie - malutkiej córeczce kocieta , albo male psiaki ( trzymał je po kurtką ) i kładł je do mojego łózka. A one takie wygrzane w sianku takie pachnące mleczkiem mnie budziły. I od razu chciało mi sie wstawac i do szkoły biec. To był nasz sekret bo mama psów i kotów nie tolerowała w domu. A jak miałam trzy i pół roku to uciekłam z domu bo podsłuchałam jak tata opowiadał mamie, ze w polu przyszedł pies bezdomny i tam jest i pomocy potrzebuje. Tato tak mame badał czy się zgodzi na kolejnego psa, bo było ich juz kilka w obejściu. A ja taka mała i głupiutka, poszłam tam samiutka i bez uprzedzenia i cały dzień mnie szukali z policją. I znalezli a jakże , spałam sobie przytulona do tego psa a on mnie strzegł jak stróz najlepszy i ponoc wszystko miałam brudne tylko buzie czystą, bo jak płakałam to pies mnie wylizywał łzy i tak usnęłam. Do dzis z tatą łaczy nas wiele a między innymi miłosc do zwierząt. On ma 80 lat i 4 psy i daje rade i ciągle twierdzi że żyje tylko dlatego ze je ma, i ma obowiazki wobec nich. Czyz to nie piękne i szlachetne.
  14. Ja wpłacę w poniedziałek , bo dopiero dziś do Bielska powróciłam. A, że konta internetowego brak to do poniedziałku czekamy.
  15. Jestem , dziś wróciłam do Bielska. A tu trochę dobrych więści - kolejne dwa szczeniaczki znalazły domy stałe. Więcej informacji na watku Pipi albo naszym bielslkim. No i kolejne smutki. Coraz więcej psiaków potrzebuje naszej pomocy. Wiecie co, od jakiegoś czasu trzy razy w roku tydzień lub dwa spędzam w Lublinie i chodząc p mieście nie zauwazyłam bezdomnych psiaków. Nawet na podlubelskich wioskach ( obserwuje je przejazdem ) nie ma psów wałęsających sie albo na łańcuchach, w złych warunkach itp. W Lublinie, widze tylko psy rasowe przeważnie, w kagańcach , na smyczy razem ze swoim panem. To niesamowite porównanie np. z Bielskiem gdzie bezdomnośc zwierzat aż kluje w oczy.
  16. To dobrze że rozwiązana jest ta sprawa. My nie mogłyśmy im pomóc, a nie to że nie chciałyśmy. Dziś z kolejnego spaceru ze swoimi psami wróciłam z rozdartym sercem i łzami w oczach. Widziałm dzis bezdomne psy , które na polach łapią myszy aby przetrwać. Tak bardzo chcą przetrwać, ze zachowują się nienaturalnie dla swojej rasy. One jak koty siedziały bez ruchu przy mysiej dziurze i czekały na tę zdobycz . Byc moze od takiego polowania zalezy ich zycie. Karme zaniosłam im na pole żeby je nakarmić. Nie moge o wszystkie psy w potrzebie zadbać bo to nie jest do wykonania. Przezywam to bardzo. Ale oczywiście ocena innych nalezy do oceniającego.
  17. Super. Ciesze się bardzo. Te popławiaki takie odważne do ludzi są od razu. A Wilczek to pewnie zaśliniony i zarzygany dojechał i uciekała w kąt. To inny rodzaj psa, ale kochany bedzie i napewno bardzo pokocha swioch. trzymam kciuki.
  18. O boziu grzeją dupy. Ale fajnie napisane. Pipi dzis mi mówiła ze jadą ale że się spodobaja i to tak od razu to nie przypuszczałam. Trzymam kciuki za maluchy. Napiszcie coś prosze więcej. Wilczek to ten tartaczny ( to ja go znalazłam razem z rodzeństwem w tartaku i zawsze miałam do tartacznych słabość, zwłaszcza że Wilczek taki delikatny jest ). Tak się cieszę.
  19. Tak sie ciesze że Grochal ( Tofik ) jest kochany. I że ma do kogo się przytulac. Groszku pamietam cię jak byłes malutki i taki bedny że trzeba było cie ratować przed dziewczynami - siostrami. Cudowne zakonczenie psiej tułączki.
  20. [quote name='Ania+Milva i Ulver']3x- Kasia do mnie napisała, dałam jej znać, ale ci Państwo szukają psiaka do max 12 kilo...a nasze będą dużo większe, no ale zobaczy się. Elik -odpisałam-dzięki!! Miałam wczoraj tez dwa tel o małe z ogłoszeń z Brodnicy, ale wszyscy myślą, że one będą mniejsze...[/QUOTE] Mniejsze są u PIpi . Te psiaki które są u Pipi będa małe , to tez suńki, śliczne, kudłate. Na watku Pipi sa fotki. To Lisia, Fionka, Mini.\, Midi i Maxi. No i Agusia jest malutka ale to dojrzała sunia. Bardzo madra i kochana. Aniu polecaj, transport jakoś zorganizujemy.
  21. [quote name='buniaaga']te szczeniaczki to akurat od bezdomnej suni,właśnie dlatego pilnie trzeba ją wysterylizować a dzikuska złapać się nie daje.[/QUOTE] NO nie daje, i w dodatku już nosi w brzuszku rodzeństwo dla tartacznych. Postawiłam sobie za punkt honoru złapac te 2 rude małpy i mam nadzieję ze honor zostanie zachowany. Wróciłam z leczenia , cała i mam nadzieję że zdrowsza i od ponedziałku zajmuję się łapanką rudych. Kto chętny do pomocy. Czekam , bo czas ucieka. Jedna ma rodzić pod koniec lipca a druga w połowie sierpnia. tak wynika z moich obserwacji.
  22. No jestem już. Nie było mnie przez tydzień to teraz mam co czytać. Jesli chodzi o szczeniaki ( te o które trwa dyskusja ) to sprawa jest na tyle beznadziejna że jesteśmy zawalone psami i szczeniakami po uszy a mamy tylko jeden dt. I żadnych szans na kolejne domy. Ja sama jestem juz od pewnego czasu w kontakcie z ludźmi , którzy na swojej posesji lub działce znaleźli raptem szczeniaki albo nawet matke ze szczeniakami. Ci ludzie warunkowo opiekują się psami i czekają na moją, naszą pomoc.Buniaaga, Pipi wiedzą o czym piszę. Nie damy rady wszystkiego "przerobić" . Za mało ludzi, zero kasy i zero dt. chciałybyśmy więcej pomagać ale na razie nie dajemy rady. Jesli ktoś jeszcze tego nie wie, to żadne stowarzyszenie na rzecz zwierząt jeszcze nie działą w Bielsku. NIE DZIAŁA, a my juz jesteśmy traktowani jakbyśmy byli stowarzyszeniem. Miałam 2 telefony z informacja tego typu " tam jest pies i prosze pomóc, w końcu od tego jesteście". Reasumując, ja na zapytanie o pomoc tym szczeniakom odpowiadam krótko " przykro mi ale nie dam rady im pomóc". Bardzo bym chciała, ale żadnego konkretu nie mam a gadać albo pisać o niczym to nie jest o.k. wobec ludzi i wobec zwierząt.
  23. [quote name='gawronka']Bożę, widzisz i nie grzmisz :angryy: Co za "ludzie" :mad: Dobrze,że znalazł się ktoś o dobrym sercu co przygarnął sunię[/QUOTE] Niestety ten ktoś nie może suni zatrzymać a więc jej nie przygarnął. Zapewnia jej jedynie opiekę przez kilka dni. A dalej? Może ta sunia komuś skradnie serce. Liczę na to. O losie bądź dla niej łaskawy. Trzymam kciuki.
  24. Dzień dobry dziewczyny i chłopaki. Pozdrawiam z Podlasia. Dla Caillou moc głasków i czochranka przesyłam.
×
×
  • Create New...